marys33
11.07.06, 16:24
Papież Jan Paweł II odszedł do wieczności w sobotę o godz. 21.37. Podobno -
choć nie potwierdzono tego oficjalnie - tuż przed śmiercią powiedział: Amen.
Ojciec Święty umierał pośród Polaków
Tuż przed śmiercią Jan Paweł II popatrzył w stronę okien wychodzących na plac
św. Piotra, gdzie wierni modlili się w Jego intencji. Jak podał dziennik "La
Repubblica", Papież próbował podnieść rękę, jakby chciał po raz ostatni
pobłogosławić wiernych. W końcu powiedział: "Amen".
Wcześniej, o godz. 20 w obecności Papieża odprawiono mszę św. do miłosierdzia
Bożego. Ojciec Święty ponownie przyjął wiatyk (komunię świętą dla
umierających) i sakrament namaszczenia chorych.
W chwili śmierci Papieża otaczali rodacy: był arcybiskup Stanisław Dziwisz,
który od wielu dni nawet na moment nie opuszczał Papieża, oraz drugi
sekretarz Papieża ks. Mieczysław Mokczycki, arcybiskup Stanisław Ryłko,
kardynał ze Lwowa Marian Jaworski i przyjaciel Papieża ks. Stanisław Styczeń.
Przy Janie Pawle II był także jego osobisty lekarz dr Renato Buzzonetti, a w
oddali agonii towarzyszyły polskie siostry sercanki i dwaj inni lekarze.
W chwili śmierci Papieża mocno trzymał za rękę abp Dziwisz. Chwilę potem do
prywatnego apartamentu Jana Pawła II weszli watykańscy dostojnicy, z
sekretarzem stanu Angelo Sodano i najbliższym współpracownikiem Papieża z
kurii rzymskiej kardynałem Josephem Ratzingerem.
Zgodnie z komunikatem, który ogłosił Watykan, Jan Paweł II zmarł wskutek
wstrząsu septycznego i nieodwracalnej niewydolności sercowo-naczyniowej.
Lekarskie potwierdzenie śmierci trwało ok. 20 minut.
Cisza i oklaski na placu św. Piotra
Gdy jego serce przestało bić, 100 tysięcy wiernych na placu Świętego Piotra
wciąż modliło się o zdrowie Jana Pawła II. Watykańscy dostojnicy ze stopni
Bazyliki Świętego Piotra prowadzili Różaniec i Litanię do Wszystkich Świętych.
Wiadomość o śmierci Biskupa Rzymu pierwsza podała włoska agencja prasowa
ANSA, radio watykańskie zaczęło nadawać Requiem. Kilkadziesiąt sekund później
biuro prasowe Watykanu wysłało dziennikarzom smutną wiadomość drogą
elektroniczną. Był tam plik o treści: "Ojciec Święty umarł dziś wieczorem o
21.37 w swym apartamencie".
"Nasz ukochany Ojciec Święty Jan Paweł II odszedł do domu Ojca" - powiedział
przed godz. 22 arcybiskup Leonardo Sandri rozmodlonemu tłumowi. Na placu na
chwilę przerwano głośne modlitwy, zapadła cisza, ludzie pochylili głowy,
niektórzy klękali. Potem - włoskim zwyczajem - zgromadzeni pożegnali Zmarłego
oklaskami.
Wkrótce nad Watykanem rozległo się bicie dzwonu z Bazyliki św. Piotra,
któremu zaczęły wtórować dzwony kościołów całego Rzymu. Na placu wrócono do
modlitwy. Nie było rozpaczy.
- Przyszliśmy tu odprowadzić naszego ojca na drugą stronę. Wiedzieliśmy, że z
tej drogi nie ma już odwrotu. Ale On sam pokazał, jak ufać Bogu do samej
śmierci - mówił jeden z włoskich biskupów.
Przybysze z całego świata chcieli, by Jan Paweł II do ostatniej chwili na
łożu śmierci był pewien, że oni są przy nim. Jeszcze na pół godziny przed
wiadomością o śmierci Papieża Hiszpanie z gitarami śpiewali skoczne piosenki
na Jego cześć. Pielgrzymi z Ameryki Łacińskiej okrzykami próbowali sięgnąć do
Jego apartamentów, jak w czasach gdy młody Jan Paweł II na takie wezwania z
placu św. Piotra wychodził do swego okna.
Polacy klęczeli na placu w milczeniu. - To dla nas koniec dotychczasowego
życia. Nic już nie będzie takie samo - mówili pielgrzymi z Krakowa.
Świat bez sztuki naraża się na to, że będzie światem zamkniętym na miłość.
Jan Paweł II