tijgertje
05.10.07, 11:51
Skandal po prostu! Ostrzegam wszystkich ktorzy kiedykolwiek beda
miec problemy z alergia u dzieci, aby nie dali sie skierowac do
Wilhelmina Kinderziekenhuis w Utrechcie. Jezdzilam tam kilka razy w
ubieglym roku, najpierw 3 razy bylam u nie takiego lekarza co
powinnam (z pookarmowka i biegunkami u dermatologa!), na moje
naciski o inna wizyte kiedys przyjechalam (100km w jedna strone,
piatek po poludniu, z powrotem 3 godziny w korkach!), weszlam do
gabinetu po to, zeby uslyszec, ze zle mnie umowili i mam przyjechac
jeszcze raz. Za kazdym razem u innego lekarza, "nie dostali" albo
zgubili kilkadziesiat stron wypelnianych godzinami z
najdrobniejszymi szczegolami diety i stanu zdrowia mlodego, wiec
pisalam wszystko jeszcze raz. Lekarze nigdy nie byli przygotowani do
wizyty, kazdemu musialam godzine tlumaczyc jedno i to samo w kolko.
W koncu trafilam tam gdzie powinnam, zrobili nawet rozne testy i z
super dietetycza gadalam. Kilka tygodni temu dostalam zaproszenie na
dzisiejszy poranek, do tego sterte folderow i znowu liste do
wypelnienia. Mylse sobie, ok, chca wiedziec, czy sa zmiany,
rozumiem, ale wypelniac mi sie nie chcialo, zmian nie ma na tyle,
zebym w 2 minuty lekarza nie zdazyla na miejscu poinformowac. Dzis
nad ranem mlody zaczal wymiotowac, wiec wyjazd odwolalam,
poprosilam, zeby lekarz zadzwonil, bo uwazam, ze telefoniczna
konsultacja wystarczy. Po 12 minutach odebrano telefon i kazano mi
czatowac przy aparacie, bo niewiadomo, koedy lekarz bedzie miec
czas. Zadzwonila na szczescie o umowionej porze:-) Ale...
Na ostatniej wizycie u naszego pediatry lekarka byla zdziwona, ze
nie mam zadnej dokumentacji i do nich nic nie przyslano. NApisala
list do Utrechtu, okazalo sie, ze dlatego nas umowiono na wizyte.
Jako nowego pacjenta!!! Dowiedzialam sie wlasnie, ze maja jedynie
potwierdzenie pierwszych 3 wizyt u dermatologa i wyniki pierwszych z
5 czy 6 testow! CAla dokumentacja "gdzies zaginela"! Normalnie
skandal! Nikty o niczym nie wie, baba w recepcji nie dosc, ze
niemila i upierdliwa, to odmawia przedstawienia sie, normalnie rece
opadaja. Cale szczescie, ze mlody ma sie dobrze, a nie jest
alergikiem, ktory miewa ataki grozace smiercia (bo takie dzieci tez
lecza). Ostrzegam wszstkich, trzymajcie sie stamtad z daleka, bo
boje sie pomyslec, czym moze grozic takie leczenie naprawde chorego
dziecka!