Gastouders czy creche?

02.12.07, 11:15
Jak myslicie co jest lepsze dla dziecka? Czy moglybyscie sie
podzielic ze mna swoim doswiadczeniem?
    • nesla Re: Gastouders czy creche? 02.12.07, 12:02
      Z moich doswiadczen to obydwa rozwiazania sie sprawdzily, ale sa rozne zdania na
      ten temat i chyba nie da sie uogolnic i ci doradzic co jest lepsze. Sa rozni
      ludzie i sa rozne zlobki, lepsze i gorsze. Ja mam doswiadczenie z dwoma zlobkami
      i z dwoma gastouders. Z pierwszego zlobka do ktorego chodzila corka bylam bardzo
      zadowolona, przerwalam bo przestalam pracowac, jak zaczelam znowu pracowac to
      kolezanka zostala gastouderem i do niej chodzila moja corka 3 razy w tygodniu,
      do dzisiaj moja corcia i synek gastouderki sa najlepszymi kolegami, my sie tez
      nadal przyjaznimy. Obecnie mam dwojke dzieci w zlobku na 2 dni w tygodniu i
      jeden dzien w tygodniu chodza do gastouder (innej bo poprzednia w miedzyczasie
      tez urodzila dzidziusia i wrocila do swojej pracy zawodowej w turystyce). Zlobek
      i gastouder sa z tej samej organizacji. W zlobku dzieci sa w tej samej grupie, a
      starsza corka (3 lata) chodzi jeszcze do grupy zajeciowej na rozne zajecia i ma
      gimnastyke i cieple posilki. Gastouder jest z Brazylii i zaprowadza moja corke
      do peuterspeelzaal i ja odbiera, wiec wlasciwie jest u niej tylko rano, po
      poludniu moja Milena jest w PSZ. Gastouder ma corke 5-letnia ktora chodzi do
      szkoly i nie ma zadnych innych dzieci pod opieka w tym dniu w ktorym opiekuje
      sie moimi. Oferowano mi z agencji inna gastouder ktora mieszka blizej, ale miala
      juz 2 innych dzieci pod opieka i nie poszlam nawet z nia porozmawiac. Gastouder
      z tej organizacji, z ktora mam umowe przechodza obowiazkowo kurs pierwszej
      pomocy i dodatkowe szkolenia pedagogiczne co jakis czas, maja sprawdzane
      mieszkania pod wzgledem bezpieczenstwa, jak im brakuje jakichs sprzetow to je
      dostaja z agencji (wozek, krzeselko). Moja gastouder byla zawodowa nianka w
      Stanach, w Holandii chodzila do szkoly przedszkolanek, ale nie mogla dostac
      stazu ze wzgledu na swoj wiek (32 lata).
      Jak szukalismy nani na jeden dzien to maz znalazl z ogloszenia jedna ktora
      telefonicznie wydala mi sie warta przesluchania. Poszlismy do niej z dziecmi i
      odpadla w przedbiegach! Zapytalam jak wyglada jej dzien z dziecmi, ta na to ze
      dzieci sie same soba zajmuja a ona sobie wyciaga zelazko i pracuje (!!!) juz nie
      pytalam czy przy dzieciach czy w innym pomieszczeniu bo kazda opcja dla mnie
      jest niedopuszczalna. Pani miala synka 1,5-rocznego, ktory mial jakas egzeme w
      okolicach nosa, chyba efekt permanentnego zaniedbanego kataru. Na pietrze pani
      miala maszyne do szycia NA PODLODZE i wszystkie przybory do tej paszyny wlacznie
      z iglami staly NA PODLODZE (!) Na dole miala spizarke z rupieciami i zapasami
      zywnosci i ta spizarka NIE MIALA DRZWI. Dalej juz mi sie nie chcialo nawet
      ogladac bo decyzje podjelam szybko. Aha, ta pani byla Holenderka, nie byla
      zrzeszona w organizacji do ktorej ja naleze ale w innej i nie miala kursu
      pierwszej pomocy, a nawet pytala mnie jak sie dogadamy finansowo, a przeciez
      finansowo gastouder z vraagouderem sie NIE dogaduja, bo to zalatwia agencja.
      Pani chyba myslala ze bede jej placic cos PONAD oficjalna taryfe.. nie wiem bo
      nie wnikalam juz glebiej w ten temat. Wiesz mniej wiecej na co zwracac uwage. I
      nie zapomnij napisac o swoich doswiadczeniach jak juz je bedziesz miec :)
      • flucha Re: Gastouders czy creche? 02.12.07, 13:12
        Na pewno bede sie dzielic z Wami wiadomosciami. Od jutra zaczynamy
        akcje, zaczynamy od telefonu do agencji.
        Nesla czy ta organizacji do ktorej nalezysz jest przypisana do
        regionu czy dziala w calej Holandii?
        • andevi Re: Gastouders czy creche? 02.12.07, 22:04
          My mamy 16-miesiecznego synka.Od maja tego roku chodzi do
          gastouderki.Szukalismy roznych mozliwosci, ale gdy sie
          dowiedzielismy, ze na zlobek trzeba czekac prawie dwa lata(lo
          matko!) to pomyslelismy nawet o prywatnej niani.Gastouderki w naszej
          miescinie najczesciej chca brac pelne dni, od 7.00 do 18.00, a nam
          byl potrzebny ktos, kto by zajal sie dzieckiem od 14.00 do 17.00,
          trzy dni w tygodniu.Dlatego moze bylo nam trudno kogos
          znalezc.Zlobki tez przyjmuja dzieci na cale dni, przynajmniej jeden
          musi byc pelny.
          Zapisalismy sie do miejscowej agencji i ta wyszukala nam bardzo
          fajna babke.Kobieta sama jest matka czworki doroslych juz dzieci,
          pracowala kiedys w zlobku, a od kilku lat prowadzi praktyke
          gastouderki. W domu urzadzone ma wiec wszystko pod dzieciaczki,
          sypialenki na gorze, na dole wielka bawialnia z bajerami, wszystko
          zabezpieczone przed wszedobylskimi paluszkami.Jak jest wiecej
          dzieciaczkow, pomaga jej corka, nigdy jednak grupa nie przekracza
          pieciorga dzieci. Gastouderka ma dwa koty, ktore jednak chodza
          swoimi drogami i dzieciom pod raczki nie podchodza. Musze
          powiedziec, ze jestem bardzo zadowolona. Doswiadczenia zlobka
          niestety nie mam, wiec i porownania nie zrobie:)
Pełna wersja