Dodaj do ulubionych

między ubóstwem a dziadostwem (w Kościele)

13.06.13, 13:00
No właśnie, jak to jest?
Papież Franciszek apeluje o powrót do praktyki (nie tylko idei!) kościoła ubogiego. Polscy biskupi spieszą z wyjaśnieniem, że nie należy rozumieć tych słów zbyt dosłownie, a kapłani nie mogą być nędzarzami.
Jak zakreślilibyście przestrzeń między ubóstwem a "dziadostwem" (słowa abpa Michalika)? Co w ogóle o tym wszystkim myślicie?

Tu fragment artykułu w Tyg. Powszechnym (całość jeszcze niedostępna):

tygodnik.onet.pl/32,0,80604,biedny_jak_biskup,artykul.html
Obserwuj wątek
      • justyna.ada Re: tekst "źródłowy" - bp Michalik: 13.06.13, 13:30
        Mnie się wydaje, że dopóki mamona jest środkiem do robienia czegoś dobrego, to może być.
        Jeśli jest luksusem dla samego bogactwa i nie sposób wytłumaczyć jakichś dóbr potrzebami Kościoła, no to już nie.
        Dlatego uważam, że ksiądz powinien mieć przyzwoity samochód, żeby móc się bez przeszkód poruszać, gdy wymaga tego jego posługa. Ale niekoniecznie limuzynę :)
        Prawda, że jakiś stopień posiadania jest konieczny do spełniania misji (ale już nie dla dogadzania sobie), i zarłoczność mediów o której mówi bp M., jest prawdą, bo to chodliwy temat dobry do "obgryzania".:///
        No ale po prostu "jedenaste nie przeginaj".

        aha i jeszcze jeden aspekt jest nieomawiany tj ubóstwo/bogactwo świeckich członków Kościoła. Ja też się czuję Kosciołem. Czy my świeccy sobie zadajemy takie pytania, czy jesteśmy ubodzy duchem, i czy się dzielimy z tymi co nie mają? bo może mamy belkę w oku :))
        • mamalgosia Re: tekst "źródłowy" - bp Michalik: 13.06.13, 14:51
          justyna.ada napisała:

          >
          > Dlatego uważam, że ksiądz powinien mieć przyzwoity samochód, żeby móc się bez p
          > rzeszkód poruszać, gdy wymaga tego jego posługa. Ale niekoniecznie limuzynę :)
          >

          Limuzynę też mógłby mieć. Białą. I wynajmowac do zdjęć ślubnych, a uzyskane w ten sposób środki przekazywać na samochody dla uboższych parafian:)
        • mary_ann Re: tekst "źródłowy" - bp Michalik: 07.07.13, 10:28
          justyna.ada napisała:

          > Dlatego uważam, że ksiądz powinien mieć przyzwoity samochód, żeby móc się bez p
          > rzeszkód poruszać, gdy wymaga tego jego posługa. Ale niekoniecznie limuzynę :)

          - Boli mnie, kiedy widzę księdza albo zakonnicę w najnowszym modelu samochodu. Ależ tak nie można! - stwierdził [Franciszek]. Żartując, następnie podkreślił: - Zastanawiacie się teraz: to od teraz mamy jeździć na rowerze? Rower jest dobry.

          Dodał, że na rowerze jeździ jego osobisty sekretarz, ksiądz Alfred Xuereb z Malty. - Uważam, że samochód jest konieczny, można dzięki niemu dużo zrobić, dużo podróżować, ale wybierzcie skromniejszy - powiedział papież. - Kiedy wybierzecie jakiś piękny model, pomyślcie o dzieciach, które umierają z głodu. Tylko o tym - prosił Franciszek.

          - W tym świecie, w którym bogactwo wyrządza tyle zła, konieczne jest to, byśmy my, księża i zakonnice, byli konsekwentni w naszym ubóstwie - stwierdził papież. Wskazał, że Ewangelię należy głosić nie tylko słowami, ale także postawą życiową nacechowaną "autentycznością". - Ludzi ogarnia obrzydzenie, kiedy nie jesteśmy autentyczni - przestrzegł.
    • mamalgosia Re: między ubóstwem a dziadostwem (w Kościele) 13.06.13, 13:29
      Tu jest odpowiedź:
      Jednak między zamożnością a nędzą jest spora przestrzeń: można żyć skromnie, ale nie w nędzy.

      Nie uważam, że ksiądz nie może mieć samochodu - często trzeba coś załatwić w różnych miejscach, samochodem jest szybciej i sprawniej. Albo coś lub kogoś przewieźć, nasz proboszcz podrzuca babcie do domów po Mszy:) Ale niech ten samochód będzie z tej półki, z której kupują przeciętni parafianie.
    • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: między ubóstwem a dziadostwem (w Kościele) 13.06.13, 16:55
      A ja jakoś słabo przekonuje ten "ludowy antyklerykalizm", z jego ulubionym argumentem, że księża mają za duże majątki. Stan majątkowy szeregowego księdza kompletnie mnie nie interesuje. Zresztą, ile on może mieć? Co to jest samochód w skali całego majątku kościelnego?

      Mnie się natomiast nie podobają przekręty instytucjonalne: Np. że instytucja kościelna negocjuje z samorządem lokalnym, by dostać teren za złotówkę, a potem natychmiast sprzedaje go supermarketowi po rynkowej cenie. Cała ta komisja majątkowa. To są takie pieniądze, że samochód przy nich to kwota zaniedbywalna. Albo marnowanie pieniędzy, zwłaszcza tych z naszych podatków - świątynia Opatrzności!! Tym się trzeba moim zdaniem zająć, a nie majątkiem księży. Jakoś nie lubię ludziom zaglądać do kieszeni.
      • luccio1 Re: między ubóstwem a dziadostwem (w Kościele) 13.06.13, 20:48
        Świątynia Opatrzności to ślub, to zobowiązanie "wiszące" nad nami już od pokoleń.

        Najpierw miało być to dziękczynienie za Konstytucję 3 Maja - która miała ocalić i umocnić Polskę.

        Potem było to dziękczynienie za pomoc Bożą przy odzyskaniu Niepodległości - która, ciężko wywalczona, miała już trwać i nigdy nie ustać.

        Z obu Świątyń nie zdołano zrobić nic więcej prócz położenia fundamentów.

        Świątynia obecna jest już pod dachem. Już działa jako Dom Boży.
        Czy można na tej podstawie mieć nadzieję, że Niepodległość III Rzeczypospolitej, choć zaczęta nie tak efektownie jak II RP i nie szczycąca się tak spektakularnymi sukcesami jak Ona, będzie wreszcie trwalsza?
        • paszczakowna1 Re: między ubóstwem a dziadostwem (w Kościele) 13.06.13, 21:38
          > Świątynia obecna jest już pod dachem. Już działa jako Dom Boży.

          No właśnie slabo dziala. Ja właściwie nie mam nic przeciwko Świątyni Opatrzności. Nie dlatego, że ktoś coś setki lat temu ślubował (ślubowań dużo było), tylko że w W-wie zasadniczo duży, reprezentacyjny kościół poważnej rangi by się przydał, bo w archikatedrze trochę ciasnawo, a np. zmarłych prezydentów trzeba gdzieś chować. Tylko że on jest bardzo slabo wykorzystany. Wyobrażałam sobie, że tam zostanie pochowany prezydent Kaczyński, co zapoczątkowałoby dobrą tradycję. Nic z tego (wiem, został pochowany prezydent Kaczorowski, ale, z calym szacunkiem, to nie ta sama ranga). Potem wyobrażałam sobie, że będą tam od teraz grzebani arcybiskupi warszawscy (abp. Glemp konkretnie). Znowu nic z tego. No to po co to stoi? I po co tam było (i to na placu budowy) grzebać księdza Twardowskiego?
    • atama Re: między ubóstwem a dziadostwem (w Kościele) 14.06.13, 11:50
      Myślę, że papież ma pełne prawo wzywać duchownych do ubóstwa.
      Natomiast za swoją słabość uznałabym jeśli by mnie wypasiony samochód jakiegoś księdza uwierał.
      Bo albo daję księdzu jakąś kasę i nie wnikam na co to wyda. Albo daję z zastrzeżeniem, że jeśli na samochód to tylko średni i używany i byle nie lepszy od mojego.
      Jeśli uważam, że księdzu wynagrodzenie za jego pracę się należy, to nie wypada mi (taka jest moja ocena) wnikać, na co to wyda i jak swoim majątkiem będzie dysponował.
      Oczywiście budującym jest, jeśli ksiądz żyje ubogo, a swoją kasę rozdaje na różne potrzeby innych, ale nie mam prawa tego od niego wymagać.

      Natomiast zgadzam się z anuszka_ha3.agh.edu.pl - machloje z działkami i inne takie to po prostu hańba!
        • luccio1 Re: między ubóstwem a dziadostwem (w Kościele) 15.06.13, 15:06
          Dla chłopców ze wsi to była - a bywa i nadal - droga awansu społecznego.
          To jest to: ktoś, kto żył sobie w domu rodzinnym jakoś tam, gdzieś tam, teraz - dzięki sutannie i koloratce - staje się nagle Kimś. Dokądkolwiek wchodzi, to jest tak, jak gdyby wchodził sam Chrystus; nagle ludzie się kłaniają, znajomi i nieznajomi, nagle oczy wszystkich wpatrzone w Ciebie, nagle wszyscy słuchają z uwagą, co zechcesz powiedzieć...

          Dawniej kontrast był jeszcze mocniejszy:
          mały Jasiu, jeśli chodził po cokolwiek do dworu, to go tam nie przyjmowano dalej, niż w sieni;
          teraz Jasiu wraca w oznakach swojej godności kapłańskiej, właśnie jako Drugi Chrystus - i oto Jaśnie Pan Dziedzic prosi na pokoje, zaś Jaśnie Pani Dziedziczka całuje go po rękach - bo te ręce mają teraz prawo trzymać samego Boga - zostały przecież na to namaszczone...
      • mary_ann Re: między ubóstwem a dziadostwem (w Kościele) 15.06.13, 17:53
        atama napisała:

        > Myślę, że papież ma pełne prawo wzywać duchownych do ubóstwa.
        > Natomiast za swoją słabość uznałabym jeśli by mnie wypasiony samochód jakiegoś
        > księdza uwierał.

        Jak słusznie napisała Mamałgosia, nie chodzi o uwieranie, chodzi o solidarność. Oraz - dla mnie - o elementarną przyzwoitość. Jeśli gromi się ludzi za przywiązanie do wartości materialnych, za niedostateczną ofiarność, jeśli namawia się rodziny żyjące na krawędzi ubóstwa do "otwarcia na dar życia", przyzwoitość nakazuje, by samemu w pierwszej kolejności nakładać na siebie ciężary, które chce się wkładać na barki innych (pomijam ten ostatni:-)). Czysto pragmatycznie na to patrząc - inaczej traci się wiarygodność i legitymację do głoszenia napomnień.


        > Bo albo daję księdzu jakąś kasę i nie wnikam na co to wyda. Albo daję z zastrze
        > żeniem, że jeśli na samochód to tylko średni i używany i byle nie lepszy od moj
        > ego.
        > Jeśli uważam, że księdzu wynagrodzenie za jego pracę się należy, to nie wypada
        > mi (taka jest moja ocena) wnikać, na co to wyda i jak swoim majątkiem będzie dy
        > sponował.

        Ja bym się z entuzjazmem na takie rozwiązanie zgodziła, gdyby ksiądz katolicki miał taki status jak duchowny protestancki - był powoływany, odwoływany i opłacany przez wspólnotę, do tego jeszcze z poszanowaniem prawa pracy i prawa podatkowego jak każdy obywatel.
        Dopóki sami księżą mówią o swojej funkcji w kategorii posługi, powołania i sakramentu, a nie stosunku pracy, oczekuję od nich konsekwencji:-)
        Coś za coś - Komu wiele dano, od tego wiele wymagać się będzie. Łk 12,48

    • mary_ann no, jednak mnie rozłożyło 16.09.13, 13:19
      Mało co mnie w tym temacie rusza, ale jednak p. Kloch pokazał mi dziś, że granice alienacji leżą dalej, niż myślałam:
      wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,14613265,Kloch___samochod_za_150_tysiecy_zlotych_dla_biskupa.html#BoxSlotII3img
      To są chwilę kiedy myślę - tylko zaorać i zacząć od nowa:-)
      • maadzik3 Re: no, jednak mnie rozłożyło 16.09.13, 14:19
        no mnie tez rozlozylo. dla mnie to jest pogarda do szescianu dla ludzi (i nie te 150.000 a ten sposob wypowiadania sie, ex cathedra, jak dla glupoli, demagogicznie i z poziomu tych do ktorych normalne zycie sie nie stosuje, te 150.000 to wisienka na torcie - spora, ale wisienka)
        • mary_ann Re: no, jednak mnie rozłożyło 16.09.13, 15:16
          maadzik3 napisała:

          > no mnie tez rozlozylo. dla mnie to jest pogarda do szescianu dla ludzi (i nie t
          > e 150.000 a ten sposob wypowiadania sie, ex cathedra, jak dla glupoli, demagogi
          > cznie i z poziomu tych do ktorych normalne zycie sie nie stosuje, te 150.000 to
          > wisienka na torcie - spora, ale wisienka)

          Myślisz, że to jest pogarda? Bo ja mam wrażenie - nie wiem, czy to lepiej, czy gorzej w sumie - że raczej zupełne oderwanie od rzeczywistości normalnych ludzi. On po prostu naprawdę w najmniejszym stopniu nie czuje osobliwości czy niestosowności tego, co mówi. Wsłuchaj się w to wahanie przy 150 tys:-) On nawet po wyraźnej sugestii Olejnik nie orientuje się, że dla normalnego człowieka jego zdanie jest szokujące, on się autentycznie zastanawia, czy 150 tys to luksus, bo wcześniej chyba nie przyszło mu to do głowy. Bentley - to tak, 300 tys - no, owszem, ale marne 150 tysiaków? Ten facet jest jak Maria Antonina z anegdotki o chlebie i ciastkach. To jest tragiczne, to jest rozpaczliwe.
          W tym kontekście rozmowa o takim czy innym rozumieniu ubóstwa jest groteską. Doprawdy, są granice metafory.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka