cyber_moose
25.11.07, 12:26
Nie wiem, na jak długo. Ale nawet, jak mnie nie ma to jestem. Nie w
sensie filozoficznym, jestem i czuwam po prostu.
Nie zapominam o moim Zagajniku. Wpadam tu czasem, wymiotę liscie,
założę czyste wełniane skarpety, zapalę w kominku, z gajowym łykniem
po gorzałce. A potem znów w Knieje sie zapuszczam i penetruję. Ale
zawsze wracam z myślą o Was.
A jak mnie chwilowo nie ma, to przeciez zostawiam drzwi od chatki
otwarte i zawsze możecie wpaść i sami ogień w kominku rozpalić.
Gorzałka jest zchowana (wiecie gdzie, przed Panterką chowam),
wełniane skarpety do zacerowania w skrzyni pod oknem, jakby ktoś był
łaskaw, po mnie trudno nawlec nić.
Herbata na półce w puszce po kawie. Kawa obok w puszce po smalcu.
Smalec w słoiku po smarze do piły, cukier w niebieskim kubku bez
ucha, sok z żurawiny w butelce po occie, octu brak.
Kocyk w kratke wyprany, więc jakby komu było zimno to śmiało. Trzy
pary koloszy w sieni.
I czasem prosze liście wymieść z ganku i słoninkę dla sikorek do
karminika włożyć.