16.07.21, 22:04
Po 6 latach związku , rozstaliśmy się kilka dni temu . Spokojna rozmowa , on twierdzi , że nie ruszamy do przodu , że nie kocha mnie . Spędza ze mną miły weekend po czym .. cisza. Ja jako zdesperowana szukam próby zaczepki. Potrzebuje pomocy , udziela mi porady tel. Kilka dni później dzwoni on o pomoc. Również tel. Jego odzew sprawia że czuje nadzieję. Mija dzień , dwa nie wytrzymuje . Piszę mu , że go kocham . Ale jeśli on mnie nie , to nie mogę go siła zmusić do uczuć. Uzyskuje odpowiedź . Wiem że cierpisz , że nie jest ci lekko. Cieszę się jednak że to rozumiesz .
Milion myśli . Łzy , rozpacz z mojej strony. Ból okropny. Porównywalny do bólu , który czujesz gdy słyszysz , że umiera ci ktoś bliski.
Zostałam bez pracy , bez miłości , bez sensu . Nie trzyma mnie już nic. Chociaż walczę , wstaje z łóżka , próbuje coś robić. .. nie umiem się skupić na niczym . Nie umiem mieć mu czegoś za złe , nie umiem myśleć że to koniec , chociaż wpajam to sobie . Wariuje . Jestem jak chorągiew . Staram się być silna , ale wieczory... Wszędzie widzę i czuję go .
To mnie zjada od wewnatrz
Obserwuj wątek

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka