lariks 19.02.08, 12:39 Mam nadzieję że mamantkaa się na mnie nie obrazi. Malutka, urodziła się dzisiaj w nocy, duża i silna. Gratulujemy ślicznej córeczki i życzymy wielu radosnych chwil z całą rodzinką,lariks z rodzinką. Odpowiedz Link czytaj wygodnie posty
corneliss Re: Mała już z mamą, gratulacje!!! 19.02.08, 14:54 Gratulacje! Odpoczywajcie, cieszcie sie soba :) I przespanych nocy zycze :) Odpowiedz Link
aldakra Re: Mała już z mamą, gratulacje!!! 19.02.08, 16:39 Gratulacje mamantkaa :) super wiadomość! Odpowiedz Link
michelle_nicol Re: Mała już z mamą, gratulacje!!! 19.02.08, 17:23 Super wiadomosc!!!!!!!!!!!!! Gratulacje icaluski i pozdrowienia Anka Odpowiedz Link
iveive Re: Mała już z mamą, gratulacje!!! 19.02.08, 18:57 Gratulacje dla Mamusi!! Teraz odpoczywajcie i cieszcie sie tymi najcudowniejszymi chwilami w zyciu:) Odpowiedz Link
efkamarchefka2 Re: Mała już z mamą, gratulacje!!! 20.02.08, 11:00 gratulacje Mamantkaa! duzo zdrowia i radosci dla Was obu. no i czekamy na relacje. Odpowiedz Link
maxijo Re: Mała już z mamą, gratulacje!!! 20.02.08, 13:25 gratulacje i duzo zdrowka. Opowiedz jak podobal ci sie porod w Holandii. Odpowiedz Link
schinella Re: Mała już z mamą, gratulacje!!! 20.02.08, 15:17 Hurrrraaaa!!! Gratulacje! Najlepsze zyczenia dla calej czworki! Odpowiedz Link
gosia_hh Re: Mała już z mamą, gratulacje!!! 21.02.08, 11:40 gratuluje coreczki!!! :) znowu nowa dziewucha sie urodzila :)) Odpowiedz Link
mamantkaa Parę słów od Mamy Zuzi 21.02.08, 22:49 Hej dziewczyny! Ogromnie dziękuję za założenie wątku (dzięki Aniu) i za wszystkie gratulacje i życzenia. To bardzo miłe wiedzieć, że cieszycie się razem z nami :) W poniedziałek o 23.14 urodziłam Zuzannę (waga 4060g, a miało być 3000!) Niestety ciężko coś mi się zorganizować w domu. Dużo uwagi wymaga teraz mój starszy syn. A mała w nocy pospać nie daje. Dlatego też relację z porodu i pierwszych dni opiszę w weekend. Jak już mój mąż będzie cały dzień pod ręką. Ale mimo wszystko oczywiście, że jest super !!! Odpowiedz Link
mamantkaa I jeszcze parę słów... 23.02.08, 19:22 Witajcie ponownie! Powoli już wszystko zaczyna się układać. Ja już prawie całkiem doszłam do siebie. Antoś też już ma więcej dobrych chwil niż złych. Zuzia rośnie i daje mi pospać większość nocy. A jak to się zaczęło... W poniedziałek od 4 rano miałam skurcze, wszystko dosyć szybko postępowało, więc myślałam, że do południa urodzę. Ale potem się trochę wstrzymało. O 15 miałam wizytę u połoznej, stwierdziła, że mam 3 cm rozwarcia i pewnie w nocy urodzę. Pod wieczór poszłam się położyć, zasnęłam na parę minut i obudziły mnie silne skurcze. Chwilę je pokontrolowałam i zadzwoniłam do położnej. Przyjechała przed 21 i stwierdziła, że jak chcę rodzić w szpitalu, to musimy jechać bardzo szybko. Na szczęście (za co ogromnie dziekuję) z Antosiem w domu została Ania z rodzinką, więc o niego nie musiałam się martwić, bo był w dobrych rękach :) W szpitalu powiedziała mi, ze w domu miałam już 7 cm rozwarcia, ułożyłam się na łóżku i trochę czekaliśmy aż wszystko dojdzie do punktu kulminacyjnego, czyli pełnego rozwarcia. W końcu bolało mnie już porządnie i zaczęłam przeć. I parłam i parłam i było ciężko, nie miałam sił już za bardzo. Siadłam więc chwilę na krzesełko i na nim wszystko przyspieszyło. Wreszcie o 23.14 urodziłam Zuzannę. Okazało się, że jest spora (4060g) i utknęła mi ramionkami, ale na szczęście się udało! Mała w 1 min. dostała 9 pkt. w skali Apgar, a po 5ciu minutach już 10. Położna położyła mi ją na brzuch i było to niesamowite uczucie! Tak od razu móc ją przytulać! Przy Antosiu tego nie doświadczyłam, bo zabrano go od razu do inkubatora. Zdążyłam tylko dotknąć jego stópkę. Dostałam zastrzyk na urodzenie łożyska, bo poprzednio miałam z tym problem i szybko je urodziłam. Połozna założyła mi 3 niewielkie szwy, których w ogóle nie czułam i żadnych problemów z nimi nie miałam. Niestety długie parcie spowodowało wyskoczenie hemoroidów, z którymi mam jeszcze problem, choć nie są już bolesne, ale jeszcze się nie wchłonęły. Mała została zbadana i ubrana i przystawiłam ją do piersi i mały głodomorek od razu zaczął wsuwać. to też było super uczucie! Mąż porobił parę zdjęć i filmików. Położna już się pożegnała, a my czekaliśmy na pielęgniarkę ze szpitala (zajęta była innym porodem). Zostałam na noc w szpitalu i rano wróciłysmy do domu. Obsługa w szpitalu była super. w czasie porodu kawka, herbatka, po - kolacja. wygodny fotel dla mojego męża. Znana i sympatyczna połozna. Naprawdę extra. Jedyne czego żałuję, to że byłam tak zmęczona tymi skurczami od 4 rano i nie miała sił przeć. może jak bym była mniej zmęczona wszystko poszło by szybciej. Niesamowite było poczucie ulgi po porodzie jak plecy i skurcze już nie bolały :) Na polski poród tez nie narzekam, choć było zupełnie inaczej ze względu na wcześniactwo Antosia. Szybko mnie nacięto, szybko zabrano Antka, łożysko miałam usuwane pod narkozą. Po tej narkozie długo nie mogłam dojść do siebie. Małego do piersi mogłam przystawić dopiero po paru dniach, gdy mogłam go wyjąć już z inkubatora. A w szpitalu i tak zostałam 2 tygodnie czekając na niego. Jedyny plus, że był mały i ciężko się go nie parło. Na pewno sala porodowa tu jest przyjemniejsza, mniej jest bieganiny, a więcej ciszy i czekania, aż wszystko pójdzie naturalnie, co przy niezagrożonej ciąży jest na pewno super. Zachwycona tu jestem opieką poporodową. Kraamzorg, która odpowiada na wszystkie moje pytania, codziennie mnie i małą bada i każdą wątpliwość rozważa z połozną, która przychodzi do nas co 2 dni. w domu mam czysto, a rano trochę spokoju na odpoczynek (jeżeli Antoś mi pozwoli). w poniedziałek przyjdą pobrać krew z piętki do zbadania i naprawdę wszystko jest ok. Mała dziś wróciła już do wagi urodzeniowej. Ma wielki apetyt, a ja na szczęście dosyć mleka. Odpadł jej już pępuszek. Potrafi pospać nawet ponad 3 godziny. Trzyma dobrze temperaturę. I naprawdę jest urocza. W Polsce cała rodzina szczęśliwa i dumni z wyczynu (największe dziecko w rodzinie urodzone przez jedną z najmniejszych kobiet :) Teraz tylko jeszcze zupełnie muszę dojść do siebie i opanować Antosia, który nie rozumie, czemu nie mam zawsze dla niego czasu. Ale po paru wspólnych zabawach ma już lepszy humor. No i zaprzyjaźnią się bliżej z Tatą, tym bardziej że mój mąż ma teraz wolne. Jeszcze raz dzięki za gratulacje i życzenia. Pozdrawiam Odpowiedz Link
aldakra Re: I jeszcze parę słów... 24.02.08, 13:03 Cieszę się że wszystko tak dobrze poszło, że mała zdrowa, silna i grzeczna :) Buziaki i pozdrowienia dla was! Odpowiedz Link
aggy1 Re: I jeszcze parę słów... 27.02.08, 11:22 Najserdeczniejsze gratulacje. Z tego co piszesz, to wszystko uklada sie super. Ale ci zazdroszcze, ze masz juz dzidzie przy sobie...przede mna jeszcze 3 miesiace, a juz mam pomalu dosyc bycia w ciazy:-). Pozdrawiam. Odpowiedz Link