Dodaj do ulubionych

utrzymuję chłopaka

11.08.13, 10:43
Hej nie za bardzo wiedziałam gdzie napisać, więc piszę tutaj, bo też mam problem z aktywnością mojego chłopaka... Otóż ja mieszkam sama i sama się utrzymuję mimo że nie mam stałej pracy, tzn potrafię sobie dorobić albo znaleźć jakieś luźne zlecenia. Natomiast mój chłopak 90% czasu mieszka u mnie i korzysta ze wszystkich dóbr i trochę u swojej mamy, która też go utrzymuje. Miał pracę przez 3 miesiące ale stwierdził że nie wytrzyma w niej i się zwolnił. A zarobione pieniądze wydał na studia których zresztą też nie ukończył. Nigdy nie ma kasy więc od roku praktycznie nigdzie nie wychodzimy bo on twierdzi że nie ma pieniędzy więc albo ja mówię że zapłacę albo nigdzie nie pójdziemy. Jak ma coś zrobić sam do wymyślonego przedsięwzięcia to mówi że jednak beze mnie nie potrafi się zmobilizować... Jest nieprzyzwyczajonym do pracy jedynakiem. Ale go kocham i uwielbiam. Choć tak mnie już omotał że to ja się boję czy jetem dla niego wystarczająco dobra... Jak ma sam zmywać (jedyny obowiazek) to wkurza się i mówi że nie będzie tego sam robił. Ma 28 lat. A i jeszcze dodam że cały czas żyjemy wizją tego jak to będzie cudownie kiedy on już zarobi te pieniądze na tym przedsięwzięciu ale nic się nie zmienia...
Może piszę troche chaotycznie ale nie sposób przedstawić wszystkich szczegółów na raz. Zadawajcie pytania i bardzo proszę o radę
Obserwuj wątek
    • keti3 Re: utrzymuję chłopaka 12.08.13, 09:49
      cholera.. czy tu przypadkiem nei jestes moją siostra?chyba jednak nie... kilka szczegołów mi sie nie zgadza. Mniejsza o to. Moja siostra ma takiego faceta. Osobowosc Piotrusia Pana, zyje w swiecie marzeń, totalnie nierealnych ( np to jak on by wszystykie laski przeleciał, albo jak patrzy na kolezanke moje siostry to by czasami tez ja przeleciał, ze juz za dwa lata kupi sobie zaglówke za 2 mln zł., jego jedyna aktywnoscia jest maniakalne granie w rózne debilne gry, po całych nocach, potem spanie do 16 w ciagu dnia, zwolnił sie z pracy po roku ( gdyz był za bardzo zestresowany), ma 29 lat, nie skończył studiów, gdyz nei chciało mu sie napisac pracy magisterskiej, jest totalnym leniem z pretensjami do całego swiata, urzadził sie doskonale kosztem swojej matki i mojej co tu duzo mówic głupiej siostry, która po trzech dniach dyzuru ( tak tak jest lekarzem) bierze sie do sprzatania jego rozwalonych ubran, puszek po piwie i pudelek po zizzy. Jestem w szoku co ten czlowiek zrobił z moja silna i neizależna siostra, zprzerazenneim na to wszystko patrze. chciałabym jej pomóc, ale zdaje sobie sprawe ze nie mam prawa wtracac sie w cudze zycie... Jest przez niego traktyowana jak słuząca, do tego rzuca pod jej adresem wątpliwe komentarze dotyczace jej urody, figur ( dziewczyna jest drobna, bardzo zgrabna sliczna kobietą..na prawde mogłaby miec kazdego faceta, tymczasem ten jej obecny jest otyłym, niechlujnym kolesiem...totalny kontrast)- niby pół zartem pół serio. Przy tym wszystikim jest diabelnie inteligentnnym facetem, swietnym obserwatorem ( 4 lat psychologii) i potrafii swietnei manipulowac ludzmi. ma bardzo pretensjonalny stosunek do wszystkkicj- jego matka załatwia mu prace, finansuje jego zachcianki, teraz mam wrazenie ze robi to moja siostra. Ale nie jestem tego pewna. Ma koszmarne poglady dotyczace kobiet, np. taki ze każda kobbieta, które zdradza jest k...a,szmatą natomiast facet moze robic co chce, bo taka jest jego natura, facet po seksie z byle kim sie nnie zakocha a kobieta moze sie zakochac. Bardzo mocno podkresla to, ze on mojej siostrze każe coś robić, ze jej zabrania, ze moze jej kazać itd. I cholera! to tak wyglada, jakby opn wcisnał guzik: wypierz, posprzataj, ubierz sie łądnie, wymaluj, przynies, podaj, zrób. Przy czym z drugiej strony mówi o tym jak bardzo ją kocha i zyc bez niej nie może.. A jakże.. pewnie nie nnie może, cięzko bby było kupić nowa grę czy pizze, bo musiałby sobei na to zarobic..ech..Sam jest jedynakiem z drugiego małzenstwa swojego ojca, Ojciec ten zmarł gdy chłopak mojej siostry miał 20 lat. Był przy smierci ojca, próbował go reanimowac, niestety nie udało sie. Ojciec zmarł na jego rękach. Nie chodzi na cmentarz, nie utrzymuje zadnego kontaktu ze swoja przyrodnia siostra ( z I małzenstwa swojego ojca), był jako dziecko odrzucony przez swojego dziadka ( zwe strony ojca), w ramach zemsty (klasyka) na wiarołomnym synie i jego drugiej żonie. Chłopak siostry ma osobowosc szachisty, gra w ludzkie szachy jak chce. Zmienił totalnie moja siostre...... Aktualnie przebywa na " wakacjach" w domu moich rodziców, którzy w ciągu tyg. mieszkają w innym miejscu, moja siostra zapieprza na dyżurach od rana do wieczora a on cieszy sie i korzysta z wakacji jak student albo dziecko- ale ani jednnym ani drugim nie jest...Długo przez moich rodziców był traktowany jak kkolega siostry, teraz po kilku latach widzą, ze to cos powaznego i ze wcale nei jest dobrze...Ale nei chca sie mieszac do jej zycia. Jak dac do zrozumienia mojej siostrze, ze sytuacja spoza jej perspektywy nie jest fajna i ze wpieprzyła sie w niezłe łajno? Dlaczego nei przeszkadza jej to, ze facet ma tylko mature, ze nie dba o siebie, ze nie ma swoich pieniedzy, że jest pasozytem, ze jedyne pieniadze jakie kiedykolwiek zarobił wydał na konsole do gier PS, że przez niego traci kontakt z kolezankami, że koles robi co chce i kiedy chce, ze ma wszystko i wszystkich w nosie ( np. uwaza ze jezeli przebywa w domu naszych rodziców, i ma zamkniety pokój to nikt nei ma prawa tam wejsc i moze tam robic co chce-nota bene dziwie sie moim starym, ze na to pozwalaja, ale tak jak napisalam nie ma ich czesto w domu wiec moze nie do konca to widza...a szkoda) , do tego jest bardzo nielubiany przez osoby z otoczenia mmojej siostry-jej kolezanki i znajomych, gdyz mówi zawsze to co myśli, czym niejednokrotnie bardzo uraza ludzi. jest spostrezgawczy, od razu wyłapuje słebe strony i kompleksy innych i w to wali. Sam nie ma sobie absolutnei nic do zarzucenia...Moja siostra ma 30 lat, na szczescei nei pali sie za bardzo do mażenstwa, moze jakies resztki rozsadku tłuka jej sie po głowie, nie pali sie rowneiz zeby przeneisc sie do miasta skad tekn facet pochodzi, ale jemu w sumei wszystki jedno gdzie jest bo przeciez za nic nei musi płacic, nie musi nic robic...Kurcze, co robic? Pozwolic jej ugrzeznac w tym gównie po uszy czy trzymac reke na pulsie i reagowac. Nie chce znalezc sie w sytuacji gdy młoda bedzie miałą do mnei zal o to, ze jej rozwalilam zwiazem itp. Moze ona tak jak ty uwielbia swojego chlopaka i nnic ztym nei da sie zrobic? moze musi go po prostu przestac uwielbiac...Bardzo bardzo mocno kocham swoja siostrę, zalezy mi na jej szczesciu jak na szczesciu swojego dziecka- wiem ze nim nei jest , jednak zawsze łaczyła nas ogromnie silna więź. Ona sama sie na nic nie skarzy, probuje go wybielac i nie mowi o nim prawdy rodzicom, tego ze jest bez pracy, sprzata po nim, zeby matka nie zobaczyła bałaganu itd. Kurcze...Ale kanał. A moze to ja tragizuję i przesadzam? Czy mam znia pogadac czy jest szczesliwa? A moze boi sie czegos zmienic?
      • jagodowa_muffinka Re: utrzymuję chłopaka 15.08.13, 21:32
        Nawet nie wiesz jak bardzo ciesze się że mi odpisałaś. Zazdroszczę Twojej siostrze że ma takie wsparcie z Twojej strony bo ja nie mam nawet za bardzo z kim o tym porozmawiać... Dlatego piszę tutaj.
        Widzę że że rzeczywiście ja i Twoja siostra mamy podobną sytuację. Mój do tej pory tak mnie omotał, że do niedawna to ja się bałam że nie jestem dla niego wystarczająco dobra i że mnie zostawi... Ale oczy otworzyła mi jedna sytuacja i moja mama. Otóż gdy zaprosiłam go do domu rodziców na moje imieniny to po godzinie spóźnienia gdy do niego zadzwoniłam powiedział, żer nie wie w który pociąg ma wsiąść aby dojechać z w-wy do przyległej miejscowości, jest w...wiony i chyba nie przyjedzie. Jak go zaczęłam prosić żeby jednak przyjechał to powiedział że musi w takim razie wrócić do domu po samochód i bedzie za dwie godziny. Więc w sumie spóźnił się trzy. Ale mniejsza o to, zszokowało mnie dopiero to, że poza standardowym wszystkiego najlepszego nic od niego nie dostałam.. Tłumaczył się że nie ma kasy i nie wiedział co kupić i nie miał czasu... A to przecież nie o kasę chodzi. Mógł kupić przecież jednego kwiatka za 2 zł albo chociaż jakiś wierszyk przepisać własnoręcznie z internetu. Cokolwiek... Było mi tym bardziej przykro jak moja mama zapytała się z ciekawości co od niego dostałam.. A ja go utrzymuję od prawie roku. Płacę wszystkie rachunki, kupuję jedzenie i potrzebne rzeczy, pożyczam mu kasę jak na coś potrzebuje. Kupuję mu nawet prezenty... Na gwiazdkę, mimo że nic od niego nie dostałam to ja dałam mu prezent, na walentynki też nic... Potem były jego urodziny to też dostał prezent, potem dzień kobiet - nic. A le myślałam że po prawie roku bycia razem, zrewanżuje się na moje imieniny... Niestety przez ten czas nigdy nic od niego nie dostałam, żadnego materialnego lub niematerialnego dowodu że mu na mnie zależy. Bo on przecież się broni że czasami coś pozmywa i ugotuje nam obiad, jak ja zrobię zakupy... Dobra żebym była uczciwa on zapłacił może cztery razy za zakupy, oczywiście takie drobniejsze i trzy razy wyszliśmy na piwo, za które on częściowo płacił. W ciągu roku, gdzie prawie codziennie byliśmy razem ! A jak naprawdę czasami zdarzy mu się coś sprzątnąć w domu a ja np siedzę przy komp to krzyczy że tylko on tu coś robi, że nie będzie sam za...rzać... Poza tym nie lubi moich dwóch małych piesków które mieszkają razem, pytał się czy nie mogę oddać ich rodzicom bo jemu przeszkadzają, śmierdzą itp. On decyduje gdzie one mogą spać i co robić. A najgorsze jest to że nie umiem mu najczęściej nic odpowiedzieć bo opadają mi ręce i boję się że on i tak będzie miał jakieś wytłumaczenie... Chociaż wiem że czeka mnie poważna rozmowa z nim bo dłużej tak być nie może. Ale nie mam siły się do niej zebrać.. Nie wiem co i jak mu powiedzieć żeby zrozumiał.
        Co do Twojej siostry to uważam że z pewnością powinnaś trzymać rękę na pulsie. Zapytaj ją czasami czy odpowiadają jej jej relacje w związku, czy jest szczęśliwa. A jak on coś totalnie zawali to podkreśl jej to, skomentuj, przecież do tego masz prawo. Może to jej coś uświadomi, tak jak mi, moja mama w imieniny. Pozdrawiam Cię cieplutko.
        P.S. zastanawiam się czy powinnam to wszystko pisać tak publicznie na forum ale naprawdę nie mam się kogo poradzić...
        • keti3 Re: utrzymuję chłopaka 09.09.13, 09:39
          hej, ja tez mam troceh wyrzuty sumeinia, ze opisuje to wszystko publicznie.. niestety sytuacja jestz dnia na dzien gorsza... Moaj siostra staje sie coraz bardziej bezwolna, jest manipulowana wsposób dramatyczny. Nie dostrzega zadnych wad (moze dostrzega,a le nie chxce nawet podejmowac tematu), obraza sie na wszystkich gdy ktos próbuje skrytykowac bóstwo... Nie ma włąsnego zdania, zachowuje sie jak czlowiek poddany praniu mózgu. Po dwóch meisiacach , gdy zdarzyło sie tak, ze mieszkalismy wszyscy na kupie (nota bene to nawet nei było ustalone z naszymi rodzicamio, ze jej facet tak sobie wprowadzi sie do jednego z pokoi, który neeijako [rzywłąszczył sobei na swoj totalny bałagan-typu nieposcielone przez 2 miechy łózku, walajace sie puszki po piwie, walizka zbrudnymi rzeczami itd.) wszyscy przekonalismy sie o tym, ze nikt z nas sie nie mylił. Mój ojciec jako jedyna osoba nie cjce nic widziec. Sytuacje w czoraj omowiłam z nasza mamą, która jest rownei przerazona co ja... Okazało sie, ze chłopak moejj siostry codzienne i przez całe wakacje, w wieku 30 lat nie pracuje, kazdego dnia pił alkohol ( piwo nnie jest dla neigo alkoholem), roscił sobei absolutne prawo do wszystkiego, bez krepacji łaził w gaciach przy moich rodzicach kompletnie lekcewazac wszystkich, pokój zamienił w nore psychopaty uzaleznionego od jedzenia, piwa i gier komputerowych (grał całe noce, potem spał np. do 14, nastepnie zwlekał sie z łózka , robił obiad -to jedyne co robił, ale chyba dlatego ze jest to jego pasja bo sam jest otyły i lubi jesc). jestem w dalszym ciagu w totalnej kropce, gdyz wiem ze moja siostra bedzie miała do nas ogromny zal o to, ze sie wtracamy, juz teraz na wszelkei uwagi pod jego adresem ( na prawde przekazywane w sposób delikatny i subtelny) reaguje negatywnie, jest ewidentnie napstawiona na walke z nami. Do tego doszło pubvliczne upokarzanie je, które ona traktuje z lekkim jedynnei zazenowaniem, nerwowym smiechem i tekstem w sytylu: Ale ci sie wkreciły filmiki z youtuba..". Okazałos ie równiez, ze koles kłamie, ze najparwdopodobniej zyje z jej pensji, gdyz nei ma swoich dochodów, nei probował podjac zadnej pracy. Nic, zero. Przy czym wykazuje w tej kwestii absolutna ignorancje, nei widzi w tym nic zdroznego, wszystko kwituje zdaniem, ze on na ten temat nei bedzie rozmawiał, czy nei uwazamy ze jest to jest sprawa itd. jest wulgarny, uzywa w stiosunku do moejn siotry słow typu: ja jej zabronie, ona ma zakaz, tak zrobi jak ja jej kaze. i wiesz co...? ona tak robi... Nie miała ochoty wychodzic w sobote do miasta o godzinie 23, gdyz byla zmeczona, fajnei jej sie z nami siedziało i rozmawiało, to usłyszała, ze on musi sie dzisiaj nakur...C bo jest weekend i zeby mu tego nei robiła, tylko ma isc. Dlaczego mu psuje wieczó. Na moje pytanie, dlaczego idzie skoro nei chce zmieniłą kompletnei temat... Czytajac to wszystko co napisalam, jedno jest pewne... moja siostra powinna sie rozpedzic i pieprznac głowa w mur. Niestety jestem gotowa stracic z nia kontakt, bo pewnei tak bedzie, ale nie mam juz sił. Nie spie w nocy przez ta sytuacje, non stop płacze itd. ale mneijsza o mnie... Mma teraz nadzieje, ze mama załatwi ta sprawe, wyrazi swoje zdanie na ten temat. moze to cos jej uswiadomi. Byc moze przyłącze sie do tej rozmowy. Ona traci przez neigo wszystkich: znajomych i bliskich (np. mojego meza, który jjuz dwa lata temu glosno i wyraznei odwazył sie powiedziec co o tym tpie mysli, to usłyszał od niej, ze nie spotkala osoby bardziej falszywej niz on... wiec przestal sie wtracac. Dodam, ze traktowal moja siostre jak swoja wlasna, teraz jest tak sobie...). nie wiem dlaczego ona tkwi w tym g...e, ten zwiazek nnic jej nei daje, zadnej sensownej perspektywy. Przeciez widzi dookola, jak mozna i jak powinno traktowac sie kobiete, nei ma wsrod znajomych ani rodziny przykładó takiego totalnego zniewolenia przez na prawde mało wartosciowego czlowieka, który swoja butą, tupetem, bezczelnością, skrajnym egoizmem nadrabia swoje braki w kazdej dziedzinie...teraz wyjezdza z nim na 5 dni do jego miasta ( na co dzien mieszkaja w innych), potem matka ma przejąć temat. Zobaczymy jak wszystko sie potoczy...Dodam jeszcze juz jako "ciekawostke' na koniec, ze ona zarabbiajac całkiem przyzwoite pieniadze w bardzo perspektywicznej pracy, nei ma prawa sama zadecydowac o tym jaki telefon sobie kupic ( bo on wie lepiej, efekt jest taki ze uzywa mojego starego), jezdzi starym rozklekotanym samochodem( poneiwaz kupi sobie taki jak on jej bedzie kazał, zeby sam mogł "bawic się furą"), laptopa ( korzysta ciągle z mojego). Non stop robbi jej aluzje do tego, jak chce zeby ona wygladala, w co sie ubierala, gdy nei odbiera telefonu to dzwoni do nieskonczonosci, nawet do mnei czy do mojego meza z ppyt. gzdie ona jest i co robi. Potem awantura. na jakikolwiek przeaw zainetresowania czy nawet zart z naszej strony dotyczacy innego faceta, moja siostra oburza sie i nei chec nawet słyszec...Bo przeciez oan juz ma...To jest jakas katastrofa. Sama nie wmoge uwierzyc w to, co napisalam...neistety jest to prawda.
            • wowo_32 Re: utrzymuję chłopaka 24.09.13, 18:59
              Kobiety drogie popatrzcie na sytuacje z boku i rzuccie czym predzej takich nierobow. Wyjdzie z korzyscia i dla was i dla nich, bo moze wyciagna z tego jakas lekcje (choc nie przypuszczam). Co to za mezczyzna co nie potrafi zebrac sie w garsc tylko zyje na utrzymaniu wlasnej kobiety. Spalilbym sie ze wstydu chyba - wiadomo ze nigdy nie wiadomo co w zyciu na nas czeka, ale bez przesady.
              Ubierzcie sie ladnie, wyjdzcie z domu - poza nim i waszym fajtlapa jest inne zycie, i sa inni mezczyzni, tacy ktorzy docenia was, wasze dokonania, urode.... Naprawde.
          • zofia760 Re: utrzymuję chłopaka 03.10.13, 16:37
            DZIEWCZYNY,HMMMM,TO OMOTANIE-TO SEX,JEST OKI W LOZECZKU,DLATEGO SIE ZNOSI-PASOZYTA,STARE TO JAK SWIAT....CO ZROBIC? WIZYTA U PSYCHOTERAPEUTY-DAJE REZULTATY,,TYLKO TRZA TAM BYC,,,NIESTETY......I CHCIEC....POZDRAWIAM ZOFIA 54 LETNIA
        • vonbingen Re: utrzymuję chłopaka 23.09.13, 23:32
          Nie wiem, czy takiej rady oczekujesz i czy Ci się spodoba, ale - to samo co dla siostry Keti3. Nie amatorskie forum internetowe, na którym popłaczesz anonimom w rękaw i nic z tego nie musi wyniknąć, tylko konsultacja psychoterapeuty.
        • kochanic.a.francuza Re: utrzymuję chłopaka 27.09.13, 18:33
          Wiesz muffinka, moze ja nie jestem madra, ale Ty to juz jestes glupia totalnie. Jesli juz ktos kogos ma utryywac, to ma to robic gacet, nie kobieta. Matka Cie nie nauczyla? To se wbij do glowy i tego sie trzymaj. Kto Was bedzie utrzymywal jak urodzi sie dziecko? Swoety Mikolaj? Niech facet wraca do mamusi, na kobiete nie zasluguje. reszta na wlasna mamusie te nie.
          • ppo Re: utrzymuję chłopaka 29.09.13, 23:11
            > Jesli juz ktos kogos ma utryywac, to ma to robic gacet, nie kobieta.

            Równouprawnienie, nie ma co! Zapomniałaś chyba, że kto ma kasę, ten rządzi. Pamiętaj, że każdy kij ma 2 końce. Jelenie dający kasę i dający sobą rządzić są tylko w dowcipach i twoich marzeniach. Pan i władca nieźle cię "przeciągnie" za każdą wydaną na ciebie złotówkę, bądź pewna! A potem zostawi bez pieniędzy i -co gorsza- zdolności zarobkowania.

            Matka Cie
            > nie nauczyla?

            Matka nie musi być mądra. Twoja najwyraźniej była kompletną idiotką, która zrobiła ci krzywdę.

            P.S. Poproś swojego sponsora o nową klawiaturę. Albo mniej pij- szanuj jego pieniądze!
        • donata82666 Re: utrzymuję chłopaka 28.09.13, 19:11
          Ja mojemu kazałam się dokładać do budżetu 600 zł. Wyprowadził się do mamy.Teraz spotykamy się tylko dla przyjemności.Nie o takim związku marzyłam,ale ja go nie będę utrzymywać.Nie potrafię cię zrozumieć.Tez go kocham,ale ja na niego pracować nie będę.Na szczęście mam rozum.
        • wow7037 Re: utrzymuję chłopaka 29.09.13, 02:25
          wiesz? tutaj dodawanie czegokolwiek byłoby totalnym nieporozumieniem. I pisze to jako facet.- moje zdanie jest takie żeby spakować gościa w 3 min i wystawić na własny los.(jeśli jesteś oczywiście taka jak o sobie piszesz) - to właśnie czas na zabranie się za siebie.Nie wysyłam cie od razu do psychologa , bo może sama się z tym uporasz , ale widzę że jesteś ofiarą w związku.To jest chory związek i mówię to śmiało,dałaś się omotać i wykorzystać-teraz tylko od ciebie zależy ile masz siły żeby się temu przeciwstawić i poradzić sobie dalej. Tylko od ciebie zależy gdzie wyznaczysz swoje granice i na ile pozwolisz innym ludziom je przekraczać. Ja mogę tylko trzymać kciuki że Ciebie w życiu ,tak jakbyś sobie to wymarzyła-pozdrawiam - wow
          • von-kloszard Re: utrzymuję chłopaka 29.09.13, 21:01
            Powiedz facetowi: jutro bym chciała porozmawiać z tobą co dalej
            o naszej przyszłości i jak ty to dalej widzisz.
            Na jutro, nie od razu, niech się facet przygotuje na rozmowę, będzie
            musiał na zimno bez emocji wyłuszczyć plany.
            Ty tez się przygotuj, jeżeli zacznie lawirować, że szuka pracy i że już ma
            w coś tym temacie, to powiedz, że codziennie będziesz pytać co załatwił

            Powiedz że go kochasz i rozbraja cię jego niezaradność i chciałabyś mu pomóc.
            Facet wszystko wytrzyma ale nie opinie kobiety że on jest dupa.

