tlk115
12.08.12, 10:58
Ta sprawa obok sprawy zabójstwa Małgosi w Sylwestra 1996 w Miłoszycach była i jest jedną z najgłośniejszych wśród lokalnej społeczności, budząca wiele wątpliwości i kontrowersji.
11 grudnia 2001 roku, w nocy, plebania przy kościele p.w. św. Stanisława Biskupa i Męczennika na osiedlu Laskowice (kościół naprzeciw parku przy UMiG) uległa pożarowi. Ówczesny proboszcz laskowickiej parafii, pochodzący z Mszany Dolnej (miejscowość nieopodal Rabki, na Podhalu), pełniący swą funkcję w laskowickiej parafii zaledwie pół roku (po śmierci 8 maja 2001 roku ks. Józefa Kijaka), ksiądz Józef Jamróz poniósł śmierć. Plebanię odbudował na fundamentach starej, nowy proboszcz parafii ks. Jacek Dziadkiewicz.
I w tym miejscu zaczynają się największe wątpliwości. Prokuratura i inne organy stwierdziły, że przyczyną zgonu księdza było zaczadzenie. Tymczasem siostry zmarłego kapłana uważają, że śmierć księdza była celowo zaplanowana, a głównymi jej inicjatorami byli przedstawiciele Rady Parafialnej przy parafii, w której posługiwał ksiądz Jamróz. Jako dowód podają między innymi to, że ksiądz był w sporze z Radą w kwestiach finansowych oraz także wg relacji sióstr ślady na ciele (m.in. twarzy) pobicia, np. pręgi, ubiór księdza (nie pasujący do tezy, że do zaczadzenia doszło w czasie snu), zniknięcie z plebanii kosztowności oraz fakt, że kapłan miał osmolone tylko dłonie. Wg sióstr przedstawiciele Rady Parafialnej i osoby z nimi związane celowo uśmierciły księdza, a wręcz potem wg nich zacierano ślady. Mówią one także o rzekomych groźbach, jakie miał otrzymywać ich brat oraz ostrzeżenia kierowane do nich, aby nie ,,drążyły tej sprawy" oraz o złym zachowaniu służb, badających tą sprawę, np. prokuraturę.
Od początku siostry zmarłego kapłana-górala z Mszany Dolnej na Podhalu odrzuciły tezę o nieszczęśliwym, przypadkowym wypadku.
www.morderstwokaplana.com/smierc.htm
Założyły specjalną stronę internetową o zabójstwie księdza, pisały liczne artykuły na ten temat, wiersze, a na nagrobku brata zamieściły napis, że jest to męczennik i człowiek, który został zamordowany. Taką też tezę powtarzają od 2001 roku i takie też imię otrzymał organizowany Konkurs Poetycki.
www.gazeta.olawa.pl/archiwum/2000/wydarzenia/2003/7wy1.htm
Z kolei przedstawiciele Rady Parafialnej od początku zaprzeczają stwierdzeniom sióstr kapłana. Mimo, że Zenon Rozkosz otwarcie w wywiadzie mówi, że z byłym szefem lokalnej służby bezpieczeństwa łączy go jedynie nazwisko, to wciąż nie brakuje ludzi, którzy uważają że jest to ta sama osoba. Podobnie wieloletnia sołtys Chwałowic Janina Sypek (obecnie radna Rady Miejskiej J-L z PiS) odrzuca zarzuty.
Ta sprawa to jedna z największych tajemnic w dziejach ziemi jelczańsko-laskowickiej. Powstało na jej temat setki publikacji, budzi ona ogromne kontrowersje, podobnie jak śmierć np. generała Sikorskiego. Czy Waszym zdaniem w tym sporze rację mają siostry zmarłego kapłana, czy może jest to nieszczęśliwy wypadek? Czy członkowie Rady Parafialnej i osoby z nimi związane - praktykujący katolicy byliby aż tak okrutni, aby pozbawiać życia katolickiego księdza?