Yyyy...-bekkeninstabiliteit?

02.02.08, 11:56
Mlode mamy- pytam Was co tu u licha jest grane,ze czesto slysze o
tzw bekkeninstabiliteitpo porodach? Czemu ja tego w PL-u nigdy nie
slyszalam? sama rodzilam w Pl 18 lat temu, nie spotkalam sie z tym
lezac dosc dlugo na patologii ciazy. Potem tez nie- ani od znajomych
ani od znajomych znajomych:) Czy ja z innej planety czy COS w NL
nie gra z opieka przed- i poporodowa? Czyzby w Pl to wystepowalo
takoz czesto ino ze lekarze zamazywali dane? Oo ssso
chooozzzzziii?:)
    • tijgertje Re: Yyyy...-bekkeninstabiliteit? 02.02.08, 12:40
      Ja ci moge powiedziec o co chodzi, bo to mam niestey:-/
      Bekkeninstabiliteit to nowe pojecie, dlatego kilkanascie lat temu
      nikt o tym nie slyszal. W Polsce do tej pory nie mam jako takiej
      definicji tego, poczytaj fora ciazowo-porodowe, masa dziewczyn pisze
      o stwierdzonym przy usg rozejsciu spojenia lonowego, po porodzie
      dziewczyny czesto maja bol w dolnej czesci plecow w spojeniu czy w
      posladku, czasem promieniujacy w nogi. Wszystkie te dolegliwosci
      wchadza do grupy nazywanej tutaj jako bekkenisstabilitet. Dawniej
      nikt o tym nie mowil, nie bylo usg i mozliwosci stwierdzenia
      nadmiernego rozciagniecia sciegien i wiezadel w miednicy, bo o to
      wlasnie chodzi. Kobiety teraz prowadza bardziej siedzacy tryb zycia,
      wiec i dolegliwosci czesciej sie pojawiaja. Dawniej tez kobiety to
      mialy, ale w mniejszym stopiu i lekarze nie potrafili tego nazwac.
      Poniewaz w ciazy pod wplywem hormonow miednica tak czy siak sie
      rozchodzi, wlasnie wtedy pojawiaja sie dolegliwosci. Sek w tym, ze
      czasem rozchodzi sie za bardzo, sporadycznie wystepuja przesuniecia
      kosci i zwichniecia stawow miednicowych, moze pojawic sie dysplazja
      kregoslupa, w ciezszych przypadkach trzeba lezec plackiem cala
      ciaze, nosic odpowiedni pas na miednice, ktory podtrzymuje wszystko,
      zeby sie za barsdzo nie rozlazlo, niektore kobiety musza sie
      czasowo, a w ekstremalnych przypadkach przesiasc na wozek
      inwalidzki. Kazda ciaza jest inna, i raz przebyta niestabilnosc,
      ktora po porodzie ustapila (zwykle tak jest) nie wyklucza kolejnej
      ciazy, czasem diagnoza stawiana jest dopiero w kolejnej ciazy.
      Poniewaz wiekszosc kobiet ma dolegliwosci bolowe zwiazane z
      rozchodzeniem sie wiazadel, bardzo trudno jest czasem stwierdzic,
      czy bol miesci sie w normie, czy jest to niestabilnosc. U mnie
      dolegliwosci trwaja juz 4,5 roku, miednice mam powykrzywiana,
      przechylona na bok (wydaje sie, jakbym miala jedna noge krotsza, ale
      to pzrez niesymetrie miednicy), do tego mimo, ze kazdy ortopreda ci
      powie, ze skolioza powstaje tylko w okresie wzrostu, to u mnie
      powstala po ciazy, w dodatku w tak znacznym stopniu, ze nie nadaje
      sie do korekcji, chyba, ze operacyjnie, ale poki chodze, to na to
      sie nie zdecyduje. W moim wypadku kolejna ciaza oznacza wozek.
      Poltora roku temu poronilam w 6-tym tygodniu, juz od 3-goi tygodnia
      ciazy (czyli tuz pozaplodnieniu) lezac na plecach poza koszmarnym
      bolem w plecach od pasa w dol bylam sparalizowana, cos uciskalo na
      nerwy tak, ze nie bylam w stanie ruszyc palcami u nog nawet,
      musialam sie rekami przeciagnac do lezenia na bok, wowczas bylam w
      stanie wstac z lozka. U mnie winne sa czesciowo geny, w rodzinie
      taty prawie wszyscy wyginaja stawy w druga strone, wrodzona wiotkosc
      wiezadel stanowi zwiekszone ryzyko pojawienia sie dolegliwosci w
      ciazy. Dlatego tez ciesze sie, ze mam syna, a nie corke. Obecnie
      odchodzi sie od pojecia bekkeninstaboiliteit i zastepuje bekken
      klachten. Mozesz wrzucic w tubylcze google, poczytaj doswiadczenia
      kobiet, to wcale nie wymysl lekarzy, niestety, ale dobrze, ze w
      koncu nazwali problem. W Polsce sporo rozejscie spojenia jest
      wskazaniem do cesarki, u mnie niestety nie rozpoznano niestabilnosci
      w ciazy i porod mi dowalil, 6 tygodni po nim nie moglam bez pomocy
      wstac z lozka. Mam nadzieje, ze jasno wyjasnilam? :-)
    • blue_ice1 Re: Yyyy...-bekkeninstabiliteit?-tijg er:) 02.02.08, 16:15
      O - wyjasnilas wyczerpujaco:) Dziex:) Juz myslalam ze tutaj moze
      myli sie pojecia rozejscie_sie_spojenia_lonowego z np silnym
      tylozgieciem macicy (bole tez sa paskudne) :) Ale faktycznie
      wyglada na to,ze coraz wiecej kobiet na to cierpi. Fatalnie. Wiecej
      sie musza dziewczyny gimnastykowac czy jak?:)
      • agnieszkaela Re: Yyyy...-bekkeninstabiliteit?-tijg er:) 19.02.08, 22:57
        Gimastyka chyba pomaga, bo w centrum sportowym u nas widzialam
        ostatnio ze jest grupa dla pan wlasnie z tym problemem.
        • tijgertje Re: Yyyy...-bekkeninstabiliteit?-tijg er:) 20.02.08, 10:05
          agnieszkaela napisała:

          > Gimastyka chyba pomaga, bo w centrum sportowym u nas widzialam
          > ostatnio ze jest grupa dla pan wlasnie z tym problemem.

          W zasadzie pomaga i jest to jedyny skuteczny sposob zapobiegania
          pogorszeniu, ale zalezy od stopnia uszkodzen. Jezeli jest
          tylko"luznosc, to gimnastyka i masaze w zupelnosci moga wykluczyc
          problem, jezeli jednak sa przesuniecia, to czasem niestety: "nic nie
          ozemy zrobic, prosze sie przyzwyczaic, bo trzeba z tym zyc". :-/
          • mysza_33 Re: Yyyy...-bekkeninstabiliteit?-tijg er:) 20.02.08, 14:31
            Tigertje, współczuję, że masz takie dolegliwości. Wiem, że nie pisałaś o sobie,
            by teraz oczekiwać reakcji. Cieszę się, że się podzieliłaś. Ja na pewno nie mam
            tak silnej dolegliwości jak Twoja, ale faktycznie jest coś co mi promieniuje w
            tyle pleców na pośladek, czasem na lewą stronę, ale zwykle na prawą. Zwłaszcza
            jak usiądę z lekkim przechyleniem miednicy. Twój post dało mi teraz do myślenia.
            Świetnie sobie radzisz jak widzę i ciągniesz ten wózek z bagażem doświadczeń,
            jak trzeba. I chcę powiedzieć, że rozumiem Cię co czułaś, zwłaszcza po porodzie,
            kiedy chcesz się opiekować małym, wiesz, że to Twoja pociecha i twój obowiązek,
            a jakoś... nie możesz. Często połóg bywa cięższy od porodu. Mi, co prawda z
            innych powodów zeszło około miesiąca też do 1,5 by się pozbierać. Z drugiej
            strony, dzięki temu mąż załapał wyjątkowy kontakt z młodym od pierwszych dni.
            Muszę powiedzieć, że byli lepszymi przyjaciółmi, poza moim cyckiem ;) Wspaniały
            tatuch, a ja się bałam sama zostawać z młodym i tylko modliłam się, by wrócił
            szybko z pracy. Teraz wiem, że nie wyrodna matka ze mnie była, po prostu nie
            czułam się na siłach nim opiekować, nie byłam w stanie podjąć tej roli. Na
            szczęście przeszło, jak każdy połóg i jest teraz super, i mama... i tata ;)
            Pisałaś o ćwiczeniach i masażach, czyli czymś w rodzaju fizjoterapii na tą
            dolegliwość.
            Mam pytanie związane zatem z ubezpieczeniem medycznym, skoro już tu została
            wspomniana fizjoterapia.
            Akurat doskwiera mi bark, od wielu lat, ale przy obecnym ciężarze młodego jest
            coraz gorzej. Niestety moje ubezpieczenie basic (w VGZ) nie obejmuje zabiegów
            fizjoterapeutycznych. Musiała wystarczyć jedynie konsultacja medyczna.
            Wystarczyła, ale wiem, że jest to tylko zakopanie problemu, nie wyleczenie.
            Jakie masz ubezpieczenie (może też w VGZ, sorrki, nie pamiętam), albo jakie
            trzeba mieć, by móc liczyćna refundację? Fizjoterapeuta gadał coś o 4-5, ale nie
            bardzo go zrozumiałam, bo się rozmowa toczyła wstępnie w holenderskim (uczę się,
            pilnie... efekty różne, he he he).
            Drugie pytanie: jak taką informację wyciągnąć od ubezpieczyciela i nie wyjść na
            kombinatora? Od lekarza wiem, że nawet jak zmienię pakiet ubezpieczenia to
            najwcześniej będę mogła korzystać z tej opcji i przyjść na fizjoterapię za pół
            roku, czyli koło lipca.
            Jak to jest? Wiesz? Sprawnie się poruszasz w kwestiach ubezpieczenia
            zdrowotnego, lekarzy i szpitali. Proszę, skrobnij coś o tym.
            Będę wdzięczna.

            Mysza
            • tijgertje Re: Yyyy...-bekkeninstabiliteit?-tijg er:) 20.02.08, 15:12
              Mysza, sprawdzilam na stronie VGZ. Ty masz wszystko o fizjoterapii z
              kwotami, jakie zwracaja:
              www.vgz.nl/default.asp?pagina_id=580
              Niestety, nie wyglada to ciekawie, bo w podstawowym pakiecie osobom
              powyzej 18 lat nic nie zwracaja, jezeli mialabys rozszezony pakiet,
              to moga oddac kwoty z tabeli, jezeli chodzisz do fizjoterapeuty,
              ktory ma kontraktz VGZ, na stronie maja liste swoich terapeutow. Nie
              wiem, jak to jest ze zmiana ubezpieczenia, musialabys zadzwonic i
              sie dopytac, czy rzeczywiscie trzeba czekac pol roku, zeby nabyc
              prawo do pojkrycia kosztow. Dziwne mi sie to wydaje szczerze mowiac,
              skoro placisz skladki, to powinnas miec prawo do danego pakietu.
              Chodzilam na fizjoterapie z VGZ przez 2 lata, w sumie wszystko mi
              wtedy zwrocili, ale mialam szeroki pakiet (trzeci poziom), teraz mam
              Menzis najszerszy, rozne pierdoly zwracaja, tylko trzeba sie
              upomniec. Z nesla zauwazylam,z e w zaleznosci od tego z kim i jak
              sie gada, to tez roznie gadaja:-/ Lepiej miec skierwanie od
              domowego, to sie mniej czepiaja. lekarze tez nie wszystko wiedza,
              lepiej pytac w ubezpieczalni, bo w roznych ubezpieczalniach maja
              rozne warunki. Jesli nawet trzeba czekac, to moze warto przeliczyc,
              jak ci to wyjdzie z kosztami, zeby zmienic pakiet (albo
              ubezpieczalnie) a w miedzyczasie samemu oplacic kilka zabiegow.
              U mnie fizjoterapia nie przyniosla oczekiwanych efektow. Chwalilam
              sobie chiropraktora (ale drogi paskudnik strasznie, jak nie
              pokryja), najwieksza poprawa jest po Pilatesie, cwiczy sie
              glebokiepartie miesni, ktore podtrzymuja kregoslup i miednice, do
              tego rozciaga sie przestrzenie miedzy kregami). Dla mnie rewelacja,
              efekty sa bardzo szybko , choc u mnie to nigdy nic nie wiadomo, raz
              z gorki, raz pod gorke. Trzymaj sie!
              • mysza_33 Re: Yyyy...-bekkeninstabiliteit?-tijg er:) 20.02.08, 20:55
                Hej Tygrys! Dzięki. Jak to dobrze jest sobie móc z kimś konkretnie pogadać.
                Teraz rozumiem, że fizjoterapeuta gadał o poziomach pakietu (4-5). Moja
                fizjoterapia nie jest droga chyba aż tak, za wizytę 29 euro. Tylko, że reperacja
                trwa w czasie, wiadomo, że nie da się usprawnić od razu po pierwszym zabiegu.
                Generalnie to prawa ręką, którą wszystko robię, więc często przeciążam. Co tylko
                mogę, staram się robić lewą. Muszę powiedzieć, że uwielbiam tą służbę zdrowia,
                bo są konkretni, gadają z Tobą jak z człowiekiem, nie musisz za każdym razem
                powtarzać, co ci jest, przepływ informacji jak dla mnie na szóstkę! Być może mam
                rewelacyjnego domowego... Nie wiem. Oczywiście mam skierowanie od niego.
                Dobrodziejstwo Pilatesa znam, nie musisz mi 2 razy powtarzać, hihihi, moją
                profesją jest instruktor Jogi i Powerjogi (w wersji fit) i Pilates. Ale jak to
                się mówi szewc bez butów chodzi. Ja muszę pracować, by ćwiczyć regularnie, w
                domu nie ma szans. Chyba, że mnie przyciśnie. Prawdą jest, że na kręgosłup nie
                ma absolutnie niczego lepszego jak Pilates - on stabilizuje wszystkie generalnie
                osłabione w społeczeństwach wysoce cywilizowanych mięśnie korpusu ciała. Tak to
                jest. Z jednej strony wygoda, z drugiej niewygoda ;-)
                Jak tylko znajdę jeszcze momencik, kuknę na linka i postaram się wczytać.
                Kochana jesteś. Dzięki raz jeszcze. Trzymaj się cieplutko.

                Mysza

                Ps. No i mam nadzieję, że kiedyś pokusimy się o wspólne decu ;-)
Pełna wersja