adamogo
05.09.06, 18:43
Pewnego dnia słonecznego, gdy chmury przysłoniły całe niebo a ciemność oświetliła świat swą jasnością, na przekór wszystkim przeszkodom wyszła ona, chłopięca dziewczyna, nie znająca słowa, które chciała wypowiedzieć. Na imię miała tak, jak nadano jej w dniu imienin, chociaż nikt naprawdę nie wiedział, jakie, gdyż każdy znał ją pod imieniem " Skała" Owa skała, będąc wyrobem skalnym, składającym się w drobinek pyłu, który w dawnym życiu był cieczą, a w obecnym ciałem stałym, przemówiła ludzkim głosem, na wzór świergotania. "Oto jestem ja, wielka pani męskiego świata, członek członków, należących do mego członkowstwa, i powiadam wam, że to co mówię, to jest kłamstwo w głoszeniu mojej wszelakiej prawdy. Otóż roku pańskiego, niebędącego pańskim, była sobie....I tu się zaczyna....Historia opowiadana w młodości dla polepszenia swej kreatywności coby się nie odbiła na inszej asertywności. Dawno, dawno temu, kiedy to trojańskie wrota zapinały się na zatrzaski, na drewnianym kamieniu siedziała młoda staruszka i nic nikomu nie mówiąc tak opowiadała: "Jestem bezdzietna i mam siedmioro dzieci.." O świcie słońca, kiedy krowa zapiała po raz trzeci z komisariatu wyprowadzono martwe zwłoki żywego nieboszczyka, dano mu snopek wody do zjedzenia i wiadro siana do wypicia.
Kiedy się tego nawąchał poszedł nad rzekę, gdzie stały trzy łódki: jedna cała, drugiej połowa, a trzeciej w ogóle nie było. Wsiadł na tę trzecią i pojechał na bezludną wyspę, gdzie roiło się od białych murzynów. Wlazł na gruszkę, trząsł pietruszkę, cebula leciała. Przyszedł właściciel tego banana i mówi: "Złaź pan z tego kasztana!" Spadł z sosny, pozbierał ziemniaki i poszedł na bazar sprzedawać buraki, a ludzie się dziwili: "Jaka wielka kapusta"
Cała ta prawda została zapisana na stosiedemdziesiątejpierwszej fałdzie spódnicy pewnej dziewicy, która zmarła na rok przed własnym urodzeniem osierocając męża i pięcioro dzieci.