agresja wsrod dzieci

24.01.09, 20:09
Wlasnie wyjechali od nas znajomi a ja sobie uswiadomilam, ze
zupelnie nie wiem jak mam przygotowac corke do odpierania atakow
agresywnych dzieci. 3-letnia coreczka znajomych bezzwglednie
wyrywala mojej zabawki, wypinala spinki z wlosow, a jak Lisa jej
czegos nie chciala oddac, to ja ugryzla. Bylismy w poblizu,
staralismy sie zalagodzic sytuacje ... Nie wiem jednak jak powinnam
nauczyc Lise bronic sie przed takim zachowaniem. Najbardziej sie
obawiam sytuacji gdzie nas nie bedzie - w PSZ,a pozniej w
szkole ... Moje dziecko jak czegos chce, to o to prosi. Niby nie
puszcza latwo zabawek, ale w koncu ustepuje. Nie chcialabym zeby sie
wdawala w jakis bojki, ale nie chce tez zeby byla ofiara. Co Wy
robicie w takich sytuacjach?
    • azza4 Re: agresja wsrod dzieci 25.01.09, 09:34
      Nie odpowiem na twoje pytanie.Dodam jednak,ze moja siostra wypisala
      syna z przedszkola poniewaz zaczal zachowywac sie dokladnie jak
      corka twoich znajomych.Zdurnialo dziecko totalnie.Pomyslal by kto,ze
      to placowka rozwojowa :D.
      • mamantkaa Re: agresja wsrod dzieci 25.01.09, 10:08
        Czy to było dziecko mieszkające w Polsce? Bo z moich obserwacji, przynajmniej
        póki co, wynika, że dzieci w Holandii są dużo mniej agresywne niż w Polsce.
        Wynika to na pewno z mniej agresywnego podejścia rodziców do nich. W Polsce
        niektóre dzieci przenoszą agresywne zachowania swoich rodziców na kolegów z
        przedszkola i uczą tego innych. Wczoraj w sklepie jedno dziecko zasłaniało innym
        telewizorek z bajkami. I inne dzieci wychylały się próbując coś zobaczyć, ale
        żadnemu nie przyszło do głowy, żeby tamto dziecko odciągnąć na bok, czy
        zwyzywać. wydaje mi się, że w Polsce doszłoby do rękoczynów z wyzywaniem się
        rodziców włącznie, ale może się mylę...
        Antek czasem opowiada, że ktoś zabrał mu autko w PSZ, czy szkole, albo że ktoś
        mu robił coś, czego on nie lubi. Mówię mu, żeby mówił "Nie rób tego." Nie uczę
        go, że ma wyrywać z powrotem, czy bić tamto dziecko. Myślę, że jak dziecko
        stanowczo się sprzeciwia odebraniu zabawki, to w większości przypadków to
        poskutkuje, ewentualnie przyciągnie panią na interwencję. A jakiegoś odsetka
        łobuzów to chyba nie da się uniknąć.
        • lenkaaa Re: agresja wsrod dzieci 25.01.09, 12:34
          a ja skolei mam wrazenie, ze moje dziecko wlasnie w PSZ nauczylo sie
          trzymania kurczowo swojej rzeczy jak ktos wyrywa i odbierania innym
          (jesli dadza sobie wyrwac)... Tez sie balam, ze jej dzieci beda
          wszystko zabieraly a ona bedzie plakac ale okazalo sie, ze sobie
          jakos radzi. Mam wrazenie, ze tu opiekunowie nie raguja zbytnio gdy
          przychodzi do rozstrzygania sporow, dzieci maja sobie radzic same,
          chyba, ze ktos kogos bije albo obrzuca piaskiem, wtedy wkraczaja do
          akcji.
          Anitax, tak juz jest, ze dziecko musi w pewnym momencie "zasmakowac"
          niesprawiedliwosci i "zdrady" ze strony innych dzieci... Tak to juz
          jest w zyciu... Zawsze znajdzie sie, ktos kto potraci z rozmyslem
          albo wyrwie cos z reki podstepem. Sama sie zastanawiam nad najlepsza
          metoda wpojenia dziecku asertywnosci. Jak macie jakies gotowe wzory
          asertywnych zwrotow, to sie podzielcie :) ba ja sama mam czasem
          problemy z asrtywnym zachowaniem... :)
          • nesla Re: agresja wsrod dzieci 25.01.09, 13:25
            Anitax, wczesniej czy pozniej chyba kazda mama sobie zadaje to
            pytanie.. Ja posylajac Milene do zlobka czy PSZ zastanawialam sie
            czy poradzi sobie z dominacja bardziej przebojowych dzieci, a z
            kolei z Davidem zastanawiam sie jak traktuje dzieci lagodne, bo sam
            jest dosc agresywny, potrafi uderzyc piescia w twarz nie zdajac
            sobie sprawy z tego co robi. Kiedy mnie nie ma to nie moge
            zareagowac. Okazuje sie jednak, ze dzieci pod nasza nieobecnosc
            zachowuja sie inaczej niz nam sie wydaje ! Milena swietnie sobie
            dala rade i w zlobku i w przedszkolu i obecnie w szkole. David z
            kolei w zlobku wcale nie bije innych dzieci i panie bardzo go
            chwala.
            Faktem jest ze im wczesniej i czesciej dziecko ma do czynienia z
            grupa to tym latwiej sie adoptuje, wiec jak Lisa pojdzie do szkoly
            to zycie zmusi ja do pewnych reakcji, ktorych do tej pory moze
            jeszcze sobie nie wyksztalcila poniewaz wiekszosc czasu spedzala z
            au-pair i z rodzicami. Pamietaj, ze w PSZ i w szkole rowniez sa
            panie ktore panuja nad sytuacja i ucza dzieci jak radzic sobie w
            sytuacjach konfliktowych. Dzieci nie sa zostawione same sobie. Nie
            chodzi o to abys cale zycie chodzila za dzieckiem i chronila ja
            przed calym zlem tego swiata. W pewnym momencie musi sama sobie
            poradzic w zyciu, a PSZ, szkola to wlasnie oprocz edukacji ucza
            zachowywania sie w spoleczenstwie. Ja wlasnie jestem po pierwszej
            "wywiadowce" w szkole Mileny. Dowiaduje sie, ze corka jak tylko tata
            znika za drzwiami szkoly staje sie samodzielna, wygadana, wie czego
            chce, wszystko rozumie, bynajmniej nie daje soba dyrygowac starszym
            dzieciom, ma swoich kolegow i kolezanki i aktywnie bierze udzial we
            wszystkich zadaniach.
            Nie martw sie wiec !
            • anitax Re: agresja wsrod dzieci 25.01.09, 19:07
              Dzieki za Wasze opinie. Lisa od roku chodzi do PSZ, wiec troche
              obycia z dziecmi ma. W tym przypadku byla jednak sama
              zdezorientowana co ma robic - odebrac zabawke sila czy ustapic.
              Zdaje sobie sprawe, ze sytuacji takich bedzie coraz wiecej. Wiem, ze
              nie dam rady jej chronic, wiec musze ja nauczyc odpowiednich
              zachowan. Czy wy zachecacie dzieci zeby odebraly zabrana im zabawke?
              Jak powinny reagowac jak ktos je uderzy?
              • lenkaaa Re: agresja wsrod dzieci 25.01.09, 21:02
                anitax napisała:

                > Czy wy zachecacie dzieci zeby odebraly zabrana im zabawke?
                Ja mowie: "poczekaj, teraz X sie pobawi i za chwile ci odda, odczekuje i po
                chwili podchodze do X prosze zeby dal zabawke Emilii. Do tej pory dzialalo, ale
                to bylo zawsze dziecko ktorejs z moich polskich kolezanek. Na placu zabaw z
                obcymi dziecmi nie mialam jeszcze okazji wyprobowac takiej taktyki...

                > Jak powinny reagowac jak ktos je uderzy?
                Mysle, ze trzeba nauczyc, zeby dziecko powiedzialo: "nie bij mnie, nie wolno!"
                Nie wiem na ile to jest wykonalne...Bo co z tego ze dziecko tak powie, jesli
                napastnik sie tym wcale nie przejmie i znowu uderzy ? Tu raczej potrzebna jest
                interwencja z zewnatrz: nalezaloby chwycic reke napastnika i przytrzymac tak aby
                nie dopuscic do kolejnego uderzenia, a male dziecko tego samo nie zrobi.
              • nesla Re: agresja wsrod dzieci 26.01.09, 08:29
                Ja nigdy nie radze dziecku odbierac czegos sila. Szczegolnie teraz
                kiedy w domu jest dwojka dzieci to wazne jest wlasnie aby sie
                potrafily dzielic. Najgorzej jest gdy to mlodsze jeszcze nie pojmuje
                zasady dzielenia sie i wyrywa starszemu wszystkie zabawki, a starsze
                nie moze za bardzo reagowac, przynajmniej nie sila! Zawsze mowie
                Milenie by wziela inna zabawke i poczekala az sie Davidowi znudzi ta
                ktora jej odebral i zwykle to dziala. Bywa ze dochodzi do szarpaniny
                i bijatyk, tak to juz jest z dziecmi, jak sie nie potrafia pogodzic
                to odbieram zabawki i zadne nie dostaje. A jak Lisa radzi sobie jak
                ciebie nie ma, w PSZ?
        • anitax Re: agresja wsrod dzieci 25.01.09, 19:19
          Dziecko bylo akurat hiszpanskie, mieszkajace w Anglii, ale to chyba
          nie ma znaczenia. Takie dzieciaki zdarzaja sie wszedzie.

          Zaskoczylo mnie troche co napisalas, bo mnie sie wydawalo, ze to
          wlasnie holenderskie dzieci sa bardziej agresywne niz polskie.
          • mona812 Re: agresja wsrod dzieci 26.01.09, 09:09
            Ja nie pozwalam w domu na wyrywanie zabawek kto pierwszy wzial ten
            ma prawo sie bawic,jezeli jenak jedno chce zabawke ktora teraz bawi
            sie drugie ( dwaj chlopcy 3,5 oraz prawie 2 lata )proponuje wymiane
            na inna zabawke czyli ten ktory chce zabawke ktora bawi sie teraz
            brat przynosi jakas inna i nastepuje handel ;)zazwyczaj
            dziala .Fabianowi zawsze mowilam ze nie wolno bic dzieci i myslalam
            ze dobrze robie az zobaczylam ze inne dzieci poprostu go popychaja
            na placach zabaw a on sie nie broni wiec system troszke zmienilam
            teraz ma mowic za pierwszym razem NIE ROB TAK a jak nie pomaga to
            moze sie bronic ...wiem ze jest to kontrowersyjne podejscie ale nie
            oszukujmy sie swiat jest brutalny ,nie chce aby moje dzieci byly
            popychadlami a nie zawsze ktores z nas jest obok aby
            zareagowac .Mnie natomiast nurtuje pytanie jak zachowujecie sie
            kiedy obce dziecko ( w sensie nie rodzenstwo )chce pobawic sie
            ukochana albo wlasnie dostana ;)zabawka ?W swieta mialam taka
            sytuacje ze synek kolezanki chcial pojezdzic na motorze Kristiana
            bez pytania wzial wiec Kristian zaczal plakac, zapytalam czy pozwoli
            chlopcu pojezdzic ,nie pozwolil wiec odebralam zabawke .Kolezanka
            byla niezbyt szczesliwa...
            • beba3 Re: agresja wsrod dzieci 03.02.09, 16:50
              Mona!
              Ja czesto sie lapie ze jestem lepsza (w znaczeniu bardziej wyrozumiala) dla
              obcych dzieci. Zmierzam do tego zeby byc sprawiedliwa. ;-) Mysle ze trudno
              wytlumaczyc dwulatkowi ze to jest jego zabawka a tylko chwile pobawi sie nia
              kolega. Tym bardziej jesli zabwka jest nowa i dziecko sie nia jeszcze nie
              nacieszylo.
              Mysle ze dobrze zrobilas. To kledze trzeba zwiaezle wytlumaczyc i zaproponowac
              cos innego do zabawy czy umowe, ze on moze byc drugi w kolejce do zabawki.
              Co do agresji, to gdy dzieci byly mlodsze to panie uczyly je w przedszkolku i
              szkole po prostu przyjsc i zglosic to nauczycielce.
              Ja sama uczylam zeby zaprotestowaly. Jesli nie pomaga to zglosily mi czy
              nauczycielce, a jesli nie ma komu zglosic to po prostu odsunely sie na jakis
              czas od dziecka, daly mu odczuc ze nie podoba sie im takie zachowanie. No i
              jeszcze uczylam, ze przepraszam jest konieczne.
              Bo nie oklamujmy sie, nie tylko inne dzieci bywaja agresywne, nasze tez. ;-)
    • tijgertje Re: agresja wsrod dzieci 16.03.09, 21:25
      Wkurzylam sie dzisiaj. Rozebralam mlodego do kapieli i na plecach
      zobaczylam koszmarnego siniaka. Podpytujac wyszlo, ze jeden chlopak
      ze szkoly go tak uszczypnal. Niby nic, ale o tym chlopaku to
      ostatnio niemal codziennie slysze, a to popchnal i usilowal po
      mlodym skakac, jak ten sie przewrocil, a to bije, a to czyms rzuca,
      a to gryzie... Mlodemu zawsze tlumaczymy, ze ma mowic, ze nie wolno
      i jesliu pani nie widzi, to jej zglosic, tego chlopaka kaze mu od
      jakiegos czasu unikac, ale w 16-osobowej klasie to wcale nie takie
      latwe:-( dzisiaj uznalam, tamtem przebral miare. Moj mlody jest
      wyjatkowo przywiazany do zasad, jak nie wolno bic, to znaczy,z e
      nikomu i nikogo, bronbi sie slownie, ale widze, ze to zadnych
      rezultatow nie rpzynosi. Tamten jest przeancymon, od mojego pol roku
      mlodszy, prawie glowe wiekszy, ale wszedzie go pelno. Mlodemu
      nakazalam, ze nastepnym razem jak tamten mu cos zrobi, to ma
      krzyknac, ze nie wolno, jak nie wywrze to wtrazenia i tamten
      ponownie mu dolozy, to mlody ma mu oddac z calej sily. Jutro pania
      uswiadomie, ze takie wydalam zarzadzenie, bo skoro lobuza nie sa w
      stanie upilnowac, to zrobie wszystko,zeby moj sie zaczal skutecznie
      bronic. Ilez siniakow i ran ma zaliczyc bezkarnie? Mlody ma 2
      nauczycielki i tylko u jednej jest problem. W sumie to mi jej troche
      szkoda, bo mlode dziewcze jeszcze, widze, ze sobie z dzieciakami nie
      bardzo radzi, jak przegnie, to mowie co mysle, ale nie chce sie za
      bardzo wtracac, w koncu jednak czasem trzeba. Mam nadzieje, ze moj
      mlody nie bedzie musial sie posunac do rekoczynow, wiem,z e sam nie
      zacznie, wiec jestem spokojna. Tamta mame chyba tez bede musiala
      uswiadomic, bo pyskata jest strasznie i podejrzewam, ze jak mlody
      jej synowi jednak bedzie musial przylozyc to prawdopodobnie zrobi
      wojne i wcael by mnie nie zdziwilo, jakby zarzadala usuniecia mojego
      ze szkoly. Co zrobyilybyscie na moim miejcu? cvhlop sie ze mna
      absolutnie zgadza, co w sumie ie tak czesto sie zdarza;-)
      • lariks Re: agresja wsrod dzieci 16.03.09, 22:18
        hej,
        Ale masz ciezki orzech do zgryzienia. Musze przyznac ze ja w Twoim
        przypadku mysle od razu dwoma kategoriami, jako nauczyciel i jako
        rodzic. Mysle ze dobrze zrobilas mowiac synkowi ze ma oddac jesli
        tamten go systematycznie bije/ popycha. Ale tez uprzedzajac o tym
        nauczycielke.
        Z drugiej strony zastanawiam sie czy ten chlopiec robi krzywde tylko
        Twojemu synkowi czy tez innym dzieciom. Dla mnie jest to
        niedopuszczalne zeby agresja ze strony dzieciaka tak dlugo trwala.
        Nauczyciel powinien cos z tym zrobic, jesli sie to powtarza.
        Ale jak sama zaznaczylas zdarza sie to tylko u tej jednej, malo
        doswiadczonej nauczycielki. Moze powinnas tez o tym porozmawiac z ta
        druga nauczycielka? Moze ona da jakies rady tej niedoswiadczonej?
        A moze powinnas udezyc do dyrektora w tej sprawie?
        W tej chwili nic wiecej mi nie przychodzi do glowy.
        Mam nadzieje ze sytuacja sie zmieni, bez ingerencji recznej Twojego
        synka.
        Pozdrawiam.
        • anitax Re: agresja wsrod dzieci 17.03.09, 11:20
          Tijgertje, sytuacja jak z naszego PSZ. Gdyby nie to, ze mieszkacie
          kawalek od nas pomyslalabym, ze chodzi o ta sama rodzine.

          Od pewnego czasu Lisa nie chce chodzic do PSZ. Mowi, ze dzieci jej
          dokuczaja. W koncu wymienila konkretnego chlopca. Panie o niczym nie
          wiedza. Zaprowadzilam ja wczoraj. Jak tylko ten chlopak stanal
          naprzeciw niej, zbladla na twarzy a takiego przerazenia w oczach
          jeszcze u niej nie widzialam. Wymoglam na chlopaku przyrzeczenie, ze
          bedzie mily, Lisie polecilam go unikac i poszlam do domu.

          Jak przyjechalam ja odebrac, chlopak akurat z calej sily przewrocil
          ja do piaskownicy, prawie po niej przebiegl i zaczal wyrywac zabawki
          innym dzieciom, przewracajac je na beton. 3 panie i kilkoro rodzicow
          oczywiscie nic nie zauwazylo, mimo placzu poturbowanych dzieci.
          Mamusia chlopaka oddala wyrwane zabawki, od razu do niej podeszlam i
          zwrocilam chlopcu uwage, ze w stosunku do Lisy tez byl niegrzeczny.
          Mamusia pyskata od razu na to, ze moje dziecko pewnie tez nie zawsze
          jest grzeczne, a chlopczyk nie zrobil tego specjalnie i on jest
          dobry tylko ruchliwy. Uswiadomilam mamusi, ze przez jej pocieche
          moje dziecko boi sie chodzic do PSZ i ze jej obowiazkiem jest nad
          tym zapanowac, bo jest roznica miedzy dzieckiem ruchliwym a
          agresywnym. Powiedzialam jej wprost, ze nie zycze sobie zeby moje
          dziecko jeszcze raz sie skarzylo na jej synka. Po drodze
          uswiadomilam jedna z wychowawczyn co sie stalo.

          Mamusia sie najpierw ciezko obrazila, ale o dziwno zawrocila i
          polecila synkowi zeby przeprosil Lise. Chlopiec przyszedl,
          przeprosil, poglaskalam go po glowie, pochwalilam za przeprosiny i
          wytlumaczylam, ze nie mozna innym wyrzadzac krzywdy. Czy dotarlo?
          Watpie. Mamusia sprawiala wrazenie, ze wszystko po niej splywa a
          przeprosiny byly dla zachowania pozorow. Lepsze to niz nic.
          Zamierzam poprosic wychowawczynie zeby mialy oko na tego chlopca.
          Nie wiem co zrobie jak sytuacja sie powtorzy, ale na pewno
          zareaguje. Moze znow porozmawiam z mamusia i zachece do skorzystania
          z profesjonalnej pomocy dla rodzicow agresywnych dzieci skoro sobie
          nie radzi z wychowaniem ….

          Az sie boje co bedzie w szkole, bo skoro 3 panie nie potrafia
          zapanowac nad maks. 16 dzieci, co bedzie w wiekszej grupie z jedna
          wychowawczynia ….

          • nesla Re: agresja wsrod dzieci 18.03.09, 10:44
            U nas w szkole Milena jakos nie narzeka na zaczepianie. Jeden raz
            narzekala ze na sali gimnastycznej ja jakis chlopak poganial, ale
            wiecej sie nie powtorzylo wiec nie ingerowalam. Mysle ze dobrze
            zareagowalyscie. Tez uwazam, ze takie sytuacje nalezy omawiac z
            nauczycielami. Z rodzicami niegrzecznych dzieci niespecjalnie chyba
            jest sens rozmawiania, bo moga to opacznie odebrac i skoro nie ma
            ich przy tych sytuacjach to i tak nie moga zareagowac (co innego
            jesli sa przy tym gdy dziecko zle sie zachowuje i nie reaguja!). W
            Holandii generalnie panuje zasada ze wychowuje sie wlasne dzieci a
            nie cudze i zwraacanie rodzicom uwagi na temat ich dzieci jest
            traktowane troche jako wtracanie sie, przynajmniej takie odnosze
            wrazenie.
            • anitax Re: agresja wsrod dzieci 18.03.09, 16:53
              Wyglada na to, ze interwencja byla skuteczna. Moje dziecko dzis sie
              bawilo w przedszkolu wlasnie z tym chlopcem !!! Podobno podszedl do
              niej i zaproponowal zeby byli dla siebie grzeczni ...
              • beba3 Re: agresja wsrod dzieci 28.03.09, 04:44
                Po czesci moze i dlatego ze mama czy ojciec w domu mu wytlumaczyli co i jak i
                Twoje wczesniejsza reakcja chyba wlasnie ich do tego sklonila.
                Bardzo dobrze sie uklada i oby tak dalej! :-)
                A z tym co napisla nesla to sie zgadzam. To takie chyab holenderskie ze nie
                mozna zwrocic uwagi obcemu dziecku chociazby nie wiem co.
                Ja raczej mam reakceje 'polskie', szczegolnie jak zamiesznae jest jeszcze moje
                dziecko.
                Tygrysie! I dobrze i zle uczysz Kacpra. Moze to mo wyjsc na dobre a moze
                zaszkodzic na krotka mete i dlugofalowo.
                Bo jak odda chlopakowi i nic mu sie nie stanie na szczescie ale sie odczepi to
                niby ok ale jak mu zrobi krzywde? Wypadki sie zdarzaja. No a co jak Kacprowi sie
                stanie rzywad, zapytasz. Wiem, wiem i rozumiem Cie doskonale! Tez mialam takie
                rozterki i odpowied znie ejst prosta...
                Chodzi tez o to jaka dajesz synowi odpowiedz na atak: agresje.
                A gdzie protest, negocjacje, tlumaczenia, kara w znaczeniu: 'to nie bede sie z
                toba bawil', 'nie jestes juz moim kolega' 'nie pozycze ci zabawki' itp wreszcie
                skarga do nauczyciela itd
                Maglowac temat z nauczycielem, z rodzicem, nawet z agresywnym dzieckiem ale
                raczej nie namawiac syna do robienia tego samego.
                Bo potem on moze stac sie tym ktory widzac skutecznosc rekcji o zabawke nie
                ebdzi prosil a od razu 'walil w nos'.
                Chociaz przyznaje ze rozumiem Twoje i meza odczucia.
                • tijgertje Re: agresja wsrod dzieci 28.03.09, 14:53
                  Beba, niby masz racje... ano niby...dlaczego? Inne dziecko czego
                  innego bym uczyla, ale widze, ze Kasper nie jest przecietnym
                  dzieckiem, emocjonalnie jest do tylu i wsrod rowiesnikow sobie nie
                  radzi z tego typu sytuacjami. Biegnie do pani, pani rozwiazuje za
                  niego problem, sam nie potrafi sie bronic. Tlumacze mu,z e ma sie
                  nie bawic z dziecmi, ktore mu dokuczaja itp, jak mu cos ktos zrobi,
                  to ma ostro powiedziec, ze tak nie wolno a efekty? Mlody ma
                  podejrzenie zespolu Aspergera, jest za kochany. Jelsi komus cos
                  zrobi, to nieswiadomie. Dla niego wszyscy sa jego przyjaciolmi,
                  nawet tacy co ewdentnie sie z niego nabijaja, wykorzystuja jego
                  naiwnosc i dokuczaja na kazdym kroku. Nie rozumie ich zachowania, bo
                  wie, jakie sa zasady i nie moze pojac, jak ktos celowo moze innym
                  dokuczac??? Dla niego to sa zawsze "wypadki" i wiem,z e w ego
                  przypadku tak jest. Opisana wyzej sytuacja w sumnie dobrze sie
                  zakonczyla, mlody sam nikogo nie uderzyl, urwisowi powiedzial , ze
                  ja KAZALAM oddac, jak tamten zacznie, dzieciak nie uwierzyl, wiec
                  mlody oczywioscie natychmiast do pani pobiegl, pani na szczescie
                  potrwierdzila, ze to rzeczywiscie moje slowa, od tego czasu na razie
                  jest spokoj, a do tamtego chyba dotarlo, ze na moim sie bezkarnie
                  wyzywac nie bedzie i w chwili obecnej sa wielkimi przyjaciolmi;-)
                  Ciekawe jak dlugo...
                  Beba, wierz mi, nie popieram agresji, ale wiem, ze mojego mlodego
                  musze nauczyc, ze czasem OBrona FIZYCZNA jest dopuszczalne i w
                  jakich przypadkach, bo sam do tego jeszcze dlugo nie dojdzie. Dla
                  niego wszystko jest czarno biale:-( Sledzilam ostatnio na forum
                  autystycznym historie jednego nastolatka, ktory byl ewidentnie
                  przesladowany przez jednego chlopaka. Rodzicom zajelo dobrych kilka
                  lat, zeby chlopaka przekonac, ze MUSI sie bronic i ma prawo
                  napastnika odepchnac, jezeli tamten blokuje mu droge ucieczki.
                  doszlo do tego, ze chlopak zoastal napadniety, skopany, a ze nie
                  zrobil nic sam, tylko zglosil opiekunowi klasy, napastnik sie na
                  niego zaczail po lekcjach, przylozyl z calej sily z piesci w twarz,
                  chlopak upadl, jak sie podniosl, tamtem mu znowy dolozywl, wowczas
                  napadneity odepchnal napastnika, zeby uciec, a ze tamten sie potknal
                  i upadl, to wyolbrzymil sprawe i obaj dostali kare. czy myslisz,z e
                  slusznie? Rodzice poszkodowanego zamkneli go w domu, chlopak wpadl w
                  panike i nie chcial wiecej isc do szkoly, bo instytucja, ktora miala
                  go chronic w ciagu jednego dnia zniszczyla kilkuletnia prace
                  rodzicow i kilku terapeutow. Moj ma dopiero 5 lat, mimo bardzo
                  wysokiej ineligencji emocjonalnie jest na poziomie 2-3 latka:-( Nie
                  mam zamiaru bezczynnie sie przygladac, jak juz teraz zostaje kozlem
                  ofiarnym w szkole, nie mam zamiaru przygladac sie ciagle nowym
                  siniakm i czekac, az przerodza sie w zlamania:-( Na szczescie szkola
                  stoi w tym wypadku po naszej stronie, mielismy wywiadowke i panie
                  przyznaly,z e rzeczywiscie musimy znalezc SKUTECZNY sposob, zeby
                  nauczyc mlodego, ze ma prawo sie bronic, jesli ktos sprawia mu bol.
                  Nie mowie tu o wypadkach, bo nawet jak mlody wrocil do szkoly z
                  zakrwawionym policzkiem przeoranym od nosa niemal do ucha czyimis
                  pazurami, to nie ingerowalam, bo mlody od razu przyznal, ze to byl
                  wypadek przy zabawie, nuczycielka potwierdzila, a dzieci sa dziecmi
                  i wypadki sie zdarzaja. Co innego jednak natarczywe, powtarzajace
                  sie przesladowanie przez to samo dziecko. W ktoryms momencie trzeba
                  powiedziec STOP ;-)
Pełna wersja