wytłumaczcie mi...

14.11.06, 19:23
czyż nie jest logiczne, ze o sensowności wyborów świadczy conajmniej
50-procentowa frekwencja glosujących? Wg mnie niższa frekwencja świadczy o
tym, że ludzie nie chcą wybierać tych, którzy są im proponowani, a nie tylko o
tym, że nie wiedzą na kogo...Jest forma protestu. Wytlumaczcie mi jak w takiej
sytuacji wynik wyborów może być sluszny i zatwierdzony? I zgodny z zasadami
demokracji?
    • mono80 Re: wytłumaczcie mi... 14.11.06, 21:53
      wg.twego rozumowania żadne wybory nie mogłyby być zatwierdzone bo wystarczy,
      że nie ma 50% frekfencji i wybory nieważne,trzeba by było powtarzać aż w
      nieskończoność,chyba,że zrobić wybory obowiązkowe i tych którzy nie pójdą bez
      usprawiedliwienia karać wysoką grzywną to wtedy frekfencja byłaby duża ale wiele
      głosów byłoby nieważnych,bo każdy może się pomylić i zrobić kilka skreśleń,
      tak więc niech zostanie tak jak jest tylko politycy muszą się zmienić i niech
      nic nie psując zrobią 10% tego co obiecują to naprawdę będą sukcesy
      • heymdall Re: wytłumaczcie mi... 15.11.06, 13:06
        faktycznie -demokracja w klasycznym rozumieniu sprawdzała się w polis, gdzie głosowac mógł każdy, z wyjatkiem jedynie: kobiet, przestepców, głupców, niewolników, etc .. czyli garstka osób w zestawieniu z przekrojem społeeczeństwa - ale w tej małej grupie każdy głos byl na wagę złota. My wypaczyliśmy klasyczne pojęcie demokracji - zrezygnowaliśmy z elitarności na rzecz egalitaryzmu, tzn (jak pisze JKM: głos człeka statecznego równoważny jest głosowi menela spod budki z piwem). Skoro już tak ma byc, niech będzie - ale przy braku przymusu wyborczego (który, o ile pamietam, jest w Belgii) wynik nie będzie reprezentatywny .. Jestem więc albo za elitarnością wyborów, albo za wyborami dla wszystkich - ale obowiazkowymi. Tertium non datur.
Pełna wersja