Dodaj do ulubionych

Czy to ze mną jest problem?

06.09.20, 00:05
Witajcie, może wy mi pomożecie bo totalnie nie wiem czy przesadzam czy nie. Mam wrażenie, że uzależniłam się strasznie od faceta na tyle, że go męczę sobą i nie ma ode mnie odpoczynku. Tak się złożyło, że zawaliłam swoje życie. Najpierw wynajmowaliśmy przez rok mieszkanie, pracowaliśmy oboje i było dobrze. Potem wyjechaliśmy zagranicę, ale facet wolał wrócić. Trochę zarobiliśmy i tu zaczął się problem, bo ze względu na moje problemy rodzinne zamieszkaliśmy u jego rodziców. Czas mijał, on nie mógł tam znaleźć pracy i ja tym bardziej bo stamtąd wszędzie daleko. Był pomysł by poszedł do konkretnej pracy a ja na studia. Nie udało się, wyjechałam na miesiąc zagranicę by już nie siedzieć bezczynnie. Po powrocie posiedzieliśmy chwile i wyjechaliśmy razem też dorywczo. Wróciliśmy on znalazł pracę, ja miałam znaleźć ją u siebie i zaczął się koronawirus. To zepsuło mi wszystkie plany. Jego rodzice to złoci ludzie, ale jednak nie czułam się u siebie, wchodzili kiedy chcieli,obrazali sie bo zamontowalismy zamek w drzwiach do pokoju.Później mieszkaliśmy na wynajmie gdzie nie moglam znaleźć pracy bylam tna rozmowach itp i musielismy sie wyprowadzic przez grzyba. Tak więc od roku nie pracuje, jak jakiś nieudacznik. Przez ten czas płaciłam z oszczędności a potem facet płacił, zarabia tyle że na spokojnie może nas oboje utrzymać ale jest styrany pracą. Powiedziałam mu,że chce pracować ale w międzyczasie dostałam się na studia i kazał mi iść, bo nie chce bym całe życie pracowała na kasie bo to ciężka praca itp. No i tu się zaczął mój problem bo chciałabym, będę miała socjal ale cholera jak nie znajdę pracy to będę od niego uzależniona. No i tu się zaczyna drugi problem, bo od pewnego czasu się nie dogadujemy przez to, że mimo że lubię jego rodzinę bardzo to mam lekki przesyt. Mam wrażenie, że żyjemy w 4. O wszystkim wiedzą i to ode mnie, bo jeżdżąc tam nauczyłam się opowiadać o wszystkim. Nie wiem czy to dobry kontakt czy głupota z mojej strony. Prawie ciągle co weekend lub w tygodniu potrzebują pomocy faceta, by ich gdzieś zawiózł czy coś albo proszą byśmy przyjezdzali co weekend lub siedzieli od rana do nocy. Przez to czuję się odsunięta, bo moja rodzina nas gdzieś wyciągała i zawsze była odmowa od mojego faceta bo coś tam. Także od 3 lat prawie się z nimi nie widuje a mój facet za każdym razem mnie ciągnie do siebie. Mieszkałam tam rok i już jest mi nawet wstyd tam siedzieć. Za każdym razem co tam byłam słyszałam jak ojciec był negowany przez faceta i był tekst w stronę mamy typu "ty zawsze masz racje". W sumie ona trzyma porządek w tym domu, ale czuję się zazdrosna nie wiem czemu nawet brzmi to żałośnie bo bardzo się lubimy. Ostatnio pojechałam do siebie i facet miał mi przywieźć część moich rzeczy to stwierdził, że mi są niepotrzebne i że przyjedzie w nocy lub jutro mimo że prosiłam go by dziś przywiózł. Chciałam z nim porozmawiać i tak jest ciągle, o rozmowie nie ma mowy bo się wkurza. Za to jak ktokolwiek go o coś poprosi to robi to bez żadnego słowa. Dzisiaj przewoził coś z rodzicami więc nie mógł mi przywieźć rzeczy mimo że tydzień wcześniej o tym wiedział. Ostatnio jego rodzina organizowała przyjęcie i pomagaliśmy wcześniej i w dniu przyjęcia od rana. Popołudniu była wystawka z obiadem, ale nie przewidzieli dobrze ilości jedzenia przez co nieco brakowało. Facet z mamą stwierdzili, że poczekają do końca aż wszyscy goście wezmą. Stwierdziłam, że od rana siedzę pomagam a goście przyszli o 16 także mogę zjeść. Idę a facet mnie cofa, bo my zjemy ostatni. Nic tam prawie nie zostało. Powiedziałam,że nie ma prawa tak robić. Stwierdził, że sam nie był głodny nie chciał by nikt z gości komentował że zabrakło. Zapytałam czy nie jestem gościem to stwierdził że mnie traktuje inaczej niż resztę. Ogólnie jest dobrym człowiekiem,ale nie wiem myślicie że to ja jestem bluszczem czy on przesadza?
Obserwuj wątek

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka