Nieinformowanie pacjenta o wynikach, leczeniu

11.10.07, 13:34
Trafilam zle czy to norma? Przechodze badania u specjalisty, ale
jedyne co slysze to, ze jest "goed" albo "niet slecht"ale co to
konkretnie znaczy juz nie... Dopytywalam sie, ale przy pierwszej
wizycie lekarz nie mial czasu, a dzisiaj byl ktos inny i odeslal
mnie z pytaniami do lekarza prowadzacego-choc nie wiem kiedy znow na
niego trafie.
Jest szansa dostac wyniki do reki? Czy nie ma takiej mozliwosci i
sie zdziwia ze nie wykonuje slepo polecen lekarza tylko chce
zrozumiec co sie dzieje?
    • mad_die Re: Nieinformowanie pacjenta o wynikach, leczeniu 11.10.07, 16:14
      Ja też tu nigdy wyników nie dostałam do ręki, ale nawet jakoś specjalnie się nie dopytywałam.
      A jak Tobie zależy to pytaj i wierć dziury w brzuchu - inaczej Cię zlekceważą.
    • go.ga Re: Nieinformowanie pacjenta o wynikach, leczeniu 11.10.07, 17:19
      Z reguly tutejsi lekarze nie podaja sami z siebie szczegolow. Wydaje
      mi sie, ze wiekszosci Holedrow wystarcza informacja typu "goed" ;-)
      Wychodzi sie zreszta z zalozenia, ze nie ma sensu podawac
      szczegolowych wynikow, poniewaz przecietny pacjent i tak nie potrafi
      ich zinterpretowac (i chyba faktycznie tak jest). Natomiast nie
      spotkalam sie jak dotad, zeby mi odmowiono informacji, jesli sie o
      nie upominalam. A juz na pewno lekarz powinien byl odpowiedziec na
      Twoje pytania nie zbyc Cie brakiem czasu. Ja sie nauczylam tutaj
      asertywnosci i doslownie nie wychodze z ganinetu, dopoki nie
      rozwiane zostana moje wszystkie watpliwosci.
    • maxijo Re: Nieinformowanie pacjenta o wynikach, leczeniu 11.10.07, 18:30
      tez dostaje wyniki do reki, o ile stanowczo prosze; oczywiscie
      zawsze jest pytanie "a do czego jest ci to potrzebne". Tak,
      Holendrzy nie wyobrazaja sobie, w jak duzym stopniu przecietny
      czlowiek jest w stanie zglebic tajniki medycyny. Moi rodzice to juz
      prawie lekarze, jak to w narodzie hipochondrykow.
      Jesli mialabym jakis problem zdrowotny pewnie tez drazylabym temat i
      probowalabym dowiedziec sie wiecej, choc musze przyznac ze od kilku
      lat zyje w blogiej nieswiadomosci. Moja mama jest przerazona, ze
      cholesterolu nie zbadali mi jeszcze (ostatni 4 lata temu), a ja
      aktualnie zapalenie oskrzeli niczym i spaceruje po dworze.
      • saraanna Re: Nieinformowanie pacjenta o wynikach, leczeniu 11.10.07, 18:39
        Od wyjasnienia jest twoj lekarz domowy.Zapisz sie do niego na
        wizyte,wszystkie wyniki ma w komputerze ,wiec bez problemu ci
        wyjasni.
        • ciesia Re: Nieinformowanie pacjenta o wynikach, leczeniu 11.10.07, 18:56
          Pytaj, pytaj i jeszcze raz pytaj. Jesli dalej nie pomoze to
          ochrzan i wtedy na pewno pomoze:)Ja tez to przeszlam jak maly lezal
          4 miesiace w szpitalu, z uporem dopytywalam o wszystko i ochrzanilam
          pare razy, pomoglo. Potem juz wiedzieli, ze mnie trzeba wszystko
          wyjasnic.Holedrow wqysyarczy, ze szystko jest ok albo nie tak zle:)
          • anitax Re: Nieinformowanie pacjenta o wynikach, leczeniu 12.10.07, 19:38
            Nie wiem z czego to wynika, ale rzeczywiscie informacja dla pacjenta
            ogranicza sie do poinformowania jednym slowem czy wyniki sa dobre
            czy zle. Wynikow oczywiscie pacjent na oczy nie widzi, bo te sa
            przesylane prosto do rodzinnego. Podobnie jak recepty, prosto do
            apteki. A pozniej jest sie totalnie uzaleznionym od tego czy laskawy
            rodzinny wyjasni o co chodzi a pani w aptece nie pomyli dawkowania.
            Wkurza mnie to ogromnie, wiec dzwonie, dopytuje sie, domagam sie
            kopii wszelkich wynikow, korespondencji ze szpitala itp.
            Z kilku zreszta powodow:
            - chce miec czarno na bialym co stwierdzono
            - chce miec pewnosc, ze wyniki dotycza mojej osoby
            - chce miec kopie na wypadek gdyby szpital czy rodzinny zgubili,
            zniszczyli, stracili itp.
            Czasem nie jest to proste, bo szpital odmowil mi skserowania
            dokumentacji z porodu. Jedyne co dostalam to ksero tego, co wyslali
            do rodzinnego. Nawiasem mowiac podali inna niz moja grupe krwi. Ale
            co tam, przeciez kazdy moze sie pomylic. Tak wiec zastepujacy moja
            rodzinna lekarz - ku mojemu zdziwieniu, bo przyszlam w innej
            sprawie - zaczal ze mna rozmowe o bezplodnosci (no bo mial pacjentke
            o takim samym nazwisku, ktora miala taki problem). Pani w aptece
            pomylila dawkowanie kropli dla 2-latka z alergia, zamiast 19 kropli
            napisala 10 ml (mialy dzialanie uspokajacace). Przy tym wszystkim
            wydanie mi prawa jazdy na nazwisko Sander B. (mial taka sama date
            urodzenia, wiec pani wydrukowala) to nic.
            Majac na uwadze caly ten balagan bardzo mnie niepokoi, ze jak wyniki
            sa dobre, to nikt nie informuje, tylko jak cos jest nie tak. Skad ja
            mam miec jednak pewnosc, ze wynikow nie zgubiono, pomylono ...
    • diuna34 Re: Nieinformowanie pacjenta o wynikach, leczeniu 13.10.07, 22:41
      Na jedne wyniki czekalam dokladnie rok - kilka prosb o przeslanie
      kopii, w koncu wizyta u specjalisty kontrolna i dalo sie - od reki
      mi skopiowano. Wiedzialam jednak ze wszystko jest ok - bylam podczas
      badania i widzialam dokladnie na monitorze co i jak wiec nie
      panikowalam w tym wypadku, czekalam na odpowiedni moment. Ale zwykle
      nie mam z tym problemu - ogolnie wiedza, ze maja mi dac kopie od
      razu badz przeslac do domu, czy to dla mnie czy dla dzieci. A jezeli
      nie uda Ci sie u specjalisty, wizyta u rodzinnego jak juz dziewczyny
      pisaly - i tu tez zalezy jakiego masz. W komputerze ma wszystko,
      caly przebieg leczenia, wszystkich specjalistow i w sumie od niego
      juz zalezy. Jak raz ustawisz swojego lekarza tak juz bedzie. Ja
      mowie zawsze na poczatek jak kogos spotykam ze nie wiem jak dlugo
      bede w NL i pragne miec w domu cala dokumentacje, zeby potem
      dodatkowo nie zawracac sobie jeszcze glowy wlasnie zbieraniem
      papierow po lekarzach. Pomaga.
Pełna wersja