Dodaj do ulubionych

Czy można odbudować zaufanie do męża..?

14.01.14, 12:51

Taka sytuacja, długo, ale zależy mi aby było jak najdokładniej:

Mąż ma 40 lat, ja 32, jesteśmy 5 lat po ślubie, mamy 3 letnie dziecko. Znamy się 7 lat. Pobraliśmy się z miłości. Dobrze nam się układało. Spokojnie, nie kłóciliśmy się wcale, jeśli już - drobne nieistotne sprzeczki. Ale jakieś cztery lata temu - mąż po raz pierwszy wybuchł. 'Wydzierał się' na mnie (było to na wyjeździe, nie pamiętam o co - podobno dziwnie spojrzałam na niego gdy nie umiał wstawić walizki do windy). Zamurowało mnie, bo był jak inny, obcy człowiek. Krzyczał, że aż głos stracił Potem, za kilka miesięcy, zdarzyło mu się to znowu (mówił, ze musi mnie opierdolić, jeśli mi się należy).

Ja byłam już wtedy w ciąży.

Takie sceny zdarzały się wtedy, gdy coś go zaskoczyło (przykładowo: rozmawiał z prezesem przez telefon i mu się rozładowała bateria, a nie miał ładowarki, i 'wydzierał się' na mnie dlaczego nie ma jej pod ręką. Albo inne przykłady: w nowym miejscu, którego nie znał; gdy był zmęczony, na wyjazdach szczególnie i latem, jak był upał). Powodem mogło być wszystko. Przeistaczał się. Potrafił krzyczeć (obrażać mnie, ubliżać i przeklinać jak jakiś pijany prostak) i wypominać moje wady, no.... generalnie jakby był pod wpływem alkoholu i nie panował nad sobą. Ale to wszystko na trzeźwo. Ogólny przekaz był taki, nie wdając się w szczegóły, abym zostawiła mu dziecko i się wynosiła.

Byłam dosłownie sparaliżowana. Po takiej akcji był na mnie obrażony, a po jednym, dwu dniach wracał do 'normalności'. Mówił, że naprawdę to nie myśli tak, co krzyczy i że go wyprowadzam z równowagi. Prowokuję.

Czasem bywał obrażony nie wiadomo z jakiego powodu. Po prostu obudził się nie w humorze, albo wrócił z pracy taki. Usprawiedliwiałam go w myślach. Że w pracy ciężko itp. że zmęczony upałem. Choć i narzekałam mu że się tak zachowuje. Ale nie byłam skuteczna. Nie zmieniał się.

Zdarzało się to raz na dwa miesiące. Raz na miesiąc.

Ale tym roku, latem, gdy usłyszałam jak nasze dziecko płacze a on daje mu klapsa, wpadłam do pokoju ratować synka i pytam: co się tu dzieje..? Rzucił się na mnie wtedy. Pobił. Kazał wyjechać do Anglii, zostawić mu naszego synka i wszystkim powiedzieć, że to wyjazd służbowy na rok.

Zaczęłam dzwonić na policję. Wtedy zabrał mi telefon i powiedział że jeśli zadzwonię to z nami koniec. Bałam się o nasze dziecko. Był nieobliczalny. Wyszedł z domu. Nie zadzwoniłam.

Z podejrzeniem wstrząsu mózgu i krwawienia trafiłam do szpitala. Zrobili mi rezonans. Wykluczyli krwiaka. Mąż się najadł strachu. Powiedział, że już nigdy mnie nie uderzy. Był miły. 2 godziny. Gdy powiedziałam, że zgłoszę to na policję, znowu się obraził.

Od tego czasu minęło pół roku. Nie uderzył mnie. Tylko raz jeden, gdy synek się obudził o trzeciej i nie chciał spać, potrząsnął mnie i ścisnął za szyję.

Nie ufam już mu. Wcześniej, pomimo ataków słownych, starałam się jakoś z nim ułożyć. Mamy dziecko. Ale mąż od jakiś paru miesięcy daje mu klapsy. Mówię mu że ma tego nie robić. Zabraniam mu, ale on jest przekonany że jest to dobre.

Kiedyś patrzyłam na męża i czułam więź. Mąż ma wiele zalet. Potrafi świetnie bawić się z synkiem. Jest czuły. Zainteresowany. Ale gdy coś go najdzie to mówi że nie może wytrzymać ze mną, że jestem spięta, że źle akcentuję sylaby. Było to jednorazowe pobicie pół roku temu. Od tego czasu raz zdarzyło mu się ścisnąć mi szyję, gdy syn obudził się o 3ciej w nocy i nie mógł zasnąć.

Nie mamy właściwie innych problemów. Oboje pracujemy, mamy (odpukać) stabilną sytuację finansową i zawodową. Mimo iż po ciąży zarabiam sporo mniej niż mąż. Mieszkamy sami, teściowie/rodzice są od nas niezależni, i z racji odległości rzadko się widujemy. Męża mama też robi awantury, choć podobno bez rękoczynów.

Mąż nie chce iść do psychologa. Nie chce się nikogo radzić. Uważa, że wyolbrzymiam, i generalnie to ja go prowokuję, bo zamiast go ukoić to drażnię go swoim widokiem. Swoje wybuchy chce zachować w tajemnicy.

Nie mogę liczyć na rodzinę, przyjaciół.

Boję się o moje dziecko. Nie chcę dla niego takich awantur. Ale boję się też skrzywdzić syna rozwodem. Dzieci chcę mieć pełną rodzinę.

Da radę naszą rodzinę odbudować..? Czy wyolbrzymiam.? Rozwieść się zawsze można, ale to jest ostateczność.
Obserwuj wątek
    • lexi777 Re: Czy można odbudować zaufanie do męża..? 14.01.14, 14:04
      Da się, ale tylko wtedy gdy mąż przyzna że ma problem i przestanie go zrzucać na ciebie i innych. Ja bym zgłosiła pobicie na policję i nie przejmowała się groźbami męża, bo coś mi się widzi, że skoro nie reagujesz na to jak trzeba to niedługo znowu zaliczysz wpiernicz. Do tego kochający tatuś zaczął bić dziecko i tutaj też nie bronisz swojego malucha jak należy..Przykre to bo dziecko cierpi przez wybuchowego tatę, który bije mamę i jego, no i przez ciebie bo go nie bronisz tylko na to pozwalasz. Czy jakby uderzył cię jakiś obcy facet na ulicy, przechodząc koło ciebie, złapany tłumaczył to tym, że krzywo na niego spojrzałaś to też byś uważala że może coś w tym jest i to jego twoja wina? Straszne to jak niektóre kobiety łatwo wchodzą w rolę ofiary i daja jeszcze krzywdzić własne dziecko w imię pełnej rodziny. Twój syn ma pełną rodzinę teraz i uważasz że wszystko jest piękne? Postaw się mężowi jak będzie leciał z łapami do syna lub ciebie, nie słuchaj gróźb, przestań go kryć przed rodziną, on wie że źle robi i dlatego nie chce żebyś go wydała. Uprawiacie razem brudna małżeńską gierkę, on krzywdzi rodzinę, a ty go kryjesz i paradoksalnie mu pomagasz. Pewnie się opamiętasz jak dziecko wyląduje w szpitalu bo o zgrozo rośnie i niedługo zacznie pyskować i "krzywo" patrzeć na tatusia. Ratuj siebie i synka, a mąż jest dorosły i podejmuje decyzje za siebie, jeśli was kocha to pójdzie na terapię panowania nad gniewem, jeśli nie to ja bym odeszła i to szybko dla dobra dziecka. Ale to twoja decyzja, co zrobisz będzie twoją sprawą ze wszystkimi konsekwencjami. Zadzwoń chociaż na jakiś telefon zaufania w przypadku przemocy w rodzinie, mają tam psychologów i na pewno doradzą ci co robić tak abyś czuła się pewniejsza.
      • poradze_sobie Re: Czy można odbudować zaufanie do męża..? 14.01.14, 14:24
        Dziękuję za wpis.

        To prawda, nie bronię się skutecznie. Zgłosiłam się na niebieską linię, nagrałam go parę razy jak się awanturował. Przesłałam mu obdukcję i nagrania na maila i powiedziałam że wyślę do centrali firmy, jeśli będzie kontynuował przemoc. Jest na wysokim stanowisku i będzie się krępował takiej sytuacji.

        Stawiam się. Zawsze gdy da klapsa synkowi. Było tego 6 razy. Zawsze skończyło się na jednym klapsie. Ale powtarza się, gdyż w jego rodzinie uważa się że klapsa trzeba dać gdy dziecko narozrabia.

        A więc jestem nieskuteczna.

        Poinformowałam o sytuacji swoją rodzinę (tych którzy mogliby mi jako tako pomóc). Spotykam się z psychologiem, który na razie odradził informowanie jego rodziny, bo i tak stanie po jego stronie.

        Przemoc fizyczna zaczęła się 5 miesięcy temu. Wcześniej tylko były awantury.

        Tak, to jest w chodzenie w roli ofiary. Ale z drugiej strony, tematu nie chcę na gorąco załatwiać. Chciałabym aby mąż zmienił podejście do przemocy.

        I rozważam odejście od niego.



        • lexi777 Re: Czy można odbudować zaufanie do męża..? 14.01.14, 15:43
          To fajnie, że działasz. Próbuj dalej. Wiem, że to bardzo trudne zakończyć małżeństwo, bo kochasz, bo masz nadzieję, że się zmieni. Tylko, że samo się nigdy nie zmienia, twój mąż na razie tego nie chce, może to zrobić kiedy ty zmienisz ten układ. Zmienić możesz tylko siebie. Inaczej obawiam się nie da. Na pewno się boisz co będzie jak zostaniesz sama,bedą złe mysli, że to twoja wina i że za mało się starałaś-to chyba taka nasza kobieca cecha obwinianie się. Tutaj tylko twój mąż zawinił, albo pośrednio jego rodzice (jaki model ma w domu?). Uwierz mi jeśli będziesz tkwiła w tym dłużej spadnie ci samoocena, będzie ci coraz trudniej podjąć konkretną decyzję, będziesz się bała-bo finanse bo...,zabrniesz w przemoc zbyt głęboko, synek też niestety. Odbije się to na tobie i na nim, on powieli potem to co widział w domu, bicie dzieci, może żony. Naprawdę zasługujesz na lepsze życie uwierz w siebie i postaw jednak na dom rodzinny bez strachu. Mam nadzieję, że twój mąż będzie o was walczył i się wyprostuje twoja sytuacja. Co do bicia dziecka to musisz to zrobić konsekwentnie, uprzedź go, że jeśli jeszcze raz uderzy to zgłosisz to gdzie trzeba i zabierzesz dziecko.Albo się pilnuje, albo jego strata.I jeśli to zrobi nie sluchaj gróźb, zrób co powiedziałaś bo przegrasz. Na pewno synka kochasz, walczysz o jego dobro, on się sam nie obroni bez twojej pomocy. I proszę cię bardzo znajdź w sobie siłę do walki o godne życie w waszym domu-z mężem albo bez niego. Bardzo ci współczuję, trzymaj sięwink

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka