polska gastouderka?????

14.10.08, 17:50
Jak w temacie.
Ktos probowal zarejestrowac polska nianie jako oppas i dostal
kinderopvangtoeslag? Wlasnie jestem w trakcie zbierania informacji
na ten temat, w belastingdienst zdaja sie nie wiedziec, agencje oczy
wytrzeszczaja, jedni twierdza, ze w zassadzie czemu nie, inni
twierdza, ze to nie przejdzie, jeszcze inni pietrza trudnosci.
Moze na forum znajdzie sie ktos, kto to juz przerabial.Nie chodzi mi
o au pair.
    • agnieszkaela Re: polska gastouderka????? 14.10.08, 19:45
      A w czym problem? Jesli dziewczyna bedzie tu zameldowana to
      zatrudnienie jej w niczym sie nie rozni. Biuro moze nie chciec
      zarejestrowac u siebie cudzoziemki, ale jesli wiadomo ze ma prace u
      Was? No chyba, ze dziewczyna nie zna holenderskiego a w biurze musi
      przechodzic jakies szkolenia.
    • nesla Re: polska gastouderka????? 14.10.08, 21:14
      Wlasnie sie zastanawialam nad tym w twoim innym watku o opiekunce.
      Chyba nie pozostaje nic innego jak sprawdzic w praktyce. Tylko
      pytanie - gdzie mialaby ta niania mieszkac? Bo zameldowanie musi
      miec. Dla mnie zameldowanie niani u mnie w domu nie wchodzi w gre,
      nigdy nie wiadomo czy sie sprawdzi, czy czegos innego nie bedzie
      chciala robic po kilku tygodniach, czy latwo jest taka osobe
      wymeldowac itd.. Ale jesli masz kogos zaufanego i nie masz lepszej
      alternatywy to probuj, sama jestem ciekawa czy to sie uda, bo w
      sumie dlaczego niby nie..? Sa biura internetowe, ktore niespecjalnie
      przejmuja sie jakoscia i jesli powiesz ze ja zatrudnisz to na pewno
      przyjma. Co do kinderopvangtoeslag to od przyszlego roku za
      gastouder maja zwracac 2,5 Euro za godzine zamiast ponad 6, wiec
      finansowo na pewno ta forma opieki bedzie mniej atrakcyjna. Dla mnie
      jest zbyt wiele niejasnoci aby sie decydowac, bo mam super zlobek
      dla synka i 100% pewnosci ze nic sie nie wydarzy, a nie znam nikogo
      zaufanego wsrod moich polskich znajomych kogo moglabym chciec za
      nianie. Jak juz sie dowiesz to napisz tu, bo to ciekawe.
      Jak sie bedziesz dowiadywac to probuj sprawe stawiac w pozycji "jak
      to zrobic" a nie "czy da sie tak zrobic".

      pozdrawiam
      nesla
    • andevi Re: polska gastouderka????? 14.10.08, 21:47
      Ktos tu pisal o sprowadzeniu rodzica z Polski i zarejestrowaniu w
      agencji i duzych pieniadzach z belastigdienst.
      Postanowilam to sprawdzic.
      No wiec dzwonie do belasting, mowie jaka sprawa, odsylaja od Annasza
      do Kajfasza, no ale w koncu mam na linii kogos kumatego:)
      Po pierwsze, Opa's & Oma's regeling geld ook van buitenlandse ouders.
      No wiec mozna!
      Po drugie, gastouder mag niet bij u wonen.Czyli po polsku, nie
      mozesz sobie mamuski u siebie zameldowac, musisz jej znalezc inne
      lokum.Gdzie????
      Po trzecie, het is wettelijk gebonden, dat gastouder Nederlands
      praat. No i umarl w butach.Moja mamuska w wieku 70 lat nie nauczy
      sie szprechac po tutejszemu...
      Podsumowujac, nie kijem, a cala pala.Czyli Opa i Oma, ktorzy
      podpadaja pod ten regeling, to musza byc Holendrzy, choc moga miec
      obcy paszport, hehe...
      • anitax Re: polska gastouderka????? 14.10.08, 21:59
        Tez sie kiedys zastanawialam nad zarejestrowaniem polskiego dziadka,
        ale odpuscilismy ze wzgledu na formalnosci i niewielka oplacalnosc
        calego przedsiewziecia. Podejrzewam, ze w naszym przypadku, zwrot z
        podatku najwyzej pokrylby koszty agencji, ubezpieczenia zdrowotnego
        itp.
        • andevi Re: polska gastouderka????? 17.10.08, 14:18
          A jakie formalnosci musieliscie zalatwiac? Mozesz podac szczegoly?
          Dzwonilam do belastingdienst, ale chyba mialam na linii kogos z call
          center,odnioslam wrazenie, ze nie bardzo zna sie na rzeczy, bo
          rzetelnej odpowiedzi mi nie udzielil.Powiedzial, ze przede wszystkim
          gastouder nie moze mieszkac z rodzina, gdzie opiekuje sie dzieckiem.
          Dzis agencja, w ktorej jestem zarejestrowana jako vraagouder
          zdementowala te informacje.Jak najbardziej mama moze mieszkac u nas
          i tez podpadamy pod kinderopvangtoeslag.A jedyne, czego sie wymaga,
          to owe Verklaring omtrend goede gedraag...Zadne ubezpieczenia, wizy
          i pierdoly.Owszem, trzeba zameldowac, no i wtedy automatycznie
          dostaje sie pobyt.
          Roznica miedzy mama a dochodzaca niania jest tylko jedna: cena.
          Mamie placi sie 4,20 euro, thuisverzorgster dostaje powyzej 9
          euro.Acha, i te dochodzace dziewuszki musza szprechac po
          holendersku, albo przynajmniej po angielsku lub niemiecku, przejsc
          szkolenia organizowane przez agencje itp., wiec tu jest troche
          wiecej biegania wokol.
          No ale chetnie bym sie dowiedziala, jakie formalniosci musialas
          zalatwiac w zwiazku z zatrudnieniem dziadka:)
          • anitax Re: polska gastouderka????? 17.10.08, 14:39
            > No ale chetnie bym sie dowiedziala, jakie formalniosci musialas
            > zalatwiac w zwiazku z zatrudnieniem dziadka:)

            Tak jak napisalam, z pomyslu dziadek jako gastouder szybko
            zrezygnowalismy, bo w naszym przypadku ewentualne korzysci nie sa
            warte calego zamieszania.

            Dziewczyny wczesniej pisaly, ze osoba zameldowana w Holandii musi
            byc tu ubezpieczona, wiec do kosztow agencji (100-150 euro
            miesiecznie) dojdzie Ci okolo 80-90 na ubezpieczenie.
            • tijgertje Re: polska gastouderka????? 17.10.08, 14:58
              anitax napisała:
              Dziewczyny wczesniej pisaly, ze osoba zameldowana w Holandii musi
              > byc tu ubezpieczona, wiec do kosztow agencji (100-150 euro
              > miesiecznie) dojdzie Ci okolo 80-90 na ubezpieczenie.

              Nie tylko. Gastouder musi miec tez ubezpieczenie odpowiadajace
              polskiemu OC, w razie, gdyby dziecku przebywajacemu pod jego opieka
              cos sie stalo, rowniez w razie ubezpieczenia samochodu dodatkowe
              ubezpieczenie na pasazerow.
          • tijgertje Re: polska gastouderka????? 17.10.08, 14:56
            Tak zsobie z ciekawosci rzucialm oko na stronke rzadowa i poczytalam
            co nieco, co mowia przepisy, skoro kazdy urzednik co innego nawija.
            znalazlam cos takiego:
            wetten.overheid.nl/cgi-bin/sessioned/browsercheck/continuation=15691-
            002/session=055907840912687/action=javascript-result/javascript=yes

            Punkt 12A okresla jasno wymogi dla osob zatrudnianych jako gastouder
            przez biura tego typu. biuro jest odpowiedzialne za ich
            przestrzeganie. Podpunkt k jasno okresla: goede beheersing
            nederlandse taal. W oparciu o inne wymogi dla gastouder i biura,
            ktore musi oferowac kilka rzeczy (m.in. kursy) wymog dobrej
            znajomosci jezyka wydaje mi sie calkiem logiczny, ale oznacza to, ze
            nawet jesli biuro zapisze polska babcie czy ciocie nie znajaca
            niderlandzkiego jako gastouder, to postepuje wbrew prawu. Nie
            znalazlam za to nic o miejscu zamieszkania gastouder. Pisza, ze
            dzieckiem mozna sie zajmowac albo w mieszkaniu gastouder, albo w
            mieszkaniu rodzicow dziecka i to miejsce musi spelniac szereg
            wymogow, nie ma nic, ze opiekun i dziecko nie moga mieszkac pod
            jednym dachem. Nie wiem, czy tam jakiegos haczyka w interpretacji
            przepisow nie ma, ale prawnikiem nie jestem:-/
            • tijgertje Re: polska gastouderka????? 17.10.08, 15:09
              Cos z linkiem nie ak, nie otwiera sie to, co chce. Trzeba wejsc na
              strone:
              wetten.overheid.nl/
              W zoeken po lewej zaznaczyc alle sorten regelingen, w punkcie 3
              wpisacw szukaniu w tekscie:
              Beleidsregels kwaliteit kinderopvang
              Wtedy wyjdzie to co trzeba, pierwszy link od gory. Wiem,z e nieco
              zakrecone, ale adres sie na pasku ie zmienia i jeszcze nie doszlm,
              jak znalezc bezposredni aktywny link.
              • tijgertje Re: polska gastouderka????? 17.10.08, 15:13
                Ech, no, jednak glowka pracuje;-)
                tiny.pl/srwv
                Teraz powinno byc tak jak trzeba na skroty.
      • majda12 Re: polska gastouderka????? 18.10.08, 13:44
        nie , sorki ale z tym sie nie zgodze ze rodzic /dziadek/ z pl musi
        znac nl:)moja bliska kolezanka sprowadzila z pl mame ktora
        nawet "hoi" po nl nie umie a jest zarejstrowana w biurze i opiekuje
        sie dziecmi, malo tego jest zameldowana u niej w domu...nie wiem od
        czego to zalezy?no chyba ze kolezanka mnie klamie lub ma jakies ukl.
        w co watpie....
        • tijgertje Re: polska gastouderka????? 18.10.08, 13:49
          O, ja wierze:-) Podalam przepisy, a biura sa rozne i niekoniecznie
          sie ich trzymaja, wiele z nich ma jeden cel: jak najwiecej zarobic
          jak najmniejszym kosztem, mam przyklad u kolezanki, gdzie
          zarejestrowali babcie jako gastouder, zeby dostac zwrot, biuro ma
          wszystko totalnie w noscie, zdziera oplaty za posrednictwo a nie
          robi nic, po roku zadzwonili zapytac, czy wszystko ok, telefonistka
          gadala z kolezanka niespelna pol minuty:-/
          • andevi Re: polska gastouderka????? 01.11.08, 15:15
            No to dziewczyny, mam gastouderke Polke:)
            A teraz po kolei.Prace domowa odrabialam rzetelnie przez kilka
            dobrych tygodni.Poprzegladalam oferty roznych agencji, interentowych
            i w regionie, powlazilam na rozne fora, gdzie Polacy w Holandii sie
            udzielaja, poszukalam przez ogloszenia. Bardzo popularna wsrod Polek
            jest Flexmoeders.nl.Agencja internetowa, ktora- jak mowi tijgertje -
            dokladnie nic nie robi, a kase sciaga, i to coraz wieksza.Sama
            szukasz niani, sama ja rejestrujesz, sama sie rozliczasz, podatki
            ona sama musi odprowadzac, same robicie risico- inventarisatie.Nie
            szkoli, nie kontroluje, no i nie wymaga.Wierze, ze jak ktos tam
            swoja nianie zarejestrowal, to moze ona i po chinsku gadac i
            zielonego pojecia o pedagogice nie miec:)
            Zostalam przy swojej agencji, chocby z tego wzgledu, ze juz ja znam,
            jest profesjonalna i duzo organizuje, nie tylko dla nian, ale i dla
            rodzicow czy dzieciaczkow.A kontakt z agentka mam bardzo dobry.
            Na moje ogloszenia odpowiedzial tlum.Cipulinki jednak najczesciej,
            co to albo czytac nie umieja, albo glupiego udaja.Coz, sezon prac
            polowych sie skonczyl, warto by posadke ciepla znalezc pod dachem.
            Zero pojecia o dzieciach, nieznajomosc jezyka, tymczasowy pobyt w
            Holandii na zasadzie "poki sie nie dorobimy"...No coz, nieciekawie.
            Ale na koniec moich poszukiwan,, gdy juz stracilam nadzieje na cos
            konkretnego, trafila mi sie gruba ryba!
            Kobieta 43 lata, pedagog z wyksztalcenia i praktyki, 13 lat pracy w
            szkole, wychowawstwo mlodszych klas.Ma dorosla corke, ktora
            wyemigrowala do Irlandii, a ona sama jest tu na emigracji z
            mezem.Maz ma wlasna firme remontowa, siedzi tu juz drugi rok, ona
            jest od roku.Uczy sie jezyka, a pracuje na polskiej uczelni w
            Hadze.Jako ze sa to studia eksternistyczne, zajecia prowadzi tylko
            raz w miesiacu w weekendy, wiec na tygodniu jest zawsze wolna.Do
            tego wszystkiego, pochodzi z tego samego miasta, co ja!
            Agencja nie krecila nosem na nieznajomosc jezyka.Szkolenia konieczne
            nie beda, a w kwestiach formalnych dogadaja sie babki po niemiecku.
            Tak wiec w tej chwili czekamy na Verklaring.No i od stycznia
            zaczynamy. Niania byla juz u nas dwa razy, Christianek ja
            polubil.Kobita z werwa, inicjatywa, pomyslami, wie, czego chce,
            opanowana. No, kogos takiego szukalam!
            • narutek Re: polska gastouderka????? 01.11.08, 16:23
              o matko, alez Ci zazdroszcze takiej fajnej bebeczki!! :)
              a mozesz napisac jak szukalas opiekunki, gdzie dawalas ogloszenia?
              ja tez musze sie porozgladac, bedziemy szukac kogos do odbierania
              mlodej ze szkoly itd. z gory dzieki pzdr.
              • andevi Re: polska gastouderka????? 02.11.08, 22:24
                No ja akurat znalazlam przez niedziela.nl
                W agencjach zwykle maja zarejestrowane Holenderki, na niania.pl
                zwykle dziewuszki, ktore jeszcze w kraju siedza albo takie, co to
                chca zwiewac z obecnej posadki w Hadze czy Amsterdamie, ale warto i
                tam sprobowac.Mi sie trafilo jak slepej kurze ziarko. A na pewno
                warto...sie modlic o dobra nianie!
            • nesla Re: polska gastouderka????? 04.11.08, 12:00
              Tak wlasnie sadzilam, ze sie w ten sposob da to zalatwic.
              Fajnie ze ci sie udalo znalezc odpowiednia opiekunke.
              Jedyny cwiek jaki moze tkwic w tym rozwiazaniu to koszty, bo od 2010
              roku fiskus ma zwracac tylko 2,50 Euro za godzine za taka opieke
              (obecnie 6,10 Euro/h), ale kto by sie martwil na zapas?
              Pozdrawiam!
              • andevi Re: polska gastouderka????? 04.11.08, 16:51
                No, w 2010 juz nas to dotyczyc nie bedzie.Gastouders opiekuja sie
                dziecmi do 4 roku zycia, potem jest ten tzw.BSO, jeszcze inne
                regulacje prawne...nasz maly ma teraz 2 latka, w 2010 pojdzie do
                szkoly:) I moze mamusia znajdzie prace w konserwatorium muzycznym, a
                nie w popoludniowce muzycznej...kto wie...
                • andevi jak to sie ma finansowo.... 22.11.08, 15:26
                  Jestem wlasnie swiezo po rozmowie z agentka i niania, wypelnialysmy
                  formularz rejestracyjny. Agentka zrobila wywiad, dosyc szczegolowy
                  powiem Wam (no, takie solicitatiegesprek), wypelnila rozne kwitki
                  dla agencji, poprzygladala sie, jak niania bawi sie z malym i jak
                  maly ja odbiera.Przyniosla tez stos papierow z informacjami dla
                  niani, jak agencja pracuje i z czym to sie je.
                  Dobrze, ze pewne sprawy zostaly wyjasnione, bo moja swiezo nabyta
                  niania miala troche inne wyobrazenie o rzeczywistosci finansowej
                  pracy gastouderki.Spodziewala sie np zwrotu kosztow dojazdu, a tu
                  figa...
                  Jesli sama znajdziesz sobie nianie i zarejestrujesz ja, podpadasz
                  jeszcze pod Oma's&Opa's regeling.Czyli: taryfa 4,25 euro za godzine
                  plus koszty biurowe, ktore w tym przypadku sa o polowe nizsze niz
                  gdyby to agencja mi kogos znalazla. Rzad zwraca te 6,10 euro za
                  godzine. Kobitka dojezdza z daleka, choc mi powiedziala, ze od
                  stycznia przeprowadzaja sie do naszej miejscowosci.Coz, w praniu
                  wychodzi, ze nie od stycznia, a jak dobrze pojdzie, to od marca, i
                  nie do naszej miejscowosci, tylko do sasiedniej.No, ale blisko w
                  kazdym razie.W tej chwili placi ok.16 euro za dojazd, u nas
                  dziennie - przy tej taryfie - zarobilaby jakies 12 euro.
                  Umowilysmy sie na 6 euro, i tyle jej zaplace.Boje sie tylko, ze
                  kobitka sobie przekalkuluje, przemysli, i... zrezygnuje.
                  • andevi no i zrezygnowala.... 23.11.08, 22:43
                    No coz, zaczynam poszukiwania od nowa.
                    Nie spodziewam sie, ze znajde Polke jako gastouderke.No coz,
                    przeoralam ten temat, jakis slad zostawilam na forum, no i jestem na
                    lodzie.Pewnie przyjdzie mi zrezygnowac z pracy.Bo na przedszkole sie
                    nie doczekam, skoro sie do tej pory nie doczekalam.
                    • nesla Re: no i zrezygnowala.... 24.11.08, 09:12
                      To szkoda ze nie wyszlo.. A nie moglabys wziasc holenderskiej
                      gastouderki? Czy chodzi o jezyk?
                      • andevi Re: no i zrezygnowala.... 24.11.08, 14:57
                        Nie, nie tyle o jezyk chodzi, co o jakosc uslugi:)
                        Sa co prawda Holenderki i Holenderki, ale w przewadze
                        oppas=bewakingsdienst, a mi nie o to chodzi, by malec cale
                        popoludnie siedzial przed telewizorem albo bawil sie sam gdzies w
                        kojcu, podczas gdy pani niania wystukuje kolejnego mejla albo oglada
                        kolejny odcinek ulubionego serialu.
                        Coz, szukam goraczkowo, bo zostalo mi tylko 5 tygodni do pierwszego
                        stycznia.Agencja nie ma nikogo, kogo moglaby mi
                        zaproponowac.Znalazlam za to prywatny creche w okolicy.Moze to
                        wypali...
                        A z kobitka nadal chce negocjowac, nie wiem tylko, na ile ona jest
                        otwarta.6 euro wydaje mi sie rozsadna stawka, czas dojazdu wliczymy
                        tez w godziny pracy, ew.jestesmy sklonni dolozyc 50% kosztow biletu,
                        dac obiad i kolacje, zwiekszyc liczbe godzin i skomasowac je w dwa
                        dni.No, zobaczymy, co na to powie...
                        Coz, mit El Dorado w mentalnosci wielu Polakow nadal jest zywy i "za
                        grosze" pracowac nie beda, zwlaszcza w tym kraju.Nie wazne, ze
                        pracodawca Holender tez "za grosze" zaiwania...
                        • haganl Re: no i zrezygnowala.... 24.11.08, 21:13
                          bardzo mi sie spodobało słowo "bewakingsdienst" :) ! czy Holendrzy swoimi własnymi dziećmi tez sie tak zajmuja??? bo złobek tez pełni podobną role, do czegu trudno sie mi przyzwyczaić. Czy opieka nad dzieckim nie wiąże sie tutaj z jakąs minimalna zabawą - edukacja??? niepojęte, to nigdy nie przestanie mnie bulwersowac ( mnie i wszystkich innych cudzoziemców) :)
                          • nesla Re: no i zrezygnowala.... 24.11.08, 22:00
                            haganl napisała:

                            > bardzo mi sie spodobało słowo "bewakingsdienst" :) ! czy Holendrzy
                            swoimi własn
                            > ymi dziećmi tez sie tak zajmuja??? bo złobek tez pełni podobną
                            role, do czegu t
                            > rudno sie mi przyzwyczaić. Czy opieka nad dzieckim nie wiąże sie
                            tutaj z jakąs
                            > minimalna zabawą - edukacja??? niepojęte, to nigdy nie przestanie
                            mnie bulwerso
                            > wac ( mnie i wszystkich innych cudzoziemców) :)

                            Ja nie wiem do jakich zlobkow chodza wasze dzieci z jakimi nianiami
                            mialyscie do czynienia, ale u nas w zlobku sa codziennie jakies
                            ciekawe rzeczy, a ja dostaje regularnie zdjecia z wydarzen w zlobku.
                            W zimie dzieci lepia balwany, robia wycieczki np na lodowisko, w
                            lecie jada np do pobliskiej farmy, albo przyjezdza straz pozarna albo policja i robi zajecia pokazowe, dzieci jada czasem do domu
                            starcow, jest kuchenka w ktorej wspolnie gotuja smakolyki ktore
                            potem sami palaszuja na lunch, jest tez dodatkowa grupa zajeciowa
                            dla dzieci powyzej 3 roku, w ktorej zbieraja sie dzieci z roznych
                            grup i odbywaja sie tam zajecia roznego rodzaju od zabawy,
                            spiewanie, wierszyki po uczenie czytania, literek. Gdybym miala
                            zbierac wszystkie prace reczne moich dzieci to caly strych mialabym
                            juz zapchany. Zlobek organizuje tez raz do roku spotkanie wszystkich
                            dzieci i rodzicow razem. Raz do roku organizuja szkolenie nt
                            wychowania (ostatnio tematy: jak wybrac szkole podstawowa i jak
                            ustalac granice dzieciom). Co 2 tygodnie jest inny temat przewodni,
                            niedawno byl to "swiat podwodny" i w grupie pojawilo sie akwarium i
                            prawdziwe rybki, dzieci wykonywaly prace zwiazane z tym tematem.
                            Teraz wiadomo wszystko kreci sie wokol Mikolajek, niedlugo przyjdzie
                            Mikolaj z prezentami i bedzie zabawa w calym zlobku.

                            Co do holenderskiej gastouderki to ja mialam juz dwie i z obu jestem
                            bardzo zadowolona. Teraz potrzebne mi tylko jako back-up na dni np
                            wolne w szkole, ale zawsze dostaje sprawozdanie na pismie z
                            przebiegu dnia, prowadzimyspecjalny zeszyt gdzie zapisywane jest co
                            sie dzialo caly dzien. To jest kwestia umowienia sie. Ja nie
                            posunelabym sie nigdy do wniosku, ze Polka z zasady opiekowalaby sie
                            moim dzieckiem lepiej niz Holenderka. Wolalabym Polke ze wzgledu na
                            jezyk, ale akurat nie ma zadnej Polki w bazie danych u mnie w
                            rejonie.
                            • haganl Re: no i zrezygnowala.... 24.11.08, 22:58
                              wolę nie czytac tego co napisałaś bo we mnie sie zagotowało :O) ... z zazdrości. Mam przyjemnośc właśnie poznawania trzeciego już żłobka, ale o cudach, o jakich piszesz to jeszcze nie słyszałam tutaj!!! Albo masz szczęście, albo ja jego brak..... W przypadku mojego syna panie nie miały pojęcia, mimo ze chodzil tam 4 razy w tygoniu, o jego umiejętnościach (np pisania literek). dziecko mi sie tam nudził potwornie! i teraz sie okazuje, że nie było to jego widzi -mi-sie, tylko autentyczny brak zajęcia. teraz jest w szkole - brytyjskiej i dziecko mi odżyło normalnie! jestem zachwycona!!!! zajęcia sa tak intensywne, że on, po raz pierwszy w życiu, uwielbia tam chodzic ( i chyba nie jest to kwestia wieku). Ale o tym to już gdzieś pisałam. nie chce przynudzać. Ale serio, nesla, gdzeiś Ty znalazła taki złobek???? Ja moj obecny wybrałam, przyznam sie szczerze, dlatego, że jest bardzo blisko domu. I może jest troszke lepszy niz poprzednie, ale i tak mnie nie zachwyca..... zobaczymy co moja córcia o nim powie, jak juz bedzie umiała gadać :)
                              • nesla Re: no i zrezygnowala.... 25.11.08, 09:01
                                Kurcze, az mi sie glupio zrobilo, bo czasem narzekam na zlobek, raz
                                nawet napisalam zazalenie, ze obiady sa za pozno ;D A przeciez
                                wiem, ze w innych zlobkach w ogole nie ma cieplych obiadow! Teraz
                                odbieram synka wczesniej (okolo 15:30) i nie zostaje na obiady. Nie
                                podoba mi sie tez ze panie opiekunki nie zmieniaja obuwia i nie
                                nosza higienicznych fartuszkow skoro maja do czyniania z
                                niemowletami (grupy sa mieszane od 0 do 4 lat). Za to dostaje co
                                kwartal gazetke zlobkowa z opisanymi wydarzeniami i waznymi
                                wiadomosciami. Z paniami przedszkolankami jestem zaprzyjazniona,
                                wiele z nich bylo u mnie na sesjach fotograficznych, jedna tak lubi
                                Davida ze oferuje sie nim opiekowac w jakas sobote, ale jeszcze do
                                tego nie doszlo ;) Ale ogolnie jestem zadowolona ze zlobka i z dwoch
                                dni rozszerzylam do trzech dni. To co prawda nie jest najblizej
                                polozony zlobek, ale po drodze do pracy i przyznam ze go specjalnie
                                nie szukalam, bylam w kilku, ale tam akurat bylo miejsce kiedy
                                wracalam do pracy, wiec chyba mialam szczescie... Mam nadzieje, ze
                                szkola brytyjska u was zda egzamin. To faktycznie zastanawiajace, ze
                                moga byc az takie roznice w jakosci zlobkow !
                    • narutek Re: no i zrezygnowala.... 24.11.08, 15:00
                      kurcze no wspolczuje! tym bardziej, ze bylas taka zadowolona z tej
                      pani.
                      a nie chcialas jej zwracac za te koszty dojazdu?
                      • andevi Re: no i zrezygnowala.... 05.12.08, 17:50
                        Chcialam! Nawet godziny spedzone w pociagu chcialam jej policzyc
                        jako godziny pracy.Zwrociloby jej sie wszystko. No ale, ona
                        widocznie nie takiej pracy szukala.Tak mysle, bo znam mentalnosc np
                        mojej mamy, ktora zawsze pracowala w budzetowce, na panstwowej
                        cieplej posadce, i na pewno nie umialaby sie znalezc w
                        rzeczywistosci uitzendbaantjes...
                        Ona sobie wymyslila, ze skoro praca legalna, to ze wszystkimi
                        profitami: pensja, wakacje, emerytura, ubezpieczenie, zwrot kosztow
                        dojazdu.No, wymyslcie, co jeszcze komunistyczna budzetowka dawala:)A
                        ze niderlandzkiego nie zna, to sobie nie przeczytala tego, co jej
                        podeslalam o pracy gastouderki... A tu golutkie wynagrodzenie za
                        godzinki, jeszcze tych godzinek tez nie za duzo.
                        Ja pracuje w popoludniowce muzycznej, mezus ma robote do 18.00.
                        Zaprowadzam malego na 15.00 do niani, o 19.00 maz go odbiera, trzy
                        dni w tygodniu.No i wiecej godzinek w belastingdienst nie mozemy
                        wykazac, bo nie sa to de facto godziny pracy! Czyli za creche albo
                        KDV, gdzie przyjmuja dzieci na cale dnie, musielibysmy z wlasnej
                        kieszeni placic.Co nam sie po prostu nie oplaca. Najlepsze
                        rozwiazanie to flexibelcontract <10 uur.No, akurat gastouderbureau
                        ma takie rozwiazanie, dlatego zdecydowalismy sie na gastouderke.
                        Na dzis sytuacja wyglada tak:
                        -Poprosilam pracodawce o dwa dni pracy, bez srody;
                        -Znalazlam gastouderke chetna na poniedzialki i piatki, ma dac
                        odpowiedz w przyszlym tygodniu;
                        -rejestruje sie z lekcjami prywatnymi, wtedy moge wykazac wiecej
                        godzin pracy do kinderopvangtoeslag
                        -mezus ew.moze zaczynac wczesniej i konczyc wczesniej, a ja poprosic
                        tylko o godziny wieczorne, no i jak niani nie bedzie, to jakos to
                        bedziemy latac...
                        • haganl Re: no i zrezygnowala.... 05.12.08, 20:31
                          na Twoim miejsce spradziłabym jeszcze w Kinderdagverblijf. U nas mozna dzieci przyprowadzac na pół dnia - rano ( 7 do 13, lub popołudniu - 13 do 18.30). powodzenia
Pełna wersja