agnieszkaela
21.03.09, 11:12
Jestem juz w domu z nasza coreczka. Jest przesliczna a ja
przeszczesliwa.
Zaczelo sie wczoraj nad ranem. Caly dzien leciutkie skurcze, od
12.00 juz regularne ale tylko 30 sekundowe i malo bolesne. ok 17.00
zaczelo sie ostrzej, o 20.00 mialam juz 3cm rozwarcia i moglam
jechac do szpitala z moja polozna. Ostra jazda byla ;-) zwlaszcza
przy skurczach w samochodzie. Jechalam z polozna, maz za nami.
Dzieki temu lepiej znosilam skurcze bo polozna pomagal liczyc
oddechy.
Pozniej bylo szybko i cholernie bolesnie ;-) w 25 minut doszlam do
9cm, ale akcja oslabla po przebiciu pecherza plodowego. Na szczescie
pozniej sie rozkrecilo znowu, po 4 czy 5 patych skurczach o 20.40
urodzilam coreczke.
Maz przecial pepowine, pielegniarka porobila zdjecia i zaraz potem
pozwolono mi nakarmic Julie. Przyssala sie swietnie, od razu
wiedziala o co chodzi.
Wazyla 3300 (Filip wazyl 3666). Troche pozniej okazalo sie, ze Mala
ma niska temperature-35.4stopnie, wiec musielismy zostac dluzej w
szpitalu a ja polozyli pod lampami.
Dostala tez 20ml sztucznego pokarmu aby szybko wzrosla temperatura w
czasie trawienia.
Ja sama poszlam pod prysznic, czulam sie naprawde swietnie! Bez
porownania z pierwszym porodem kiedy bylam smiertelnie zmeczona.
O 3.00 mielismy juz komplet dokumentow (troche sie opoznilo bo mieli
ruch na oddziale) i pojechalismy do domu.
Pierwsza noc Julcia przespala ladnie, ranek tez. Spi, je i patrzy na
swiat.
Moj Filip zachwycony siostra. Widzial jak jedziemy do
szpitala, zostal w domu z moja mama, ktora mu powiedziala ze rano
wrocimy z Julka. W nocy nas nie slyszal, ale kiedy o 6.00 Julka
zaczela plakac Filip przybiegl do naszej sypialni krzyczac po
drodze "moja siostrzyczka, moja Juleczka" Zaregowal cudownie,
siedzi, patrzy, pokazuje zabawki i zachwyca sie ze jest "slodka".
Zmeczona jestem, bo w nocy niewiele spalam, ale szczesliwa totalnie!
Rodzinka juz w komplecie!