Pytanko zdroweotne, czyli co wymusic na lekarzu:-)

09.11.07, 10:25
Nieraz na forum juz pisalam, wiec wiecie, ze sie rozsypalam po
porodzie. Krzywa jestem strasznie, 3,5 roku zastanawialam sie, jak
wstac z lozka, zeby mniej bolalo, az w koncu
mnie "kreglarz"pochrupal, z dnia na dzien pozbylam sie bolu. Wtedy
wymusialm skierowanie do chiropraktora i rtg kregoslupa i miednicy,
4 miesiace zylam jak w raju:-) Niestwty cos ze mna jest jednak nie
tak, w ostarnich tygodniach jest coraz gorzej, mialam przerwe 6
tygodni w prostowaniu, zeby sprawdzic, czy sie wszystko w pozycji
utrzyma, niestety teraz jest coraz gorzej. Jak mnie pochrupia, to
bol przechodzi, ale jak tylko dluzej niz 15-20 minut musze stac albo
pol godziny posiedze bez rozruszania w miedzyczasie, to czuje, jak
mi sie wszystko w harmonijke sklada i wszystko wraca do pozycji
wyjsciowej:-( Tak, ze znowu musze glowkowac, zanim cokolwiek rusze:(
Umowilam sie w poniedzialek do domowego (mojego, znaczy kumatego),
ostatnim razem nie chcial mnie skierowac do ortopedy, bo stwierdzil,
ze to ostatecznosc, ortopeda= gorset i operacja. Zastanawia mnie
fakt, ze przed ciaza nie mialam nawet plaskostopia, mimo, ze stawy
mialam sporo luzniejsze niz norma przewiduje, po ciazy nabawilam sie
nie tylko plaskostopia i o numer wekszych butow, ale bardzo duzej
skoliozy, lordozy ledzwiowej, przechylonej, skreconej miednicy i
poprzesuwanych kosci spojenia. Pilates i chrupanie ma zapobiec
pogarszaniu, wyprostowac moga byc moze miednice, skolioza jest za
juz duza.
Wiecie, jak dziala tutejsza sluzba zdrowia, na pewno jestem w stanie
sporo od domowego wyciagnac, ale nie moge liczyc na to, ze mnie
skieruje na wszystkie mozliwe badania i do kazdego mozliwego
specjalisty. Od czego zaczac??? Ortopeda czy neurolog? Endokrynolog?
Chcialabym zaliczyc wszystkich w sumie, ale nie wszystko na raz.
Zbadac najpierw hormony? Zrobic MRI ??? Lekami przeciwbolowymi i tak
sie pewni skonczy, bo jakos trzeba funkcjonowac, ale jak nic nie
zrobie, to sie wozkiem skonczy, wrrrr... Chcialam isc do pracy od
lutego/marca ale kto i do czego mnie przyjmie, jak nie wysiedze n
rozmowie nawet? Ech, normalnie dola mam, w dodatku wieje:-(
Poradzcie od czego zaczac z domowym, nie chce go zawalic od razu
lista zadan, cos zostawic trzeba na kolejny raz:-)
    • kasia157 Re: Pytanko zdroweotne, czyli co wymusic na lekar 09.11.07, 13:15
      Tijgertje,
      Z tego co sie orientuje to nie ma na forum zadnego lekarza, a
      problem jest chyba zbyt skomplikowany aby Cie inne 'forumki'
      leczyly.Po takim domoroslym filozofowaniu to niewiele bedziesz
      miala:)
      Na forum matki polki w Anglii jest lekarka Gypsi, odpowiada ponoc
      nawet na maile. Mozesz u niej sprobowac zapytac, bo kobietka wyglada
      na bardzo rozsadna.
      Tak czy siak powodzenia.










      • flucha Re: Pytanko zdroweotne, czyli co wymusic na lekar 09.11.07, 13:59
        Tijgertje, z tego co zawsze tu wszystkie wypisywaly o domowych moze
        powinnas krok po kroczku realizowac swoje plany, ale na pewno
        konsekwentnie. Zycze Ci duzo samozaparcia i oczywiscie zdrowia, bo
        jak to mowia, zeby chorowac trzeba miec konskie zdrowie - do walki z
        lekarzami, instytucjami i zasadami. Powodzenia.
        • anitax Re: Pytanko zdroweotne, czyli co wymusic na lekar 12.11.07, 22:31
          Tijgertje, i jak po wizycie? Przydalby sie tu taki dr House.
          Mam nadzieje, ze rodzinny zaczal cos robic i zlecil pierwsze badania.
          • tijgertje Re: Pytanko zdroweotne, czyli co wymusic na lekar 13.11.07, 10:15
            A, wizytka spoko. Dola mam , ruszac sie nie moge, z domowym
            pogadalam, sam wymyslil bez noza na gardle, ze mnie w koncu do
            ortopedy trzeba skierowac:-) Wypisal strasznie dlugasne skierowanie,
            podkreslil, ze problem mam juz od 4 lat, ale co powypisywal wiecej
            to nie wiem, bo teraz to pacjentowi do lapki nie daja, tylko faxuja
            do szpitala od razu. Widzialam tylko,z e strasznie duzo sie spisal.
            Maja dzwonic, zeby mnie umowic. Przy okazji w koncu po 2-letnich
            staraniach i naciskach domowy mnie wreszcie namowil na leki:-/ Odkad
            jestem w Holandii daje mi sie we znaki depresja zimowa, po prostu
            zly sobie kraj wybralam i mam za malo swiatla:-/ W Polsce
            przynajmniej snieg byl, wiec duzo jasniej bylo i takie zimy
            uwielbiam, nie to co tutaj, brrr... Teraz, ze mnie jeszcze inne
            rzecy doluja, wiec w koncu odpuscilam, dostalam kuracje na miesiac,
            a potem mam sie zameldowac ustalic co dalej. Cos na rozluznienie
            miesni tez mi wpakowal, bo cale plecy i kark mam twarde jak kamien,
            wiec ma prawo bardziej bolec:-/ Ma pomoc, przynajmniej do czasu, az
            ortopeda podejmie konkreytniejsze dzialania. Choropraktora mam
            odpuscic na razie, poczekac na opinie ortopedy. Mam tylko nadzieje,
            ze mnie niedlugo umowia, bo chyba zwariuje:-/
            Dr House faktycznie by nie zaszkodzil. Uwielbiam ten serial:-)))
Pełna wersja