aggy1
26.01.08, 12:47
to nam sie zaczelo zycie w amsterdamie. na ostatnim spotkaniu z
mamami opowiadlayscie mi o sluzbie zdrowia, no a teraz doswiadczam
tego na wlasnej skorze, w wlasciwe weroniki. po prostu skandal.
najpierw w poniedzialek w nocy dzwonimy na pogotowie, ze weronika ma
goraczke ponad 40 stopnii, na co oni ze panuje wirus i zebz jej
dawac paracetamol i ze jej przejdzie. dla mnie szok, w niemczech,
zreszta w polsce tak samo w takich przypadkach odrazu przyjezdza
lekarz z pogotowia do domu. czekamy do rana i dzwonie do rodiznnego,
ktory che mnie umowic na nastpeny dzien. no, ale w koncu nas
przyjmuje i wlasciwie nawet weroniki nie zbadala ta pani doktor.
mowi, ze wirus i ze jak do piatku nie rpzejdize to, zeby
zadzwonic.w czwartek weronika juz ledwo co pije, jesc nie je
wlasciwe od wtorku, dzwonie do nich no i kaze mi ta domowa p
[rzyjechac. no i jak zobaczyla weronike to ja prosto do szpitala. w
szpotalu odrazu wyszlo, ze ma niedobor tlenu we krwi, zapalenia ucha
(co za konowaly, moja doktor w niemczech przy glupiej szczepionce
badala ja od stop od glow,a tutaj dziecko 40 stopni goraczki i samo
przejdzie), do tego najprawdpopodniej zapalenie pluc. dzis juz
sobota i jest o tyle lepiej, ze nawadniaja weronike, ale jesc nic
nie je, temperatura jej znowu w nocy wzrosla. od rana pytam sie w
szpitlau o lekarza i pielegniarka najpierw jedna mi powiedziala, ze
rozmawiala z lekarze i ze zobacza jeszcze co z tym antybiotykiem po
48 godz. od pierwszego podania, ale wogole jesli to wirus to
antybiotyk na nic sie zda, a teraz wlasnei druga mnie poinformowala,
ze lekarze sie temperatura nie martwia, bo jesli to zaplenie pluc
(co zreszta nie wyszlo jasno z przeswietlenia pluc) to temperatura
moze byc. plakac mi sie chce z tej bezsilnosci, no bo nawet do konca
nie wiemy jakie mamy tutaj prawa. najchetniej to bym sie zwinela i
do niemiec z nia pojechala, bo tam wiedza jak sie ludzi leczy, a
tutaj mam powazne watpliwosci co do tego. nie wiem moze mamy pecha,
ale ja po prostu nie moge wyjsc z ogromnego szoku jak tu wszystko
dziala, a wlasciwe nie dziala. weronika slabnie w oczach, nie jest w
stanie juz nawet sama usiasc, no ale trudno sie dziwic jak nic nie
je, temperatura meczy ja juz zaraz bedzie 6 dni. daja jej tlen, ona
nie chce tych rurek w nosie, placze i wogole juz tez ma wszystkiego
dosyc...a jestesmy w szpitalu uniwersyteckim w amsterdamie, czy
ktoras z was ma jakies doswiadczenia z tym szpitalem? pozdrawiam -
agnieszka