Dodaj do ulubionych

Zrozum tu kobiete...

25.04.15, 20:30
Chciałbym poznać Waszą opinię o sytuacji, która wymyka sie mojej logice i sporej, wydawałoby się, znajomości ludzkich zachowan. Od mężczyzn, poza opinia, chciałbym sie dowiedziec, czy w takim układzie byliby w stanie wytrwać, od pań - czy rozumieją postepowanie bohaterki (i jak je sobie tlumaczyć). Sprawa tak mnie męczy, ze komus, kto mnie przekona (wytlumaczy) gotow bylbym ufundowac jakąs drobna nagrodę...smile A w czym rzecz... . Od połtora roku jestem w przedziwnym układzie z wieloletnia kolezanką z pracy (wolna od kilkunastu lat, ja wolny od 8). Spotykamy się 2-3 razy w tygodniu, rozmawiamy, pieścimy się, kochamy. Słysze od niej (i widze), że lubi te spotkania, uwielbia moje pieszczoty (jej slowa), potrafimy godziny przegadac i w pracy, i w trakcie tych spotkań (podkreślam to, zeby zaakcentowac, ze nie chodzi tylko o sex). Nie kryję, że zadurzyłem się w niej i powiedziałem jej to. Rzecz w tym, że ona ...jest z kimś. Nie, nie jest to typowy układ partner i kochanek. Ona z nim nie sypia, nie pieści się bo... No właśnie, bo... Facet jest w separacji, zona od niego uciekła z innym, ma z nim dziecko, ale nie dała rozwodu. Mało - facetowi odbiło na tle religii - taki neofita - "świętszy od papieża". No i nie spią ze sobą, bo on uważa, że to bylby grzech i "dopuszcza" sex po uniewaznieniu małżenstwa przed sądem kościelnym. Swojego i mojej znajomej. Ona żadnego unieważnienia nie chce, bo ma zdrowy pogląd na religie, smieje się z jego "zakazów" a w dodatku, twierdzi, ze do seksu z nim jej nie ciagnie, bo wydaje jej sie aseksualny. W zwiazku z tym ich spotkania to w zasadzie tylko rozmowy przy soku (on nie pije - tez ze wzgledu na "grzech", ona sie przystosowuje, choć ze mną bardzo chetnie pije drinki). Ale...z nim spotyka się pare razy w tygodniu, on jest tym "pierwszym", ktory o mnie nie ma prawa wiedzieć, a - choc mowi, ze nasze spotkania są znacznie fajniejsze, a z nim - nudnawe, predzej zrezygnuje ze spotkania ze mną niż z nim. Od razu wyjasniam - facet zupelnie przecietny (ja - po prawdzie - też), zaden intelektualista (raczej klapki na oczach i Biblia w ustach - co jej sie absolutnie nie podoba), szału nie ma jesli chodzi o zamożnośc. O tym, ze jest w "ukladzie" (wzbrania sie przed nazwaniem tego zwiazkiem) uczciwie mnie poinformowala na wstepie naszej "specyficznej" znajomosci, ale uznałem, ze taki "układ" mi nie przeszkadza (gdyby z nim sypiala - dalbym spokój) i bylem przekonany, ze predzej czy pozniej (ale w sensownej perspektywie czasowej) - peknie. Tymczasem sytuacja ciagnie się od poltora roku. Cholernie mnie to denerwuje (kto by chcial byc tym drugim), wielokrotnie zrywalem, buntowalem się, dopytywalem po co tkwi w takim zwiazku (godzinami komentujemy jego religijne odchyly, zartujemy z nich i z niego) - ale nic sensownego nie uslyszalem. Albo - nie wiem, ale "szalu nie ma, ale moze byc. Nie pali sie), albo jakies dziwaczne tlumaczenia, ze poznali sie na wczasach (czyli w jej ocenie "normalnie, a nie na jakims portalu) gdy ona wcale faceta nie szukała, albo, ze chce zobaczyc co z tego wyniknie. Jestem zadurzony, chciałbym miec z niej normalna partnerke, perspektywiczny zwiazek - ale ... nie da sie. Nie chce zmieniac nic w tym ukladzie, sklonna jest rozstac sie ze mna, a z nim nie. Jednoczesnie wie i czesto to przyznaje, ze nie widzi szans na normalny zwiazek z nim, bo on się "nie zlamie" co do seksu, a ona nigdy nie uniewazni kościelnie swojego byłego malzenstwa (bo nie widzi szans i nie ma ochoty na cudactwa). Ja nie daje rady; w soboty sie kochamy, rozmawiamy pol nocy - w niedziele, srodę i piatek widze ja z nim w lokalu...). Szlag mnie trafia takze dlatego, ze kompletnie tego nie rozumiem. Zrozumialbym, ze kobieta nie moze byc z facetem mimo wspanialej więzi intelektualnej, bo ja fizycznie odpycha. Ale która wybiera faceta, z ktorym nawet na wczasy czy weekend sama nie wyjedzie (musi byc przyzwoitka, bo on nie chce ryzykowac grzechu), uwaza go za aseksualnego - mając porównywalnego faceta; wolnego (tamten jest wciaz tylko w separacji), z którym uwielbia się kochać, rozmawiac godzinami o wszystkim. Najprosciej byloby sobie wytlumaczyc, ze traktuje mnie instrumentalnie, ze chodzi tylko o seks ze mną - bo z nim nie moze. Ale jednoczesnie wie, ze z nim praktycznie nigdy nie będzie mogla, bo malzenstwa nie unieważni. No i, jak wspomnialem, nie widze w tych naszych spotkaniach tylko seksu. Wiele razy spotykalismy sie tylko na rozmowy przy drinku, w knajpce. Rozmawiamy o nim, czesto wspolnie smiejemy sie z jego dziwactw. Uwaza go za egoistę i egocentryka, a jednoczesnie ...wciaz z nim "jest", wiedząc, ze ja juz tego nie jestem w stanie udzwignąc, ze to psuje nasze relacje, ze wybucham, jestem zazdrosny, robie jej wymówki. Mozecie mi powiedziec, czy jej zachowanie jest normalne? Zrozumiale? Logiczne? No i panowie - wy byscie taka sytuacje zaakceptowali? wiedzac, ze moze to trwac latami? Trwalibyście z nia tylko dla seksu (nie az tak wspanialego, chocby ze wzgledu na towarzyszace mu mysli o "tamtym", o swojej "drugosci". Bardzo prosze - napiszcie, co o tym myslicie
Obserwuj wątek
    • pegi11 Re: Zrozum tu kobiete... 21.05.15, 14:44
      Koleżanka... Hm... Ja bym tutaj użyła określenia , kochanka.
      Czytając to próbowałam się postawić w sytuacji tej dziewczyny. Co by mnie trzymało przy żonatym i dzieciatym facecie? Zakładam, że naprawdę nie uprawiają seksu... Tylko: KASA. Tylko że: tak by jej sponsorował za darmo? Hm... raczej za dobry seks.
      Zastanawia mnie to, że ty o nim wiesz, a on o tobie nie. Ona musi mieć coś do stracenia, ale z jego strony.
      Przykro mi, ale naprawdę nie widzę nic innego niż pieniądze... No kurde, facet żonaty, dzieciaty, może impotent?
      Ja bym nie brała wszystkiego na serio co dziewczyna ci mówi. Myślę, że ona wie, że ty nie odejdziesz i na tym bazuje. Dlaczego zbywa cię półsłówkami? Jak dla mnie ma coś do ukrycia. Nie ma odpowiedzi 'nie wiem' w przypadku własnego postępowania. Zawsze wiemy dlaczego daną rzecz robimy. "Nie wiem' jest zarezerwowane na ewentualność, kiedy ktoś nas zapyta o coś z dziedziny, o której musimy mieć wiedzę ogólną. Ale nie z dziedziny własnego postępowania.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka