Dodaj do ulubionych

Siedziba władz wojewódzkich powstanie na Powiślu

    • llawrynowicz Re: Siedziba władz wojewódzkich powstanie na Powi 08.06.05, 09:37
      O ile dobrze zrozumialem, to biurowiec ma powstac w miejscu Muzeum Azji i
      Pacyfiku na Solcu :|
      Pomijajac dywagacje o architekturze, oraz o pieniadzach - bo szwindle sa juz
      chyba wszedzie - to ja jakos nie bardzo widze biurowiec obok zabytkowego
      budynku ... Wiec albo sie myle i nowy biurowiec postawia obok i bedzie to
      wygladalo jak jedno wielkie (...), albo budynek zabytkowej rzezni z 1853-1856
      pojdzie jak wiele innych w Wwie pod mlotek.
      Jesli ktos by wiedzial o planach dot. ww budynku, niech da znac na forum.
          • a_weasley Na [---] mi ten wrzątek? 29.03.06, 18:30
            lmalczewski napisał:

            > Na razie nic się nie dzieje ale zgroza mnie ogarnia gdy o tym myślę. Setki
            > samochodów, setki obcych ludzi, wyższe ceny w sklepach,

            i już całkiem nie będzie gdzie parkować.

            > ... Może za to będzie więcej autobusów? Ale to i tak niewielki plus.

            Jak dla mnie, wystarczy. Spod domu dojeżdżam prawie wszędzie, a jak mi się nie
            podoba, to wychodzę na most i stamtąd to już autobusów i tramwajów jest gęsto.

            --
            Mądry głupiemu ustępuje i dlatego ten świat tak wygląda.
            • no.morro Re: Struzik i jego koledzy 03.04.06, 11:32
              Nowe wieści:
              -----------------

              Skandal wokół biurowca, który upatrzył sobie marszałek Mazowsza Adam Struzik
              Michał Wojtczuk 02-04-2006, ostatnia aktualizacja 02-04-2006 20:48

              Marszałek Mazowsza Adam Struzik z PSL nie ustaje w wysiłkach, by przenieść swój
              urząd do biurowca na Solcu, który powstaje bez pozwolenia na budowę. Inwestycji
              od początku sprzyjał były szef warszawskiego SLD Jacek Bobrowski.


              Ośmiopiętrowy kolos z apartamentami i biurami stawia na Solcu firma Euro-City.
              Wciska go między dwa niewielkie budynki Muzeum Azji i Pacyfiku. Choć wojewódzki
              sąd administracyjny unieważnił pozwolenie na budowę, właśnie trwa wylewanie
              fundamentów.

              To obraza przepisów

              Pozwolenie Euro-City zdobyło nie bez kłopotów. Miejscy urzędnicy dopatrzyli się
              wielu niedociągnięć w projekcie budynku. Inwestor zamiast go poprawić, odwołał
              się do wojewody. Tu spotkał się z przychylnością szefa wydziału regionalnego
              Jacka Bobrowskiego, wtedy szefa SLD w Warszawie. On nie miał już takich oporów
              jak ratusz i pozwolenie wydał.

              Decyzja zbulwersowała sąsiadów przyszłej inwestycji - spółdzielnię mieszkaniową
              Powiśle (obok stoi jej blok) i firmę Solec 22, do której należy biurowiec u
              zbiegu Solca i Ludnej. Zaskarżyli dokument w wojewódzkim sądzie
              administracyjnym. Ten orzekł, że wydano je "z obrazą przepisów i z naruszeniem
              prawa budowlanego".

              Sędziowie zdumiewali się, że niektóre elementy budynku wystają poza teren,
              który obejmuje decyzja o warunkach zabudowy. Okazało się, że urzędnicy
              zatwierdzili projekt budowlany, na którym ktoś ręcznie, czerwonym długopisem,
              dorysował jedną kondygnację. Dach dodatkowego piętra znajduje się na wysokości
              ponad 31 m, podczas gdy biurowiec miał być o siedem metrów niższy.

              Uchylone, ale ważne

              Gdy budowa biurowca Euro-City się zaczęła, sąsiedzi zawiadomili policję i
              prokuraturę. Ku ich zdziwieniu sprawą nie chciał się jednak zająć powiatowy
              inspektor nadzoru budowlanego Jacek Laskowski. Uznał, że Euro-City może
              kontynuować prace, dopóki nie wypowie się Naczelny Sąd Administracyjny. Tu zaś
              postępowanie trwa przeciętnie około półtora roku, a do tego czasu biurowiec
              prawdopodobnie będzie już gotowy.

              Jeśli nawet NSA uzna, że pozwolenie na budowę było unieważnione słusznie,
              budynek Euro-City nie będzie potraktowany jako samowola budowlana. Nakazu
              rozbiórki też nie należy się spodziewać. - Bo inwestor działał przecież na
              podstawie dokumentu wydanego mu przez uprawniony urząd - mówi Piotr Gniadzik,
              ekspert prawa budowlanego z kancelarii Gniadzik i Bodziony.

              Oznacza to, że właściciel biurowca będzie musiał go tylko doprowadzić do stanu
              zgodnego z prawem budowlanym. Koszt tych poprawek może sięgnąć milionów złotych.

              Konkursem wstrząsają "drgania dynamiczne"

              Tymczasem urząd marszałka Mazowsza Adama Struzika, który dziś mieści się w
              kilku punktach, głównie na Pradze, dokłada wszelkich starań, by kupić całą
              biurową część przy Solcu. Firma Euro-City wygrała ogłoszony przez władze
              województwa konkurs na "koncepcję zapewnienia siedziby". Jej konkurentom
              urzędnicy stawiali dodatkowe wymagania. Musieli np. udowodnić, że ich budynkom
              nie zaszkodzą "drgania dynamiczne" powodowane przez przejeżdżające obok pociągi.

              Cena zaproponowana przez Euro-City - 134 mln zł - nie była najniższa w
              konkursie. Obliczyliśmy, że za metr kwadratowy swojej nowej siedziby marszałek
              Struzik zapłaci tu 6,4 tys. zł. Dla porównania metr kwadratowy ratusza Ursynowa
              przy stacji metra Imielin nawet po doliczeniu ceny działki, na której stoi,
              będzie kosztować niecałe 4,5 tys. zł.

              Na podpisanie umowy z Euro-City nie zgodził się Urząd Zamówień Publicznych. Dwa
              razy nakazał władzom województwa zorganizować przetarg z jasnymi, niezmiennymi
              i identycznymi dla wszystkich uczestników regułami. Jednak Waldemar Kuliński,
              dyrektor urzędu marszałkowskiego, upiera się, że to jego sposób wyboru siedziby
              jest prawidłowy, i odwołuje się do wojewódzkiego sądu administracyjnego.

              - Nie chodzi nam o to, żeby koniecznie wziąć budynek na Solcu - zastrzega Marek
              Miesztalski, skarbnik wojewódzki. Zaraz jednak przyznaje: - Jego położenie
              bardzo by nam pasowało.

              Czym zasłynął Jacek Bobrowski

              Pozwolenie na budowę dla Euro-City nie jest pierwszą kontrowersyjną decyzją
              Jacka Bobrowskiego. Kierowany przez niego wydział rozwoju regionalnego w
              urzędzie wojewody wydał też pozwolenie na budowę Trasy Siekierkowskiej bez
              wymaganych opinii. Przez to Naczelny Sąd Administracyjny unieważnił ten
              dokument, a wytyczanie jednej z najważniejszych arterii w mieście musiało
              zostać wyhamowane. Niedawno prokuratura oskarżyła go, że jako dyrektor Woli
              (był nim, zanim odszedł do urzędu wojewódzkiego) nie dopełnił obowiązków i
              przyczynił się do tego, że belgijska firma przejęła atrakcyjny grunt przy ul.
              Miedzianej. Miasto straciło na tym co najmniej 9 mln zł.

              Dziś Bobrowski jest na urlopie bezpłatnym. Służby wojewody zamierzają przyjrzeć
              się jego pracy. Nie jest też już szefem warszawskiego SLD.


              Michał Wojtczuk

              miasta.gazeta.pl/warszawa/1,34862,3255196.html
                  • no.morro nowe wieści 21.06.06, 13:48
                    Sąd nad siedzibą marszałka Struzika

                    Mariusz Jałoszewski, Michał Wojtczuk 20-06-2006 , ostatnia aktualizacja 20-06-
                    2006 22:36

                    Za tydzień sąd zdecyduje, czy władze Mazowsza będą mogły bez przetargu za 134
                    mln zł kupić na swoją siedzibę biurowiec na Powiślu. Mało znana firma buduje
                    go, choć sąd nakazał zatrzymanie inwestycji


                    O tym, czy siedziba marszałka Mazowsza Adama Struzika (PSL) znajdzie się
                    pomiędzy ul. Solec a ruchliwą Wisłostradą, zadecyduje wojewódzki sąd
                    administracyjny.

                    Teraz urząd mieści się w kilku wynajmowanych budynkach, głównie na Pradze.
                    Władze województwa uznały, że zamiast płacić czynsz, taniej będzie przenieść
                    się do swojego budynku. Jego budowa już się zaczęła. Od lutego na placu budowy
                    wykonano głębokie wykopy, trwają prace nad przekładaniem instalacji. Oprócz
                    biur będzie tu też apartamentowiec.

                    Inwestycja od początku budzi jednak kontrowersje. Prowadzi ją mało znana spółka
                    Euro City na gruncie przekazanym przez Muzeum Azji i Pacyfiku, notabene
                    podległym marszałkowi (w zamian muzealnicy dostaną część pomieszczeń).

                    Jak pisała prasa, prezes Euro City Andrzej Kasprowiak robił wcześniej interesy
                    z firmami, w których zasiadali politycy PSL. Jego firma nigdy dotąd jeszcze nie
                    zbudowała biurowca, mimo to zwyciężyła w rozpisanym w ubiegłym roku przez
                    samorządowców konkursie na "koncepcję zapewnienia siedziby", pokonując
                    potężnych, doświadczonych deweloperów. Euro City wygrała m.in. dlatego, że
                    konkurencyjnym firmom stawiano już po otworzeniu ofert dodatkowe wymagania.
                    Województwo mazowieckie za biura w ośmiopiętrowym budynku ma zapłacić 134 mln
                    zł.

                    Samorządowcy nie mogliby w ten sposób odrzucać innych ofert, gdyby ogłosili
                    przetarg w trybie zamówień publicznych. Jednak Waldemar Kuliński, dyrektor
                    administracyjny urzędu marszałkowskiego, bardzo się przed tym bronił.
                    Przekonywał, że to czasochłonna procedura. Twierdził nawet, że nie wolno z niej
                    skorzystać w sytuacji, gdy nie szuka się wykonawcy budowy na konkretnej
                    działce.

                    Argumentacji dyrektora nie podzielił jednak Urząd Zamówień Publicznych. Odmówił
                    wyrażenia zgody na podpisanie umowy z wolnej ręki z Euro City. UZP uznał, że
                    urząd marszałkowski chce wydać 134 mln zł nie na zakup biurowca, tylko na jego
                    budowę. A skoro tak, to obowiązują ostrzejsze wymogi i należy przeprowadzić
                    przetarg.

                    I właśnie tę decyzję zaskarżył do sądu marszałek Struzik. Wczoraj odbyła się
                    rozprawa.

                    - Nie chcieliśmy obejść przepisów. To niesłuszna sugestia. Istotą jest
                    wybudowanie siedziby, która będzie spełniała nasze parametry. A jednym z nich
                    jest prestiż miejsca - przekonywała w kuluarach prawnik marszałka mec. Ewa
                    Sibrecht-Ośka. Wyrok za tydzień.

                    Od niego władze Mazowsza uzależniają dalsze decyzje, bo jak na razie nie
                    podpisano jeszcze umowy na zakup siedziby. - Na dziś nie jesteśmy
                    zainteresowani ani tą, ani inną lokalizacją. Wyrok powie, co dalej - zastrzega
                    Waldemar Kuliński.

                    Jakby tego wszystkiego było mało, nie jest jasne, czy ten budynek w ogóle
                    powstanie. Już we wrześniu ubiegłego roku sąd administracyjny dostrzegł
                    nieprawidłowości w pozwoleniu na budowę i je uchylił. Jednocześnie zakazał
                    prowadzenia prac do czasu zakończenia sprawy w NSA, gdzie odwołał się inwestor.
                    Jacek Laskowski, dyrektor Powiatowego Inspektoratu Nadzoru Budowlanego, nie
                    chciał wstrzymywać budowy, argumentując, że dopóki nie ma ostatecznego wyroku,
                    inwestor może budować. - Nie może. Sąd nie ma jednak możliwości wyegzekwowania
                    tego zakazu - podkreśla rzecznik wojewódzkiego sądu administracyjnego Irena
                    Kamińska.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka