Rok 2008. Niezapomniany.

19.01.09, 15:17
Zapraszam do dzielenia sie pieknymi i smutnymi wydarzeniami jakie
przypadly nam w udziale w minionym roku...

    • e-kiarcia Re: Rok 2008. Niezapomniany. 19.01.09, 15:19
      Ja stracilam Tate. W Wielkanoc. Dzieku Bogu bylismy na czas i choc
      nie moglam z Nim porozmawiac, wiem ze wiedzial ze bylismy... Zawsze
      sie balam ze jak stanie sie cos w domu to biorac pod uwage 1000km
      jakie dzieli mnie z najblizszymi, nie bede z nimi aby moc ich
      wspierac. Stalo sie inaczej i ten tak trudny okres, ktory nadal mi
      towarzyszy, stal sie troszke latwiejszy przez to ze moglismy byc dla
      siebie. Fizycznie. A nie tylko przez telefon.
      • mamantkaa Re: Rok 2008. Niezapomniany. 19.01.09, 18:33
        e-kiarcia współczuję bardzo.
        Tym bardziej, że mój Tata też wiele przeszedł w zeszłym roku - po wylewie trzeci
        i czwarty zawał. Dla mnie z zeszłego roku niezapomniany zostanie 18 lutego. Z
        jednej strony ogromne szczęście - urodziłam moje drugie dziecko; z drugiej
        prawie paraliżujący strach o mojego Tatę. Przechodził w Polsce tego samego dnia
        poważną operację na sercu, jego stan był krytyczny. Na szczęście Bóg sprawił, że
        ten dzień dla nas okazał się łaskawy. Tata pomyślnie przeszedł operację, a ja
        urodziłam zdrową córcię! Ale te nerwy i wymęczony głos mojej Mamy, gdy
        kilkanaście minut po porodzie zadzwoniłam do niej o północy, by przekazać jej
        dobre wieści i jednocześnie usłyszałam dobre wieści o Tacie. W następnych dniach
        Zuzia była gwiazdą szpitala - Tata chwalił się nią wszystkim, Mama codziennie
        donosiła mu świeżo wydrukowane zdjęcia :) Przeżywałam bardzo, że nie mogłam być
        przy nim w tych dniach...
    • meliloti Re: Rok 2008. Niezapomniany. 20.01.09, 20:55
      Dla mnie to rowniez wyjatkowy rok. Zaczal sie smutno, u dwoch osob z bliskiej
      rodziny zdiagnozowano zaawansowany nowotwor, obie zmarly po kilkumiesiecznej
      chorobie. Dla mnie byl to pierwszy kontakt z ta choroba... Ciezko jest byc tak
      daleko od rodziny w takich trudnych chwilach, ale to na pewno same wiecie.
      Druga polowa roku, byla znacznie lepsza. Zaszlam w ciaze i choc jest to jak
      najbardziej planowane i upragnione dziecko, do tej pory nie moge uwierzyc, ze to
      dzieje sie na prawde.
      Taki to byl 2008, 2009 tez ciekawie sie zapowiada.
      • beba3 Re: Rok 2008. Niezapomniany. 22.01.09, 04:21
        Przykro mi dziewczyny!
        U mnie tez bylo nerwowo i smutnie bo moja mama tez miala wylew.
        Wychodzi z tego bardzo powoli i wiem ze bardzo cierpi. A ze nie jest osoba pozytywnie nastawiaona do zycia i ludzi wiec tym bardziej wszystko ja drazni i boli.
        Ja sie ciesze na letnie wakacje kiedy to nareszcie pojedziemy do Polski i pobedziemy z bliskimi.
        Po za problemami zdrowotnymi u mamy (i ojca wlasciwie tez) dla nas byl to rok udany. Starsza corka, Jagoda poszla do pierwszej klasy i ukonczyla ja z dobrymi wynikami. Mlodsza dobrze sobie dawala rade w przedszkolu, mezowi tez ladnie uklada sie w pracy a mi nieczego za bardzo nie brakuje.
        Chcialabym podszlifowac jezyk. Niestety zlapalam powazne zapalenie oskrzeli i musze nauke znowu przesunac w czasie. No ale ejstem dobrej mysli.
        Mi sie marzy trzecie dziecko, tylko jak przekonac do pomysl meza? ;-)
        A moze faktycznie to jest wariactwo...?
        Zycze Wam i sobie aby ten 2009 byl rokiem udanym, pomimo panujacego kryzysu. Sciskam Was mocno, Dziewczyny! :-)
Pełna wersja