            Jak zadziała stawiasz mi piwo

        • maadzik3 Re: utrzymuję chłopaka 02.10.13, 08:19
          Zrobilas najwazniejszy krok w dobra strone - przyznalas przed soba ze nie jest dobrze, ze to jeden wielki problem. I ze Twoj chlopak jest zerujacym na Tobie i manipulujacym Toba pasozytem. Rozumiem ze mozna w cos takiego wdepnac bo sa charyzmatyczne, magnetyczne osobowosci przy ktorych zatracamy sens proporcji (slyszalam kilka takich historii). Ale zeby wyjsc (a wyjsc trzeba bo strasznie toksyczny i niszczacy jest taki stan, choc wyjscie duzo kosztuje bo taka osoba uzaleznia jak narkotyk - niby bez niej jest lepiej ale fazy brakuje) pierwszym krokiem jest uswiadomienie sobie w jakim bagnie sie tkwi. I ze wcale nie chcemy, nie zaslugujemy i nie mozemy pozwolic na cos takiego! Ten krok zrobilas. Gratuluje! Rozstanie bedzie bolesne, ale pomysl o sobie za 5 lat - chcesz byc zapieprzajaca na niego zmanipulowana i bojaca sie tylko ze on odejdzie i ze nie sprostasz niewolnica stanu psychicznego czy wolna kobieta patrzaca z perspektywy wlasnej swobody lub nowego, innego juz zwiazku na szalenstwo tamtych lat. Moze z niesmakiem, moze z rozbawieniem, ale juz bez emocji i z bezpiecznej strony?
    • magdallenna75 Re: utrzymuję chłopaka 15.09.13, 22:16
      Moja droga, postaw mu ultimatum. Kocham Cię i zależy mi na Tobie ale tak dalej być nie może. Albo zaczniesz zarabiać na siebie/nas albo z przykrością będziemy musieli się rozstać. Masz czas do.... (konsekwentnie rolicz go z tego czasu), jeśli nic się nie zmieni - odchodzę. Jeśli Cię kocha i zależy mu na Tobie, zacznie działać. Jeśli nie, konsekwentnie odejdź i zobacz co zrobi. Jeśli nic, to znaczy że zwyczajnie pasożytował na Tobie i należy takiego pasożyta się pozbyć. Jeśli coś zrobi, będzie tylko lepiej. Takie jest moje zdanie. Broń się! Zasługujesz na coś więcej smile
      • gonabe Re: utrzymuję chłopaka 19.09.13, 10:01
        Ja miałam takiego faceta sad Z każdej pracy go zwalniali... w domu nie sprzątał, nie gotował) ja zapierdzielałam 12 godzin dziennie... odeszłam jak mnie popchnął na lodówkę. Poznałam faceta który potrafi zadbać o kobietę smile To jednak jest ważne, b. ważne
    • tade-k53 Re: utrzymuję chłopaka 24.09.13, 21:40
      Kto nie pracuje niech też nie je mówi Pismo.
      Współczuję wszystkim, bo:
      "Wszyscy bowiem musimy stanąć przed trybunałem Chrystusa, aby każdy otrzymał zapłatę za uczynki dokonane w ciele, złe lub dobre." 2Kor 5: 10
      Dlatego polecam rady praktyczne jak uniknąć piekła. Kto chce skorzystać niech skorzysta a kto nie, to jego sprawa.
      tradycja-2007.blog.onet.pl/
    • laemmchen79 Re: utrzymuję chłopaka 25.09.13, 14:18
      O rany, moja przyjaciolka tkwi w takiej samej sytuacji i to juz od dobrych kilku lat. Facet jest kompletnym nieudacznikiem, studiowal przez 18 lat i skonczyl je tylko dlatego, ze do pisania kazdej pracy semestralnej i kazdego egzaminu moja kolezanka brala urlop w pracy (sic!) i siadala z nim, zeby mu parzyc herbate, robic kserokopie, dawac sie wyzywac, ze jest glupia i nie dorasta inteligencja do jego poziomu. W tym roku juz nie ma urlopu, poniewaz cale 2 tygodnie siedziala z nim nad zakonczeniem pracy magisterskiej, zawalajac swoj najwazniejszy projekt roczny w pracy. A tuz przed oddaniem gosc stwierdzil, ze poprosi promotora, zeby nie zaliczyl pracy, poniewaz nie jest zadowolony z efektu koncowego (w czym oczywiscie widzial czesciowo jej wine) i dzieki temu otrzyma mozliwosc powtorki - na szczescie tu dziewczyna w pore go opieprzyla i praca zostala oddana. Gosc nigdzie przez ten czas nie pracowal, utrzymuje sie z z drobynch pieniedzy, ktore co miesiac przesylaja mu rodzice emeryci, nie placi czynszu, bo go nie stac, kupuje tylko najgorsze jedzenie, bo go nie stac, ale je glownie to, co ugotuje lub kupi moja przyjaciolka. Planuje kupno jakiejs rudery na wsi, zeby stworzyc sobie tam gabinet pracy (uwaza sie za wielkiego indywidualiste), a to, ze moja kolezanka codziennie musialaby dojezdzac prawie 20 km w jedna strone rowerem, w ogole do niego nie trafia. Do pracy owszem ma zamiar isc, ale dobrze platnej, takiej, gdzie bedzie pracowal wylacznie w swojej dziedzinie (jest historykiem i germanista) i gdzie ludzie beda go cenic i prosic o rade - powodzenia.
      Rozmawialam z kolezanka pare razy na ten temat, ona przyznaje racje, bo sama czesto sie na niego nam skarzy - w trakcie akcji pisania prac w domu panuje terror, ona jest ponizana przez niego a on nie poczuwa sie do najmniejszej wdziecznosci wobec niej, bo uwaza, ze branie urlopu na pisanie jego pracy jest jej swietym obowiazkiem - ale gdy rozmawiamy, to uwaza, ze sa tez piekne strony tego zwiazku, ze ona tak wiele sie od niego uczy, maja sporo wspolnych tematow i zainteresowan i ze byc moze - gdy nm sie skarzy - to opowiada tylko o tych negatywnych sprawach.
      Z takich symptomatycznych objawow to tez kompletny brak prezentow, wychodzenie na miasto tylko na rachunek kolezanki, brak kontaktow ze znajomymi, bo nikt ze znajomych kolezanki nie trawi jej faceta (rodzina tez ma negatywne zdanie na jego temat) a po tym, jak bardzo chetnie zwalal sie na obiadki czy kolacyjki do innych, ale sam nigdy nie zaprosil nikogo (nie stac go), nikt juz ich razem nie zaprasza itd. itd.
      Do tego dochodzi, ze jest pierwszym chlopakiem mojej kolezanki, mial wylew i choruje na jakas powazna chorobe (ale ürzebiegajaca bezobjawowo i w dosc lekkim stanie), wiec kolezanka nie wyobraza sobie zostawienia go, bo jak mozna tak postapic z chorym chlowiekiem. Nam, 3 wspolnym przyjaciolkom, rece opadaja, rozmowy nic nie daly, bo Kati widzi te negatywne strony, ale i pozytywne, wiec brnie dalej w to bagno. Po prostu rozpacz. Tak wiec tez szukamy rady, co z tym zrobic, zeby wspaniala dziewczyna nie zmarnowala sobie zycia dla takiego dupka.
      • leda16 Re: utrzymuję chłopaka 25.09.13, 17:53
        laemmchen79 napisała:
        mial wylew i ch
        > oruje na jakas powazna chorobe (ale ürzebiegajaca bezobjawowo i w dosc lekkim s
        > tanie),

        Poważna choroba w lekkim stanie smile)) Mam na dzieję ze to nie hiv? Po wylewie chorzy, którzy nie mogą pracować dostają stały zasiłek socjalny w wys. 600 zł. Więc dowiedz się, jak na prawdę jest z tymi "chorobami". I czy pasożyt jest ubezpieczony, przyjaciółka jakieś leki mu wykupuje?

        Tak wiec tez szukamy rady, co z tym zrobic,
        > zeby wspaniala dziewczyna nie zmarnowala sobie zycia dla takiego dupka.

        Może przyjaciółka da się nakłonić na wizytę u psychologa? Jeśli nie, Wam pozostaje psychomanipulacja dupka, żeby poszukał szczęścia gdzie indziej. Może porozmawiajcie o tym problemie z Jej rodzicami? Pewnie też będą chcieli pomóc. Wspólnie coś wymyślicie. Właściwie sytuacje, gdy tylko jedna osoba w związku ma pracę, obecnie należą do częstych w Polsce. Ale ten terror psychiczny i postawa roszczeniowa są nie do przyjęcia
        • laemmchen79 Re: utrzymuję chłopaka 25.09.13, 19:12
          leda16, dzieki serdeczne za odzew.

          Za choroba to ms - stwardnienie rozsiane, ale w bardzo poczatkowym i lekkim stadium, a wylew pomylilam ze skrzepem krwi, ktory dostal mu sie do mozgu, facet byl w spiaczce pare dni, ale z tgo, co wiem, to poza lekami na rozrzedzenie krwi nic wiecej nie trzeba tu robic. Ale w sumie nie o jego chorobe tu chodzi - chociaz taka postawa zyciowa moim zdaniem normalna nie jest i pewnie tez znalazla by sie jakas jednostka chorobowa na jej opis - tylko o niemoznosci mojej przyjaciolki do uwolnienia sie z tego.

          W ostatniej rozmowie mowila, ze tez sobie nie wyobraza, zeby to ona musiala go utrzymywac cale zycie, ze teraz po ukonczonych studiach nareszcie ma nadzieje, ze on sobie cos znajdzie.

          Ale on nigdy sobie niczego nie znajdzie, bo zawsze bedzie cos nie tak - a to pieniadze, a to ludzie, a to sama praca - a on nie ma zamiaru sie marnowac, tylko latami juz pisze rozprawy na tematy, ktore moze sa i ciekawe, tyle, ze on nigdy tych prac nie skonczy, bo to taki typ. Byl ostatnio jakis czas temu na rozmowie o prace w projekcie naukowym, nie mial wtedy skonczonych studiow, wiec nie wchodzil w rachube, pozniej byl na prezentacji wynikow projektu, oczywiscie w niesamowicie arogancki sposob zrugal wszystkich pracownikow, ze niesolidnie, bezkrytycznie itp. Tyle, ze ten artykul, ktory wtedy (jakies 3 lata temu) juz zaczal pisac, do tej pory kompletnie rozgrzebany lezy i kwiczy, a C. wciaz tworzy.

          Co najbardziej mnie martwi, to fakt, ze Kati zdaje sobie sprawe, ze nie chcialaby zyc w takim zwiazku przez cale zycie, ale nic z tym nie robi, tylko ludzi sie nadzieja na poprawe, ze C. w koncu znajdzie prace, ze po tym, jak presja pracy magisterskiej i zaliczen ma z glowy, ze nie bedzie juz tak rozszczeniowy, ze w sumie widzi jakas mikroskopijna poprawe w jego zachowaniu wobec niej - tu wszelkie argumenty na nic sie nie zdaja, bo przeciez my tez nie wiemy, jak bedzie za rok, a ona wierzy gleboko w to, ze bedzie lepiej i dlatego nie widzi potrzeby odejscia. Dziewczyna chcialaby miec dzieci, rodzine, dla niego to oczywiscie kompletnie sie nie liczy (bo tu trzeba by bylo sie dla kogos poswiecic i zajac kims innym, nikt tylko nim samym), z tym gosciem to po prostu niemozliwe, a jezeli poczeka jeszcze pare lat, to i z innym juz nie bedzie na to czasu, wiec nas po prostu ogarnia rozpacz, bo mimo wszysktich rozmow z nia, jej rodzicami, siostra sprawa jest nie do ruszenia.

          Psycholog oczywiscie nie wchodzi w rachube, bo Kati ma wszystko pod kontrola i nie widzi potrzeby - wrrrrrrrrrrrrrrrrrr.
          • leda16 Re: utrzymuję chłopaka 26.09.13, 07:54
            laemmchen79 napisała:
            > Za choroba to ms - stwardnienie rozsiane, ale w bardzo poczatkowym i lekkim sta
            > dium . Ale w sumie nie o jego chorobe tu chodzi

            Owszem, to ważna informacja prognostyczna. W SM wszystko jest możliwe. Dzisiaj lekkie stadium, a za 3 miesiące ostry rzut po którym z wózka inwalidzkiego nie wstanie. Owszem, są leki powstrzymujące rzuty choroby, specjalne programy lecznicze w pewnym stopniu hamujące rozwój choroby, ściśle limitowane, do których trzeba się pięściami przepychać, b. drogie leki. Ją rajcuje szarpanie się do końca życia z bezpłodnym, robiącym pod siebie kaleką? Wie, że taką przyszłość dla Niej ta choroba gotuje? Nie mówiąc już o jego totalnym braku honoru.

            niemoznosci mojej przyja
            > ciolki do uwolnienia sie z tego.


            Czy któraś z tych rad odnośnie siostry kati nie wchodzi w grę?

            Co najbardziej mnie martwi, to fakt, ze Kati zdaje sobie sprawe, ze nie chciala
            > by zyc w takim zwiazku przez cale zycie, ale nic z tym nie robi, tylko ludzi si
            > e nadzieja na poprawe,


            Oczywiście złudną nadzieją. On się nie zmieni. Bo niby po co miałby się zmieniać, skoro Ona zaspokaja wszystkie jego potrzeby? Zmienić się może tylko Twoja przyjaciółka, jeśli będzie bardzo tego pragnąć. Ale Ona myśli życzeniowo, jest idealistką o wysokim poziomie moralnym, z misją posłanniczą wspierania łajdaka. Często żony alkoholików przejawiają taką postawę

            sprawa jest nie do ruszenia.

            Nie ma spraw nie do ruszenia. Są tylko ruszane od niewłaściwego punktu nacisku. Kamienia ręką nie ruszysz, ale dźwignia tak. Skoro Ona nie chce go zostawić, starajcie się, żeby on zostawił Ją.
            • laemmchen79 Re: utrzymuję chłopaka 26.09.13, 22:28
              Leda16, dzięki za takie zaangażowane i bardzo przekonujące odpowiedzi. Nad Twoim ostatnim zdaniem

              Kamienia ręką nie ruszysz, ale dźwignia tak. Skoro Ona nie chce go zostawić, s
              > tarajcie się, żeby on zostawił Ją.

              bardzo dlugo myślałam, ale to jednak poprzeczka, której nie będę w stanie przeskoczyć i nie wyobrażam sobie takiej ingerencji w życie drugiego człowieka, spoza rodziny. Taka myśl o kreowaniu jakiejś intrygi przeraża mnie potwornie, nawet w dobrym celu - kompletny odjazd. Nawet biorąc pod uwagę przeczucie, że pewnie masz racją, że być może mogłoby to być ostatnią deską ratunku, ale dziewczyny, ratunku: szykować intrygę, żeby on od niej odszedł???? A jak póćniej spojrzeć jej w twarz, gdyby się dowiedziała? Nawet, gdyby życie po takiej akcji miało się dobrze ułożyć, to chyba czegoś takiego nigdy sią już nie wybacza - ktoś manipuluje twoim życiem.

              Leda16 - zdaje się, że masz spore dświadczenie z takimi historiami, intuicyjnie potwierdzam też twoją tezę o tym, której z płci takie historie się zdarzają. Znasz może z autopsji historię z uknutą intrygą rozwalenia związku? Na pewno ależy to za każdym razem od osoby, ale podejrzewam, że te dziewczyny chyba całe życie już cierpią pod wpływem takiego doświadczenia: dałam z siebie wszystko, a sku... mnie zostawił i pewnie nie wszystkie dochodzą do wniosku, że jednak wyszło im to na dobre. Przecież taka trauma może kompletnie złamać człowieka, odizolować go od innych, pozbawić umiejętności zaufania, bezinteresowanego uczucia itd. Bardzo jestem ciekawa Twoich doświadczeń
    • leda16 Re: utrzymuję chłopaka 25.09.13, 17:22
      Wątek mocno przestarzały, ale wypowiem się z powodu czystego współczucia dla patologicznego zalegania afektu, wobec którego to zjawiska większość kobiet staje się bezsilna. Dla Ciebie "jagodowa" rada jest prosta, bo już wiesz, że tkwisz w straszliwie toksycznym, upodlającym związku, lecz nie masz sił, żeby się z niego wyzwolić. Ten wrzód trzeba niestety przeciąć jednym ruchem, choćby nie wiem jak bolało i jednym zdaniem - "won psychopato z mojego życia". Po takim zabiegu znajdziesz się w sytuacji człowieka w żałobie żywiąc głębokie przeświadczenie o stracie czegoś bardzo cennego. Bo paradoksalnie - ten związek postrzegasz jako wartość nadrzędną. Rada jest trywialna i aż wstyd mi ją dawać, ale w tym trudnym okresie z powodzeniem może Cię wspierać psycholog w terapii indywidualnej bądź - lepiej - grupowej, bo takich kobiet jak Ty i siostra kati jest bardzo wiele a psychologowie mają juz od dawna wypracowane i sprawdzone w praktyce modele skutecznego radzenia sobie z tego typu traumą.
      Natomiast w drugim przypadku - nikogo przemocą do psychologa się nie nagoni, jeśli sam zainteresowany nie wyraża najmniejszej ochoty żeby tam pójść. Ze wszystkich sił trzyma się i broni toksycznego związku zaprzeczając oczywistym dla innych faktom. Jest jak struś, który zmęczony długim biegiem chowa głowę w piasek żeby nie widzieć prawdy, bo prawda go przeraża. Nie ma co czekać aż siostra "przejrzy na oczy". Nie przejrzy! A skoro ona nie ma zamiaru kopnąć pasożyta w zadek, musicie się postarać - Ty , rodzice, szwagier, żeby to on ją kopnął. Zręczna intryga uknuta przez Ciebie, męża i jakąś Waszą zjawiskowo piękną przyjaciółkę powinna sprawę załatwić. Mama musi zdecydowanie zabronić pasożytowi wstępu do jej domu, nawet za cenę czasowego zerwania kontaktów z zaślepioną uczuciowo córką. Ojciec powinien coraz częściej pożyczać od córki pieniądze (i odkładać je dna niej na konto) pod pretekstem zakupu b. drogich leków w zaawansowanym stadium...choroby nowotworowej. Chodzi naturalnie o to, żeby jak najwięcej kasy przechwycić w rodzinie zanim dotrą one do kochanka siostry. Pasożyta być może wkurzy to na tyle, że poszuka bogatszej sponsorki. Można go też spić, żeby jakiś weksel na większą pożyczkę podpisał a potem zgnoić w sądzie. Albo wydrukować na drukarce parę fałszywych tysięcy, kupić w ciucholandzie używany portfel i zostawić to w bramie na sekundę przed jego wyjściem z domu. Wystarczy, że za piwo zapłaci i mieszkanie razem z wiktem i opierunkiem ma zapewnione w pierdlu. Czasami wystarczy taktyka trywialna - skuć mordę w ciemnej ulicy z niedwuznacznym ostrzeżeniem - "jak jeszcze raz zbliżysz się do Zosi, to..." W każdym razie ja Was kobietki dyplomacji i snucia intryg uczyć nie muszę. To człowiek na wskroś nieuczciwy i zwalczać go należy jego własną bronią.
        • leda16 Re: utrzymuję chłopaka 26.09.13, 19:21
          slma napisał:
          > Świetna rzeczowa odpowiedź, mam nadzieję ze dotrze trochę do dziewczyn, mającyc
          > h tak poważne problemy z nieodpowiedzialnymi facetami


          Dziękuję. Chciałabym, żeby Twoje słowa w świętą prawdę się obróciły. Niestety, na ogół do osób z patologicznym zaleganiem afektu nic nie dociera, nawet roczna terapia. Przychodzą, deklarują chęć zerwania toksycznego związku, kobiety w daleko gorszym stanie psychicznym niż opisywane tu przypadki, będące już na dnie upodlenia, bite, maltretowane, gwałcone. Potem się wycofują rakiem, szukają dobrych stron takiego związku i tak bardzo chcą je znaleźć, że zwykle...znajdują. Ale są też sukcesy, choć nie wiem jak to statystycznie wygląda. Jednak blizny po takich związkach zostają na całe życie.
    • mamaady Re: utrzymuję chłopaka 26.09.13, 12:17
      Czasami są na wiecie takie typy, że jak się nie zdarzy trzęsienie ziemi, to się nie obudzi. Będzie spać, jak królewna z bajki, a ktoś (matka, dziewczyna, żona) naokoło będzie chodzić i załatwiać różne sprawy. To czyste wygodnictwo. Ale grozi tym, że sama dziewczyna będzie mieć na głowie dom, chłopa i dzieci... Mam koleżankę - miała takiego darmozjada. Studiów nie skończył, bo mu się nie chciało (przerwał na ostatnim semestrze !); pracy nie poszukał, bo przecież płacą mało. Wszystko mu było jedno, co będzie jadł - dziewczyna zawsze coś ugotowała, jak nie to jakiś ryż z cukrem umiał zrobić. Nie sprzątał, bo to babska robota. Siedział w domu przed komputerem i tylko to potrafił. Jak miał jakieś pieniądze, to ładował w sprzęt i gry. Ale mimo wszystko się kochali i nawet ślub planowali. Jakoś stał się cud i kuzynka w końcu miała na tyle dość, że postawiła mu ultimatum. Ma pokazać, że będzie dobrym mężem i ojcem. Zerwali, a raczej przestali ze sobą mieszkać, bo kontakt utrzymywali tylko telefoniczny - za to częsty. Po miesiącu chłopak znalazł pracę ii jej nie rzucił, nauczył się dbać o dom, robić zakupy, sprzątać, trochę gotować. Przez pół roku zmienił się nie do poznania. A po trzech latach nawet na studia wrócił i je ukończył. Teraz są naprawdę szczęśliwym małżeństwem, oboje pracują i nikt już się nie leni.

      Wiem, ile trzeba sił, by dać taką szansę-nauczkę, jak ta moja kuzynka, ale życzę wszystkim tym dziewczynom, które pisały, by ich panowie się zmienili. Bo jak tego nie zrobią - to jestem pewna, że wcześniej czy później dziewczyny wymienią panów na inny model.
      • leda16 Re: utrzymuję chłopaka 26.09.13, 19:33
        mamaady napisała:

        > Czasami są na wiecie takie typy, że jak się nie zdarzy trzęsienie ziemi, to się
        > nie obudzi. Będzie spać, jak królewna z bajki, a ktoś (matka, dziewczyna, żona
        > ) naokoło będzie chodzić i załatwiać różne sprawy.

        Czasami się zastanawiam, czemu problem patologicznego zalegania afektu prawie zawsze dotyczy kobiet? Naturalnie kryje się za tym paniczny lęk przed samotnością, cechy osobowości zależnej, niskie poczucie własnej wartości, i...wysokie standardy moralne jak te opisane w omawianych przypadkach - że nie porzuca się partnera w chorobie, chęć poświęcania się dla kogoś, miłość bezinteresowna, miłość na dobre i złe. Myślę że mężczyźni nie są zdolni do takiego samozaparcia. Gdy coś w związku szwankuje, po prostu odchodzą, z korzyścią dla siebie, szukając dalej.
        • vonbingen Re: utrzymuję chłopaka 26.09.13, 22:55
          wysokie standardy moralne? Nie, nie, nie - i jeszcze raz nie. To tylko pseudomoralne uzasadnienie - racjonalizacja swojej patologicznej postawy życiowej: osobowości zależnej, panicznego lęku przed zmianą, hodowania demonów, które starannie pilnują, aby człowiek nie zrobił dobrego użytku ze swojej wolności. Uzależniony wszystkiego się chwyci, żeby przed sobą uzasadnić swój strach przed zrobieniem rzeczy trudnej, ale właściwej - zaprzęgnie do tego moralność, kulturę, wiarę nawet. Ale to nie to.

          Postawy heroiczne biorą się z odwagi, nie z jej braku.
          • maksimum Re: utrzymuję chłopaka 27.09.13, 05:49
            "urzadził sie doskonale kosztem swojej matki i mojej co tu duzo mówic głupiej siostry, która po trzech dniach dyzuru ( tak tak jest lekarzem) bierze sie do sprzatania jego rozwalonych ubran, puszek po piwie i pudelek po zizzy. Jestem w szoku co ten czlowiek zrobił z moja silna i neizależna siostra, zprzerazenneim na to wszystko patrze. "
            -----------
            I teraz wyobraz sobie ze ja ide do lekarza i tym lekarzem jest twoja siostra,ktora nie potrafi podjac
            jednej madrej decyzji.
            Sama widzisz na jakim poziomie sa studia medyczne w Polsce.
            Spotkalem sie z taki lekarkami,ktore na dodatek cpaly.
        • slotna Re: utrzymuję chłopaka 27.09.13, 11:41
          > Czasami się zastanawiam, czemu problem patologicznego zalegania afektu prawie z
          > awsze dotyczy kobiet?

          A moze dotyczy tez facetow, tylko sie nie przyznaja? Nauczeni sa, ze kobiety maja "humory" i "pmsy", ze prawdziwy facet powinien moc utrzymac rodzine, nawet jesli ta rodzina jest niereformowalny leniuch?
    • neczka_1 Re: utrzymuję chłopaka 27.09.13, 08:41
      Powiem tak - już nigdy nie będę narzekać na mojego faceta, bo on w porównaniu do Twojego jest po prostu Ideałem!! Żartowałam - pewnie, że będę narzekać. Ale tak poważnie to pogoń go dziewczyno, bo szkoda życia na jakiegoś nieroba. Pomyśl o tym, że może kiedyś będziesz chciała mieć dzieci i zastanów się czy Twój chłopak jest dobrym materiałem na ojca - a jeśli Wam nie wyjdzie to na alimenty chyba też nie masz co liczyć, prawda?? Pomyśl tez o tym jak długo pociągniesz robiąc wszystko dla niego, sobie nie zostawiając nic. A co do piesków - to jak myślisz (wracam do tematu dziecka) czy dziecko też mu będzie przeszkadzało? Bo jakby nie patrzeć też czasem "śmierdzi" i pałęta się pod nogami. Ja Cię bardzo proszę - SKOŃCZ TO I POGOŃ NIEROBA!!!!
    • olias Re: utrzymuję chłopaka 28.09.13, 15:26
      skąd się biorą takie słodkie kretynki? wybacz, ale naprawdę jesteś słodką kretynką. Jedynak - nie masz szans, on całe twoje życie będzie Cię objadał.

      rada? odejdź. (a chłop ci to pisze).
      nie możesz?
      zrób coś dla siebie. znajdź sobie kogoś na 1 noc. przy odrobinie szczęścia będziesz się na drugi dzień śmiała z siebie samego . twój król okaże się być byle jaki
    • sjs2011 Re: utrzymuję chłopaka 30.09.13, 17:53
      Puk, puk
      Kto tam
      To ja twój rozum - popędź lenia jak najszybciej chyba, że z pełną świadomością chcesz być Izaurą do końca dni swoich - nie znam ani jednego przykładu aby taki ktoś się zmienił - po prostu.
    • dzieciolt Re: utrzymuję chłopaka 02.10.13, 15:13
      takich nierobów wytrułbym jak nic chociażby grzybami smile bo sezon akuratny ku temu... jak słysze o takich to nóz w kieszeni otwiera i nawet słuchac o tym nie mogę smile przegnać i na próg wywalić jak psa bez skrupółów smile
      • leda16 Re: utrzymuję chłopaka 03.10.13, 16:57
        dzieciolt napisał:
        wywalić jak psa bez skrupółów smile

        Jak psa?! Poznać głupiego po śmiechu jego. I po tym, że bez skrupułów wywalił słownik ortograficzny zanim polskiej ortografii się nauczył.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka