Dodaj do ulubionych

Hodować czy nie?

13.11.04, 11:21
Zakładam nowy wątek, związany z tematem poruszonym przez ramm.stein w wątku
szamaniastego. Pytanie jest takie: Czy powinniśmy trzymać w domach zwierzęta
nieudomowione, takie jak papużki, rybki, węże, pająki, jaszczurki? Czy ma
znaczenie fakt, że zakupione przez nas zwierzę, ani jego przodkowie (poza
którymś tam, bardzo odległym) nigdy nie widzieli środowiska naturalnego, bo
pochodzą z hodowli? Dołączam linki do wcześniejszych wypowiedzi:
szamaniastego, mojej i ramm.stein. A jakie jest Wasze zdanie?
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=24438&w=17584175&a=17585745
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=24438&w=17584175&a=17586693
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=24438&w=17584175&a=17602427
Obserwuj wątek
    • m.pw Re: Hodować czy nie? 13.11.04, 14:03
      Moim zdaniem NIE, no moze z malym wyjatkiem - jakies malutkie rybki w
      duuuuuuuzym , dobrze urzadzonym akwarium
    • izunia.m Re: Hodować czy nie? 13.11.04, 14:17
      > szamaniastego. Pytanie jest takie: Czy powinniśmy trzymać w domach zwierzęta
      > nieudomowione, takie jak papużki, rybki, węże, pająki, jaszczurki? Czy ma

      polemizowałabym z tym nieudomowieniem. taka papużka falista która tropiki
      widziała w n-tym pokoleniu wstecz dobrze się czuje w mieszkaniu, łapie kontakt
      z człowiekiem. i to jest ok. ale np. jaszczurka? czy ma przyjemność z bycia
      wśród nas ludzi?
    • szamaniasty Re: Hodować czy nie? 13.11.04, 14:41
      Ja uważam, że jeśli jest się w stanie zapewnić dobre warunki takiemu zwierzęciu, to dla niego nie będzie różnicy, czy żyłby na wolności czy w niewoli. Więcej - w niewoli będzie mu lepiej bo nie będą mu zagrażali naturalni wrogowie, nie będzie problemu z brakiem pokarmu, itd.
      Nie ma nic złego w trzymaniu niereformowalnego (celowo nie używam pojęcia dzikiego) zwierzęcia, jeśli potrafi się mu zapewnić dobre warunki.
      Dość powszechnym błędem jest, że wiele osób utożsamia dobre warunki z nieograniczoną ilością wolnej przestrzeni. Przecież wiele gatunków jest zwierzętami terytowialnymi, którym wystarczy naprawdę niewielki skrawek przestrzeni. Wrzucenie np. Bojownika do kilkusetlitrowego akwarium wcale nie zaowocuje tym, że będzie jak szalony pływał po całej jego objętości. Najprawdopodobniej zaszyje się w jakimś kącie i będzie w nim siedział przez 99% swojego żywota. Tak samo sprawa ma się z pająkami. Dla większości gatunków terrarium co najmniej wystarczające do normalnego życia ma rozmiary 30x30x30 cm, gdyż w naturze zwierzęta te nie oddalają się od swoich gniazd dalej, niż jest to konieczne do zdobycia pożywienia. Wyjątkiem są dorosłe samce, które udają się na poszukiwania samicy.

      Temat trzymania zwierząt, które nie nawiązują dialogu z ludźmi w tym samym stopniu co np. pies wydaje się kontrowersyjny. Problem w tym, że wielu ludzi postrzega zwierzęta i kwestię stworzenia im dogodnych warunków przez pryzmat kontaktu z nimi. Jeśli zwierzę da się przytulić, pogłaskać, to OK. Jeśli nie, to większość osób od razu zakłada, że takiemu zwierzęciu nie jest się w stanie zapewnić dobrych warunków, ze ich miejsce jest tylko w naturalnym środowisku, itp. To jest bardzo błędne postrzeganie sprawy i świadczy w wielu przypadkach o wypowiadaniu się na dany temat osób, które nie miały nigdy do czynienia z takimi zwierzakami.

      Dlaczego nikt nie zastanawia się np. nad warunkami, które trzeba zapewnić szczuroi, aby czuł się w miarę swobodnie? Szczur, w którego trzymaniu prawie nikt już nie widzi nic złego wymaga o wiele więcej opieki i pracy, niż pająki czy rybki.
      • izunia.m Re: Hodować czy nie? 13.11.04, 16:31
        myślę też że sprawa hodawania lub nie jest w sumie indywidualna dla każdego
        gatunku. jestem przeciwna trzymaniu w domu np. fretek, szynszyli. niewiele
        wiem tych stworzeniach - więc mogę się mylić- ale one chyba źle czują się
        wśród ludzi. jeśli jest inaczej naprostujcie mnie ;)
        na tej samej zasadzie nie pochwalam trzymania w mieszkaniu malamutów i husky.
        źle się czują w mieszkaniu.
        rybki - przy odpowiednim doborze i waunkach jak najbardziej. ale już morskie -
        często wyłapywane prosto z laguny - zdecydowanie nie.
    • albert.flasz Re: Hodować czy nie? 13.11.04, 14:45
      "Temat - rzeka"... Czy jednak "udomowienie" zwierząt, połączone z wyhodowaniem
      tylu ras, odmian itd., którego celem było wyłącznie zaspokojenie potrzeb
      (czasem wręcz perwersyjnych) ludzi - nie jest rodzajem krzywdy? W końcu jedynie
      koty (są z ludźmi, bo mają w tym interes, bez ludzi jednak również potrafią dać
      sobie radę) i konie (ich hodowla szła praktycznie w tym samym kierunku, w jakim
      szła ich naturalna ewolucja), nie licząc paru innych, lokalnych gatunków nie
      są, z punktu widzenia natury - potworkami. Myślę, że będzie tu tyle samo "za",
      co i "przeciw".
    • pejsaty Re: Hodować czy nie? 13.11.04, 16:32
      comma napisała:

      > Zakładam nowy wątek, związany z tematem poruszonym przez ramm.stein w wątku
      > szamaniastego. Pytanie jest takie: Czy powinniśmy trzymać w domach zwierzęta
      > nieudomowione, takie jak papużki, rybki, węże, pająki, jaszczurki?

      a czy ze zwierzetami innymi niz ssaki mozna sie "zaprzyjaznic"? chyba nie za
      bardzo? chodzi mi o jakas glebsza wiez jaka sie moze wytworzyc miedzy
      czlowiekiem, a np. kotem, psem, koniem czy prosieciem. owszem rybki, ptaszki,
      weze czy owady moga cieszyc nas swoim widokiem czy zachowaniem, ale ich
      hodowanie ma chyba wiecej wspolnego z hodowaniem kaktusow czy paprotek niz z
      trzymaniem ssakow domowych. a co wy o tym myslicie?
      • comma Re: Hodować czy nie? 13.11.04, 17:17
        pejsaty napisał:
        > a czy ze zwierzetami innymi niz ssaki mozna sie "zaprzyjaznic"? chyba nie za
        > bardzo?
        Na pewno takie zwierzę można w jakimś stopniu oswoić, a to spora nagroda dla
        hodowcy. Moja świerszczyca przestała uciekać przed wkładaną do kontenerka
        dłonią. Oczywiście nie liczyłam, że będzie przybiegać na wołanie i da się
        głaskać :-) Sympatyczne jednak było obserwowanie zwyczajów zwierzęcia i z
        pewnością je lubiłam. Było czymś więcej niż ciekawą ozdobą pokoju. Na pewno
        darzyłam świerszczycę Songo większą troską i sympatią niż kwiaty doniczkowe :-).
      • szamaniasty Re: Hodować czy nie? 14.11.04, 17:01
        Widzisz, problem w tym, że wg Ciebie zwierzę domowe jest synonimem żywej przytulanki. Nie wszyscy kupujący zwierzaka kierują się tym, że pupil ma się łasić, przychodzić na zawołanie, dawać łapę itp. Dla wielu osób czystą przyjemnością jest np. oglądanie kolonijnego życia mrówek czy porównywanie zachowań różnych gatunków świerszczy. Jeśli ktoś uważa, że zwierzę domowe służy tylko do przytulania to bardzo wątpliwe, zeby kiedykolwiek zrozumiał to, że zwierzaka mozna trzymać dla czystej przyjemności obserwacji, hodowli i zdobywania doświadczeń. :)
        • pejsaty Re: Hodować czy nie? 14.11.04, 21:15
          lubie obserwowac mrowki czy swierszcze, ale w lesie czy na lace, w ich
          naturalnym srodowisku. z przyjemnoscia tez sledze publikacje dotyczace roznych
          zwierzat, ale wole obejrzec reportaz o papugach latajacych w amazonii, niz
          siedzacych w klatce, chocby nawet od pokolen rodzily sie w niewoli i
          pozostawaly pod najbardziej fachowa opieka.
          to oczywiscie nie oznacza, ze zabraniam innym posiadac w domu takie zwierzeta,
          mowilem tylko o swoim odczuciu na ten temat.
    • eulalija Re: Hodować czy nie? 13.11.04, 20:12
      Skoro jest podaż, to znaczy, że był popyt. To znaczy, że edukacja ekologiczna
      znowu dała .... hm, żeby to nie zabrzmiało wulgarnie, edukacja ekologiczna
      znowu dała ciała (to z kolei trąci pornografią).
      Fakt, że dzielę sadybę z owczarkiem niemieckim (to taki odruch atawistyczny -
      wilk w dom, siła wyższa w dom), świadczy być może o naturalistycznym podejściu
      do ekologi. Ale chomika dawno temu miałam, przeżył u mnie trochę ponad trzy
      lata, co podobno już było sukcesem (miał sporą klatkę, wiele nocnych spacerów i
      mnóstwo, domowym sposobem robionych, zabawek - drabinki, tuneliki, pudełeczka,
      zakręty, zakamarki, nawet dwie zapadnie).
      Tak więc ad rem. Dopóki jest zapotrzebowanie (uwarunkowane przez źle edukowane
      społeczeństwo - jak można uczyć, że w Polsce kameleon to zwierzę domowe?),
      dotąd będą w sprzedaży zwierzęta egzotyczne. To tylko od nas i od naszych
      dzieci zależy czy, nasilając popyt, zwiększymy podaż a tym samym kłusownictwo,
      czy zmniejszając popyt, zlikwidujemy albo przynajmniej bardzo ograniczymy podaż.
      I już tak na koniec. Nigdy nie myślałam o hodowaniu węży, jaszczurek, owadów,
      nawet ptaków. Moje potrzeby obcowania z przyrodą zamknęły się na psach (kotów
      nie mogę, alergia męża na kocią sierść przerasta Himalaje), tarzaniu się po
      łące i podglądaniu mrowisk (nawet jeśli to czerwone mrówki i tną boleśnie).
      Ogólnie, dla podsumowania. Nie kupiłabym. Innych wypadków losowych nie
      dopuszczam, nie przyjęłabym takiego prezentu, nie pomogłabym przyjacielowi,
      któremu by się pytonki rozmnożyły.
      • comma Re: Hodować czy nie? 13.11.04, 21:56
        Egzotyczne zwierzęta, dostępne w naszych sklepach, w większości pochodzą z
        rodzimych hodowli, choć oczywiście przemyt niestety też istnieje. Chociażby
        stepowe żółwie masowo przewożone w makabrycznych warunkach przez wschodnią
        granicę. W celu walki z przemytnikami przepisy dotyczące obrotu zwierzętami
        stają się jednak coraz bardziej restrykcyjne. Przynajmniej w krajach Unii.
        Oglądałam swego czasu cykl programów na ten temat, na Animal Planet bodajże.
        Jasne jest, że szarej strefy nigdy nie da się całkowicie wyeliminować.
        Ktoś, bodajże Albert (jeśli nie on, przepraszam), poruszył ciekawą kwestię -
        psów zaprzęgowych (malamuty, husky), stworzonych do aktywności w terenie, a
        trzymanych w blokowiskach. Ja słyszałam, że - chyba - w Finlandii jest rasa
        psów, której w ogóle nie wolno wywozić poza granice kraju. Czy to już absurd w
        ochronie zwierząt, czy może raczej bardzo humanitarne podejście do kwestii
        dobra zwierzęcia?
        Co do świerszcza, którego hodowałam - był przeznaczony na pokarm dla
        jaszczurek, myślę, że dokonanie żywota w naturalny sposób, nie było dla niego
        krzywdzące :-)
        • albert.flasz Re: Hodować czy nie? 14.11.04, 09:21
          comma napisała:

          > Ktoś, bodajże Albert (jeśli nie on, przepraszam), poruszył ciekawą kwestię -
          > psów zaprzęgowych (malamuty, husky), stworzonych do aktywności w terenie, a
          > trzymanych w blokowiskach.

          Chyba rzeczywiście, kiedyś napisałem coś w tym stylu ale dokładnie już nie
          pamiętam. W każdym razie, nie znalazłem tej wypowiedzi w "moim forum", jest ich
          tam sporo i zaczynam się gubić, ale ją popieram. Wracając do tematu, uważam, że
          jest to przede szystkim kwestia egzekwowania obowiązujacego prawa. Jak świat
          światem, ludzie utrzymywali w domach różne, najdziwaczniejsze zwierzęta i jest
          to chyba normalne. Potężnym problemem jest natomiast nielegalny, rabunkowy i
          niehumanitarny obrót zwierzętami (w ogóle, nie tylko egzotycznymi). Podejście
          do sprawy od strony wyłącznie edukacyjno - moralnej chyba niewiele załatwi - to
          praca na całe pokolenia. Można mówić "gdyby ludzie nie kupowali u złodziei -
          nie było by złodziei", można niszczyć pirackie płyty... Zawsze jednak znajdzie
          się ktoś kto powie np.: "gdyby było mnie stać , napewno nie kupowałbym u
          złodziei". Nie mam nic przeciwko hodowaniu i handlowaniu najprzeróżniejszymi
          zwierzętami, jeżeli odbywa się to w odpwiednich, cywilizowanych warunkach, nie
          stanowi zagrożenia dla otoczenia ani dla środowiska i odbywa się pod niezbędnym
          minimum kontroli.
          /wyszły mi same ogólniki ale trudno wypowiadać sie konkretnie w tak obszernym
          temacie/
          • ramm.stein Re: Hodować czy nie? 14.11.04, 12:42
            Oho, udało mi sie poruszyć ciekawą dyskusję :))
            Po uważnym przeczytaniu Waszych wypowiedzi zdania nie zmieniłam (uparciucha ze
            mnie ha ha).
            Co do przemytu zwierząt - obawiam się, że ten proceder jest powszechniejszy,
            niż sądzicie i dotyczy to wielu sklepów zoologicznych...

            Załączam parę linków na ten temat.

            www.salamandra.org.pl/cites/index.php
            www.salamandra.org.pl/cites/inf/handel_w_internecie.php
            A tu, Szamaniasty, coś dla Ciebie :)))) Zdążyłeś?
            www.salamandra.org.pl/news/index.php?id=47
            W ogóle polecam Salamndrę, ciekawa strona.
            • szamaniasty Re: Hodować czy nie? 14.11.04, 16:49
              Nie musiałem zdążyć, bo pająków się nie rejestruje. :)

              Jeśli chodzi o tą całą salamandrę, to mam na jej temat wyrobione zdanie. Jest to organizacja, która w oczach osób postronnych wyrobiła sobie obraz zgrupowania ludzi chroniących przyrodę.
              Każdy normalny człowiek, któremu obcy jest problem ochrony zwierząt po wejściu na ich stronę stwierdzi, że ci ludzie odwalają kawał dobrej roboty. Niestety prawda nie jest taka różowa. Gdybyś dowiedziała się co nieco na temat absurdalności ich działań i tego, przeciw komu te działania są kierowane, to - mam nadzieję - nie wychwalałabyś ich... "dzielnych osiągnięć".

              Swojego czasu na swojej stronie zamieściłem mały artykulik na ich temat (był tutaj jakiś czas temu):
              szaman.klub.chip.pl/ekoterroryzm.html
              Wiem, że nie wszyscy po jego przeczytaniu przejrzą na oczy, ale po zamieszczeniu ankiety na ten temat jej wyniki były dość jednoznaczne:
              szaman.klub.chip.pl/ankiety.html
              Tutaj masz odnośniki do tych wypowiedzi na jego temat na innych forach, do których udało mi się dotrzeć:
              pst.org.pl/forum/viewtopic.php?t=33&sid=8c4a18d432f6badb20e900b6bbc8a3bd
              terrarystyka.pl/forum/viewtopic.php?t=14605
              www.parowka.pl/viewtopic.php?t=12842
            • pejsaty Re: Hodować czy nie? 14.11.04, 16:54
              przemyt i ogromne spusztoszenie w przyrodzie czynione przez handlarzy
              poszukujacy rzadkich gatunkow papug, jaszczurek czy malp tylko po to, by
              sprzedac nieliczne egzemplarze, ktore przezyja lapanie i podroz bogatym snobom
              to jedno, ale jest jeszcze cos. wiekszosc osob nie ma zielonego pojecia jak
              wlasciwie zajmowac sie takimi zwierzetami, przez co prowadza one nedzna
              wegetacje, czesto choruja, szybko padaja lub sa oddawane do zoo, gdzie
              specjalisci probuja je jakos odratowac.
              ja jestem jednak w tym wypadku konserwatysta - pies czy kotek prosze bardzo, to
              mile jak sie jakis siersciuch peta pod nogami, ale zadne ze zwierzat
              nieudomowionych, zwlaszcza egzotycznych, sprowadzanych z zagranicy, u mnie w
              domu nigdy nie zagosci.
              • comma Re: Hodować czy nie? 14.11.04, 17:26
                zadne ze zwierzat
                > nieudomowionych, zwlaszcza egzotycznych, sprowadzanych z zagranicy, u mnie w
                > domu nigdy nie zagosci.

                Jasne, sprawa jest oczywista, jeśli chodzi o zwierzęta niewiadomego pochodzenia
                sprzedawane na bazarach, czy w niejasnych okolicznościach przez interntet. Sama
                powiadomiłabym policję, gdybym spotkała tego rodzaju barbarzyńskich handlarzy.
                Gady i płazy trafiające z prywatnych rąk do ZOO, z tego co mnie wiadomo,
                częściej pochodzą od osób, które zakupiły te zwierzęta właśnie na bazarach,
                wycieńczone koszmarną podróżą, niewłaściwie żywione, chore.
                Co innego jednak, jeśli zwierzę (wąż, jaszczurka, żółw, pająk) urodziło się w
                niewoli, w profesjonalnej hodowli, z której trafiło do sklepu zoologicznego. Tu
                mamy podobny dylemat, jak ten dotyczący zamykania zwierząt w ogrodach
                zoologicznych. Dlaczegóż zabraniać ich posiadania? Oczywiście -
                nieodpowiedzialny właściel zawsze może się trafić, pamiętam chociażby wątek o
                myszach, w którym pojawiła się historia zbiegłego węża - biedne zwierzę
                prawdopodobnie zginęło. W sklepach zoologicznych gady i płazy są jednak dość
                drogie. Poza tym sprzedawcy (w większości) informują, że decydując się na takie
                zwierzę, trzeba również założyć hodowlę karmową, co odstrasza przypadkowych
                kupujących. Nie słyszałam, by ktoś kupił pytona czy ptasznika dziecku pod
                choinkę, co w przypadku psów (oraz generalnie ssaków), niestety jest dosyć
                powszechne i prowadzi do wielu zwierzęcych tragedii.
                • venus22 Re: Hodować czy nie? 15.11.04, 21:09
                  Patrzac sie na chomika ktory namietnie probuje wyjsc z klatki a tak to kreci
                  sie 3 lata w kolku.. i to cale jego zycie..

                  nie, lepiej nie trzymajmy egzotycznych zwierzatek w domu.


                  Venus
    • weekenda Re: Hodować czy nie? 15.11.04, 21:50
      Mam mieszane uczucia...
      sama poza kocimi mam raczki w akwariumi króliczka miniaturkę.

      Puchatki jak puchatki to dla mnie troszkę inny temat ale raczki - po prostu
      którego dnia kumpel przyniósł mi je w słoiczku w pracy ze słowami - "Pomóż mi !
      mnie się mnożą na potęgę a nie mam serca ich spuścić do Wisły. Zrobisz co
      będziesz chciała a wiem, że kochasz zwierzeta". No i mam sześć raczków. Czy są
      udomowione ? - nie sądzę... siedzą sobie w akwarium, stworzyłam im najbardziej
      optymalne warunki jakie mogłam i chyba im dobrze skoro po raz kolejny trzy z
      nich nosza jaja. Inna rzecz, że małych jakoś nie z tych jaj nie nie ma ... za
      duża konkurencja, za mała powierzchnia - pewnie wszystko po troszkę. Także na
      tak postawione pytanie: hodować czy nie odpowiadam HODOWAC ! bo co ? miałam do
      Wisły wysłać przez MPWiK ???

      Ale z drugiej strony jak widzę co można kupić w sklepach zoo... to czasami robi
      mi się słabo... ostatnio widziałam wija: tak z 10-12 cm długości, gruby jak
      palec, brązowy, błyszczący pancerzyk i milion haczykowatych nóg... nawet
      zapytałam się czy to pokarm dla czegoś tam czy maskotka ? no i pani
      odpowiedziała, że maskotka... Kocham zwierzaki ale jakby sąsiadowi coś takiego
      uciekło i do mnie przelazło przez wentylację - koniec - nie zmrużyłabym oka.
      Także powtarzam - mam mieszane uczucia co hodować...
      pzdr !
      • comma Re: Hodować czy nie? 15.11.04, 23:36
        Hihi, widziałam takiego wija w sklepie zoologicznym :-) Kawał bestii. Cóż, to
        zwierzę dla osoby, która lubi takie stworzenia i posiada na ich temat jakąś
        wiedzę. Ale z tymi raczkami - ciekawa historia, może i lepiej, że Ci się nie
        rozmnażają... Oczywiście bardzo dobrze, że je hodujesz :-)
        co do chomików, myszek itp. Hmm, na wolności takie istotki rzadko dożywają
        sędziwego wieku 3 lat. Moja chominia też niestety odeszła wcześniej :-( Gdy
        jednak żyła i była zdrowa, robiłam co mogłam, by jej dni nie upływały na
        gryzieniu prętów i gnaniu donikąd w kołowrotku.
      • venus22 Re: Hodować czy nie? 16.11.04, 04:30
        >>10-12 cm długości, gruby jak
        palec, brązowy, błyszczący pancerzyk i milion haczykowatych nóg... <<
        to pewnie milipeda.

        ale samo powiedzenie o zwierzeciu "maskotka" przeraza mnie..

        Venus
    • sliwka1977 Re: Hodować czy nie? 16.11.04, 10:06
      Ja już kiedyś o tym pisałam i zdanie moje się nie zmieniło. Jestem absolutnie
      przeciwniczką trzymania w niewoli wszelkich egzotycznych zwierząt i nie ma tu
      znaczenia fakt czy się rozmnożyły w niewoli czy nie.Nigdy nie stworzymy im
      naturalnych warunków, a one się raczej nie przystosują do klatek, akwariów itp.
      Jeżeli chodzi o ptaki to w ogóle nie ma o czym mówić. Ptak = wolność. I nie ma,
      że on lata po pokoju. I co z tego? On ma latć po przestworzach, ma śpiewać
      razem z innymi, to jest ptak, a nie jakaś maskotka, którą się wypuszcza na
      chwilkę żeby sobie polatała. Jeżeli nikt nie przywiózłby złapanych ptaków
      egzotycznych w warunki zupełnie różniące się od naturalnych, nie było by
      problemu, a tak jest zachwiana równowaga, bo tam gdzie mają żyć ptaki
      egzotyczne - giną, a tu gdzie ich nie powinno być pojawiają się i też giną. Nie
      rozumiem co za przyjemność można czerpać z trzymania ptaka w klatce, w
      więzieniu. To samo tyczy się jaszczurek, węży, waranów i innych, które sa
      kupowane, bo nie wiem jest jakaś niezrozumiała dla mnie "moda"? Problem jest o
      wiele bardziej złożony, ale miejsca by nie starczyło, można o tym pisać i pisać.
      • quaver Re: Hodować czy nie? 16.11.04, 21:21
        Święta prawda. Oby wszyscy dojrzeli do takich wniosków...
      • weekenda Re: Hodować czy nie? 16.11.04, 22:38
        Oj Śliweczko, nawet nie wiesz jak się z Tobą zgadzam...

        Do tego stopnia, że będąc parę lat temu w Grecji niestety poniosłam spore
        koszty - zupełnie niezaplanowane. Szliśmy na spacer. I poszliśmy w nową uliczkę
        a tam - tamtejszy sklep ze zwierzetami i całą resztą dla nich. I co widzę !
        Przed sklepem, na przybitych hakach wiszą cztery klateczki wielkości jak pół
        pudełka od butów. W każdej rozpaczliwie szamocze się maleńki kolorowy ptaszek.
        Upał jak diali - 40 stopni - wszystko oczywiście w słońcu. I co zrobiłam ?
        Otworzyłam klatki ! Do dzisiaj trudno mi uwierzyć, że to zrobiłam. Facet
        wyleciał ze sklepu i rozpoczęła się klasyczna awantura uliczna: ja darłam się
        na niego po polsku on na mnie po grecku. Cyrk ! Dałam mu wtedy pamiętam 100 DM
        i zamknął paszczę. Męża zatkało. Ale był ze mnie dumny ! Nawet się zdobył i
        powiedział, że jego nigdy nie byłoby stać na taką akcję. Do dzisiaj się z tego
        śmiejemy...

        Mam tylko nadzieję, że te ptaszki już nie dały się złapać ....

        A co do różnego innego "robactwa" i "zwierzęctwa" egzotycznego jak jakieś wije,
        milipedy czy coś tam, pająki, warany, węże itd. - tylko środowisko naturalne !
        tylko i wyłącznie ! Niedawno wyczytałam w NG, że rak amerykański (to co mam w
        akwarium) bardzo ładnie aklimatyzuje się w polskich jeziorach więc kto wie ?
        Może na wiosnę wybiorę się na Mazury ? Ale z drugiej strony ten raczek wypiera
        naszego rodzimego królewskiego więc...

        Ktoś powiedział, że "wątpliwości są mądrością" - żeby mi tylko mózg nie
        spuchł... ;-)))

        pzdr!
        • sliwka1977 Re: Hodować czy nie? 17.11.04, 09:37
          I bardzo dobrze zrobiłaś, gdyby wszyscy tak robili nie byłoby zapotrzebowania
          na ptaki i nie byłoby wyłapywania tych wspaniałych śpiewaków. :))
        • pierozek_monika Re: Hodować czy nie? 17.11.04, 10:39
          Napewno miałaś dobre chęci Weekendo, ale mam wątpliwości, czy to dla ptaków
          było korzystne rozwiązanie. Czy te ptaki nie zostały zadziobane przez ptaki te
          tworzone miejscową faunę? Czy ptaki urodzone w niewoli poradziły sobie na
          wolności? Te wątpiwości powstrzymywałyby mnie przed wypuszczeniem ich na
          wolność.
          • comma Re: Hodować czy nie? 17.11.04, 12:09
            Wypuszczony w obce środowisko ptak najczęściej ginie zadziobany przez rodzimą
            faunę. Podobnie rzecz się ma z dzikim zwierzęciem, jeśli nie zostało ono
            poddane readaptacji.
            Widok papugi w klatce może smucić gdy się pomyśli o barwnej dżunglii, skad
            pochodzą jej przodkowie. Ale te żyjące na wolności też zajmują jakieś tam
            terytorium. Tak naprawdę swobodnie w przestworzach bujają tylko drapieżniki.
            Poza tym, papugi bardzo przywiązują się do opiekunów, słyszałam, że
            przywiązanie to jest równe psiemu. Oglądałam film o papudze, która po śmierci
            swego właściciela doszczęnie wyskubała sobie pióra i przestała jeść. Ja bardzo
            podobną historię, "na własnym podwórku" słyszałam o kanarku.
          • weekenda Re: Hodować czy nie? 17.11.04, 12:46
            Masz rację - ale takie przemyślenia miałam dopiero po "akcji". Ptaki wyglądały
            na "miejscowe" - podobne fruwały sobie tu i tam - to była Grecja wyspowa i
            mocno zalesiona więc większych wyrzutów sumienia z tego powodu nie miałam.

            W Polsce też trzymają szpaki czy kosy w klatkach i jakby je wypuścić to myślę,
            że dałyby sobie radę. To był odruch. Ptaszki sprawiały wrażenie jakby je przed
            chwilą zamknęli w tych klateczkach i one po prostu oszalały !!! Nie mogłam na
            to patrzeć. Kanarki i inne papużki jakoś tam sobie siedzą w klatkach ale
            tamte !?!?! Serce mi mało nie pękło - te przerażone oczka, ten wrzask i
            szamotanina ! Nie widziałam takiej ptasiej histerii nigdy w życiu ! A kotów czy
            innych tamtejszych drapieżników w pobliżu nie było - patrzyliśmy przez chwilę
            co takiego mogło się stać, że te maleństwa tak cierpią i potem podjęłam decyzję
            w sekundę... Jak śmignęły to od razu znalazły sobie miejsce na drzewkach i
            świergot im się natychmiast zmienił.

            A ten sklepik to żadne tam "Anna-Zoo" czy inna "Eukanuba" - nie miał nic
            wspólnego z jakim takim poziomem. Nawet jak na warunki greckie była to po
            prostu nora. Nie uwierzę aby ten Grek ściągał tam ptaszki z jakichś lasów
            tropikalnych czy innych Wysp Kanaryjskich (gdzie wcale wolnych kanarków nie ma
            i to nie od nich ta nazwa - nie pamiętam od czego).

            Było minęło. Łatwo Wam mówić - ja to widziałam i nie żałuję tego co zrobiłam.
            Jest mi tylko trochę wstyd, że wdałam się w okropną pyskówę na ulicy ze
            sprzedawcą/właścicielem... Ale nie żałuję !!! Pewne słowa i gesty są
            zrozumiałe we wszystkich językach a poza tym znam jeszcze dwa inne obce i ze
            zdenerwowania mówiłam właściwie w trzech językach - ten pan bankowo zrozumiał
            co myślę o takim traktowaniu zwierząt. Może coś dotarło...?
            pzdr !
            -
            Jeśli nie wiesz co myśleć - zapytaj kota !!!
            • pierozek_monika Re: Hodować czy nie? 17.11.04, 12:51
              Miejmy nadzieję, że tak było, że ptaszki miały lepiej na wolności niż w klatce
              w upał.

              • sliwka1977 Re: Hodować czy nie? 17.11.04, 13:05
                Jedno jest pewne: gdyby ludzie nie kupowali ŻADNYCH egzotycznych zwierząt, nie
                było by na nie popytu, a tym samym podaży i wszystkie zwierzątka byłyby tam
                gdzie być powinny.
                • weekenda Re: Hodować czy nie? 17.11.04, 13:45
                  sliwka1977 napisała:

                  > Jedno jest pewne: gdyby ludzie nie kupowali ŻADNYCH egzotycznych zwierząt,
                  nie
                  > było by na nie popytu, a tym samym podaży i wszystkie zwierzątka byłyby tam
                  > gdzie być powinny.


                  O ! Święte słowa !!!

                  pzdr !
                  • comma Re: Hodować czy nie? 17.11.04, 17:01
                    Wiecie, trudno teraz orzekac, czy pierwsza byla kura, czy jajko (podaz czy
                    popyt). Ludzie od stuleci lubowali sie w trzymaniu w domach egzotycznych
                    zwierzat, ktos juz o tym wspomnial. Teraz jest podobnie, choc przypuszczam, ze
                    pobudki nieco inne. Rzecz w tym, by ukrócic odlów ze srodowiska naturalnego,
                    poprzez surowe tepienie handlu zwierzetami chronionymi czy niewiadomego
                    pochodzenia. Te, które od pokolen przychodza na swiat w legalnych hodowlach -
                    niech beda dostepne w sklepach i trafiaja do ludzi, byle odpowiedzialnych :-)
                    ale to juz pobozne zyczenie.
                    • mysiam1 Papugi 19.11.04, 10:47
                      Z przemytu, z "łapanki" - nie, ale z hodowli - owszem. Nie porównywałabym papug
                      do pająków, rybek czy jaszczurek, bo są to ptaki bardzo inteligentne,
                      przywiązują się do opiekuna (zwłaszcza trzymane pojedyńczo, co z kolei także
                      nie jest zbyt humanitarne, dlatego jestem za trzymaniem papug w parach lub
                      małych stadkach, nawet za cenę mniejszego oswojenia)...dużo by opowiadać... Z
                      pewnością wypuszczanie w mieszkaniu nie przypomina latania na wolności, ale
                      papugi nawet na wolności nie latają zbyt dużo, tam, gdzie mogą, zwykle chodzą,
                      a i wypuszczone w domu nie odbywają długich lotów - zwykle przelecą z jednego
                      miejsca w drugie, a potem siedzą, drepczą, obserwują, obgryzają itd.
                      Papugi przeżywają nie tylko śmierć opiekuna, także odrzucenie, mniejsze
                      zainteresowanie, pojawienie się w domu małego dziecka, innego zwierzaka itd.
                      Potrafią wyskubać się do krwi w ciągu paru dni, wpadają w depresję. Dlatego to
                      takie ważne, aby nie kupować ich jako zabawkę dla dzieci, które rzadko mają
                      cierpliwość, aby poświęcić im parę godzin dziennie.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka