Dodaj do ulubionych

Zostać czy zostawić? Oto jest pytanie...

15.09.13, 22:06
Moje Drogie, ciekawa jestem co byście zrobiły w mojej sytuacji. Potrzebuję porady i obiektywnego spojrzenia z zewnątrz. Mam 39 lat i dwoje dzieci w szkole podstawowej. Jestem rozwiedziona i spotykam się z młodszym o kilka lat cudnym, ciepłym człowiekiem. Jest kawalerem i nie ma dzieci. Niestety bardzo bardzo chciałby je mieć. Jest rewelacyjny w kontaktach z dziećmi, dzieci go uwielbiają i jego największym marzeniem jest mieć swoje biologiczne dziecko. Ze mną. Niestety. Niestety bo ja nie chcę już mieć dzieci. Z wielu powodów. Głównie zawodowych ale też biologicznych i finansowych. Nie chcę. Mam już swoją dwójkę i nie chcę znów być w ciąży, rodzić, nie spać po nocach, itd. Powiedziałam mu o tym. Po pewnych burzach zaakceptował moją decyzję ale gdzieś tam głęboko wiem że nigdy się z tym nie pogodzi i unieszczęśliwię go brakiem dziecka. Z drugiej strony nie chcę się unieszczęśliwiać dzieckiem na które nie jestem gotowa. Nie chcę też rewolucji dla dzieci które już mam.
To początek związku. Myślicie że powinnam od niego odejść po to by mógłby spotkać kobietę, która będzie mogła i chciała mieć z nim dziecko? Teraz uzna to za moje okrucieństwo, bo wiem że bardzo mu na mnie zależy, ale w dłuższym rozrachunku, zrobię mu przysługę nie blokując go? Nie wiem co robić.... Nie chcę go unieszczęśliwić... Ale trzeciego dziecka sobie nie wyobrażam... sad
Obserwuj wątek
    • wowo_32 Re: Zostać czy zostawić? Oto jest pytanie... 24.09.13, 19:09
      Porozmawiaj z nim szczerze jeszcze raz, wytlumacz swoje racje, pomoz zrozumiec. Najgorsze moim zdaniem co mozna zrobic to odejsc dla dobra drugiej osoby - wy drogie Panie macie w sobie jakis taki gen poswiecenia ale to naprawde bzdurne. Jesli Cie bardzo kocha - potwornie go tym zranisz. Rozmawiajcie rozmawiajcie i jeszcze raz rozmawiajcie. Trudne tematy z definicji sa trudne - sam wiem z doswiadczenia jak ciezko jest slyszec rzeczy ktorych nie chce sie slyszec, ale po chwili, gdy emocje troche opadna mozna wiele zrozumiec, zmienic. Porozmawiaj.
      Ps. Ale zeby nie bylo - masz zupelna racje ze stoisz przy swoim - najgorsza rzecza w zwiazku sa ogromne poswiecenia, bo w wiekszosci przypadku kiedys odbijaja sie ogromna czkawka...
      • magdallenna75 Re: Zostać czy zostawić? Oto jest pytanie... 24.09.13, 21:36
        To prawda, że my polskie kobiety-matki i kobiety-żony/partnerki mamy paskudną cechę martyrologiczną. Też miałam, a jakże. Ale na szczęście udało mi się odpędzić od niej podczas burzliwych zamieci mojego życia. Teraz wiem już bardzo dobrze czego NIE chcę. Wciąż jeszcze nie do końca wiem czego chcę, ale to wątek na inną historię smile
        Drogi wowo_32, bardzo dziękuję za męskie spojrzenie na sprawę. Obawiam się jednak, że rozmawianie i rozmawianie nic tu nie da. Rozmawiamy i rozmawiamy i nic. Jeden chce, drugi nie. Każdy ma swoje racje i swoje prawo do swojej decyzji. Nikt ustąpić nie może, bo to oznaczałoby unieszczęśliwienie siebie dla dobra partnera, co w efekcie kiedyś tam wystrzeliłoby ogromną porcją frustracji i niechęci i z tak czy siak rozsypałoby się na kawałki.
        Jakby na to nie spojrzeć: dupa z tyłu. Okropne to jest. Przeokropne.
        Piszesz, że najgorsze co można zrobić to odejść dla dobra drugiej osoby. A Sting tak ładnie śpiewał: If you love somebody, set them free...
        Myślisz, że to bzdurne? Sama nie wiem, głośno myślę.
    • leda16 Re: Zostać czy zostawić? Oto jest pytanie... 24.09.13, 21:03
      magdallenna75 napisał(a):
      > To początek związku. Myślicie że powinnam od niego odejść po to by mógłby spotk
      > ać kobietę, która będzie mogła i chciała mieć z nim dziecko? Teraz uzna to za m
      > oje okrucieństwo, bo wiem że bardzo mu na mnie zależy, ale w dłuższym rozrachun
      > ku, zrobię mu przysługę nie blokując go? Nie wiem co robić.... Nie chcę go unie
      > szczęśliwić... Ale trzeciego dziecka sobie nie wyobrażam... sad


      Ja bym na Twoim miejscu odeszła, dopóki dzieci zbytnio się do niego nie przywiążą. Unieszczęśliwisz wówczas trzy osoby. Z drugiej strony coś chyba nie tak jest z Twoim poczuciem odpowiedzialności, skoro angażujesz dzieciaki w swoje romanse a jego ustawiasz w pozycji poręcznej niańki. Dzieci mają ojca i jego powinny uwielbiać, z nim spędzać czas, za nim tęsknić, zamiast z jakimiś obcymi im facetami. Jeśli napiszesz, że Twój b. mąż to gnojek, którego własne dzieci nie interesują, ja odpowiem, że to dowodzi tylko Twojej powierzchowności w najważniejszych wyborach życiowych. Teraz jest cacy, ale nie wiesz co będzie za parę lat. Może Cię rzuci rozparzywszy najpierw twoje dzieci, może nawet je znienawidzi, może ranić kąśliwymi uwagami. Na pewno go nie unieszczęśliwisz - jak sobie w swoim zadufaniu wyobrażasz. Kobiet młodych, wolnych, chętnych do założenia rodziny z kawalerem bez zobowiązań jest mnóstwo. Chyba jakiś zdziwaczały albo zakompleksiony, że jednej z takich sobie nie poderwał, tylko kobietę z dwójką cudzych dzieci tuż przed klimakterium. A co jego rodzice na to? Akceptują Cię jako przyszłą synową i w ogóle ten Wasz raczej nietypowy związek? Ale to też dziwne, że on chce najpierw dziecka a potem ślubu. Widziałam już takich, którzy zaraz po dziecku się zmywali albo nawet nieco wcześniej. Piszesz "cudny", ciepły" a co to właściwie znaczy? Ma jakąś przeszłość w związkach, czemu jeszcze nie założył rodziny, czemu żadna go nie uwiodła skoro to cudo takie?
      • magdallenna75 Re: Zostać czy zostawić? Oto jest pytanie... 24.09.13, 21:51
        Strasznie rozbawiła mnie twoja odpowiedź, Ledo droga. Naprawdę.
        Dobrze wiedzieć, że jest się tuż przed klimakterium smile smile smile
        Najpierw ślub, powiadasz? To jakoś nie moja bajka. Mogłabym piątkę dzieci urodzić bez zbędnych papierków. Gdybym chciała. Rzecz w tym, że nie chcę.
        Mój były mąż to bardzo porządny facet. Czy ja pisałam, że gnojek? Eeeee.... (co znaczy bardzo porządny? spytasz za chwilę. Otóż porządny to porządny. A cudny i ciepły to cudny i ciepły. Nie wiem jakich wyjaśnień się spodziewasz)
        Ustawiam go w pozycji poręcznej niańki? Ledo, może za dużo winka łyknęłaś do poduchy? Gdzie Ty takie kwiatki wyczytałaś?

        Niemniej jednak, serdecznie dziękuję Ci za dobre rady i cenne spostrzeżenia smile
        • leda16 Re: Zostać czy zostawić? Oto jest pytanie... 25.09.13, 09:03
          magdallenna75 napisał(a):
          Strasznie rozbawiła mnie twoja odpowiedź, Ledo droga. Naprawdę.

          Nie szkodzi. Śmiech to zdrowie. Ale odpowiedzialność wobec ustawiania dzieci w pozycji lav story ze starego filmidła pt. "Kochankowie mojej mamy" i to jednak Twoja działka.

          > Dobrze wiedzieć, że jest się tuż przed klimakterium smile smile smile

          W przeciwieństwie do mężczyzn, kobietom zegar biologiczny po 40-stce jednak powoli zamiera z dużym stopniem ryzyka, że same Downy rodzić będzie. Więc gdyby była sytuacja odwrotna można by było mówić o Twojej krzywdzie. On nawet po 70-tce zawsze ma szansę na potomstwo i jeśli tego bardzo pragnie, wcześniej czy później z tej szansy skorzysta, z krzywdą tylko dla Twoich dzieci, bo jeśli Ciebie pod tym pretekstem porzuci, to Twoje dzieci też. Myślisz, że nie będą wówczas cierpieć? No, może nie będą...

          Gdybym chciała. Rzecz w tym, że nie chcę.

          Nie chodzi o to czego ty chcesz, bo nie jesteś sama na świecie. No ale skoro dobro dzieci odnośnie związku bez przyszłości jakoś Twojej ślicznej zapewne główki nie zaprząta, to w końcu nie mój problem.

          > Mój były mąż to bardzo porządny facet.

          To dobrze. Przynajmniej masz pewność, że dzieci w swoje perypetie z kolejnymi kochankami angażował nie będzie. Przy nim huśtawka emocjonalna im nie grozi.

          Czy ja pisałam, że gnojek?

          Nic nie pisałaś. Tak, jakbyś chciała te swoje dzieci wychowywać razem z aktualnym kochankiem zamiast z ojcem.

          A cudny
          > i ciepły to cudny i ciepły. Nie wiem jakich wyjaśnień się spodziewasz)

          Nie tak infantylnych. Niedawno sprawiliśmy sobie kominek z białego marmuru. Też jest cudny i ciepły smile. Ale zastanowiło mnie, że nic więcej na jego temat nie potrafisz napisać poza banałami, typowymi dla każdej nastolatki. Na temat jego rodziców tym bardziej. On sierotą jest? To by wyjaśniało jego lgnięcie do kobiet typu "mamuśka" troszczących się aby najstarszego synusia przypadkiem nie unieszczęśliwić kosztem młodszych dzieci wink.

          > Ustawiam go w pozycji poręcznej niańki? Ledo, może za dużo winka łyknęłaś do po
          > duchy? Gdzie Ty takie kwiatki wyczytałaś?

          Akurat winko mi szkodzi, a likiery pijam okazjonalnie i nigdy do poduchy smile. Co do Twojego kochanka, to przecież niemalże rozpływasz się w zachwytach jak to dzieci go uwielbiają. Z tego prosty wniosek, że pobytów u ojca podczas Twojego randkowania raczej nie uwielbiają. Obcego faceta, po krótkiej znajomości wciągnęłaś w krąg rodziny. No, napisz za parę lat...
    • neczka_1 Re: Zostać czy zostawić? Oto jest pytanie... 27.09.13, 09:12
      Powiedz mu to co tutaj napisałaś i daj mu wybór. Ale jeśli on nie będzie potrafił zaakceptować Twojej decyzji to nie Ty powinnaś od niego odchodzić tylko pozwól odejść jemu... Powiedz mu co myślisz i czujesz - szkoda marnować czasu na zastanawianie się co by było gdyby...
    • janosikowa2 Re: Zostać czy zostawić? Oto jest pytanie... 03.10.13, 19:28
      Czyś Ty oszalała?
      Piszesz tak: "Powiedziałam mu o tym. Po pewnych burzach zaakceptował moją decyzję ale gdzieś tam głęboko wiem że nigdy się z tym nie pogodzi i unieszczęśliwię go brakiem dziecka."

      A skąd możesz to wiedzieć? Jak Ty go traktujesz w ogóle? Facet mówi: "OK, chciałem, ale skoro Ty nie chcesz, rozumiem, w porządku", a dla Ciebie to jest problem?
      Ty wiesz lepiej z czym on się pogodzi a z czym nie i wiesz lepiej od niego, że lepiej dla niego byłoby odejść? Kosmos.

      Zakładam, że jest dorosły. Odpowiedzialny za to, co mówi i podejmuje świadome decyzje. Decyduje się z Tobą być, mimo, że Ty nie chcesz mieć dziecka. A Ty chcesz właśnie sp$$%^ć sprawę, "dla jego dobra".
      Zacznij słuchać tego, co mówi facet i szanować to.

      A jeśli masz kłopot z zaakceptowaniem tego, że ktoś może Cię chcieć taką, jaką jesteś, także taką, która nie chce dziecka, to idź do psychologa. Nie żartuję i nie ironizuję.
    • caldor Re: Zostać czy zostawić? Oto jest pytanie... 09.10.13, 16:57
      jako facet wtrace moze swoje '3 grosze' .Wiec moja rada - odejdz od niego. Dla wiekszosci z nas (99%) bardzo wazne jest posiadanie choc jednego wlasnego dziecka (przekazanie genow). Wtedy mozemy byc pozniej nawet w zwiazkach z kobietami po rozwodzie,wychowywac cudze dzieci etc. Bedzie to tylko z korzyscia dla niego bo gdyby z Toba zostal to za 10 lat moze miec o to okropne pretensje. Niestety w milosc i bycie z kims bezwarunkowo bo ' niby kogos sie kocha' juz nie wierze. Na jego miejscu sam bym od Ciebie odszedl (on chyba sie jeszcze ludzi ze zmienisz zdanie). Odszedlbym bo wolisz kariere i wygode niz spelnienie najwiekszego marzenia swojej drugiej milosci (o ile go kochasz). Dziecko dla kogos kto go nie posiada a bardzo chce tylko by wzmocnilo wasz zwiazek. Moj brat jest w podobnej sytuacji i wlasnie odszedl od swojej dziewczyny a byla dla niego aniolem. PS. ''cieply' to moze byc np kaloryfer wink.
    • iicek potraktuj go jak dorosłego człowieka... 09.10.13, 19:24
      ... i daj mu samemu odejść, jeśli tego właśnie będzie chciał. Odchodzenie od kogoś "dla jego dobra" i dlatego, że Ty lepiej wiesz, czego on potrzebuje, jest protekcjonalne i upupiające.

      Poza tym nie wiesz, czego będziecie chcieli za parę lat. Możesz (choć oczywiście wcale nie musisz) zmienić zdanie. On może zmienić zdanie. Mieszkanie z Twoimi dziećmi może zaspokoić jego instynkty - albo wprost przeciwnie, przekonać go, że wcale tak bardzo kolejnego dziecka nie pragnie smile Poza tym, jeśli się naprawdę kochacie i będzie Wam ze sobą dobrze, może po prostu nie chcieć już zmieniać tego układu. Ale nie dowiesz się tego, jeśli teraz odejdziesz, z góry zakładając, jak potoczą się wypadki.

      Pozdrawiam,

      ik

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka