narutek
07.11.08, 15:55
Przed chwila byla u mnie babka, z ktora prawie rok temu mialam
rozmowe kwalifikacyjna. Przyjela mnie wtedy do pracy bo, mimo ze nie
mialam wtedy kompletnie zadnego doswiadczenia w tym co obecnie
robie, widziala we mnie ogromy potencjal (to jej slowa :)).
Powiedziala, ze mnie przyjmuje, zeby mi pomoc w rozwoju kariery,
zebym mogla od czegos zaczac i piac sie w gore. Teraz przyszla i mi
mowi co mam robic dalej, jak sie starac o wyzsze stanowiska i teksty
typu "wiem, ze ty to potrafisz" itd. Ja tez to wiem, ale z drugiej
strony mam ciepla posadke, godziny od-do, kiedy chce moge sie
zwolnic bo dziecko chore itd. A im wyzej stoisz "na drabince" tym
wieksza masz odpowiedzialnosc i jestes mniej flexible jesli chodzi o
rodzine i zycie prywatne. Kurcze, niesprawiedliwe to jest, ze trzeba
wybierac miedzy dzieckiem a kariera... Macie tez tak? Co
wybralyscie? Ja sobie na razie obiecalam, ze w przyszlym roku zrobie
kurs w kierunku studiow, ktore ukonczylam w Polsce, zeby odswiezyc
wiadomosci.