jasfinks
13.11.08, 11:26
Obłudę i "moralność Kalego" POpaprańców widać na każdym kroku. Dopiero co opowiadający publicznie rasistowskie kawały o Obamie POpaprany minister "oburza się" na szeregowego pisowskiego posła za jego rasizm, którego w ogóle nie było, a tu znów mamy kolejny przykład obłudy tuskowców...Robią straszny rwetes o łamanie przepisów drogowych przez szeregowego przecież posła Kurskiego, a milczeli zupełnie, jak piratowali przez kilka godzin i jeszcze się tym chwalili, sam Główny POpaprany Obłudnik Tusk i jego POpaprany przyboczny Nowak:
"Przypominamy. Rok temu obecny premier razem ze Sławomirem Nowakiem pokonał trasę z Gdańska do Warszawy w cztery godziny. Nie da się tego zrobić, nie łamiąc przepisów.
O piractwie Jacka Kurskiego i karze, jaka mogła go spotkać, gdyby nie był posłem, już pisaliśmy.
Tymczasem jeden z prawicowych blogerów przypomina, że Donald Tusk też nie jest święty. Przeciwnie. Niemal dokładnie rok temu - po wygranych wyborach - przywódca PO i Sławomir Nowak spieszyli się na ślubowanie poselskie w Sejmie. Pech chciał, że tego dnia loty z Gdańska zostały odwołane. Obaj politycy pożyczyli więc szybkie Subaru od jednego z radnych Platformy i pomknęli do stolicy. Trasę długości 350 km zrobili w cztery godziny. Średnia prędkość - ok. 90 km/h, w Polsce do uzyskania tylko na autostradach. Tej pod Gdańskiej wtedy jeszcze nie było. Ale przyszły premier i jego wierny towarzysz dali radę. Nowak opowiadał o tym w dzienniku "Polska. The Times". Nie bez satysfakcji:
- Prowadziliśmy na zmianę. Muszę powiedzieć, że Donald Tusk jest wytrawnym kierowcą i jeździ bardzo bezpiecznie - komplementuje swojego partyjnego szefa poseł Nowak. Dodaje, że musieli ostro naciskać na pedał gazu, żeby zdążyć na czas. A jak było z przepisami ruchu drogowego? - Różnie to bywało, choć staraliśmy się nie przekraczać przepisów za bardzo i uważaliśmy, żeby jechać bezpiecznie - mówi Nowak.
Akurat! Portal Trójmiasto.pl poprosił o opinię policjanta z drogówki:
- Trudno pokonać tę trasę w cztery godziny bez łamania przepisów – mówi nadkom. Janusz Staniszewski z Wydziału Ruchu Drogowego KWP. - Na drodze nr 7 jest bardzo dużo odcinków z ograniczoną prędkością. By zmieścić się w czterech godzinach na pozostałych odcinkach trzeba by było jechać z prędkością ponad 150 km/h. Średnia dopuszczalna prędkość na tej trasie wynosi ok. 60 km/h , więc czas powinien wynieść ponad pięć godzin.
A to znaczy, że i Donald Tusk, i Sławomir Nowak, i Jacek Kurski najpewniej zaliczają się do - tak popularnych w Polsce - kierowców "szybkich i bezpiecznych". To ostatnie tylko we własnym mniemaniu, bo policjanci z drogówki wolą inne określenie - "mistrzowie prostej". I przestrzegają przed rozpędzaniem się do autostradowych prędkości na zwykłych szosach. Bo to właśnie na prostych i równych odcinkach dróg dochodzi do większości wypadków. I to tych, które kończą się na cmentarzu lub OIOM-ie.
Oczywiście nie do wszystkich to dociera. Potrzeba w końcu do tego pewnej dozy wyobraźni, zdrowego rozsądku i respektu dla prawa. Szkoda, że najwyraźniej tych cech zdaje się brakować rządzącym tym krajem."
www.pardon.pl/artykul/6792/donald_tusk_tez_jest_piratem_drogowym/5