jak trwoga...

05.01.08, 22:40
... to na forum!

czesc dziewiczyny!
przede wszystkim wszystkiego NAJ w nowym roku. dawno sie nie widzialysmy, ale jakos tak czasu brak... ale poniewaz ostatnio sie nad czyms coraz wiecej zastanawiam, to mam nadzieje, ze mi sie swoimi doswiadczeniami podzielicie.

hubek skonczyl 6 lat i powoli zbliza sie moment kiedy zacznie juz sam czytac. bardzo mi zalezy, zeby rowniez czytal i pisal po polsku (ksiazki o tomku juz leza w szafie!).
w zwiazku z tym zastanawiam sie jak najlepiej do tego podejsc: czy uczyc czytac po polsku rownolegle z holenderskim czy poczekac az bedzie plynnie czytal po tutejszemu i dopiero wtedy wprowadzic polskie czytanie? macie jakis doswiadczenie? jak poszlo u was? bardzo jestem ciekawa jak wy to "zalatwilyscie".

serdecznie wszystkie pozdrawiam i czekam na posty!
    • mysza_33 Re: jak trwoga... 05.01.08, 23:25
      Może z tego forum: Wielojęzyczność w rodzinie, coś wyczytasz
      Tu masz link:
      forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=37229
      pozdrawiam
      Mysza
      • saraanna Re: jak trwoga... 06.01.08, 17:05
        Moja Sara 6,5 roku jest w grupie 3 w szkole holenderskiej i juz
        plynnie czyta po holendersku,dodam,ze sama sie nauczyla bez mojej
        pomocy.Od wrzesnia chodzi raz na 2 tygodnie do polskiej szkoly i tam
        sie uczy jezyka i czytania.Ja nic nie przyspieszam ,mimo iz polski
        idzie jej gorzej ,ale ma na to czas.Jak jestesmy w Polsce to kupuje
        ksiazki odpowiednie do jej wieku i troche cwiczymy.Dodam ,ze w
        polskiej szkole jest w grupie 2.
        • beba3 Re: jak trwoga... 07.01.08, 10:05
          U nas jakos naturalnie idzie. Tzn Jadzka wie ktor ksiazki sa w jakim
          jezyku i tak stara sie czytac.
          Kolezanka przywiozla nam z Polski pod choinje Elementarz.
          Oficjalnie to powinnam ja uczyc dopiero od wrzesnia ale juz teraz
          zaczelysmy...
          Po za tym ja czytam jej tylko po polsku i mowie tez. Teraz sie lamie
          bo wlasnie rozpoczela szkole...
          Wczesniej cala odpowiedzialnosc za nauke jezyka obcego zlozylam na
          przedszkole i tylko korygowalam jak slyszlam, ze np zle akcentuje
          albo spiewajac piosenke nie mowi wlasciwego wyrazu a tak jak ktos
          tam podspiewuje...
          Wlasciwe to sprawa jest ulatwiona i utrudniona jednoczesnie. Jednemu
          dzicku moze to pomoc a innemu przeszkodzac ze holenderski i polski
          alfabet sa tak do siebie podobne a wymowa jest inna.
          Ja sie jednak powiedzmy w 95% trzymam zasady jedna osoba, jeden
          jezyk. Pewnie wkrotce skapituluje ;-P ale jak do tej pory dawalo to
          dobre rezultaty.
          W szkole holenderskiej na poczatku chciel mnie przerobic na mowienie
          w domu po holendersku ale szybko im przeszlo (wybilam im to z
          glowy). Potem wspierali mnie moralnie i duchowo ;-P w trzymaniu sie
          jezyka polskiego. Zreszta Jadzka szybko zalapal o co chodzi.
          Mysle ze to dobra droga. :-)
    • tijgertje Re: jak trwoga... 07.01.08, 13:25
      Moj jeszcze nie na tym etapie, ale mysle, ze najlepiej uczyc dziecko
      jednoczesnie czytania w obu jezykach. Dwujezyczny maluch szybko
      zalapie roznice w pisanym jezyku, tak, jak rozroznia do kogo w jakim
      jezyku ma mowic. Kasper ma kolege, ktory niedawno skonczyl 6 lat,
      Tata zmarl, gdy byl niemowlakiem, od tej pory mama-Polka wychowuje
      go sama, ale z kilku powodow dla dobra dziecka musiala mowic do
      niego tylko po holendersku dosc dlugo. Od jakiegos czasu uczy syna
      mowic po polsku, dziecko jedszcze nie rozumie zbyt duzo, ale co
      ciekawe, nie wiadomo kiedy i jak sam nauczyl sie czytac po polsku.
      Do czytania ma jakis wrodzony talent, bo rewelacyjnie czyta w obu
      jezykach, nie ma problemow z wymowa, mimo, ze po polsku niewiele
      rozumie z tego co czyta:-) polski jest do czytania trudniejszy, dla
      mojego mlodego podstawowym jezykiem mowionym jest tubylczy (ku memu
      wielkiemu ubolewaniu), mysle, ze umiejetynosc czytania pozwoli mu
      samodzielnie sporo sie z polskiego nauczyc, jezeli nauke czytania
      odloze na pozniej niz bedzie sie uczyc tubylczego, to obawiam sie,
      ze sie zbuntuje. Zobaczymy. Jeszcze troche moge sie nie stresowac:-)
Pełna wersja