Dodaj do ulubionych

How long will I love you?

31.03.14, 23:58
W maju ubiegłego roku poznałam fantastycznego mężczyznę. Inteligentny, kulturalny, przystojny. Mieliśmy podobne zainteresowania: podróże, książka, dobre jedzenie, muzyka, zawodowe itd. Mieszkając osobno, spotykaliśmy się niemal codziennie. Wspólne podróże, rozmowy o wszystkim, zwykłe " niezwykłe" życie... Zakochałam się. Pokochało go moje dziecko. Na początku listopada wyjechaliśmy razem za granicę na weekend, wszystko wydawało się być bez zmian. A jednak... 3 dni po powrocie powiedział mi, że to koniec. Że każde z nas pragnie czegoś innego. Było mi ciężko zaakceptować jego decyzję, rozmawialiśmy, starałam się dowiedzieć, o co tak naprawdę chodzi. Rozstaliśmy się. Nie było mi łatwo, każdego dnia przeżywałam to na nowo. Miałam też problemy zdrowotne. Przez dwa miesiące nie utrzymywaliśmy kontaktu, kiedy nagle odezwał się do mnie w moje urodziny, składając mi życzenia od serca. Zaczęliśmy rozmawiać. Stwierdził, że żałuje rozstania ze mną, że byłam " najlepszym, co go spotkało w ubiegłym roku", że myśli o mnie i o moim dziecku. Pierwszy raz przyznał też, że to, co nas łączyło, nie było jakąś tam " relacją" lecz głębokim uczuciem. Powiedział, że zakończył to, gdyż wydawało mu się, że to był moment, w którym powinniśmy albo zamieszkać razem albo się rozstać. Wybrał wtedy drugą opcję nie patrząc na nic i na nikogo. I twierdził, że bardzo tego żałuje. Zaufałam mu kolejny raz. Bo przecież kiedy się odezwał byłam taka szczęśliwa. Tak bardzo na niego czekałam. I znowu było cudownie. Czułam, że nic nie jest w stanie mnie złamać. W międzyczasie musiałam wyjechać na 2 tygodnie ze względów zdrowotnych. On przygotowywał się do ważnego egzaminu, więc nie było z tym problemu. Kiedy wróciłam wszystko było ok, znów cieszyliśmy się sobą. I po kolejnych 2 tygodniach on oznajmia mi, iż czuje, że każde z nas idzie w innym kierunku. Byłam w szoku. Stwierdził, że czuje, iż chce być teraz sam, że nie nadaje się do związków, powinien udać się na terapię i nie zasługuje na mnie. Na moje pytanie, czy kogoś poznał, kategorycznie zaprzeczył. Powiedział, że nigdy nie miał tak zaawansowanej relacji i boi się stabilnego związku na dłużej z jedną kobietą. Nie mieści mi się to w głowie. Widzę, że nadal coś do mnie czuje, ale boi się. Jak mu wytłumaczyć? Przecież ja nie chcę niczego więcej, niż tylko być przy nim. Starałam się go nie osaczać, dostosowywałam swoje życie do niego. Czego się boi? Dlaczego tak postąpił? Straciłam siłę do życia.
Obserwuj wątek
    • redelko8 Re: How long will I love you? 01.04.14, 20:00
      maj to najpiękniejszy miesiąc w roku...toteż tylko takiej historii mogą towarzyszyć tak głębokie uczucia. Absolutnie proszę się nie poddawać, być dobrej myśli! Mężczyzna, którego wybrałaś a raczej twoje serce...obecnie boryka się z wyborami jakich musi dokonać. Dlaczego? odpowiedzi może być bardzo dużo, wnioskować także można na wiele sposobów...jednakże jedno jest pewne ten mężczyzna darzy Cię niewątpliwie silnym uczuciem. Ponownie wrócił a to może oznaczać tylko jedno, że przez brak dwumiesięcznego kontaktu wciąż byłaś obecna w jego myślach...sercu. Zazwyczaj chcemy wracać do tego co wywarło na nas ogromne wrażenie lub wzbudziło emocje jakich wcześniej nie znaliśmy...a zatem uczucia są na pewno, trzeba tylko w należyty sposób ukazać je wybrankowi...wskazać mu drogę. Z tego opisu wynika, że partner odczuwał pustkę po rozłące...moment w którym się odezwał wskazuje na "oczekiwanie" obrał sobie cel...urodziny, tak jest łatwiej...hm hm czyli taki typ, trudny. Właśnie to Ci powinno dać do myślenia...ciężko mu otworzyć się w pełni a zatem pozostaje znaleźć złoty środek, który uświadomi jemu jakie spotkało go szczęście. Walcz do końca! nie możesz w takim momencie tak po prostu tego zostawić...On musi wiedzieć, że jest ktoś kto chce być dla niego wszystkim, oparciem w każdej sytuacji, że zawsze będzie...a dlaczego? odpowiedź jest prosta, kochasz go bezwarunkowo!!!mimo wszystko, mimo bólu po pierwszym rozstaniu. Wybaczyć można tylko komuś kogo się darzy wielkim i szczerym uczuciem...niebawem kolejny maj, zrób wszystko aby było jeszcze lepiej niż w tamtym roku, niech ponownie w waszych sercach narodzi się nadzieja!tym razem jednak niech to będzie wstęp do przyszłości opartej na wzajemnej trosce o wasze wspólne dobro. Nie zostawiaj tego teraz kiedy czujesz, że gdzieś wewnątrz on czuje to samo...powodzenia!
      • cat4 Re: How long will I love you? 02.04.14, 15:08
        bzdury!

        Taa, moze powinna jeszcze spac na jego wycieraczce i blagac na kolanach, bo kocha go bezwarunkowo?

        Najatrakcyjniejszym przymiotem czlowieka jest jego godnosc... i nie ceni sie tego, co latwo przychodzi lub samo pcha sie w rece...

        On musi wiedziec, ze ona nie pozwoli sie tak traktowac, bo nie jest zdesperowana, zeby go zatrzymac. Inaczej on zrobi to jeszcze raz i jeszcze raz... bo bedzie wiedzial, ze ona i tak bedzie, wiec mozna trzymac ja w zapasie, dopoki cos lepszego sie nie trafi.
    • cat4 Re: How long will I love you? 02.04.14, 15:02
      "Dlaczego tak postąpił?"

      Bo jest egoista, ktory mysli tylko o sobie. Albo mu specjalnie nie zalezy.

      "Stwierdził, że czuje, iż chce być teraz sam, że nie nadaje się do związków, powinien udać się na terapię i nie zasługuje na mnie."

      No to raczej standardowe teksty... Nie zasluguje na Ciebie - to fakt.

      Co zrobic? Wymiksowac sie z tego, zanim facet Cie wykonczy psychicznie.

      Przestac dostosowywac swoje zycie do niego, a zaczac dostosowywac je do samej siebie.

      No, chyba ze chcesz zafundowac sobie hustawke i byc rzucana co miesiac, bo pan sie zdecydowac nie moze.

      Wspolczuje i pozdrawiam.
    • 5martka Re: How long will I love you? 03.04.14, 00:21
      redelko8 i cat 4 dziękuję za odpowiedzi. Rzeczywiście czytając wypowiedź redelko8 miałam wrażenie, że ktoś myśli podobnie do mnie. Ale dopiero wypowiedzi cat4 dały mi poważnie do myślenia. Dużo w tym prawdy. Nie chcę i nigdy nie chciałabym czuć się kimś, z kim osoba, którą kocham jest tylko do czasu znalezienia "lepszej opcji". Nie mam raczej kompleksów, nie czuję się w żaden sposób gorsza od innych kobiet, a to, że pozwoliłam mu wrócić wynika jedynie z faktu, iż jestem pewna swych uczuć i miałam nadzieję, że tym razem potoczy się to inaczej. Nie boję się ryzyka, jestem też przyzwyczajona do jego zmiennych nastrojów, ale nikt nie lubi być tak traktowany. I pewnie mnie zlinczujecie za to, ale dałabym wiele, by pomóc mu się odnaleźć w tym wszystkim. Dlaczego? Nigdy nie spotkałam kogoś, kto by zrobił na mnie takie wrażenie, kogoś, kogo byłabym tak pewna, jak jego i przede wszystkim kogoś, kogo bym tak bardzo pokochała. Wiem, co mówię.
    • 5martka Re: How long will I love you? 23.04.14, 23:10
      Ktoś powyżej napisał, żeby się z tego wymiksować, zanim facet wykończy mnie psychicznie... Rzeczywiście wszystko, co się wydarzyło mocno uderzyło w moją psychikę. Niestety los czasem kpi z nas w najmniej oczekiwanym momencie i ze mnie chyba zakpił. Jestem w ciąży... Czuje się ... jakbym była w jakiejś cholernej pułapce. Rozmawiałam z nim dzisiaj o tym. Jest załamany, mówił, że przytłacza go myśl, iż nie ma wpływu na moją decyzję. I tyle... A ja? Jak ja mam dalej żyć? Czy to jest jakiś żart? ...

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka