Dodaj do ulubionych

Na rozdrożu?

28.10.20, 09:46
Skoro tu piszę, to wiadomo że mam problem i potrzebuję porady. Nie umiem, albo bardziej nie chcę być obiektywna. Serce nie rozum, widzi inaczej, znacie to na pewno. Ale do sedna.
Spotykamy się rok. Każde z nas po przejściach. Mamy po 40stce, więc to naturalne. Po małżeństwach byliśmy sami, choć każde z nas szukało kogoś. Znamy się z pracy, każde w innym oddziale, mamy zawodowy kontakt co jakiś czas. On mnie zaczepił. Mnie na początku niespecjalnie interesował, wydaje się być "lalusiem", a więc nie mój typ. Ale był uparty, choć nienachalny i w końcu zaczęliśmy się spotykać . Na co dzień okazał się być normalnym i fajnym facetem. Tylko, że wciąż nastawionym na siebie. Jest rodzinny, wszystkim potrafi pomagać, wciąż jednak nie mam pewności czy to nie jest bardziej na pokaz niż od serca. Na początku bardzo się starał, było cudownie. Po pół roku okazało się, że fejsbukowe życie nadal mu kwitnie i więcej czasu poświęca koleżankom niż mnie. Spotykamy się głownie w weekendy, w tygodniu sporadycznie. Z założenia mi to pasuje, bo przywykłam przez kilka lat do mieszkania samej, on także. Tyle tylko że z czasem stało się to niefajną normą, szczególnie w kontekście tej częstej i dziwnej korespondencji z koleżankami. Temat wypłynął, on wówczas stwierdził, że nie wie czego chce, a ja że nie chcę być kimś "na w razie czego". Rozstaliśmy się na..... 2 tygodnie. Potem wszystko wróciło do normy, przegadaliśmy temat i on twierdzi że coraz bardziej mnie potrzebuje, że chce ze mną być, kocha itd. I niby pięknie, bezproblemowo, ale.... Problem jest. Po pierwsze w weekendy zawsze jest jakaś okazja do picia, spotkanie towarzyskie. On po pijaku jest czuły, troskliwy i kocha. Na trzeźwo jest zasadniczy, chłodny i podobno nadal mu bardzo zależy, ale ja tego nie czuję. Po drugie mam wrażenie jakbyśmy byli starym dobrym małżeństwem z 20letnim stażem. Po trzecie on twierdz,i że czasem mnie sprawdza na zasadzie żeby miał pewność że go nigdy nie zawiodę. Po czwarte wszystko uzasadnia strachem, że jak się zacznie taki prawdziwy codzienny związek to znowu w pełni zaufa i się zawiedzie. Mnie to tłumaczenie irytuje, prawda i fakt że miał niefajną sytuację z byłą,lecz to durne tłumaczenie . Po piąte nie do końca potrafimy sobie ufać. Nie chodzi o rzeczy typu pieniądze. Ja wiem że on potrafi flirtować na fejsbuku, a on twierdzi że ja mam za dużo wielbicieli. Różnica polega na tym że on się kryje z tym a ja nie. Przyznaję, wstyd mi, ale przejrzałam mu telefon. Było tam wiele rzeczy które doprowadziły mnie do szału. On flirtuje i nie widać w tych rozmowach żeby oponował, albo żeby się deklarował że z kimś jest. Dwa tygodnie temu przysiągł że koniec z tym, przez tydzień istotnie była cisza w jego korespondencji a on czulszy . Od tego poniedziałku znowu gorąca linia. Oczywiście on się wypiera, ale mnie wkurza to bardzo że siedzi na messendzerze a do mnie nie napisze lub zrobi to lakonicznie. Zapytałam wprost czy ma sens być razem jeśli on ma tak różne podejście na trzeźwo i po pijaku, a też że potrzebuje tego flirtowania? Twierdzi że chce być ze mną. No to czemu tak robi? No właśnie. Część odpowiedzi znam. To zodiakalny strzelec i do tego z cechami narcystycznymi. Ktoś zapyta po co się męczę? Męczę się, ponieważ go kocham. Sama nie wiem jak i dlaczego tak się stało. Rozum mówi jedno, a serce drugie. Gdyby nie to skupienie na sobie , potrzeba bycia adorowanym i potwierdzanie tego flirtami byłby ideałem dla mnie. We wszystkim innym pasuje mi na 100 % i ja jemu. Piszę dlatego, że jestem zmęczona tą walką o niego z nim samym. I nie wiem co i jak zrobić.
Obserwuj wątek
    • natalia7311 Re: Na rozdrożu? 28.10.20, 09:56
      Pomyślałam że dopiszę coś . Apropos moich wielbicieli. Jestem atrakcyjna i facetom się podobam, ale odkąd jestem z tym mężczyzną wszystkim wprost mówię, że jestem zajęta.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka