Dodaj do ulubionych

Ból z powodu oddalenia się dziecka od wiary

10.04.13, 11:07
Zadano mi pytanie, na które myślałam, że z łatwością odpowiem, dlaczego boli mnie odejście mojego dziecka od Kościoła. Niby proste, ale po głębszej analizie problemu zaczynam się gubić.
Proste, bo jako osoba wierząca uważam życie duchowe, dążenie do Boga, posłuszeństwo jego przykazaniom i nadzieję na życie wieczne za rzeczy nadrzędne. Córka z tego rezygnuje, narażając się na odebranie sobie nadziei na wejście do Królestwa Bożego. To w największym skrócie.
Ale.... Córka twierdzi, i to słusznie w sumie, że aby żyć dobrze, uczciwie, nie trzeba wierzyć w Boga. No fakt. Ona i jej wątpiący chłopak są często (szczególnie on) bardziej konserwatywni ode mnie. Ja, katoliczka, jestem lewicującą feministką, on, niewierzący filozof, mam zapatrywania prawicowe;) Śmieszne to w sumie, choć mi nie bardzo do śmiechu.
Wierzę w możliwość zbawienia nawet w przypadku odejścia od Kościoła. Zbawienie, uważam, zależy od tego, jak będziemy żyć i czy będzie to życie uczciwe, z poszanowaniem innych, życie, w którym nikogo nie skrzywdzimy, będziemy spełniać dobre uczynki, dawać swoim życiem przykład innym. To wszystko można osiągnąć i bez sformalizowanej wiary. Może zatem nie powinno mnie boleć odejście mojej córki od Kościoła?
Obserwuj wątek
    • mamalgosia Re: Ból z powodu oddalenia się dziecka od wiary 10.04.13, 11:24
      No jasne, że bez wiary (sformalizowanej czy nie) można być dobrym, a nawet lepszym. Ale wiesz, ze zbawieniem to jednak może być problem. Bo jeśli rozumiem zbawienie jako wieczność przebywania w szczęściu z Bogiem, to trochę bez sensu, żeby do takiej wieczności zmuszać kogoś, kto z Bogiem być nie chce. Z drugiej strony: czy można być szczęśliwym bez osób, które się kocha? Czytałam kiedyś u ks. Rogowskiego, że może istnieje coś takiego jak miłość zastępcza, ale on skręcał w kierunku apokatastazy, a chyba tak nie będzie? Nie wiem, bardzo trudne sprawy. Myślę, że kluczowy jest moment śmierci - dla nas jest to moment, ale nie wiemy, co się wtedy dzieje, dla Boga nie ma czasu.
      • verdana Re: Ból z powodu oddalenia się dziecka od wiary 10.04.13, 11:32
        Pr5zepraszam bardzo, ale w Twojej wypowiedzi jest fundamentalny błąd logiczny. Tylko osoba wierzaca może "nic chcieć" być z Bogiem. Niewierzaca naprawdę nie moze tego ani chcieć, ani nie - bowiem w jej świecie boga nie ma. Zatem nie odrzuca go, jako osoby niechcianej, tylko jako byt nieistniejący. A to jest spora różnica.
      • sebalda Re: Ból z powodu oddalenia się dziecka od wiary 10.04.13, 11:46
        Bo jeśli rozumiem zba
        > wienie jako wieczność przebywania w szczęściu z Bogiem, to trochę bez sensu, że
        > by do takiej wieczności zmuszać kogoś, kto z Bogiem być nie chce

        Mamałgosiu, ale to przecież Bóg decyduje, kogo przyjmie do swojego Królestwa, zatem nie chodzi o zmuszanie kogokolwiek. My w ogóle o żadnym zmuszaniu nie mówimy zresztą. Nie chodzi mi też o to, że mogę nie spotkać córki po drugiej stronie. Kocham ją bezgranicznie, pragnę dla niej wszystkiego, co najlepsze, a co może być ważniejsze? To już nie jest uszczęśliwianie na siłę, to coś o zupełnie innym wymiarze.
        • verdana Re: Ból z powodu oddalenia się dziecka od wiary 10.04.13, 11:52
          A dla mnie jest oczywistą oczywistoscią martwienie się, ze dziecko odchodzi od wiary, naprawdę. Jesli w coś mocno wierzę, wierze w jakiś system wartości, chcę to przekazać dziecku. Jeżeli dziecko odrzuca to, co uznaję za dobre, a wybiera to, co uznaję za mniej wartościowe, oczywiście, ze będę się martwić. Nie oznacza to, że mam dziecko "nawracać", krytykować czy odrzucać, ale martwić sie? Pewnie, ze tak.
            • verdana Re: Ból z powodu oddalenia się dziecka od wiary 10.04.13, 11:59
              Nie nalezy nawracać jednak dorosłego człowieka, który bardzo dobrze zna nasze poglądy, ale sie z nimi nie zgadza. Takie nawracanie moze spowodować jedynie problemy rodzinna, a co za tym idzie, jeszcze głębsze odrzucenie poglądów matki. Nie namawia sie na warzywa samodzielnej, dorosłej kobiety - ona juz decyduje o sobie.
              • mamalgosia Re: Ból z powodu oddalenia się dziecka od wiary 10.04.13, 12:24
                Myślę, że clou jest w granicy. Bo namawiać można i dorosłych, są sytuacje, w których wychodzą z tego całkiem dobre skutki. Na przykład namówiłam kolezankę na pewien wyjazd (a naprawdę musiałam być wręcz nachalna), a potem ona mi dziękowała, że naprawdę było super i nie tylko nie żałuje, ale poleci innym. Nie chcę tutaj uprawiać apoteozy nawracania, chodzi mi tylko o to, że nie zgadzam się z aż tak radykalnym zdaniem jak Twoje
                • verdana Re: Ból z powodu oddalenia się dziecka od wiary 10.04.13, 12:43
                  Kolezanka to nie córka. Może, o ile propozycja jej sie nie spodoba czy ją drażni, po prostu rozluźnić kontakty. Nie ma wobec Ciebie zadnych zobowiązań.
                  No i czym innym jest wyjazd, a czym innym zmiana poglądów. Czy to działa w obie strony? Czy Sebalda czułaby sie komfortowo, gdyby córka usiłowała przekonywać ją regularnie, zę wiara jest niepotrzebna i nie ma sensu?
                    • verdana Re: Ból z powodu oddalenia się dziecka od wiary 10.04.13, 13:00
                      Uważam, ze w momencie usamodzielniania sie dziecka, sprawa absolutnie kluczową jest a. potraktowanie dziecka jako osoby dorosłej, której sie juz nie wychowuje, b. zrobienie wszystkiego, aby dziecko nadal chciało z rodzicami rozmawiać o swoich sprawach, nie czując sie pouczane i sprowadzane na "właściwą drogę".
                      Bardzo łatwo w tym okresie stracić kontakt z dorosłym dzieckiem. Nie warto, póki nie dzieje sie coś absolutnie dramatycznego. Przy czym uważam, zę "nawracanie" w tym wieku na cokolwiek - sposób żywienia, styl życia, czytanie ksiazkek - nei tylko na wiarę, moze skończyć sie tym, zę dziecko odrzuci to, co mu sie narzuca w całości, a nas przy okazji - i nie bedzie juz szans podyskutować za dziesieć lat.
        • mamalgosia Re: Ból z powodu oddalenia się dziecka od wiary 10.04.13, 11:55
          sebalda napisała:


          >
          > Mamałgosiu, ale to przecież Bóg decyduje, kogo przyjmie do swojego Królestwa, z
          > atem nie chodzi o zmuszanie kogokolwiek.
          Nie. Barierę Bóg ma jedną (sam ją Sobie postawił): wolna wola człowieka. Nie będzie wciągał do Królestwa kogoś kto się będzie zapierał nogami

          • sebalda Re: Ból z powodu oddalenia się dziecka od wiary 10.04.13, 12:11
            > Nie. Barierę Bóg ma jedną (sam ją Sobie postawił): wolna wola człowieka. Nie bę
            > dzie wciągał do Królestwa kogoś kto się będzie zapierał nogami

            Mamalgosiu, pozwolę się z Tobą nie zgodzić. Uważam, że jedynym kryterium przyjęcia do Królestwa Bożego jest prawe życie człowieka. Chrześcijanina, protestanta, muzułmanina, buddysty, agnostyka, niewierzącego. Tyle, że ten niewierzący bardzo się po śmierci zdziwi:)))
          • slotna Re: Ból z powodu oddalenia się dziecka od wiary 10.04.13, 20:04
            > Nie. Barierę Bóg ma jedną (sam ją Sobie postawił): wolna wola człowieka. Nie bę
            > dzie wciągał do Królestwa kogoś kto się będzie zapierał nogami

            No tak, bo niewierzacy wierzy w Boga, tylko go nie lubi, wiec nie chce isc do nieba... Mam wrazenie, ze tlumaczylam ci juz kilka razy jak bardzo absurdalne jest takie rozumowanie. Czy ty sie zapierasz nogami przed zwizytowaniem Krolowej Sniegu?
    • luna15 Re: Ból z powodu oddalenia się dziecka od wiary 10.04.13, 11:56
      Ja mam w swoim otoczeniu kilka osób które sa niewierzące i zawsze jak sie zastanawiam nad kwestią czy Bóg jako niewierzące mógłby je odrzucić, zadaję sobie pytanie czy ja bym odrzuciła.Wiem że nie i dla mnie wtedy odpowiedz prosta bo Bóg tym bardziej nie.Więc aż się tak bardzo nie martw, oczywiście możesz jak najbardziej się o wiarę dla córki modlić.
      • sebalda Re: Ból z powodu oddalenia się dziecka od wiary 10.04.13, 12:20
        Córka odrzuciła Boga rozumowo. Ironią losu jest to, że w pierwszej klasie liceum dostała się do kolejnego etapu olimpiady filozoficznej dzięki napisaniu pracy Bóg a nauka. Broniła tezy, że nauka nie wyklucza wiary w Boga:)
        Jej droga do niewiary była podobna do tej, którą opisała Slotna. Jest tyle bogów, a tak naprawdę wszyscy oni są wymyśleni przez ludzi. Są podpórkami dla ludzi, ucieczką przed lękiem związanym ze śmiercią.
        Bardzo trudno w takiej sytuacji nawracać. Skontaktowałam wtedy córkę z bardzo mądrym wierzącym młodym matematykiem, myślałam, że osoba z kręgu nauk ścisłych, już w młodym wieku z dużym naukowym dorobkiem, jednocześnie wierząca, a do tego tolerancyjna i rozsądna, może jakoś ją przekona. Nie udało się. Rozmawiałam z nią wiele razy, ale Bóg mi świadkiem, że nie narzucałam się i nie nawracałam na siłę. Ona twierdzi, że w jakimś sensie zazdrości mi mojej emocjonalnej strony wiary, ale sama nie potrafi.
        Modlę się codziennie i wierzę, że to pomoże, tak jak pomogło, gdy po urodzeniu była o krok od śmierci.
        • luna15 Re: Ból z powodu oddalenia się dziecka od wiary 10.04.13, 12:44
          Bóg nikogo nie odepchnie jeśli w człowieku była miłość, dobro a nie było pełni poznania.Wiedza lub przekonanie o wiedzy to nie jest pełnia poznania i tyle.Dopiero człowiek postawiony twarzą w twarz z Prawda może świadomie Boga odrzucić i wtedy sam się decyduje na odrzucenie.Istnieją teorie że to stawanie twarzą w twarz może odbyć się po śmierci.
        • sebalda Re: Ból z powodu oddalenia się dziecka od wiary 10.04.13, 12:56
          mamalgosia napisała:

          > Bóg na pewno nie mógłby odrzucić i nie chciałby. Jak mógłby odepchnąć dziecko,
          > które kocha? Ale jeśli to dziecko nie chce przyjść do Niego i być z Nim, to nie
          > ma mowy o odrzuceniu, tylko o uszanowaniu jego decyzji
          Ale uszanowanie jego decyzji równa się z wiecznym potępieniem. Czy to nie jest zbyt surowa kara dla osoby, która żyła uczciwie, według dziesięciu przykazań, czyniła dobro, tylko rozumowo odrzucila Boga? W naszym, ludzkim pojęciu osób wierzących - pogubiła się? Choć w swoim mniemaniu nie pogubiła się wcale?
          Co zatem z innowiercami? Nie, jakoś mi się to nie widzi;)
          • mamalgosia Re: Ból z powodu oddalenia się dziecka od wiary 10.04.13, 13:07
            sebalda napisała:

            > Ale uszanowanie jego decyzji równa się z wiecznym potępieniem. Czy to nie jest
            > zbyt surowa kara dla osoby, która żyła uczciwie, według dziesięciu przykazań, c
            > zyniła dobro, tylko rozumowo odrzucila Boga?
            Ano właśnie. Tu mi pasuje to co Luna (dzięki, Luna! Układa mi się w głowie) napisała - o niepełnym poznaniu. My myślimy w danym momencie, że wiemy dużo, że mamy poznanie odpowiednie, by podjąć jakąś decyzję, ale obiektywnie może być różnie. Ograniczenia tkwią w nas samych, poza nami, w naszej psychice, zdrowiu, wychowaniu, kulturze, czasach historycznych... Całkiem możliwe, że w innych okolicznościach podjęlibyśmy całkiem inne decyzje, nawet te fundamentalne. A Bóg zna to wszystko i jest w stanie ocenić stopień tego poznania, a moze w chwili śmierci - gdy Go zobaczymy twarzą w twarz - doznamy właśnie pełni poznania? I może wtedy jeszcze będzie czas na decyzję? Myślę, że Bóg nie dopuści by komukolwiek stała się krzywda, więc spokojnie
    • slotna Re: Ból z powodu oddalenia się dziecka od wiary 10.04.13, 20:06
      > Wierzę w możliwość zbawienia nawet w przypadku odejścia od Kościoła. Zbawienie,
      > uważam, zależy od tego, jak będziemy żyć i czy będzie to życie uczciwe, z posz
      > anowaniem innych, życie, w którym nikogo nie skrzywdzimy, będziemy spełniać dob
      > re uczynki, dawać swoim życiem przykład innym. To wszystko można osiągnąć i bez
      > sformalizowanej wiary. Może zatem nie powinno mnie boleć odejście mojej córki
      > od Kościoła?

      Moze nie powinno :) Skoro wierzysz, ze i tak zostanie zbawiona, to dopoki jest szczesliwa i nie krzywdzi innych, powinnas czuc, ze jest ok.
    • dorotkak Sebaldo - masz BARDZO madre dziecko:) 10.04.13, 22:43
      Serio - duzo bardziej szanuje osoby, ktore umieja zdecydowanie powiedziec- nie wierze, nie chodze do kosciola - kieruje sie uniwersalnymi zasadami niz osoby, ktore sa niby wierzace - do kosciola chodza 1 w Boze narodzenie, slub w kosciele, bo wszyscy tak maja i ladniej niz w urzedzie, ochrzcic wypada, a poza tym nie ma nic - kompletna pustka, smiech z Boga, religii, kosciola
      • sebalda Re: Sebaldo - masz BARDZO madre dziecko:) 11.04.13, 13:36
        Dzięki Dorotkak, też tak myślę:) Znaczy, że mam mądre dziecko. I choć ciężko to przyjąć, też wolę wątpiącego i kontestującego niż fałszywego czy pozornego chrześcijanina. Wolę też od obłudnego i pełnego nienawiści wierzącego, bo i takich, niestety, nie brakuje:(
    • mary_ann serdeczna prośba moderatorska 13.04.13, 09:38
      Kochani, mnie dziś nie ma do późnego popołudnia (z może i dłużej, bo moja córka ma urodziny:-)), nie poprosiłam nikogo o zastępstwo.

      Bardzo serdecznie Was proszę - nie dyskutujmy tu o forum Wychowanie w Wierze. Przychylam się tu do prośby mkw,z którą się całkowicie zgadzam.
      To nie fair. Pamiętajcie, że oni nie mogą tu pisać.

      Nikt nie złego nie napisał, zaznaczam to na wszelki wypadek, bo nie wiem, jak sytuacja się rozwinie. Nie miejcie mi tego za złe.

      Ściskam Was serdecznie w ten śliczny, wiosenny w Wwie dzień (mam nadzieję, ze u was też)
      mary_ann

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka