Dodaj do ulubionych

Duże kontra małe

15.11.04, 18:24
Zauważam dziwne podejście – zaznaczam – n i e k t ó r y c h właścicieli
dużych psów do psów małych. Sa tacy, którzy uważają, że mały pies to jakaś
nędzna kreatura, ujadająca bez powodu, agresywna bez sensu i oględnie mówiąc –
niezbyt bystra. Tymczasem ja, na moim osiedlu, gdzie stopień "zapsienia"
jest dosyć wysoki, irracjonalne zachowania obserwuję częściej wśród psów
dużych i średnich. Moim osobistym zdaniem, o tym czy pies będzie spokojny i
zrównoważony, czy neurotyczny i agresywny – decyduje głównie wychowanie. A
jakie jest Wasze zdanie?
Obserwuj wątek
    • izunia.m Re: Duże kontra małe 15.11.04, 18:36
      dokładne tak. głównie wychowanie.

      lub jego brak. często małe psiaki nie są wychowywane bo po co? przecież nikogo
      nie zje... a potem szczekają na każdego, skaczą podbiegają do innych psów i nie
      reagują na wołania. z tego ich zła sława. osobiście nie mam nic przeciwko małym
      ale poprostu wolę duże ;) (jak Delta i Dunkan)
      pozdrawiam
      Izunia
    • lailani Re: Duże kontra małe 15.11.04, 19:04

      Osobiście wolę psy średnie i duże, co wcale nie znaczy że małych nie lubię.
      Podobnie jak izunia.m zauważyłam że właściciele małych piesków (oczywiście nie
      wszyscy) wychodzą z założenia, że nie trzeba ich wychowywać, bo przecież nie
      stanowią zagrożenia, nikomu nie zrobią krzywdy itd. No i potem jest problem, bo
      mały pisesek okazuje się być agresywny, skłonny do zaczepki a poza tym w ogóle
      nie słucha pana czy pani. Oczywiście nie jest to regułą; spotkałam w swoim
      życiu zarówno grzeczne małe psy jak i nieznośne duże i na odwrót. A to czy
      pies będzie miłym lub nieznośnym towarzyszem zależy w dużej mierze od
      wychowania. I nie ma głupich psów, są tylko głupi właściciele. Poza tym
      inteligencja nie zależy od rozmiarów :)
      Pozdrawiam
      • comma Re: Duże kontra małe 15.11.04, 19:28
        Ja moją suczkę szkoliłam od pierwszych dni w moim domu. Najważniejsze komendy:
        zostaw, na miejsce. Potem dawanie łapy, siad, proszenie, dawanie głosu.
        Chodzenie przy nodze. Taka malotka pięknie reagowała na komendę "równaj"
        słodkie to było. Teraz choć czasami pokazuje "pekińczy" charakterek, to nie mam
        żadnych problemów z jej karnością. Jest psem spokojnym, nie narzucającym się,
        bardzo zrównowazonym.
    • baskarek Re: Duże kontra małe 16.11.04, 01:02


      > mały pies to jakaś
      > nędzna kreatura, ujadająca bez powodu<
      Miałam kilka psów w swoim (od jutra 40-to letnim)życiu. Był seter irlandzki, bo
      ojciec polował(nigdy mu tego nie wybaczę).Był kundel ze schroniska, była znajda
      bokser. Potem był bernardyn, niestety nosówka go zjadła, taka z hodwli
      wyniesiona, a teraz są dwa. Mam przyjaciół, którzy hodują bernardyny i ratlerki.
      Nigdy nie lubiłam tych trzęsidupek. Ale ku mojemu zdziwieniu są to bardzo
      pojętne pieski!Moja znajoma ma ich 8 sztuk, dużo do nich mówi, a one zachowują
      się jak by tylko mówić nie umiały. Polubiłam je.
      Pomimo to są bardzo jazgotliwe i ruchliwe. Oni nazywają je "nasza mafia" -i
      mają rację. Jak się do nich wchodzi, to widac majestatyczne i spowolnione
      zachowania bernardynów, i gwałtowne, jazgotliwe ratlerków.
      Moim zdaniem psy duże mają świadomośc swojej wielkości, i nie muszą się wysilać
      żeby to pokazać, a małe muszą wyjśc z własnej skóry, żeby ktoś je zauważył!
      Nie zmienia to faktu, że każdego psa należy układac.
      Mylę, że odpowiednie podejście do piesków powinno zależec od ich temperamentu i
      charakteru.
      Nie ma psów złych, są tylko mało świadomi ich właściciele.
      • comma Re: Duże kontra małe 16.11.04, 11:15
        baskarek napisała:

        >

        > Miałam kilka psów w swoim (od jutra 40-to letnim)życiu.

        Hehe, wszystkiego najlepszego, ja za miesiąc, 15 grudnia :-DDDD
        > Moim zdaniem psy duże mają świadomośc swojej wielkości, i nie muszą się
        wysilać żeby to pokazać, a małe muszą wyjśc z własnej skóry, żeby ktoś je
        zauważył!

        Tak dostojnej istoty, jak moja suka, w życiu nie widziałam! Mimo iż sięga
        wzrostem poniżej połowy łydki, umie spojrzeć z góry. A jak to-to chodzi!
        Łepetyna dumnie wzniesiona, majestatyczny krok. Dodam, że w ogóle nie ujada,
        szczeka tylko w BARDZO konkretnych sytuacjach. Zaczepiona przez innego psa
        spokojnie stoi z uniesionym łebkiem i patrząc w dal ze znudzoną miną pozwala
        się obwąchać, po czym spokojnie odchodzi :-)))) No chyba, że uzna, iż
        nieznajomy zasługuje na chwilę zabawy. Wtedy szaleje niesamowicie :-)
    • orvokki Re: Duże kontra małe 16.11.04, 10:16
      Kiedyś wolałam duże, teraz się przestawiłam na mniejsze i średnie :o)
      Rzeczywiście tak jest, że mało komu chce się szkolić małego psa - moja
      spanielka do towarzystwa w przedszkolu dla szczeniąt miała same owczarki
      niemieckie i boksera :o)
      Co do temperamentu małe vs duże, to się bardzo na schematach przejechał mój
      szwagier, nabywając swego czasu "prawie-bernardynkę", która miała być
      flegmatyczna, leżeć w ogródku i ładnie wyglądać. Zamiast tego radośnie skacze
      przez dwumetrowe ogrodzenia, pakuje się w każdy zbiornik wodny i z upodobaniem
      pływa niezaleznie od pogody, biega jak szalona, powitanie z nią jest
      zagrożeniem dla życia i zdrowia, a pozostawiona w domu bawi się przesuwając
      lodówkę po kuchni :o)))
      • pierozek_monika Re: Duże kontra małe 16.11.04, 10:36
        :)))))) dobre, ale chyba nie takie wesołe dla szwagra :)))
        Ja mam na szczęście dużego wesołego przyjaznego pieska, tylko czasami się
        wstydzę gdy wystraszy wyglądem jakiegoś maluszka. A on właśnie lubi małe psy,
        tylko one tego nie rozumieją :))) - przynajmniej ich znakomita większość.
    • albert.flasz Re: Duże kontra małe 16.11.04, 13:10
      Myślę że problem obraca się przede wszystkim wokół relacji: pies - jego
      właściciel. Co do mnie i mojej bokserki - ma parę swoich antypatii, które
      lepiej omijać z daleka (bo wiadomo, że pogryzą się na 99,9%) z innymi natomiast
      ładnie się bawi lub podchodzi do nich obojętnie (po wzajemnym obwąchaniu
      odchodzi) i nie zauważyłem, by wielkość drugiej strony miała tu jakiekolwiek
      znaczenie. Zaznaczam, że nigdy nie była szkolona ani specjalnie układana, jest
      wręcz potwornie i beznadziejnie rozpuszczona, choć ogólnie spokojna,
      przyjacielska i posłuszna.
      • venus22 Re: Duże kontra małe 17.11.04, 22:41
        wiem o jakims poscie piszesz Commo i nawet mialam zareagowac ale nie starczylo
        czasu a potem mi sie juz nie chcialo.

        Bardzo to byl plytki i malo inteligentny poglad, co tu wiele gadac.
        Pies to jest pies, obojetnie czy maly czy duzy, kazdy jest dobrym towarzyszem i
        ladny.

        maly piesek jest wspanialy dla tych co lubia je trzymac na rece i w ogole miec
        taka przylepe ciagle kolo siebie, jest mniej klopotliwy bo nawet do samolotu
        mozna go wziac na rece a ze sa czasem jazgotliwe coz cos za cos jesli nautra
        nie obdarzyla postura to chociaz glosikiem wynagrodzila. :)

        ja tam bardzo lubie nawet ratlerki uwazam ze kazdy pies ma swoj urok, a takie
        np Yorki to sa nawet dwa, trzy razy drozsze niz moje Aussie.


        czy to nie jest urocze?!

        www.allposters.com/IMAGES/FIP/NP-202.jpg
        www.thecountryschool.com/ambarker/pug.jpg
        www.andreaharner.com/archives/chinesecrested1.jpg
        Venus
        • comma Re: Duże kontra małe 17.11.04, 23:02
          Dzięki za słodkie zdjęcia, choć grzywaczka, przyznaję wolę w futerku :-))))
          Masz rację, Venus, pies to pies. Gdybym miała duży dom z ogromnym ogrodem i
          mieszkała na wsi, z całą pewnością miałabym dużego psa, choć jakiś mały ciałem
          a wielki duchem też by ze mną mieszkał. I przynajmniej trzy koty :-)
    • p.a.d.a.l.c.o.w.a wklejam rosądną wypowiedź z for. Zwierzeta 18.11.04, 13:30
      Autor: astra27
      Data: 18.11.2004 11:34 + dodaj do ulubionych wątków

      skasujcie post

      + odpowiedz cytując + odpowiedz

      --------------------------------------------------------------------------------
      Ja jako ex właścicielka dużego psa i obecnie właścicielka małych psów popieram
      właścicieli małych psów, przez 11 lat miałam owczarkę niemiecką która jak
      zobaczyła psa to biegła co sił w nogach żeby się pobawić, od małego była uczona
      że mały piesek zostaw i do końca swoich dni jak szedł mały piesek i wydało się
      jej taką komendę to nawet nie podchodziła. Moim zdaniem jest to kwestia
      szacunku do innych osób i ich małych psów, nawet wiedząc że moja sunia nie
      pogryzie malucha to wystarczył nacisk jej prawie 60 kg cielska zeby psiunia
      conajmniej uszkodziła.
      Teraz mam dwa małe psiaki suczkę pekinkę i psa kundelka, i dobija mnie debilizm
      właścicieli dużych psów, latają luzem i tych włascicieli to nie obchodzi, nie
      chodzi o to nawet ze są agresywne ale małe pieski się ich po prostu boją, i jak
      ma zareagować mały psiak do którego podbiega duży nieokrzesany pies jak nie
      agresją, agresja jest tylko metoda obrony a potem ci ludzie mają pretensje ze
      male pieski ugryzły ich pociechę. Ja jak widzę dużego psa na horyzoncie
      biegnącego w moją stronę to nie wiem co robić, jak widzę ze suka to biorę sunie
      na rękę a jak pies to staram sie osłonic psa. Czasem nawet zdarza mi się
      wysunąć nogę co prawda zadnego psa nie kopnęłam bo kocham psy ale już nie wiem
      jak się bronić od tych intruzów. Są oczywiscie duze psy ktore znam i wiem
      czego się po nich spodziewać a ich własciciele są odpowiedzialni. Może u mnie
      poteguje lęk fakt ze moja sunia u poprzednich właścicieli została porwana w
      zębach przez rottwailera i nie chcialabym jej narazic drugi raz na coś takiego.
      Moim zdaniem trzeba trochę myśleć, a niestety dotyczy to w większości
      właścicieli dużych psów którzy nie potrafią ocenić jakim zagrozeniem jest ich
      pupil biegający luzem.



      • pierozek_monika Re: wklejam rosądną wypowiedź z for. Zwierzeta 18.11.04, 14:15
        dy jest duża różnica w budowie pomiędzy moim psem a maluszkiem, nie pozwalam na
        rozwinięcie się zabawy. Kiedyś ktoś na forum Zwierzęta pisał o przypadku
        złamania kręgosłupa małemu pieskowi, przez dużego psa, wszystko w zabawie.
        Potem jeszcze na moim osiedlu zdarzył się taki przypadek, więc wzięłam to sobie
        do serca i kontroluję kontakty.
        Sąsiadka mająca jamniczka zawsze się dziwi, dlaczego nie pozwalam się psom
        bawić razem, ale ja się naprawdę boję o jej sukę. Ta jest młodziutka i szalona,
        wije się mojemu psu między nogami, i czuję, że kiedyś zdarzy się nieszczęście.
        Jest jeden malutki piesek - kolega mojego psa, bardzo spokojny, który upodobał
        sobie Pina i wszędzie za nim łazi :) Śmiesznie to wygląda jak w kreskówkach :)
        ale zachowują się spokojnie i raczej sobie coś wąchają, kamyk czy trawkę,
        żadnych full-contact.

        • orvokki O małych i dużych 18.11.04, 17:55
          No tak, coś w tym jest... Pozwalałam mojej Sunday na zabawę ze wszystkimi psami
          i ona świetnie sobie radziła nawet w kontaktach z dużo większymi, ale do czasu.
          Raz młody i bardzo entuzjastycznie nastawiony do świata bokser strasznie ją
          stratował, zanim zdążyłam go przegonić, to przeleciał po niej w te i wewte ze
          trzy razy. Od tego czasu Sunday dużych psów się boi niestety i nie udało mi się
          jej ponownie z nimi zsocjalizować. Więc na widok dużego psa przywołuję ją do
          siebie, chyba że to piesek znajomy, taki że wiem, że jest spokojny i nie będzie
          jej deptał.
          Gdybym teraz miała szczeniaka niewielkiej rasy, to już raczej starałabym się nie
          pozwalać na zabawy z inną kategorią wagową :o)

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka