prawie jak reprezentacja...

05.09.06, 01:51
Był sobie taki mundial.
Obejrzał sobie człowiek w nim jak najpierw niszczy nas 2:0 Ekwador z ekipą nikomu bliżej nie znanych graczy. W końcu mieliśmy taki piękny pomysł na grę. Zabiegać czarnoskórych. Nic tylko pogratulować optymizmu. Prawie się udało, prawie...
Potem mecz o wszystko z naszymi ukochanymi sąsiadami Niemcami, który to należało wygrać, aby realnie myśleć o jakichkolwiek szansach na wyjście z grupy. Szczęśliwie udało nam się wdupić tylko 1:0 choć powinniśmy z 4:0. Prawie mieliśmy jakieś sytuacje podpramkowe, prawie...
Potem mecz o 15 deko pietruszki oraz wspaniała gloria 2:1 nad Kostaryką, cudowny Selekcjoner Janas i jego niesamowite odkrycie: Bartosz Bosacki strzelający dwa gole, który na mundialu znalazł się przez przypadek. Prawie jak selekcja, prawie...

Wydawało się iż gorzej nie będzie, bo nie może.

Ba! Wydawało się, że będzie tylko lepiej. Pojawił się w końcu jakiś w miarę sensowny trener Leo Beenhakker, może nie najwyższego formatu, ale ktoś kto kiedyś miał wyniki, a do dziś doświadczenie i renomę.

Tu nasz miejscowy okręgowy nadzwyczajny sztab jakże utalentowanych i utytułowanych trenerów takich jak: Engel, Piechniczek czy Gmoch podniósł rumor: jakże to tak, nie godzi się! Przecież my wiemy lepiej, Beenhakker to matoł przecie! My takie osiagnięcia mamy, sami dade ramy, bo przecież nie rade damy bueheh.

I co? Mogło być gorzej? Mecz z Finlandią... Mogło... 1:3 w plecy. Gorszej parodii dawno nie widziałem. Prawie jak reprezentacja, prawie jak piłkarze, prawie jak piłka nożna... Prawie...

Tutaj ciśnie się kilka słodkich ciepłych słów, którymi przeciętny kibic chciałby obdarzyć naszych wspaniałych reprezentantów.
Ale przecież to kulturalne forum, nie będziemy tu rzucać mięsem, prawda?

Jako iż nie jestem przeciętnym, miłym i kulturalnym kibicem, tylko pieprzniętym oszołomem (a co innym wolno, to mi nie?tongue_out) który na meczach drze mordę i delikatnie przeżywa każdą ciekawszą akcję, wyjąc niczym wilk (pozdrawiamy w tym miejscu sąsiadów) chciałbym tylko rzec: precz!
Precz psy, niegodniście hańbić barw biało-czerwonych. Niech te wszystkie psuedo gwiazdy już się zwiną jak na porządny papier przystało i ładnie spuścimy za nimi wodę (heh ale to już było tralala).
Prawdą jest iż nie mamy dobrych graczy. Kilku zaledwie gra w przeciętnych klubach Europy Zachodniej, poziom ligi jest już poniżej poziomu i tylko czasem się zastanawiam, kto mógłby jeszcze ograć nas w pucharach. Może jakiś mega klub z Andory albo Wysp Owczych? Islandia? Nie, nie, tam nie jedziemy za wysokie progi, dajemy walkower od razu.

Ale wracając do tematu. Nie ma umiejętności, nie ma gwiazd, można to jakoś przełknąć. Wina zacofanego systemu szkolenia, braku trenerów i szkół dla nich, oraz przede wszystkim brak boisk, infrstruktury i po prostu kasy. Nic też się nie robi w tym kierunku, bo po co? Powspominajmy Orły Górskiego. Dziś, jutro, za 25 lat. Czemu nie, ach te sentymentalne wycieczki do przeszłości. Do tego jeszcze dorzućmy gierek forever i już można się rozmarzyć jakim to kiedyś bylismy mocarstwem bueheh.

Nie ma graczy ni techniki, więc co powinno być?

Walka, walka, walka. Nie ma straconych piłek, każdy metr boiska to miejsce bitwy, każdy przeciwnik wiedzieć musi iż nie odpuścimy. Że chcemy, że biegamy, że mamy ambicje, walczymy, gryziemy trawę, padamy ale nie umieramy!

Te cioty nie mają nawet tego. Kolejny raz was oglądam i kolejny raz rzygać mi się wami chce. Znaleźć takich, którym choć to się zechce! A reszta?

Wypierdalać!


I tym optymistycznym akcentem kończymy dobranockę i kierujemy tu delikatną prośbę do admina by postu nie wywalał. I nie mówcie mi o złym wpływie na dzieci, bo połowa dzieci po tym meczu zapewne wyrażała się dobitniej.
Pełna wersja