Dodaj do ulubionych

czy to koniec?

30.03.13, 10:23
Witam serdecznie,
Moja sytuacja wygląda następująco: z moim mężczyznom byłam trzy lata, z czego od 2 mieszkaliśmy razem. Miesiąc temu wrócił do domu i powiedział mi, że chce się rozstać. To był szok. Nie wiedziałam, że działo się w związku coś złego. Wyprowadził się, powiedział, że potrzebuje przestrzeni, chce być sam. Spotkaliśmy się następnego dnia, bo ja o to poprosiłam, porozmawialiśmy i na moją prośbę mieliśmy to przemyśleć i spotkać się za dwa tygodnie, przez ten czas nie utrzymując kontaktu. Przez ten czas miałam mu pokazać, że umiem bez niego żyć, o to poprosił. Niestety po 11 dniach wynikł u mnie problem rodzinny, zadzwoniłam i przyjechał. Wtedy usłyszałam 10 razy, że tego nie widzi i nie chce, 10 razy, że nie wie a na koniec powiedział, że może będziemy tego żałować, ale poszedł do sklepu po wino, wrócił i się ze sobą dwukrotnie przespaliśmy. Tego samego dnia zaproponował spotkanie po 3 dniach. Następnie je przełożył o jeden dzień. Przebiegło normalnie, nie rozmawialiśmy o zaistniałej sytuacji. Pod koniec zaproponował spotkanie za dwa dni, które znowu przełożył. W końcu się spotkaliśmy i znowu o tym nie rozmawialiśmy. W końcu napisałam mu list i poprosiłam, żeby się zastanowił i powiedział mi, czy mamy się definitywnie rozstać, możemy coś z tym zrobić, spotykać się regularnie z pozytywnym nastawieniem lub czy potrzebuje czasu. Wybrał opcję drugą. Spotkaliśmy się po dwóch dniach (jego propozycja) i wtedy okazało się, że pisze sobie z koleżanką. To było 6 godzin rozmowy, mojego płaczu i powiedział, że to tylko znajoma, która jest w stałym związku a on teraz czuje, że może mieć znajome i znajomość jest prosta bo ona niczego nie oczekuje. Skasował wszystkie smsy przy mnie mówiąc, że źle bym je odebrała. Obiecał, że ona nic nie znaczy i nie będzie znaczyć. Po dwóch dniach zaproponował spotkanie, które przebiegło bardzo fajnie, nie rozmawialiśmy o tym wszystkim, kochaliśmy się trzy razy z jego inicjatywy. Po dwóch dniach znowu zaproponował spotkanie i znowu ta sama sytuacja. - Pomiędzy spotkaniami utrzymuje ze mną mały kontakt ale napisał mi o bardzo ważnej i osobistej sprawie. W końcu ja poprosiłam o spotkanie, które przebiegło, powiedział, że bardzo cieszy się, że je zaproponowałam. Przytulił mnie, wziął za rękę, ale tak jak sobie obiecałam skończyło się w momencie odprowadzenia do domu. Następnego dnia napisał z jakąś pierdoł, zapytał się czy może wpaść na herbatę. Tak zrobił, porozmawialiśmy, i powiedział, że wychodzi. Ja nie naciskałam, nie prosiłam, żeby został, wtedy zaczął mieć jakieś zdenerwowane ruchy. Wyszedł i po minucie zadzwonił bo zapomniał mi o czymś powiedzieć.Poprosił o spotkanie we wtorek, żebyśmy mogli uczcić jedną ważną rzecz, która wydarzyła się w między czasie w jego życiu. Jest osobą, która sama przyznaje się do tego, że ucieka od problemów a nie je rozwiązuje. To ja przyjęłam rolę naprawiania kryzysów.
Teraz nie wiem co mam zrobić. Spotykam się z wieloma okrutnymi uwagami, że się mną bawi, że rozstaje się ze mną na raty. Ale gdzieś w głebi serca czuję, że nie zrobiłby mi czegoś takiego. Chciałabym na tym kolejnym spotkaniu porozmawiać z nim, zapytac się jaka jest tak naprawdę nasza relacja, czy jesteśmy parą, która próbuje coś odbudować, ale parą, czy jesteśmy znajomymi, którzy się spotykają. Boję się, że odbierze to jako naciskanie, że przerazi go to słowo "związek" , boję się, że dla niego jest jeszcze za wcześnie na takie rozmowy i poczuje się przyparty do muru. Od rozstania minęło troszkę ponad miesiąc, od momentu w którym powiedział, że damy temu szansę około 3 tygodni i kilka spotkań. Boję się, że odbierze to jako znak, że nie umiem mu dać tej wolności, której potrzebuje. Z jednej strony czuję, że nie prosił by o spotkanie gdyby to wszystko przekreślił, a z drugiej boję się bo nie wiem na czym stoję. Czy już mogłabym z nim o tym porozmawiać. Od kilku dni nie jem, nie mogę spać, to mnie powoli wykańcza, ale on o tym nie wie.
Będę wdzięczna za męską radę, co z tym mogłabym zrobić.
Obserwuj wątek
    • klara.k2 Re: czy to koniec? 31.03.13, 16:11
      z mojego punkyu widzenia, jest to nie dojrzaly mężczyzna, który jest nie zdecydowany. rada nie wiem czy dobra; wziazc sie w garsc i znaleźc kogos bardziej powaznego i nie dawać sobie zniszczyc życia przez takiego czlowieka, nie ma sensu wkladac wysilku w taki zwiazek. napewno jest ktos taki na swiecie kto zasluguje na Ciebie i bedzie mial szacunek do Ciebie. bo ten o ktorym napisalas definitywnie nie ma ani troche tego szacunku do Ciebie. nie moze znalezc sobie innej kobiety do lozka, wie ze masz slabosc do niego i Cie wykorzystuje!nie daj sie. nie badz glupia
    • wowo_32 Re: czy to koniec? 24.09.13, 19:37
      Moim meskim zdaniem usiadz z nim i szczerze pogadaj, i nie boj sie jego reakcji tylko wyloz mu przyslowiowa kawe na lawe, wszystko to co czujesz - bo jesli on ma sie przestraszyc twoich pytan to znaczy ze to jest niedojrzaly emocjonalnie - a wtedy olej go bo nie warto. Bo co to za zwiazek w ktorym Ty boisz sie powiedziec co myslisz bo on sie moze wystraszyc... no bez przesady.
      I tak robisz mu przysluge rozmawiajac z nim - bo to jego zachowanie jest mocno nie fer. Odchodzi bo nie chce zwiazku a za chwile jakas kobieta na boku? smsy itd? Za chwile chce sie spotkac - a potem nie. Traktuje Cie jak wygodne miejsce do ktorego moze sobie wracac - nie pozwol na to.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka