Dodaj do ulubionych

Jak uratować ten związek?

25.12.13, 19:42
Witam.W maju zaczęłam podejżewać że męża łączy coś z kol.z pracy,zaczęłam szperać,szukać i znalazłam jej zdjęcia w telefonie,po bilingu okazało się że wysłał jej ponad 300sms w stosunku do mnie zrobił się oschły zniknęła namiętność która nas łączyła.Ja też przy tym wszystkim wciąż o niej nawijałam,domagałam się wyjaśnień,praktycznie o niczym innym nie rozmawiałam z nim.Mąż ma 35 lat ona 24.W końcu zdobył się na odwagę i wszystko powiedział.Tak mieli romans a może nadal mają.On tego nie chciał ona też jak mówi,to działo się samo.Powiedział że zostaje ze mną i dziećmi ale on sam(wiszę to po nim jesteśmy razem 11 lat)nie może wrócić taki jak był.Podobno kończyli wiele razy i wszystko wciąż wracało.Mówi że kocha dzieci i mnie ale widzę że do niej też coś czuje bo nie może radykalnie tego skończyć.Cały czas razem pracują,nie chce zmienić pracy ona też.Powiedział że uwielbia z nią pracować,ona jest zawsze uśmiechnięta i wesoła nigdy nie mogą się nagadać.Mówi o co Ci chodzi przecież jestem z Tobą,tylko że ja widzę że z nią też nie może skończyć.Ona napisała do mnie maila i opisała wszystko co robili ,że on ją kocha,że mi latka lecą i niestety mam mieć więcej wyobraźni i jeszcze takie inne rzeczy(po prostu nóż w serce),zignorowałam ją i nic jej nie napisałam,nie wiem czy dobrze zrobiłam.On teraz nie wie co ma zrobić a ja jestem wrakiem człowieka lżejszym o 20 kg przez pół roku.Kocham go bardzo,wybaczyłam zdradę ale nie potrafię odzyskać radości życia bo widzę że wciąż jest coś nie tak.Może za bardzo mu się narzucam z wszystkim?Nie wystarcza mi jego odpowiedź przecież jesteśmy razem,chcę być pewna że będziemy nadal.On się cały czas miota,mówi że martwi się o mnie i dzieci ale z nią nie da się definitywnie skończyć,są ,,przyjaciółmi,,i nie są ze sobą skłóceni.Doradźcie proszę co robić,jak z nim rozmawiać jak mieć w sobie tyle siły by nie wałkować już tego tematu bo jak on mówi tylko robi to gorzej.Co zrobić by zrozumiał jak nas rani i że to my jesteśmy najważniejsi a nie ona.Jest młoda,wolna da sobie przecież radę,czemu on nie może tego pojąć?Nadmieniam że przez te wszystkie lata byliśmy zgranym małżeństwem bez tego typu problemów i nagle pach.Owszem przytuli mnie,pocałuje ale gdzie ten cały ogień który był dotychczas?Mówi że się stara ale jakoś nie wychodzi.Co ja mam robić
Obserwuj wątek
    • lexi777 Re: Jak uratować ten związek? 31.12.13, 11:58
      To proste zacznij myśleć o sobie, starać się dla siebie i dzieci i chociaż serce ci pęka to panu najlepiej zapodać kopa w dupę. Jeśli bedziesz prosić, nagabywać i poniżać się to pan będzie dalej się wahał i zastanawiał gdzie ma biedulek osiąść. Można przebaczyć ale komuś kto tego chce, pragnie i stara się o to. Twój mąż myśli o sobie i nie musi się starać o ciebie bo jesteś i pomimo, że cię zranił, skrzywdził dzieci nadal ma to gdzieś, a ty wybaczasz bez względu na wszystko. O co ma się starać? Szanuj siebie bo jak ty tego nie robisz to on tym bardziej nie będzie. Warunki ty powinnaś stawiać a nie on. Jesli zobaczy że może cię stracić i że radzisz sobie doskonale bez niego to masz szansę na wygraną o ile chcesz takiego lowelasa. Ale jeśli cię nie kocha to nic ci nie pomoże, odejdzie i tak, a ty się będziesz gryzła, że się dla niego poniżałaś. Olej go i nie pokazuj bólu.
    • ona_zmeczona Re: Jak uratować ten związek? 05.01.14, 12:18
      Na moje oko to on jest i z Toba i z nia. Sam tego nie zmieni, nie zdecyduje. Na razie nie masz mu co wybaczac bo romans trwa.
      Chcesz cos zmienic musisz postawic sprawe jasno, albo ona znika, albo Ty. Pytanie najwazniejsze: czy Ty chcesz zniknac? Czy jednak prosciej jest zyc tak jak teraz?
      • ewelka37 Re: Jak uratować ten związek? 15.01.14, 14:23
        Postawiłam sprawę jasno.Jest z nami ,z nią nigdzie się nie spotyka,tu mam rękę na pulsie ale nie może przestać pisać do niej sms i na fb twierdzi ,że to jest jedyna osoba z którą może normalnie porozmawiać bo ja wałkuję wciąż jeden temat.Nie chcę tego robić ale jak widzę biling i jak siedzi na fb i pisze to mnie rozwala.Wczoraj powiedział że on wcale nie chce się rozstawać bo gdyby chciał odejść zrobił by to już dawno.Może faktycznie przestanę pokazywać po sobie jak mi bardzo zależy,może da mu trochę do myślenia.Według niego ja mam się stać normalna bo on już to dawno definitywnie skończył a wciąż jestem smutna,niezadowolona i gadam o tym samym.Twierdzi,że to tylko koleżanka z którą może ''normalnie''porozmawiać a to mu jest potrzebne a ze mną się nie da.Mam nadzieję że jej w końcu się znudzi ten romansik w pracy bo ile tak można ciągnąć,ani z nim wyjśc,wyjechac,iść do znajomych bo on zawsze wraca do domu.
        • cat4 Re: Jak uratować ten związek? 19.03.14, 19:02
          Panu kopa w dupe - no chyba, ze chcesz sobie zafundowac dalsze pieklo zycia w trojkacie.

          Albo - jak wolisz - najpierw ultimatum, ze panienka znika, a potem konsekwentne jego przestrzeganie.

          "nie moze przestac z nia pisac" - WTF?

          "twierdzi ,że to jest jedyna osoba z którą może normalnie porozmawiać" - WTF?

          Uwaza, ze nie ma nic, ze tak to ujme, niestosownego, zeby w takiej sytuacji nadal z nia pracowal i utrzymywal intensywny kontakt? A gdzie jestes Ty i Twoje uczucia?

          Zacznij myslec o sobie, bo pan juz dawno to zrobil. Jesli nie moze przestac z nia pisac, to droga wolna.

          Troche godnosci, dziewczyno!

          Trzymaj sie cieplo, pozdrawiam.
    • butelkowa_zielen Re: Jak uratować ten związek? 02.02.14, 16:15
      Zakaż mu smsów i fb z tą dziewczyną. Piszesz, że on już z nią skończył, ale przecież to nadal trwa! Widują się w pracy, a po pracy są w stałym kontakcie ze sobą. Niech twój mąż pracuje nad tym, żeby z tobą mógł normalnie porozmawiać, a nie z tamtą sobie pogawędki ucina!
      • marafioti Re: Jak uratować ten związek? 04.08.14, 01:05
        Jestem w takiej samej sytuacji przy czym u nas nie bylo zdrady tylko znienawidzilismy sie Nazaret. MAX sie wyprowadzil z domu w marco. Mamy dwojke dzieci. Nie tak dawno wrocilam do pracy i chwala Bogu. PO PIERWSZE kobieta musi miec Cel. Ja skupiam sie na sobie tak zeby mi bylo dobrze. Oprocz pracy powrocilam do mojej pasji... Chodzenie po' gorach. Poza tym dzieci sa dla mie najwazniejsze i moim celem jest je wychowac dobrze, pokazac Im swiat probujac roznych rzeczy (maz nigdy nie mia ochoty na wychodzi nie z dono.. Nie lubi podrozowac, ja natomiast jestem bardzo aktywna). Ale faktycznie trudno jest wrocic do stanu emocjonalnego Kerry byl wczesniej. Maz zaproponowal zebysmy sprobowali na nowo , Ze kocha il. Powiem niewdziecznie, latwiej byloby zeby mie ola. Bo teraz nie wiem che go nie kocha che musze dac sobie troche czasu czy wytrzymac dla dzieci i z czasem on sam dojdzie do wniosku Ze moze lepiej bybylo gdyby odszedl. NIE WIEM CO ROBIC . Dla tego skupiam sie na moim ego w taki sposob by nie myslec i zeby czas szybko plynal do przodu .

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka