Język chiński - perspektywy ?

26.02.11, 00:17
Chiny już obecnie są drugą gospodarką świata a za nieco ponad 10 lat przeniosą się oczko wyżej. Są też najludniejszym krajem świata, największym eksporterm, najszybciej rozwijającą się gospodarką i pewnie w bliskiej przyszłości nas skolonizują. Czy sensownym jest zatem podjęcie nauki tego języka ? Myślałem o zaocznych studiach z kuturoznawstwa ze specjalnością chińską. W ramach tego kierunku przewidziano m.in 240 h nauki języka (to raczej niewiele- musiałbym dołożyć z drugie tyle u lektora). W czasie studiów mógłbym zrobić sobie tzw. gap year (i przy okazji zrezygnować z roboty) i udać się do Chin jako wolontariusz - nauczyciel j. angielskiego (tam ponoć CAE spokojnie wystarczy) , co pozwoliłoby mi wyszlifować język i poznać "z pierwszej ręki" realia tego kraju. Pytanie tylko: czy to się opłaca ? W moim rodzinnym mieście najprawdopodobniej nie ma ani jednego lektora chińskiego, natomiast w Krakowie naliczyłem ich dziesięciu (z czego połowa to studenci z Azji). Chińczycy rosną w siłę, jednak b.słabo znają języki obce. Teoretycznie więc j. chiński to powinna być żyła złota zapewniająca ciepły stołek w międzynarodowym handlu bądź w dyplomacji. Jak jednak jest w praktyce? Przeglądnąłem oferty pracy i ku mojemu zaskoczeniu okazało się, że stawki są raczej śmieszne (2000- 4000 zł brutto) a sama robota oprócz znajomości chińskiego i ang. na poziomie biegłym wymaga też specjalistycznych kwalifikacji(np. z logistyki) i wieloletniego doświadczenia (czy oni szukają Chińczyków?).

Poradźcie, co robić, bo zastanawiam się, czy szkolić się w finansach i niemieckim, czy też postawić wszystko na jedną kartę i spróbować nauczyć się chińskiego i podstaw tamtejszej kultury? W tym kraju niestety trzeba być superprzebiegłym albo superwykwalifikowanym, by mieć stabilną pracę za przyzwoite pieniądze. No chyba, że nauczę się chińskiego a później wyemigruję do jakiegoś cywilizowanego kraju typu UK czy Holandia.
    • Gość: M. Re: Język chiński - perspektywy ? IP: *.dynamic.chello.pl 26.02.11, 01:26
      1. Najpierw, w swoim przydługim wstępie, przekonujesz czytelników do żyły złota, a później pytasz o zdanie?
      2. Wyjedź na dowloną uczelnię w UK i nagle mit o słabo znających angielski chińczykach pryśnie. Chyba nie masz za dużego pojęcia, ilu ich studiuje w Europie/Stanach. Na niejednej europejskiej uczelni to 2-5 najliczniejsza nacja i to w dobie Erasmusa.
      3. Eeeeee.... Prześlij mi te oferty pracy, w których wprost podają zarobki. Chętnie to zobaczę. A tymczasem dowolny specjalista z logistyki z paroletnim doświadczeniem na kwotę 4000 brutto się roześmieje. Dodam, że chińskiego nie zna w ogóle. No i mówimy tu rzeczywiście o specjalistach.
      3. Są finanse i Finanse. Czy duża czy mała litera, rynek pracy jest dość spory i 3000 wyciągają średnio ogarnięci "finansiści" z rocznym stażem, jak jesteś niezły i znasz niemiecki 4000 możesz mieć na starcie bez problemu.

      Może powinienem zacząć od pytania, ile to dla Ciebie 'przyzwoite pieniądze'. Ale uwierz, już nawet nie trzeba być dobrym, żeby mieć średnią krajową zaraz po studiach, w finansach. W Krakowie na przykład. Inną sprawą jest jakość dostępnej pracy, ale z Twojego postu mogę wyczytać tylko parcie na kasę i stołki, więc tego się trzymam.

      Co do Holandii, polecam naukę niderlandzkiego. Niby kierowcy autobusu mówią z lepszym akcentem niż absolwenci anglistyki w Polsce, ale jednak pracę bez niderlandzkiego jest trudno znaleźć, chyba że mówimy o jakiejś międzynarodowej finansowej korpo typu RBS. A co do UK to życzę, żebyś się czasami nie potknął o tych nieznających angielskiego chińczyków ;)
      • szatek100 Re: Język chiński - perspektywy ? 26.02.11, 02:36
        Gość portalu: M. napisał(a):

        > 1. Najpierw, w swoim przydługim wstępie, przekonujesz czytelników do żyły złota
        > , a później pytasz o zdanie?

        Przeczytaj "przydługi" wstęp jeszcze raz i na Boga ZE ZROZUMIENIEM, to zobaczysz, że w moim tekście nie ma żadnej sprzeczności

        > 2. Wyjedź na dowloną uczelnię w UK i nagle mit o słabo znających angielski chiń
        > czykach pryśnie. Chyba nie masz za dużego pojęcia, ilu ich studiuje w Europie/S
        > tanach. Na niejednej europejskiej uczelni to 2-5 najliczniejsza nacja i to w do
        > bie Erasmusa.

        Ależ ja doskonale wiem, że jest ich sporo na zachodnich uczelniach- szczególnie na politechnikach. Z tym, że Chińczyków jest... PONAD 1,3 MILIARDA i to "sporo" w skali całego kraju to tak naprawdę znikomy ułamek. Będąc w Pekinie (nie wspominając już o prowincji) trudno się porozumieć po angielsku

        > 3. Eeeeee.... Prześlij mi te oferty pracy, w których wprost podają zarobki. Chę
        > tnie to zobaczę. A tymczasem dowolny specjalista z logistyki z paroletnim doświ
        > adczeniem na kwotę 4000 brutto się roześmieje. Dodam, że chińskiego nie zna w o
        > góle. No i mówimy tu rzeczywiście o specjalistach.

        Voila

        ec.europa.eu/eures/eures-searchengine/servlet/ShowJvServlet?lg=PL&serviceUri=http://158.66.1.98:8081/euresWS-LocalPes/services/ServiceProvider&uniqueJvId=901273
        www.szybkopraca.pl/inne-r_ne_nietypowe-dam-118913.html
        Tego logistyka z doświadczeniem, chińskim i ang. za 4 500 brutto nie chce mi się już szukać. Mam nadzieję, że wierzysz na słowo....

        > 3. Są finanse i Finanse. Czy duża czy mała litera, rynek pracy jest dość spory
        > i 3000 wyciągają średnio ogarnięci "finansiści" z rocznym stażem, jak jesteś ni
        > ezły i znasz niemiecki 4000 możesz mieć na starcie bez problemu.

        No nie wiem. Finanse na przeróżnych uczelniach od SGH począwszy na Wyższej Szkole Ekonomicznej w Kętach skończywszy. Oferty pracy w bankach na stanowisku "Miś z okienka" zawierają przeważnie klauzulę "min. roczne dośw. w sprzedaży produktów fin.". Ja tego nie mam - robię w Funduszach UE , które niedługo zatoną, jak atlantyda. Dodam jeszcze, że praca w bankowości średnio mi się uśmiecha- manipulowanie ludźmi i wciskanie im kredytów "na akord" i pod karą bata ze strony przełożonych uważam za niemoralne i psychicznie wyniszczające. Myślałem o finansach, jako o uzupełnieniu wykształcenia np. w zakresie analiz finansowych. A niemiecki znam słabo (choć co nieco pracuję nad tym, by znać lepiej).
        >

        > Może powinienem zacząć od pytania, ile to dla Ciebie 'przyzwoite pieniądze'. Al
        > e uwierz, już nawet nie trzeba być dobrym, żeby mieć średnią krajową zaraz po s
        > tudiach, w finansach. W Krakowie na przykład. Inną sprawą jest jakość dostępnej
        > pracy, ale z Twojego postu mogę wyczytać tylko parcie na kasę i stołki, więc t
        > ego się trzymam.

        Przyzwoita praca? Jak dla mnie na początek 2 koła netto na prowincji i powiedzmy 2,5-3 tys w Krakowie czy Warszawie. Co do "jakości" - jak wspomniałem - robota powinna być uczciwa, a wpuszczanie ludzi w maliny, by manadżment w Wawie miał kasę na Mercedesy, dziwki i kokainę uczciwe nie jest. Mylisz się, jeśli masz mnie za karierowicza(choć mam takie ciche marzenie- praca w dyplomacji). Niemniej jednak, jeśli podjąłbym tak daleko idące ryzyko i włożyłbym duży wysiłek w naukę od podstaw trudnego, egzotycznego jężyka, to nie ukrywam, że liczyłbym na coś więcej.

        > Co do Holandii, polecam naukę niderlandzkiego. Niby kierowcy autobusu mówią z l
        > epszym akcentem niż absolwenci anglistyki w Polsce, ale jednak pracę bez niderl
        > andzkiego jest trudno znaleźć, chyba że mówimy o jakiejś międzynarodowej finans
        > owej korpo typu RBS. A co do UK to życzę, żebyś się czasami nie potknął o tych
        > nieznających angielskiego chińczyków ;)

        Jeśli uczyłbym się chińskiego, to na niderlandzki raczej nie starczyłoby czasu\ inteligencji\ samozaparcia. Podałem przykładowo, gdzie mógłbym się wynieść, jeśli plan w Polsce by nie wypalił.
        • Gość: M. Re: Język chiński - perspektywy ? IP: *.dynamic.chello.pl 26.02.11, 11:32
          > Przeczytaj "przydługi" wstęp jeszcze raz i na Boga ZE ZROZUMIENIEM, to zobaczys
          > z, że w moim tekście nie ma żadnej sprzeczności

          haha, jak chcesz, przecież nie będziemy tracić czasu na logiczność Twojego postu :)

          > Ależ ja doskonale wiem, że jest ich sporo na zachodnich uczelniach- szczególnie
          > na politechnikach. Z tym, że Chińczyków jest... PONAD 1,3 MILIARDA i to "sporo
          > " w skali całego kraju to tak naprawdę znikomy ułamek. Będąc w Pekinie (nie wsp
          > ominając już o prowincji) trudno się porozumieć po angielsku

          co tu ma Pekin do rzeczy? Chodzi o chińczyków, którzy już są w Europie. I akurat jeżeli chodzi o politechniki, to kolejny mit: w szkołach biznesu jest ich równie dużo.

          W tych ogłoszeniach masz podaną podstawę, do tego dochodzą prowizje za kontrakty zapewne. Potraktuj to logicznie, w Krakowie za znajomość flamandzkiego/niderlandzkiego dostaniesz w finansach co najmniej 1000pln więcej brutto. Myślisz, że kogoś ze znajomością chińskiego zatrudnią za mniej niż 2k? Za mniej niż 3k? Za mniej niż 4k? ;)

          Co do manipulowania ludźmi i sprzedawania kredytów. Wydawało mi się, że rozmawialiśmy o specjalistach. Poszukaj trochę, gdzie w tych bankach oprócz sprzedaży kredytów możesz pracować. Nie wszyscy muszą pracować we front office, uwierz, poza oddziałami detalicznymi są też centrale. W samym Krakowie są 3, dość dobrych marek. Do tego offshore dwóch kolosów światowych, do tego znajdzie się jakiś fundusz itp itd. Na moje oko spokojnie 500 miejsc pracy w back office, niezwiązanej ze sprzedażą, w bankowości. Naprawdę studiujesz w Krakowie, że bankowość rodzi tylko skojarzenia wyzysku i okienka?

          A co do chińskiego, słusznie, że liczyłbyś na więcej. Uwierz, z tych ogłoszeń co podałeś, jeśli ktoś tam pracuje, to na pewno nie za 1600 brutto ;) Inną sprawą jest to, że nawet biorąc pod uwagę znikomą liczbę kandydatów - miejsc pracy jest pewnie jeszcze mniej.

          • szatek100 Re: Język chiński - perspektywy ? 26.02.11, 14:04
            Gość portalu: M. napisał(a):

            > > Ależ ja doskonale wiem, że jest ich sporo na zachodnich uczelniach- szcze
            > gólnie
            > > na politechnikach. Z tym, że Chińczyków jest... PONAD 1,3 MILIARDA i to "
            > sporo
            > > " w skali całego kraju to tak naprawdę znikomy ułamek. Będąc w Pekinie (n
            > ie wsp
            > > ominając już o prowincji) trudno się porozumieć po angielsku
            >
            > co tu ma Pekin do rzeczy? Chodzi o chińczyków, którzy już są w Europie. I akura
            > t jeżeli chodzi o politechniki, to kolejny mit: w szkołach biznesu jest ich rów
            > nie dużo.

            Chińska elita chętnie wysyła swoje dzieci na zachodnie studia. Dzięki temu łatwo uzasadnić, dlaczego to właśnie oni, a nie dzieci plebsu wykształcone w Chinach dostają najbardziej lukratywne stołki w administracji czy państwowych firmach. Ale do rzeczy... W MSZ raczej nie zatrudnią chińczyka. Jakieś Polskie firmy prowadzące ineresy z Chinami również wolałyby kogoś ze znajomością Chińskiego.


            > W tych ogłoszeniach masz podaną podstawę, do tego dochodzą prowizje za kontrakt
            > y zapewne.

            "Zapewne". Tyle, że w ogłoszeniu nic o tym nie piszą. Chcą zrobić miłą niespodziankę tym, którzy spełnią wymagania i zatrudnią się za taką kasę ?

            Potraktuj to logicznie, w Krakowie za znajomość flamandzkiego/niderl
            > andzkiego dostaniesz w finansach co najmniej 1000pln więcej brutto. Myślisz, że
            > kogoś ze znajomością chińskiego zatrudnią za mniej niż 2k? Za mniej niż 3k? Za
            > mniej niż 4k? ;)

            No właśnie nad tym cały czas się zastanawiam. Niderlandzki jakoś mnie nie pociąga. Od lat z żałosnym skutkiem uczę się niemieckiego. Chiński wydaje się bardziej perspektywiczny, tylko gdzie się go uczyć ?
            >
            > Co do manipulowania ludźmi i sprzedawania kredytów. Wydawało mi się, że rozmawi
            > aliśmy o specjalistach.

            Czy jeśli zrobię zaoczny licencjat z FiR na UEK, to będę "specjalistą" ? Chyba nie

            Poszukaj trochę, gdzie w tych bankach oprócz sprzedaży
            > kredytów możesz pracować. Nie wszyscy muszą pracować we front office, uwierz, p
            > oza oddziałami detalicznymi są też centrale. W samym Krakowie są 3, dość dobryc
            > h marek. Do tego offshore dwóch kolosów światowych, do tego znajdzie się jakiś
            > fundusz itp itd. Na moje oko spokojnie 500 miejsc pracy w back office, niezwią
            > zanej ze sprzedażą, w bankowości.

            500 miejsc pracy to żałosna ilość w porównaniu z tysiącami ludzi studiującymi Finanse, Rachunkowość, Ekonomię etc. Część z nich jest pewnie zarezerwowana dla prawników, administratorów sieci, marketerów, specjalistów od zaopatrzenia etc.

            Na stanowiska analityczne biorą pewnie takich, którzy ze świetnymi wynikami studiowali dziennie np. Matematykę finansową na UJ, bądź jakąś matematykę z ekonometrią a do tego od 2-3 roku terminowali u nich, jako stażyści. Dla mnie ten pociąg już odjechał.

            Naprawdę studiujesz w Krakowie, że bankowość
            > rodzi tylko skojarzenia wyzysku i okienka?
            >

            NIe studiuję a studiowałem - obecnie nie mieszkam w Krakowie, ale kilkadziesiąt kilometrwó dalej. W w bankowości robi kilku moich znajomych. Stąd właśnie takie, a nie inne skojarzenia. Zastanawiałem się nad tym, czy nie rozwijać się w tej branży ze względu na dobre zarobki, ale jeśli miałbym budzić się co noc zlany zimnym potem (z powodu "targetu") a o poranku nie móc spojrzeć w lustro (bo wcisnąłem jakiemuś nieszczęśnikowi hipotekę, która go zrujnuje), to chyba bym nie chciał.

            > A co do chińskiego, słusznie, że liczyłbyś na więcej. Uwierz, z tych ogłoszeń c
            > o podałeś, jeśli ktoś tam pracuje, to na pewno nie za 1600 brutto ;) Inną spraw
            > ą jest to, że nawet biorąc pod uwagę znikomą liczbę kandydatów - miejsc pracy j
            > est pewnie jeszcze mniej.
            >

            Sam się zastanawiam, jak to jest...
            • Gość: qwerty Re: Język chiński - perspektywy ? IP: *.76.classcom.pl 27.02.11, 16:33
              > 500 miejsc pracy to żałosna ilość w porównaniu z tysiącami ludzi studiującymi F
              > inanse, Rachunkowość, Ekonomię etc. Część z nich jest pewnie zarezerwowana dla
              > prawników, administratorów sieci, marketerów, specjalistów od zaopatrzenia etc.

              Sama bankowość. Dla ludzi z rachunkowości jest kilka tysięcy miejsc pracy w shellach, ibm, cap gemini.... I przestań mówić o tej sprzedaży kredytów. Czy naprawdę tak trudno wymyślić, co jeszcze można robić w banku, zwłaszcza back office? Na boga, przecież mówiliśmy o specjalistach, a do sprzedaży kredytów chyba wystarczy liceum, czyż nie?

              > "Zapewne". Tyle, że w ogłoszeniu nic o tym nie piszą. Chcą zrobić miłą niespodz
              > iankę tym, którzy spełnią wymagania i zatrudnią się za taką kasę ?

              Jest napisane: minimalna pensja. Jak dla mnie, to oczywiste. Jeszcze raz, myślisz, że jeśli ktoś się już poświęcił dla chińskiego zgodzi się na 2k brutto? ;)

              > Na stanowiska analityczne biorą pewnie takich, którzy ze świetnymi wynikami stu
              > diowali dziennie np. Matematykę finansową na UJ, bądź jakąś matematykę z ekonom
              > etrią a do tego od 2-3 roku terminowali u nich, jako stażyści. Dla mnie ten poc
              > iąg już odjechał.

              W Krakowie? Kolejny mit. Jesteś kolejną osobą, która uważa, że praca w Krakowie jest nie wiadomo jaka. A do Krakowa przyszły proste procesy i naprawdę nie trzeba być nie wiadomo kim. To samo się tyczy PWC czy Deloitte - tam szukają jeleni na 3-4 lata, ciężko pracujących po 10-12h dziennie. Fakt, dużo płacą, ale praca nie jest jakaś bardzo ambitna. Chcesz ambitnej pracy dla matematyka finansowego? Jedź do Londynu albo Frankfurtu. Tam spotkasz tych mega zdolnych po matematyce finansowej :) W Krakowie masz góra 10 miejsc pracy, gdzie się taka wiedza naprawdę przydaje. Naprawdę, jeśli myślisz, że trzeba być nie wiadomo kim, z nie wiadomo jaką średnią, to jesteś ofiarą mitów ;) Możesz zrobić tak: idź do jakiegoś Cap Gemini albo Shella, gdzie przyjmują każdego ogarniętego, zdobądź doświadczenie 1-2 lata i idź dalej.

              Skąd się wzięły takie iluzje wśród absolwentów? Na pewno z rozdmuchanych procesów rekrutacyjnych, które nijak się mają do późniejszej pracy. Ale cóż, wykształconych ludzi jest za dużo w porównaniu do stanowisk.

              Poszerz swoje horyzonty: praca w bankowości to nie tylko okienko i target ;) Nie wiem jaki masz background, ale jeśli znasz angielski na CAE i w miarę szybko się uczysz, to 2500 netto nie jest trudno zdobyć. A specjalistą to się zostaje w pracy.

              Rozmawiamy o Krakowie, tutaj naprawdę nie ma niczego specjalnego ;) No, może kilka wyjątków.
              • szatek100 Re: Język chiński - perspektywy ? 28.02.11, 18:10
                Gość portalu: qwerty napisał(a):

                Sama bankowość. Dla ludzi z rachunkowości jest kilka tysięcy miejsc pracy w she
                > llach, ibm, cap gemini.... I przestań mówić o tej sprzedaży kredytów. Czy napra
                > wdę tak trudno wymyślić, co jeszcze można robić w banku, zwłaszcza back office?
                > Na boga, przecież mówiliśmy o specjalistach, a do sprzedaży kredytów chyba wys
                > tarczy liceum, czyż nie?

                Ależ tam (przynajmniej w większości) nie potrzeba żadnych rachunkowości ! Wiem, bo połowa znajomych ze studiów tam robi. Zarobki jak dla kogoś bez fachowego wykształcenia nie najgorsze, ale perspekt Sam mam plan awaryjny, aby w razie "odpału" w aktualnej robocie wykorzystać angielski i aplikować do jednej z "fabryczek" na klepacza. Podejrzewam jednak, że przy obecnym bezrobociu sporo ludzi tam aplikuje, a stanowiska wymagające jedynie angielskiego to najczęściej wybierana opcja. Gdybym znał jeszcze przyzwoicie niemiecki (a najlepiej jakiś bardziej niszowy język) to byłoby łatwiej.
              • szatek100 NIechcący "Enter" wcisnąłem 28.02.11, 18:21
                Gość portalu: qwerty napisał(a):

                >
                > > "Zapewne". Tyle, że w ogłoszeniu nic o tym nie piszą. Chcą zrobić miłą ni
                > espodz
                > > iankę tym, którzy spełnią wymagania i zatrudnią się za taką kasę ?
                >
                > Jest napisane: minimalna pensja. Jak dla mnie, to oczywiste. Jeszcze raz, myśli
                > sz, że jeśli ktoś się już poświęcił dla chińskiego zgodzi się na 2k brutto? ;)

                A diabli wiedzą. Na prowincji ludziom z dobrym angielskim zapłacą obecnie z łachy minimalną (o ile w ogóle). Jeśli nisza pt. chiński jest mniejsza, niż garstka władających tym językiem, to czemu nie...
                >
                > > Na stanowiska analityczne biorą pewnie takich, którzy ze świetnymi wynika
                > mi stu
                > > diowali dziennie np. Matematykę finansową na UJ, bądź jakąś matematykę z
                > ekonom
                > > etrią a do tego od 2-3 roku terminowali u nich, jako stażyści. Dla mnie t
                > en poc
                > > iąg już odjechał.
                >
                > W Krakowie? Kolejny mit. Jesteś kolejną osobą, która uważa, że praca w Krakowie
                > jest nie wiadomo jaka. A do Krakowa przyszły proste procesy i naprawdę nie trz
                > eba być nie wiadomo kim. To samo się tyczy PWC czy Deloitte - tam szukają jelen
                > i na 3-4 lata, ciężko pracujących po 10-12h dziennie. Fakt, dużo płacą, ale pra
                > ca nie jest jakaś bardzo ambitna. Chcesz ambitnej pracy dla matematyka finansow
                > ego? Jedź do Londynu albo Frankfurtu. Tam spotkasz tych mega zdolnych po matema
                > tyce finansowej :) W Krakowie masz góra 10 miejsc pracy, gdzie się taka wiedza
                > naprawdę przydaje. Naprawdę, jeśli myślisz, że trzeba być nie wiadomo kim, z ni
                > e wiadomo jaką średnią, to jesteś ofiarą mitów ;) Możesz zrobić tak: idź do jak
                > iegoś Cap Gemini albo Shella, gdzie przyjmują każdego ogarniętego, zdobądź dośw
                > iadczenie 1-2 lata i idź dalej.

                Chyba pójdę, tylko cały czas obawiam się, czy prześlizgnę pomiędzy kurczącymi się sczelinami z których jedna nazywa się "konieczność podrasowania języków i (najlepiej) zrobienia min. licencjatu z FiR" a druga "młody, zdolny, po studiach." Może to moja obsesja, ale w korpo mogą uznać, że koleś nieco przed trzydziestką jest już za stary na "młodego jelenia". I nie będzie gdzie nabić punktów experience-u :\

                >
                > Skąd się wzięły takie iluzje wśród absolwentów? Na pewno z rozdmuchanych proces
                > ów rekrutacyjnych, które nijak się mają do późniejszej pracy. Ale cóż, wykształ
                > conych ludzi jest za dużo w porównaniu do stanowisk.

                Otóż to. I ja niestety zaliczyłem falstart w tym wyścigu.

                > Poszerz swoje horyzonty: praca w bankowości to nie tylko okienko i target ;) Ni
                > e wiem jaki masz background, ale jeśli znasz angielski na CAE i w miarę szybko
                > się uczysz, to 2500 netto nie jest trudno zdobyć. A specjalistą to się zostaje
                > w pracy.

                Mam nadzieję :) Niestety przy takim poziomie bezrobocia chłopcy i dziewczęta z HR będą mogli wybrzydzać i domagać się doświadczenia. Będę musiał naściemniać, że tworzenie wniosków i studiów wykonalności do konkursów UE to prawie to samo, co robiłbym tam.
                >
                > Rozmawiamy o Krakowie, tutaj naprawdę nie ma niczego specjalnego ;) No, może ki
                > lka wyjątków.

                Ja właśnie w Kraków celuję. Tylko wcześniej czeka mnie 2-3 lata tuningu CV. No chyba, że mnie wcześniej zwolnią. To przyspieszy realizację planu...
            • Gość: yszak Re: Język chiński - perspektywy ? IP: *.173.16.201.tesatnet.pl 04.03.11, 23:09
              jesli piszesz, ze trudno byloby CI sie nauczyc niderlandzkiego, ktory posluguje sie alfabetem lacisnkim i jest oparty na pochodnej gramatyce niemieckiego, to odpusc sobie chinski. nie dosc, ze znaki (klasyczne i uproszczone, choc terax coraz czescie uproszczone) to jeszcze tony (od 4 do 9, a slyszalam, ze jest ich tez w niektorych prowincjach 12) no i gramatyka, ktora pozornie nie jest gramatyka(ze niby zasady sa tak proste, zeichnie ma. guzik prawda, szyk kreuje konstrukcje, a wiec musisz pamietac szyk znakow). Rok na opanowanie jezyka tak, by byc w miare komunikatywnym nie wystarcza, a jesli Ci sie wydaje, ze bedziesz cos stanowil soba po tym roku na rynku, to kazdy Cie wysmieje i w praktyce zycie zweryfikuje Twoje umiejetnosci.
              wkurza mnie jak ktos nie wie o czym mowi. A Ty ewindentnie nie wiesz, z czym sie je jezyki azjatyckie. Zycia nie starcza by je opanowac - ja ucze sie jednego z prostszych od 10 lat, jestem po filologii kierunkowej i jestem przerazona. Im wiecej wiem, tym mniej wiem (paradoks ;)
              • cmielak_2 Re: Język chiński - perspektywy ? 05.03.11, 09:40
                Jest dokładnie tak jak pisze yszak. Mój kolega raczej talent do języków (biegły niemiecki i angielski) mieszkający od 8 lat (!) na Tajwanie, żona chinka, chińska rodzina i znajomi poddał się. Jest ciągle na poziomie podstwowym, a pracę ma dzięki angielskiemu
      • conspicuousfrom Re: Język chiński - perspektywy ? 04.03.11, 17:31
        > A tymczasem dowolny specjalista z logistyki z paroletnim doświ
        > adczeniem na kwotę 4000 brutto się roześmieje.

        Bzdura. We Wroclawiu mediana wsrod logistykow wynosi 3000 3500 netto. Nikt nie zamierza smiac sie z 4 tys brutto kolego, zejdz na ziemie
        • Gość: rachuś Re: Język chiński - perspektywy ? IP: *.dynamic.chello.pl 04.03.11, 20:46
          No sorry, ale 4000 brutto to jest tylko ok. 2600 netto. A więc wyraźnie poniżej podawanej przez ciebie mediany.
          • Gość: Andy Re: Język chiński - perspektywy ? IP: *.dynamic.chello.pl 05.03.11, 13:22
            Nie masz racji - 3300 brutto to jest 2500 netto, natomiast 4000 brutto to jakieś 3100 netto. Czyli jak najbardziej ten właśnie przedział, o którym mowa.
    • Gość: Tawananna* Re: Język chiński - perspektywy ? IP: *.adsl.inetia.pl 26.02.11, 02:40
      240 godzin nauki języka to - tak jak piszesz - niewiele. Na sinologii studenci mają 510 godzin. Na samym pierwszym roku... A twierdzą, że aby studiach (pięcioletnich) mówić (i pisać!) naprawdę dobrze po chińsku, trzeba w międzyczasie spędzić przynajmniej rok (lepiej: dwa) w Chinach. Oczywiście, mogą trochę przesadzać, ale... chiński nie jest łatwy. A do tego, jak już wspomniano wyżej, w takim UK nie brak Chińczyków z dobrym angielskim.

      Jeśli chcesz nauczyć się chińskiego, to zamiast kulturoznawstwa ze specjalizacją chińską, idź na dzienną sinologię. Nawet jeśli zrezygnujesz ze studiów po roku (albo studia zrezygnują z Ciebie), nauczysz się zapewne więcej niż w ciągu całego tego kulturoznawstwa. Poza tym zdecydowanie odradzam filologie i inne kierunki z intensywną nauką języka w trybie zaocznym - zajęcia co dwa tygodnie (czy nawet co tydzień) to za mało, żeby przyzwoicie i w miarę szybko nauczyć się od podstaw języka. Nawet jeśli dołożysz do tego jakieś konwersacje w tygodniu i systematyczną pracę własną, łatwo (i skutecznie) raczej nie będzie.
      • szatek100 Re: Język chiński - perspektywy ? 26.02.11, 13:36
        Problem w tym, że w Krakowie... nie ma żadnej sinologii ! Na UJ jest filologia orientalna z naciskiem położonym na ... Japoński (czyli język kraju przekwitłej wiśni). Z chińskiego uczą jedynie podstaw. na WSE im. Tishnera jest jakaś lingwistyka, gdzie na dalszych latach można się pouczyć chińskiego. Tego języka żywcem nie ma się gdzie uczyć !

        Poza tym studia dzienne średnio mi się uśmiechają. (Starą) maturę zdałem na czwórach ( a nawet jednej trói) - nie opłacało się uczyć, bo na mój kierunek i tak był b. trudny egzamin wstępny i temu właśnie się poświęciłem. Nawet, jeśli bym się dostał, to co mam zrobić ? Rzucić robotę (o ile robota wcześniej nie rzuci mnie) i wyciągnąć ręce po kasę rodziców ? Za parę dni kończe 26 lat. Szkoda gadać...
        • Gość: Tawananna* Re: Język chiński - perspektywy ? IP: *.adsl.inetia.pl 26.02.11, 14:21
          > Rzucić robotę (o ile robota wcześniej nie rzuci
          > mnie) i wyciągnąć ręce po kasę rodziców ? Za parę dni kończe 26 lat.

          To zmienia postać rzeczy - obstawiałam, że jesteś gdzieś w połowie studiów, ew. tuż po.

          Ja na Twoim miejscu raczej nie brałabym się za chiński (zwłaszcza, że to nie Twoja pasja, tylko coś, co wydaje Ci się teraz opłacalne). Zanim nauczysz się tego języka na tyle dobrze, by móc go zacząć wykorzystać w pracy i powoli uczynić z niego Twój duży atut, będziesz po trzydziestce. Do tego czasu mógłbyś się już się całkiem przyzwoicie ustawić i wyspecjalizować w jakiejś innej dziedzinie.

          Jeśli jednak zdecydujesz się na chiński, to polecam intensywny kurs językowy plus duuuużo pracy własnej, potem roczny wyjazd. Na pewno nie bawiłabym się w zaoczne kulturoznawstwo, gdzie będziesz miał dużo mało potrzebnych Ci przedmiotów (i za które zapłacisz nie mniej niż za kurs). Tyle że musisz być przygotowany na systematyczną naukę, na otwieranie podręcznika i włączanie nagrań codziennie po powrocie z pracy (choćby i nie chciało Ci się jak nie wiem co) i na naukę w każdy weekend. Jeśli w połowie drogi do celu Ci się odechce, to zostaniesz z niczym - co najwyżej z turystyczną znajomością języka. I znów - gdyby chiński był Twoją pasją, to zapewne nie uznałbyś tego za stratę czasu, ale jeśli ma być to inwestycja w przyszłość... to cóż...

          Oczywiście nieco inaczej to wygląda, jeśli jesteś baaaardzo zdolny językowo. Jakich języków i z jakimi efektami uczyłeś się do tej pory?
          • Gość: z. Re: Język chiński - perspektywy ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.02.11, 14:45
            jesli skonczyles studia nie pozniej niz 2 lata temu,mozesz starac sie o praktyke z AIESEC i tam maja wiele ofert m.in. z Chin .czyli bylaby szansa poznac ewentualnie jezyk.
            • szatek100 Re: Język chiński - perspektywy ? 26.02.11, 17:53
              Też o tym myślałem. Potrzebują nauczycieli angielskiego w CHinach (oczywiście nie dla dzieci finansjery). Dlatego właśnie plan być taki, żeby zrobić to CAE i wynocha do Chin. Zresztą czytałem, że można tam pojechać normalnie do pracy i nauczycielom np. dzieci w przedszkolu czy podstawówce płacą miesięcznie od 400 $ wzwyż za 18h tygodniowo bez jakichś biurokratycznych ceregieli. Może to dobry sposób, by uniknąć bezrobocia w Polsce ?
          • szatek100 Re: Język chiński - perspektywy ? 26.02.11, 17:49
            > To zmienia postać rzeczy - obstawiałam, że jesteś gdzieś w połowie studiów, ew.
            > tuż po.

            Jakieś 1,5 roku po :)

            Ja na Twoim miejscu raczej nie brałabym się za chiński (zwłaszcza, że to nie Tw
            > oja pasja, tylko coś, co wydaje Ci się teraz opłacalne). Zanim nauczysz się teg
            > o języka na tyle dobrze, by móc go zacząć wykorzystać w pracy i powoli uczynić
            > z niego Twój duży atut, będziesz po trzydziestce. Do tego czasu mógłbyś się już
            > się całkiem przyzwoicie ustawić i wyspecjalizować w jakiejś innej dziedzinie.

            Problem w tym, że pomimo tego, iż głowa dymi mi się od zastanawiania się, nie widzę żadnej sensownej dziedziny, w której mógłbym się specjalizować.

            Skończyłem g..wniany kierunek - Stusunki Międzynarodowe na UJ (specjalność: Europeistyka). Ten kierunek można studiować również zaocznie a także wybrać jedną z tysiąca prywatnych szkół. Niestety perspektywy nie są najlepsze. Ukończyłem też niedawno podyplomowe Zarządzanie Funduszami UE na AGH i od ok. 1,5 roku pracuję jako specjalista od funduszy UE/ Fundraiser (choć "specjalista" to w moim przypadku za duże słowo). Z Funduzy można nieźle żyć, pod warunkiem, że człowiek ma doświadczenie i umie się zakręcić (własne firma etc.). Problem w tym, że Programy Operacyjne są na wyczerpaniu a następna transza (prawdopodobnie b. mocno okrojona) wejdzie dopiero po 2014 roku. Fundusze to niestety nie był za dobry pomysł. Najdalej za parę miesięcy spodziewam się stracić robotę i pewnie wówczas dołącze do armii przemierzającej miasta z CV w rękach. Myślałem o finansach, które wydają się dość perspektywiczne i które co nieco mnie interesują (choć bardziej lubię ogólną makroekonomię). Ale przecież tam też konkurencja jest ogrmona. Nawet, gdybym si,e zdecydował, to później- powiedzmy jako student 1-2 roku zaczynałbym od zera mając za konkurentów młodych wilczków lat 21, którzy z pocałowaniem ręki zasuwaliby na darmowych stażach/ praktykach. W księgowości jeszcze większa breja a tam dodatkowo musiałbym sporo się nauczyć. Prawda jest taka, że na w miarę stabilną i nieźle płatną pracę mogą w chwili obecnej liczyć: lekarze, farmaceuci, specjaliści IT, ewentualnie budowlańcy i finanściści (ale będę się upierał, że to dobre dla specyficznych ludzi). To by było na tyle... Nic, tylko się powiesić :/

            Jeśli jednak zdecydujesz się na chiński, to polecam intensywny kurs językowy pl
            > us duuuużo pracy własnej, potem roczny wyjazd. Na pewno nie bawiłabym się w zao
            > czne kulturoznawstwo, gdzie będziesz miał dużo mało potrzebnych Ci przedmiotów
            > (i za które zapłacisz nie mniej niż za kurs). Tyle że musisz być przygotowany n
            > a systematyczną naukę, na otwieranie podręcznika i włączanie nagrań codziennie
            > po powrocie z pracy (choćby i nie chciało Ci się jak nie wiem co) i na naukę w
            > każdy weekend. Jeśli w połowie drogi do celu Ci się odechce, to zostaniesz z ni
            > czym - co najwyżej z turystyczną znajomością języka. I znów - gdyby chiński był
            > Twoją pasją, to zapewne nie uznałbyś tego za stratę czasu, ale jeśli ma być to
            > inwestycja w przyszłość... to cóż...

            Ja bardzo się interesuję otaczającym mnie światem. Chin nie kocham, ale jeśli miałbym się o nich uczyć, to pewnie bym się nie załamał. Po prostu kombinuję nad jakąś niszą. Nie sądze, by w najbliższych latach sytuacja na rynku pracy znacząco się zmieniła. Nadal będzie kilkanaście procent bezrobocia + armia zatrudnionych na śmieciowych fuchach + armia na etacie za żałosną kasę znacznie poniżej oficjalnej średniej. Nie za bardzo mam ochotę być jednym z nich. Chyba jednak wybiłaś mi z głowy ten chiński.

            > Oczywiście nieco inaczej to wygląda, jeśli jesteś baaaardzo zdolny językowo. Ja
            > kich języków i z jakimi efektami uczyłeś się do tej pory?

            Jeśli chodzi o samo zapamiętywanie zwrotów, to jestem w tym całkiem niezły. Przyznam jednak, że nauka języków zupełnie nie sprawia mi frajdy. Teoretycznie po moim kierunku na czołowej rzekomo uczelni powinienem znać przyzwoicie 2 języki. Tutaj niestety wyszło moje lenistwo i do tego się przyznaje. Co do angielskiego, to mam zaledwie FCE i przygotowuję się do CAE, natomiast Niemiecki... uczyłem się go wiele lat, miałem zawsze przyzwoite oceny a teraz... poszedłem na kurs finansowany z PO KL na poziomie A2 i... nie błyszczę. Inna sprawa, że zupełnie nie mam czasu się uczyć. Na sprawdziany przygotowuję się . Studia podyplomowe i umysłowa robota przed kompem po 8-9h dają się we znaki. Poza tym angielski ma priorytet. Lepiej chyba znać jeden język porządnie, niż dwa na poziomie średnio- zaawanowanym. Niemieckim zajmę się później, choć ponoć ten pociąg też już odjechał. Media informują, że dziś aby dostać robotę choćby w centrum outsourceingu wypada znać jakieś bardziej egzotyczne języki.
            • Gość: Tawananna* Re: Język chiński - perspektywy ? IP: *.adsl.inetia.pl 26.02.11, 19:17
              > Nawet, gdybym si,e zdecydował, to później- powiedzmy jako student 1-2 roku
              > zaczynałbym od zera mając za konkurentów młodych wilczków lat 21

              Jeśli zdecydujesz się na przekwalifikowanie się / wyspecjalizowanie, to i tak będziesz w dużej mierze zaczynać od zera, rywalizując z młodymi wilczkami. Taka smutna prawda.

              Moim zdaniem chiński to kiepski pomysł, bo opóźniasz sobie ten start znacznie - po roku czy dwóch średnio intensywnej nauki chińskiego będziesz mógł wpisać to sobie w CV co najwyżej do rubryki "hobby".

              Sam przyznajesz, że nauka języków nie sprawia Ci frajdy i, ogólnie rzecz biorąc, na myśl o językach ogarnia Cię lenistwo. Wyniki masz baaardzo przeciętne - angielski przed poziomem CAE jest OK, ale bez szału; słabe A2 z niemieckiego to żaden poziom. W przypadku absolwenta stosunków międzynarodowych taka znajomość języków nie jest nawet przeciętna, jest zwyczajnie słaba.

              Nie wróżę Ci powodzenia z chińskim - piszę to zupełnie bez złośliwości; lepiej oszczędzić sobie zawczasu dużych rozczarowań. Jeśli chodzi o ten język, zasadzie wszystko przemawia przeciwko Tobie :(.

              Moim zdaniem: zastanów się dobrze, jakie są Twoje mocne strony - atuty, które naprawdę masz, a nie takie, o których słyszałeś, że warto byłoby mieć. Pracujesz od półtora roku jako specjalista od funduszy UE / fundraiser, zapewne wcześniej miałeś za sobą jakąś inną pracę / praktyki / inne doświadczenia. Wiem, fundusze unijne to trochę taka zbiurokratyzowana, rządząca się własnymi regułami bajka oderwana od reszty świata, ale GDZIEŚ się to Twoje doświadczenie da wykorzystać. Nie myśl o sobie jako osobie, która ma zaczynać od zera - pomyśl, jak połączyć to, co robiłeś do tej pory z tym, czego dopiero się nauczysz, co chciałbyś robić w przyszłości. W ten sposób nawet jeśli niby zaczynasz "od zera" nowy wyścig, masz spore fory przed innymi, 21-letnimi zawodnikami ;). Naprawdę, robiłam w życiu już różne rzeczy i w najbardziej zaskakujących momentach okazywało się, że doświadczenie, wiedza czy umiejętności zdobyte w ramach jakiejś pracy/studiów/wolontariatu itd. nagle przydają się w zupełnie innym miejscu w bardzo dziwnych konfiguracjach.
              • szatek100 Re: Język chiński - perspektywy ? 26.02.11, 19:52
                > > Nawet, gdybym si,e zdecydował, to później- powiedzmy jako student 1-2 rok
                > u
                > > zaczynałbym od zera mając za konkurentów młodych wilczków lat 21
                >
                > Jeśli zdecydujesz się na przekwalifikowanie się / wyspecjalizowanie, to i tak b
                > ędziesz w dużej mierze zaczynać od zera, rywalizując z młodymi wilczkami. Taka
                > smutna prawda.

                Dlatego właśnie myślę o finansach, które wydają się być dosyć uniwersalne. Jest masa firm zajmujących się najróżniejszymi zagadnieniami, w których znajomość rynku kredytów czy choćby podstawowa wiedza z rachunkowości zawsze się przyda- nawet na stanowisku, gdzie nie będzie to podstawowa funkcja.
                >
                > Moim zdaniem chiński to kiepski pomysł, bo opóźniasz sobie ten start znacznie -
                > po roku czy dwóch średnio intensywnej nauki chińskiego będziesz mógł wpisać to
                > sobie w CV co najwyżej do rubryki "hobby".

                Chyba tak. 26 lat to najwyższy (ostateczny?) czas, by zacząć coś "na poważnie".

                > Sam przyznajesz, że nauka języków nie sprawia Ci frajdy i, ogólnie rzecz biorąc
                > , na myśl o językach ogarnia Cię lenistwo. Wyniki masz baaardzo przeciętne - an
                > gielski przed poziomem CAE jest OK, ale bez szału; słabe A2 z niemieckiego to ż
                > aden poziom. W przypadku absolwenta stosunków międzynarodowych taka znajomość j
                > ęzyków nie jest nawet przeciętna, jest zwyczajnie słaba.

                Słaba- biję się w pierś. Kiedy skończę z angielskim (mam zamiar uporać się z certyfikatem w ciągu najdalej roku- z zaskórników będę opłacał sobie nauczycielkę) powrocę do niemieckiego. Gdybym posiedział za 2-3 miesiące, myślę , że wróciłbym do poziomu B1 (bo mniej więcej tyle sobą reprezentowałem). Mam tylko nadzieję, że wcześniej adepci tego języka w dużej części zasilną szeregi pracowników za Odrą, bo jak narazie słyszę opinie, że nawet ang + niem na C1 nie robią szału.

                Moim zdaniem: zastanów się dobrze, jakie są Twoje mocne strony - atuty, które n
                > aprawdę masz, a nie takie, o których słyszałeś, że warto byłoby mieć. Pracujesz
                > od półtora roku jako specjalista od funduszy UE / fundraiser, zapewne wcześnie
                > j miałeś za sobą jakąś inną pracę / praktyki / inne doświadczenia. Wiem, fundus
                > ze unijne to trochę taka zbiurokratyzowana, rządząca się własnymi regułami bajk
                > a oderwana od reszty świata, ale GDZIEŚ się to Twoje doświadczenie da wykorzyst
                > ać. Nie myśl o sobie jako osobie, która ma zaczynać od zera - pomyśl, jak połąc
                > zyć to, co robiłeś do tej pory z tym, czego dopiero się nauczysz, co chciałbyś
                > robić w przyszłości. W ten sposób nawet jeśli niby zaczynasz "od zera" nowy wyś
                > cig, masz spore fory przed innymi, 21-letnimi zawodnikami ;). Naprawdę, robiłam
                > w życiu już różne rzeczy i w najbardziej zaskakujących momentach okazywało się
                > , że doświadczenie, wiedza czy umiejętności zdobyte w ramach jakiejś pracy/stud
                > iów/wolontariatu itd. nagle przydają się w zupełnie innym miejscu w bardzo dziw
                > nych konfiguracjach.

                Eh. myślę... I, jak wspomniałem, niedługo głowa mi pęknie od myślenia

                pozdrawiam
      • Gość: Eff Re: Język chiński - perspektywy ? IP: *.ostnet.pl 06.03.11, 19:17
        Mogłabym się dowiedzieć czy sinologia dzienna jest w Krakowie? I czy trzeba mieć na wstępie jakieś podstawy? Będę bardzo wdzięczna za odpowiedź.
    • Gość: studentin Re: Język chiński - perspektywy ? IP: *.play-internet.pl 26.02.11, 21:45
      Chiński jest zajebiście trudnym językiem - zanim się go nauczysz, będziesz miał kilka lat w plecy, a tak naprawdę nie wiadomo, co się przez te lata wydarzy, jak będzie wyglądała sytuacja na rynku pracy, etc. To nie tylko zupełnie obcy alfabet, ale też trudna wymowa, w której jeden fałszywy ton zmienia znaczenie tego, co próbujesz powiedzieć. Skoro to nie jest Twoje marzenie, to chyba nie warto, bo nie wiesz, czy to się rzeczywiście przyda.

      Poszukaj jakiejś innej niszy - może turecki, hindi?

      Na pewno nie pchaj się na jakieś zaoczne kulturoznawstwo - jeśli już, to jakiś kurs językowy i dużo pracy własnej. Na codwutygodniowych zjazdach nie masz szansy nauczyć się porządnie żadnego języka, a wydasz więcej, niż na kurs.
      • Gość: gość Re: Język chiński - perspektywy ? IP: *.play-internet.pl 26.02.11, 22:45
        Ja znam ludzi na zaocznych filologiach-część zaczęła język od podstaw, część robi kontynuację. Ludzie, którzy zaocznie się uczyli od podstaw języka, to po licencjacie znają np. niemiecki na takim poziomie typu A2. A na takim poziomie to ja byłam na początku liceum. Więc odradzam zaocznie filologie od zera. A jak Ty chcesz robić kulturoznawstwo z nauką chińskiego 240 godzin przez studia, to może przerobisz poziom A1. Zresztą to nie jest jakaś super specjalizacja chińska, bo na każdych studiach ma się ,,pakiet" 240h nowożytnego języka obcego.Lepiej już zainwestuj w dobry kurs językowy, bo na kulturoznawstwie będziesz miał dużo ,,dupereli" nie związanych z językiem. Możesz równie dobrze wziąć indywidualne lekcje j. chińskiego, bo początek może być ciężki. Ja sama w szkole miałam j. rosyjski, a teraz uczę się j. arabskiego, bo moja uczelnia umożliwia naukę tego języka i wiem, że nauka nowych literek itp. jest potrzebna
      • Gość: mmm Re: Język chiński - perspektywy ? IP: *.adsl.inetia.pl 26.02.11, 22:56
        Mam okazję uczyć się chińskiego. I wcale nie jest ,,zajebiście trudny". Nie jest też łatwy, jest po prostu inny:) W Krakowie jest Instytut Konfucjusza i chyba tam powinieneś iść. Zaoczne kulturoznawstwo to kontakt z językiem w weekend raz na 2 tygodnie, czyli jak na chiński trochę za mało.
        A co do Autora: ty nie licz, że na dźwięk słowa ,,chiński" pracodawcy padną na kolana a w ambasadzie powitają czerwonym dywanem. Jak chcesz isę uczyć, to ucz sie dla siebie, rozszeszenia horyzontów itd.
        • Gość: studentin Re: Język chiński - perspektywy ? IP: *.play-internet.pl 27.02.11, 10:40
          A na jakim etapie nauki jesteś? Bo do pewnego poziomu każdy język wydaje się łatwy, potem zaczynają się różne schody.
          Poza tym słowa "trudny" i "inny" w kontekście nauki języków obcych mają zbliżone znaczenie - im bardziej język różni sie od tego, co już znasz tym więcej musisz się nauczyć.
          Przy czym nie mam zamiaru nikogo zniechęcać i wmawiać, że nie da się nauczyć. Pewnie, że się da. Ale autor próbuje wykombinować sobie niszę na rynku pracy (co oznacza, że brak mu determinacji osoby zafascynowanej danym obszarem językowym), ma podejście bardzo praktyczne, więc próbuję zasygnalizować, że w praktyce może być różnie.

          • simply_z Re: Język chiński - perspektywy ? 27.02.11, 13:05
            uczyłam się chińskiego z Chinką w ramach dodatkowego lektoratu przez jeden semestr. Sam język wbrew pozorom nie jest taki trudny -nawet ideogramow da się spokojnie nauczyc ,najgorsza jest wymowa. Chinski jako jezyk tonalny zawiera się w 4 tonach ,czyli słowo powiedziane na innym tonie oznacza już cos innego , a aparat mowy dorosłego człowieka jest już na tyle ukształtowany ,że nauczenie się chińskiego sprawia nam trudność.
            Może japoński? podobno wymowa jest łatwiejsza ...
            zadałabym natomiast pytanie, co było gdybyś autorze wątku miał jeszcze raz wybierać studia ,na co byś się zdecydował ? czy w czasie studiów obudziły się w tobie nowe zainteresowania czy też dały o sobie znać niezrealizowane ambicje...
            • szatek100 Re: Język chiński - perspektywy ? 28.02.11, 19:24
              Nie mogę wysłać odpowiedzi, bo mi się wyświetla, że niby spam zamieszczam
              • simply_z Re: Język chiński - perspektywy ? 28.02.11, 20:06
                jak to spam?;)
                moze piszesz slowo na V..;)
                probuj jako niezalogowany
                • szatek100 Re: Język chiński - perspektywy ? 01.03.11, 08:16
                  Spróbuję jeszcze raz: partiami :)

                  Simply z:

                  zadałabym natomiast pytanie, co było gdybyś autorze wątku miał jeszcze raz wyb
                  > ierać studia ,na co byś się zdecydował ? czy w czasie studiów obudziły się w to
                  > bie nowe zainteresowania czy też dały o sobie znać niezrealizowane ambicje...

                  Tak szczerze, gdybym miał dzisiejszą wiedzę ? Poszedłbym (uwaga!) na ... farmację. Zupełnie mnie to nie interesuje, ale z biologią i chemią nigdy nie miałem żadnych problemów. Pomęczyłbym się 5,5 roku (z czego 2 środkowe miałbym de facto wyjęte z życiorysu) ale dzisiaj byłbym ekskluzywnym ekspedientem, który za 3 koła na rękę miesięcznie bez większych stresów i obaw o przyszłość wydaje leki, a po 8 godzinach idzie do domu, gdzie może poświęcić się swoim prawdziwym zajawkom- książkom, filmowi, muzyce.

                  Jestem zdeklarowanym humanistą - z pasji, a nie z przymusu. Zawsze uważałem, że tzw. "wyścig szczurów" objawiający się obsesyjnym "inwestowaniem w siebie", "robieniem staży" etc. jest dobry dla ludzi ograniczonych. Wielu moich znajomych (całkiem niegłupich ludzi) podzielało tą opinię. Do szczęścia wystarczyłby mi przyzwoity standard za niewygórowaną cenę w postaci odpowiedzialności czy stresu. Niestety dopiero jakiś czas temu zrozumiałem, że naoglądałem się za dużo amerykańskich filmów. U nas bowiem nie ma wyścigu szczurów (czyli wyścigu po zaszczyty) lecz najzwyklejszy wyścig o przetrwanie. Ludzie wychodzą z siebie, by utrzymać się na powierzchni, założyć rodzinę, kupić mieszkanie etc. Przy dzisiejszych zarobkach i cenach nie wszystkim będzie to dane.
                • szatek100 Re: Język chiński - perspektywy ? 01.03.11, 08:27
                  Kiedy dostałem się na studia, myślałem, że będzie fajnie i JAKIEŚ perspektywy są- bo to UJ, bo wchodzimy do UE, bo skoro było tylu na jedno miejsce, to nie może to być byle co. Tymczasem już na 3-4 roku pomiędzy ludźmi zaczęły się rozmowy "co my k...wa najlepszgo zrobiliśmy, że wybraliśmy ten kierunek?" Już wtedy wiedziałem, że na tej łajbie do żadnego brzegu nie dopłynę. Znajomi zaczynali często jakiś drugi kierunek - mniej lub bardziej sensowny. Rozstrzał był od prawa i ekonomii poprzez wszelakie filologie i kulturoznastwa na budownictwie skończywszy. Trzeba było zacząć działać, ale wolałem schować głowę w piasek i urządzić sobie bal na Titanicu. A poza tym była hossa i skoro słabsi od nas znajdowali robotę, to pewnie również i my zostaniemy przytuleni do jakiegoś banku czy urzędu. Hossa się skończyła a kryzys został zatkany forsą z drukarki (i pewnie jeszcze do nas wróci ze zdwojoną siłą)

                  Kiedy patrzę teraz na moje koleżanki i moich kolegów, to widzę świeżo upieczonych inżynierów budowy maszyn, robotyki czy wiertnictwa, programistów, speców od telekomunikacji, aplikantów adwokackich, farmaceutów, lekarzy. Nawet kolega z czasów szkoły podstawowej, który ukonczył filologię na dość przeciętnie notowanej uczelni wylądował w mundurówce i ma stabilną pracę za przyzwoite pieniądze z perspektywami awansu. Znam ich od lat i nie uważam się za głupszego od nich (a od niektórych, nie popadając w narcyzm, wręcz nieco mądrzejszego). Dziś oni często nie zarabiają więcej ode mnie, ale są na "on the right track". Chciałbym uniknąć takiej sytuacji, kiedy za kilka lat się spotkamy i oni będą szanowanymi, spełnionymi zawodowo i prywatnie specjalistami i tylko jeden w towarzystwie będzie absolwentem śmiesznego , pseudoprestiżowego kierunku, który przy dobrych wiatrach będzie pędził żywot biurowego gryzipiórka za 2/3 średniej krajowej a przy wiatrach złych- pana od ulotek. Oni będą jeździć wspólnie na zagraniczne wakacje, a ja będę podpierał słupy przy drodze. Zresztą jesteśmy w takim wieku, że świeżo poznane panie często na wstępie dopytują, czym się w życiu zajmujesz (w domyśle : ile zarabiasz i jakie masz perspektywy). W tej chwili mogę jeszcze błysnąć, że robię w konsultingu związanym z UE. Tylko co później ?

                  Oprócz nauk społecznych i humanistyki, które są moimi prawdziwymi pasjami, interesuję się nieco ekonomią (choć raczej na poziomie ogólnych trendów w polskiej i międzynarodowej gospodarce, niż rozliczeń międzyokresowych w firmie pana X) . Czytam w gazetach, że na finansistów będzie popyt w najbliższych latach (choć wiem, że do takich rewelacji trzeba podchodzić z dystansem). Postanowiłem zatem pójść na zaoczne FiR na UEK w Krakowie - przyzwoita uczelnia, która nie śmieszy w CV i gdzie czegoś mnie nauczą. Licencjat zrobię w okolicach 29 roku życia i w tym samym terminie planuje znać już dobrze angielski i przyzwoicie niemiecki oraz mieć trochę doświadczenia w pracy biurowej/ funduszach UE. Problem w tym, że jak już wspomniałem, olałem maturę, bo w moich czasach była ona tylko uciążliwą formalnością przed wstępniakiem na studia. Teraz czytam, że na zaoczynch biorą pod uwagę oceny maturalne z historii i języka natomiast na zaocznym SUM- średnią ze studiów. A ja miałem z matury 3 i 4 a na studiach średnią poniżej 4 (choć poratowała mnie dobra praca magisterska i promotor wspominał nawet coś o doktoracie). Kumpel twierdzi, że jedynym kryterium na zaoczne FiR jest tak naprawdę dowód wpłaty czesnego. Oby, bo ponowne podchodzenie do matury, by się dostać to już mała przesada

                  pozdrawiam i przepraszam, że tak się rozpisałem :)
                  • Gość: simply_z Re: Język chiński - perspektywy ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.03.11, 13:12
                    straszny smutek i desperacją biją z twojego postu ale trochę to rozumiem.
                    Tez studiowalam sm (jako drugi kierunek ,pierwszy mam konkretniejszy ,aczkolwiek teraz wybralabym cos innego). Same studia świetne ale zbyt teoretyczne i bardzo słabo wykladane na uj.Mialam porownanie z zagranicą i tam ten kierunek pod wzgledem merytorycznym i praktycznym wyglada dużo sensowniej. Szkoda ,ze nie zalapales sie na system 3+2 ,bo po licencjacie mogles wziac wlasnie cos ekonomicznego lub w ogole calkiem nowego.
                    Dziwię się ,że nie wyjechalas na stypendium zagraniczne .np. do Niemiec ,..mogleś tam podszlifowac jezyk. Opcja z FIR wyglada w miare sensownie ,chociaz jak dla mnie UE też jest dosc slaby ,masa niepotrzebnen teorii ,jedynym atutem jest powiedzmy tytuł...a myslales o wyjezdzie za granice? jakas podyplomowka czy staż ?
                    pozdrawiam
                    • szatek100 Re: Język chiński - perspektywy ? 02.03.11, 14:54
                      Katastrofistą jestem z natury- takim się urodziłem i takim pewnie umrę. Powiesz, że z bardziej pozytywnym nastawieniem pewnie byłoby mi łatwiej, ale ja stoję na stanowisku, że lepiej jest rozczarować się pozytywnie, niż negatywnie. Desperacji jeszcze może nie ma- przecież masa ludzi jest w gorszej sytuacji, niż ja. NIe trzeba się mazać- trzeba kombinować, jak uniknąć potencjalnie katastrofalnych efektów własnych głupich decyzji i zaniechań. Jakiś plan ulożyłem i liczę, że w drugiej połowie roku bezrobocie zacznie spadać. Z roboty chyba tak szybko mnie nie wywalą, bo póki co jestem jedyną osobą w połączonych, liczących ok 30 pracowników firmach, która ma jakiekolwiek pojecie o angielskim. A to czasem jest im potrzebne.

                      Co do studiów- pełna zgoda. Są tak skonstruowane, że można przesiedzieć 5 lat i nie nauczyć się nic. Osobiście sporo czytałem, ale w CV znajomości Huntingtona czy Marcusego sobie przecież nie wpiszę. Gdyby chociaż przycisnęli z językami...

                      Na studiach niestety się rozleniwiłem- przyznaję. Słabo zdana matura zamykała drogę do drugiego kierunku w trybie dziennym (polikwidowali wstępniaki) a na zaoczne nie było kasy.

                      Na stypendium nie jechałem, bo stwierdziłem, że z taką znajomością języka tylko bym się kompromitował.

                      FiR to jedyna sensowna opcja, która przychodzi mi do głowy. Bo i co innego ? Ekonomia ? Tak samo teoretyczna, jak SM. Prawo ? Zbyt długie, ciężkie i ze zdecydowaną nadreprezentacją absolwentów. Logistyka? Jak dla mnie za mało elastyczna. Za informatykę czy telekomunikację czy tym bardziej medycynę przecież się nie chwycę.

                      W Krakowie FiR można studiować tylko na UEK i kilku prywatnych uczelniach. Oczywiście mógłbym zdać jeszcze raz maturę i uderzać na SGH, ale bez przesady - za dużo zmarnowanego czasu a i pieniądze poza moim zasięgiem. Ponoć w XXI wieku statystyczny pracownik kilkakrotnie w ciągu życia będzie zmieniać branże. Myślę, że jeśli będę miał choćby podst wiedzę z podatków czy systemu bankowego, to nawet jeśli mi to nie pomoże, to na pewno nie zaszkodzi.

                      Wyjazdy zagraniczne to koszty, a ja obecnie nie chce ich ponosić. Inwestuję w dokształcanie się. Jeśli wyjadę, to raczej za robotą w przypadku, gdybym nic nie znalazł w Polsce. Na pewno nie mam zamiaru latami siedzieć na bezrobociu. Tylko gdzie wyjechać? Ameryka- bankrut, Irlandia - bankrut, UK- bankrut a kraje niemieckojęzyczne to inna bajka.
                      • Gość: Tawananna* Re: Język chiński - perspektywy ? IP: *.adsl.inetia.pl 03.03.11, 16:59
                        > Wyjazdy zagraniczne to koszty, a ja obecnie nie chce ich ponosić. Inwestuję w d
                        > okształcanie się. Jeśli wyjadę, to raczej za robotą w przypadku, gdybym nic nie
                        > znalazł w Polsce.

                        I to jest moim zdaniem istotny błąd w Twoim rozumowaniu. Są kierunki, w przypadku których wyjazd za granicę (na studia/wolontariat/do pracy, zwł. sensownej) jest atutem, i takie, gdzie jest on wręcz podstawą. Moim zdaniem stosunki międzynarodowe należą, m.in. obok filologii, do tej drugiej grupy.
                        • szatek100 Re: Język chiński - perspektywy ? 03.03.11, 22:09
                          W ostateczności mógłbym rozważyć jakiś wolontariat zagraniczny. Mam nawet zapisaną stronę z linkami. Gdybym się wbił na ten FiR i nie miałbym roboty, to może dałoby się katapultować gdzieś do Niemiec (nie wiem, czy ten słynny ERASMUS nie nakłada ograniczeń wiekowych). Najpierw jednak chcę zdać CAE- to mój fetysz, jako absolwenta. Zresztą wolontariat jest dobry, jeśli chcesz zostać lekkoduchem- obieżyświatem .Wątpię, by to coś realnie dało w kwestii zawodowej. W MSZ panuje ogromna konkurencja -od kandydatów do służby dyplomatycznej oczekują dwóch języków na C1 (najlepiej z certyfikatami) i znajomości zagadnień merytorycznych, a zarobki, jakie oferują to śmiech na sali (przynajmniej, jak na Warszawę). MON, MRR ? Podejrzewam, że też ciężko- a poza tym nie jestem córką Rostowskiego. Prawda jest taka, że jak nie masz farta, bądź wieloletniego, konsekwentnie realizowanego planu, to po SM możesz zostać klepaczem w centrum outsourceingu typu Capgemini czy Hewitt. Jak znasz angielski, to zarobisz mniej, niż 2 koła na rękę. Jeśli znasz drugi język - w porywach 2,5. Sama robota zupełnie nie rozwija i ci, którzy się tam zasiedzą, mogą później żałować, kiedy "fabryczki" przeniosą się na Ukrainę czy na Bałkany.
                          • Gość: gość Re: Język chiński - perspektywy ? IP: *.dynamic.chello.pl 04.03.11, 19:22
                            trochę to przerażające, to co piszesz. Naprawdę 2 języki biegle to dużo? Dla absolwenta SM to powinna być raczej norma? Tzn. ja studiuję na UW, filologię (na I roku), ale i dla moich znajomych z instytutu i wielu innych kierunków znajomość dwóch języków biegle (angielski + francuski/niemiecki/hiszpański) już na początku studiów to norma (żeby dostać się na sgh musisz mieć zdaną rozszerzoną maturę z 2 języków obcych, chociaż matura ma raczej śmieszny poziom, ale mimo wszystko jakiś tam wyznacznik to jest...). Ja biegle posługuję się francuskim, trochę gorzej angielskim (ale CAE mam wymęczone) + portugalski i hiszpański jako języki "studiowane", no i kataloński i włoski raczej rozrywkowo, bez określonego celu nauki. I to jest raczej norma, nie jestem szczególnym orłem. Więc to jest chyba ten moment, w którym budzisz się z ręką w nocniku (co do języków i planowania kariery) :)
                            A co do chińskiego - na uw jest sinologia. Zresztą tak jak całe mnóstwo innych egzotycznych języków. Ale takie kierunki zwykle robi się "rozrywkowo", bo może specjalistów jest niewielu, ale i zapotrzebowanie nieduże.
                            • simply_z Re: Język chiński - perspektywy ? 06.03.11, 20:11
                              > ystko jakiś tam wyznacznik to jest...). Ja biegle posługuję się francuskim, tro
                              > chę gorzej angielskim (ale CAE mam wymęczone) + portugalski i hiszpański jako j
                              > ęzyki "studiowane", no i kataloński i włoski raczej rozrywkowo, bez określonego
                              > celu
                              jasne ,masz 20 lat i mowisz biegle po portugalsku;)
                              ciekawe czy w Brazylii zroumialbys/abyś choć slowo.
                            • Gość: Tawananna* Re: Język chiński - perspektywy ? IP: *.adsl.inetia.pl 07.03.11, 18:03
                              > Ja biegle posługuję się francuskim, tro
                              > chę gorzej angielskim (ale CAE mam wymęczone) + portugalski i hiszpański jako j
                              > ęzyki "studiowane", no i kataloński i włoski raczej rozrywkowo, bez określonego
                              > celu nauki. I to jest raczej norma, nie jestem szczególnym orłem.

                              Nie, to zdecydowanie NIE jest norma. Większość osób nawet nie zaczyna nauki więcej niż trzech języków. Dobra znajomość dwóch języków obcych na początku studiów zresztą również normą nie jest.
                      • simply_z Re: Język chiński - perspektywy ? 03.03.11, 18:43
                        ewentaulnie probuj sum zaoczny wydzial zarzadzani ,specjalnosc rachunkowosc albo controlling i uderzaj w ksiegowosc ,przy okazji podszlifuj niemiecki.
                        Sek w tym ,że widzę ,że brak ci do tego wszystkiego serca ,plus wrodzony katastrofizm...
                        np. wyjazd zagraniczny ,uwierz mi wyjezdzali ludzie ze znajomością na poziomie A2 ,ja sama też nie bylam na tyle zaawansowana.Jakis staż zagraniczny nie jest złą opcją ,a nie do konca jestem przekonana czy w Polsce poprawi sie na tyle ,w przeciągu 3 lat ,zebys zaczął zarabiać naprawdę przyzwoicie.
                        weź też pod uwagę ,że w Krakowie rynek jest mniej chłonny-za dużo absolwentow ,za malo miejsc pracy czy center biznesowych .
                        • szatek100 Re: Język chiński - perspektywy ? 03.03.11, 22:18
                          simply_z napisała:

                          > ewentaulnie probuj sum zaoczny wydzial zarzadzani ,specjalnosc rachunkowosc alb
                          > o controlling i uderzaj w ksiegowosc ,przy okazji podszlifuj niemiecki.
                          > Sek w tym ,że widzę ,że brak ci do tego wszystkiego serca ,plus wrodzony katast
                          > rofizm...
                          > np. wyjazd zagraniczny ,uwierz mi wyjezdzali ludzie ze znajomością na poziomie
                          > A2 ,ja sama też nie bylam na tyle zaawansowana.Jakis staż zagraniczny nie jes
                          > t złą opcją ,a nie do konca jestem przekonana czy w Polsce poprawi sie na tyle
                          > ,w przeciągu 3 lat ,zebys zaczął zarabiać naprawdę przyzwoicie.
                          > weź też pod uwagę ,że w Krakowie rynek jest mniej chłonny-za dużo absolwentow ,
                          > za malo miejsc pracy czy center biznesowych .

                          NIestety cały ból polega na tym, że w Polsce może mi nie starczyć życia, bym zaczął zarabiać przyzwoicie (a jak wspomniałem, moje oczekiwania nie są wcale astronomiczne) i podnoszenie kwalifikacji wcale nie musi mi pomagać. Czy brakuje mie serca ? Cóż- ja zawsze narzekam, ale swoje robię. Właśnie kolejny wieczór ślęczę nad ang. gramatyką. Jeśli miałbym gdzieś wyjeżdżać, to najchętniej do Niemiec. Szczerze podziwiam ten kraj, lecz nauka ich języka nie sprawia mi frajdy. Mimo to lepiej chyba podciągać się w języku, którego podstawy już się zna, niż próbować czegoś od zera. Po prostu nie ma czasu. A z ofertą wydziału zarządzania jeszcze się zapoznam :)


                          pozdrawiam i dzięki za rady
                          • simply_z Re: Język chiński - perspektywy ? 03.03.11, 23:05
                            masz całkowitę racje co do CApa ,w ogole te centra outsorcingowe szybko pewnie przeniosą się do innych krajow i bedzie dramat.
                            a rozwazales studia techniczne? np; na AGH? maja dosc ciekawe oferty ,np wiertnictwo ,praca po tym jest jak najbardziej ,a jeszcze jak znasz angielski..moglbys zaczepic sie gdzieś w geofizyce Krakow .
                            • szatek100 Re: Język chiński - perspektywy ? 04.03.11, 09:07
                              > masz całkowitę racje co do CApa ,w ogole te centra outsorcingowe szybko pewnie
                              > przeniosą się do innych krajow i bedzie dramat.

                              Niektórzy twierdzą, że tak szybko się nie przeniosą, bo znajomość dajmy na to szwedzkiego czy chorwackiego nawet w Chinach i Indiach jest raczej rzadka. Co innego studenci krakowskich filologii. Nie zmienia to faktu, że "zasiedzenie się" w takiej branży może być na dłuższą metę niebezpieczne, bo oprócz Chin istnieje jeszcze np. Ukraina. Myślę o tym, by zdobyć jakiś zawód, w którym będę się mógł dotrwać do emerytury nie zawracając sobie co chwila głowy "przekwalifikowywaniem się". Osoba, która "tylko" zna dwa języki obce zawsze będzie w gorszej sytuacji, niż specjalista- zwłaszcza po czterdziestce nie mówiąc już o pięćdziesiątce. Do "fachowej" branży - np. logistyka - raczej jej nie przyjmą przy takiej konkurencji i takiej mentalności pracodawców. Pozostanie (przy odrobinie szczęścia) oprowadzanie zagranicznych turystów po krakowskim rynku, bądź też po prostu kasa w supermarkecie.

                              > a rozwazales studia techniczne? np; na AGH? maja dosc ciekawe oferty ,np wiertn
                              > ictwo ,praca po tym jest jak najbardziej ,a jeszcze jak znasz angielski..moglb
                              > ys zaczepic sie gdzieś w geofizyce Krakow

                              Haha! Prawie oplułem monitor, jak to przeczytałem :) Wiertnictwo wydaje się być dobrą branżą. Miałem znajomego w liceum- był raczej przeciętnym uczniem (choć klasa o profilu mat-inf. prezentowała wysoki poziom) a na Wiertnictwo poszedł "a bo tak". Niektórzy moi znajomi uważali, że był dość głupkowaty, ale miał talent do "obracania się". W czasie studiów skorzystał z oferty wakacyjnego wyjazdu na Alaskę (te słynne "ryby"), był też na praktyce we Włoszech. Po studiach wysłał CV do jakiegoś niemieckiego potentata w wiertnictwie i... przyjeli go. Teraz siedzi w Reichu, choć jak sam przyznaje, po niemiecku nie mówi a angielski ma raczej komunikatywny.

                              Drugi kumpel skończył Mechanikę i Budowę Maszyn a teraz po cichu myśli o SUM z Wiertnictwa (po cichu- bo jego pracodawca patrzy na te plany bardzo niechętnym okiem - a zwalnianie przychodzi mu łatwo) . Swojego młodszego brata, który wcześniej wyleciał z Metalurgii czy Materiałoznastwa też wypchnął na Wiertnictwo.

                              Sprawdziłem na stronach AGH i wychodzi, że są przyjęcia na zaoczne. U kandydatów ze starą maturą biorą pod uwagę język i "przedmiot wiodący", który zdawał dany delikwent (czyżby j. polski?)

                              Pomysł wydaje się fajny, ale czy to bardziej realne, niż mój fantastyczny pomysł z chińskim? Z matematyki i chemii byłem niezły (nie gorszy, niż wielu znajomych, którzy pokończyli AGH). Z tym, że ja nie miałem kontaktu z tą materią od 7 lat. Przejrzałem ostatnio swój podręcznik do analizy matematycznej z IV kl. LO i stwierdziłem, że nic nie pamiętam. Niby tego materiału nie ma tak dużo, ale pewnie musiałbym poświęcić parę miesięcy na nadrobienie braków - bo i jaki sens składanie papierów, skoro nawet , jeśli mnie przyjmą, to wylecę po semestrze? I do tego jeszcze fizyka..... Musze pogadać ze znajomymi o tym wiertnictwie. Z opowieści kumpla wynika, że studiują tam też jednostki niekoniecznie wybitne.
                              • Gość: simply_z Re: Język chiński - perspektywy ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.03.11, 13:07
                                hej ,
                                co do wiertnictwa ,osoby z mojego otoczenia w tym pracują i powiem ci ,że praca jest (oczywiscie to zawod typowo dla faceta ,kobiety na wiertniach nie uświadczysz) ,mysle ,że mogloby to być realniejsze niż twój chiński;).
                                po 3 latach masz inżyniera ,potem możesz coś dorobić i kto wie ,przede wszystkim jest to zawod/studia unikatowe ,o ile mi wiadomo jedyne w Polsce ,a AGH ma niezłą renomę.
                                Darowalabym sobie na twoim miejscu jakies ekonomiczne badziewia i sporobowala z czymś inżynierskim. Jesli nie czujesz sie dobry w matematyce ,najpierw sprobuj z zadaniami z Krysickiego(analiza matematyczna) ,dostaniesz na alegro albo kupisz na Podwalu w ksiegarni naukowej.Mozesz tez sprobowac pojsc na kilka korepetycji .
                                przedmiot wiodacy na maturze to moze być matematyka..ale dowiedz się ,wydaje mi się ,że nie powinno być tłumow. Malo ludzi rozważa te studia (no bo jak to Polska? przeciez nie jestesmy potentatem naftowym ,bledne myslenie ..nasi specjalisci sa w cenie)
                                a jak czasem slucham opowiesci kuzyna z jego podrozy sluzbowych ,albo ogladam zdjecia z Azji ,Kanady itd..to serce ściska:)
                                > konkurencji i takiej mentalności pracodawców. Pozostanie (przy odrobinie szczęś
                                > cia) oprowadzanie zagranicznych turystów po krakowskim rynku, bądź też po prost
                                > u kasa w supermarkecie.
                                >
                                bez przesady kasa ci nie grozi ,co do turystyki;).cóź sam kurs przewodnicki jest dość drogi ,a egzamin zdaje może 20% dość droga impreza..wiem ,bo się tym interesowalam.
                                • Gość: niecha Re: Język chiński - perspektywy ? IP: *.darnet.pl 04.03.11, 16:24
                                  Podobnie jak autor tematu, jedne studia już skończyłam - chemię na politechnice. Jak jest z pracą w branży, każdy wie. Ponieważ nie widzi mi się wyjazd z kraju (co wiązałoby się z koniecznością uzupełnienia wykształcenia za granicą), również zastanawiam się nad kolejnymi studiami. Tylko czy zaoczne to jest dobre rozwiązanie, bo rozumiem, że właśnie o takich tutaj piszecie. Jak dla mnie, to system zaoczny ma sens, jeżeli już się w działce związanej ze studiami pracuje. Jestem ciekawa Waszych opinii co do sensowności studiowania kierunku inżynierskiego zaocznie.
                                  Jeżeli popełniłam straszny oftop, to przepraszam ale bardzo mnie ta kwestia interesuje.

                                  • simply_z Re: Język chiński - perspektywy ? 04.03.11, 18:32
                                    Podobnie jak autor tematu, jedne studia już skończyłam - chemię na politechnice
                                    > . Jak jest z pracą w branży, każdy wie. Ponieważ nie widzi mi się wyjazd z kraj
                                    > u (co wiązałoby się z koniecznością uzupełnienia wykształcenia za granicą), rów
                                    > nież zastanawiam się nad kolejnymi studiami. Tylko czy zaoczne to jest dobre ro
                                    > związanie, bo rozumiem, że właśnie o takich tutaj piszecie. Jak dla mnie, to sy
                                    > stem zaoczny ma sens, jeżeli już się w działce związanej ze studiami pracuje. J
                                    > est
                                    nie zna branży i nie wiem skad jestes ale dla mnie kolejne studia w twoim przypadku wydają sie troche bezsensowne ,jesli już to polecalabym jakaś podyplomowkę z glowa.
                                    wyjazd za granice? to zalezy ,nie sadze ,zebys musiala tam uzupelniac wyksztalcenie ,jest taka stronka:
                                    iAgora (miedzynarodowa ) ,gdzie dajesz swoje ,cv ,jezykie jakie znasz i od czasu do czasu mozna znalezc cos przyzwoitego.
                                  • Gość: tim Re: Język chiński - perspektywy ? IP: *.rwd.prospect.pl 04.03.11, 19:09
                                    To jest pewnie kwestia tego czy zamierzasz robić coś do czego bardzo solidne podstawy teoretyczne są niezbędne, wtedy zapewne wskazane jest ukończenie studiów dziennych ze znakomitymi wynikami. Natomiast jeżeli będziesz pełnić jakąś funkcję raczej wykonawcy tego co ktoś wymyślił w branży technicznej(czyli to co robi 3/4 inżynierów), to potrzebny jest ci pewien zakres wiedzy teoretycznej, ale pozostała część twojej wiedzy to doświadczenie zawodowe. Ja studiowałem zaocznie budownictwo, 3 lata pracowałem w różnych pierdołach, na 4 roku poroznosiłem cv chyba po 20 firmach, i i gdzieś tak po miesiącu do mnie oddzwonili z małej firmy żebym przyszedł na rozmowę no i mnie przyjęli, co prawda pieniądze były żenujące na początku ale od razu mi wpisywali do książki praktyk i ogólnie to spoko atmosfera była. I nikogo specjalnie nie obchodził mój dyplom co najzabawniejsze, interesowało ich czy mam prawo jazdy, umiem obsługiwać autocada, norme i czy jestem miejscowy żebym się nie zgubił jak mnie po coś poślą.
                                    • Gość: niecha Re: Język chiński - perspektywy ? IP: *.darnet.pl 04.03.11, 19:37
                                      To super, że Ci się udało. Mam tylko pytanie, ile lat temu zacząłeś pracę? Odnoszę wrażenie, że kiedy szłam na studia, świat wyglądał zupełnie inaczej...

                                      Simply_z - podrzucona przez ciebie linka utwierdziła mnie w przekonaniu, że najbardziej opłaca się studiować "ekonomiczny badziew" :/
                                      Dzięki za odpowiedzi, nie będę już się produkować, bo widzę że monopol na katastrofizm ma tutaj szatek ;)
                                      • simply_z Re: Język chiński - perspektywy ? 04.03.11, 19:57
                                        > Simply_z - podrzucona przez ciebie linka utwierdziła mnie w przekonaniu, że naj
                                        > bardziej opłaca się studiować "ekonomiczny badziew" :/
                                        > Dzięki za odpowiedzi, nie będę już się produkować, bo widzę że monopol na katas
                                        > trofizm ma tutaj szatek ;)
                                        ja jestem ekonomistką ( tyle ,że bez jakiejs specjalizacji) ,więc ..może dlatego tak to widze.Nie mialam na celu obrazenie nikogo ,naprawdę.
                                        Ale sytuacja na rynku pracy wyglada naprawdę źle w ostatnim czasie ,bardzo źle..
                                        • Gość: niecha Re: Język chiński - perspektywy ? IP: *.darnet.pl 04.03.11, 20:10
                                          Ależ ja się wcale nie obraziłam ;). Sama mam rodzeństwo po studiach ekonomicznych i z tego, co widzę, radzą sobie nieźle. Ciekawe, że zawsze odradzali mi pójście w ich ślady.
                                          Myślałam o studiowaniu rachunkowości, w tym samym czasie chciałabym się załapać do Capa, czy czegoś takiego. Wiem, że to sieczka niesamowita, ale z racji tego, że jestem z innej bajki, nawet taka praca na początek, niby "w branży" byłaby dla mnie ważna. Tak mi się przynajmniej teraz wydaje.
                                          Inna sprawa, że takich ludzi jak ja jest pełno. Chyba poważnie rozejrzę się za robotą za granicą.
                                          • simply_z Re: Język chiński - perspektywy ? 04.03.11, 20:34
                                            Do capa mam uraz po tym jak zgubili moją aplikację i testy ,stwierdzilam ,że panuje tam w takim razie straszny bałagan ,żeby nie nazwać tego syfem..
                                            rachunkowosc mnie niesamowicie nudzi ,zawsze mam przed oczami obraz tlustej kobiety klepiacej przez 40 lat bilanse ale może sie uprzedzam..
                                            może instytut Metalii w Krakowie? jesli stamtad jestes ,robilam tam kiedys tlumaczen technicznych-kompletny niewypal ale moze szukają kogoś z twoim wyksztalceniem też?
                                            • Gość: niecha Re: Język chiński - perspektywy ? IP: *.darnet.pl 04.03.11, 23:02
                                              Oj, to się w Capie nie popisali...
                                              Nie mam pojęcia o rachunkowości, tak mi przyszło do głowy, że może to być najsensowniejszy z ekonomicznych kierunków (może się mylę?;)). W dłuższej perspektywie planowałam też nauczyć się programowania w VBA, SQL i próbować w analizie. Praca w księgowości miałaby być wybitnie na przeczekanie. Najbardziej boli mnie to, że właściwie dla "papierka" musiałabym wydać ponad 10000 zł.
                                              Pokombinuję jeszcze z wolontariatem w firmie, w której miałam staż - chcieli mnie, ale nie było pieniędzy na etat.
                                              Dzięki za odzew.

                                      • Gość: tim Re: Język chiński - perspektywy ? IP: *.rwd.prospect.pl 04.03.11, 19:57
                                        Ja zacząłem 3 lata temu, ale nie szukałem po dużych renomowanych firmach, tylko po takich mniejszych i średnich, ale budownictwo to jest branża jednak trochę lepsza w Polsce jak chodzi o szukanie pracy niż chemia, moje znajome które kończyły Chemiczny dziennie(bardzo trudny wydział z tego co widziałem po tym ile poświęcały czasu na naukę) miały spore problemy z pracą i część z tego co wiem wyemigrowała.
                                • szatek100 Re: Język chiński - perspektywy ? 05.03.11, 19:11
                                  Wiertnictwo to byłby wybór "wszystko albo nic". Jeśli się dostanę i jakimś cudem utrzymam (zwłaszcza na pierwszym roku, gdzie pewnie "dokładają" ludziom solidną matematykę, fizykę czy chemię) mam tylko dwie możliwości:

                                  1. Łapię nieźle (lub więcej, niż nieźle) płatną pracę w bardzo perspektywicznej branży- w kraju, lub za granicą

                                  2. Zapotrzebowanie na inżywnierów wiertnictwa spada i mnie nie chcą (a bo za stary, a bo studia zaoczne etc.) i w okolicach trzydziestki zostaję z dyplomem niszowej branży, którego nie będzie jak wykorzystać.

                                  Jestem dziś umówiony na meeting z kolesiem bo Budowie Maszyn (tym, który chce robić SUM z wiertnictwa i który ma brata na tym kierunku). Mam nadzieję dowiedzieć się czegoś, co pozwoli mi oszacować moje szanse. Zresztą będzie i drugi kumpel, którego starszy brat oniegdaj... z wiertnictwa wyleciał (ale on, choć całkiem inteligentny i sympatyczny, akurat wybitnie nie lubiał się uczyć).

                                  Co do ekonomicznych badziewi... Wiem, że konkurencja jest tam spora (na pewno o niebo większa, niż na wiertniach), ale dość konkretne studia (typu FiR bądź Rachunkowość i Controlling) wydają się bardziej realnym celem. Samą metematykę może dałbym radę powórzyć w kilka miesięcy. Matematykę, Fizykę i Chemię - z tym będzie duużo ciężej
    • dwa_browarki_i_gitara Nauka chinskiego to hobby a nie inwestycja 04.03.11, 17:19
      Handluję z Chinczykami od wielu lat i robię to po... angielsku. Bo oni tak wolą. To nie są Francuzi i wcale nie chcą, żeby ktoś rozmawiał z nimi w ich języku. Wolą, żeby ich sprawy wewnętrzne pozostały znajome tylko im. Dlatego wymyślili alfabet transkrypcji z chińskiego na łaciński, w którym litery nie pokrywają się z literami w językach europejskich. Język chinski przydaje się, żeby zrozumieć co mówią między sobą. Na tłumaczeniach na chiński nie zarobisz. Weź się lepiej za rosyjski albo francuski (bo rozumiem, że niemiecki i angielski już znasz)
    • Gość: ania Re: Język chiński - perspektywy ? IP: 178.73.49.* 04.03.11, 18:25
      trafiles na glowna, a ze problem znam, to ci odpowiem

      pomysl jest kiepski;

      1. nie jestes pasjonatem chin i tego jezyka, nie przebijesz sie, bo sa ludzie, ktorzy to uwielbiaja i poswiecaja temu wiele wolnego czasu z przyjemnoscia

      2. znam niemalo osob znajacych chinski i niestety majacych problem ze znalezieniem pracy w PL, a przynajmniej srednio platnej pracy; prace glownie maja ci, ktorzy poza chinskim cos potrafia w sensie nielingwistycznym, oferty i stawki ktore znalazles sa realne; potem sie zarabia wiecej, awansuje sie - no ale najpierw musisz miec kwalifikacje np. do pracy w banku, zeby w ogole zaczac;

      3. jesli wydaje ci sie, ze jako nie native po CAE pojedziesz do Pekinu czy miejsca gdzie bedziesz mial mandarynski - jestes w grrruuubym bledzie - niestety, tam oni maja nativov na peczki; tam, gdzie potrzebuja nauczycieli nie nauczysz sie takiego chinskiego, o jakim myslisz; co najwyzej nauczysz sie gotowac w chinskim stylu:)

      4. do dyplomacji tak "nagle nie wskoczysz", handlowac z chinczykami tez nie bedziesz po chinsku tylko raczej po angielsku;

      5. akurat tak sie sklada, ze znam holandie i holenderskie firmy - sam chinski nic ci tam nie da, podobnie jak u nas, bez niderlandzkiego, dosc trudnego dla wielu polakow, bedzie cholernie ciezko,

      proponuje edukacje w finansach, choc nie licz ze bedziesz zaczynal od nie wiadomo jakich stawek...
      • szatek100 Re: Język chiński - perspektywy ? 05.03.11, 19:29
        Gość portalu: ania napisał(a):

        > trafiles na glowna, a ze problem znam, to ci odpowiem

        Tak rodzą się gwiazdy....

        > pomysl jest kiepski;
        >
        > 1. nie jestes pasjonatem chin i tego jezyka, nie przebijesz sie, bo sa ludzie,
        > ktorzy to uwielbiaja i poswiecaja temu wiele wolnego czasu z przyjemnoscia
        >
        > 2. znam niemalo osob znajacych chinski i niestety majacych problem ze znalezien
        > iem pracy w PL, a przynajmniej srednio platnej pracy; prace glownie maja ci, kt
        > orzy poza chinskim cos potrafia w sensie nielingwistycznym, oferty i stawki kto
        > re znalazles sa realne; potem sie zarabia wiecej, awansuje sie - no ale najpier
        > w musisz miec kwalifikacje np. do pracy w banku, zeby w ogole zaczac;
        >
        > 3. jesli wydaje ci sie, ze jako nie native po CAE pojedziesz do Pekinu czy miej
        > sca gdzie bedziesz mial mandarynski - jestes w grrruuubym bledzie - niestety, t
        > am oni maja nativov na peczki; tam, gdzie potrzebuja nauczycieli nie nauczysz s
        > ie takiego chinskiego, o jakim myslisz; co najwyzej nauczysz sie gotowac w chin
        > skim stylu:)
        >
        > 4. do dyplomacji tak "nagle nie wskoczysz", handlowac z chinczykami tez nie bed
        > ziesz po chinsku tylko raczej po angielsku;
        >
        > 5. akurat tak sie sklada, ze znam holandie i holenderskie firmy - sam chinski n
        > ic ci tam nie da, podobnie jak u nas, bez niderlandzkiego, dosc trudnego dla wi
        > elu polakow, bedzie cholernie ciezko,
        >

        Generalnie źle się stało, że admin wywalił ten wątek na główną. W rzeczywsitości nie dotyczy on bowiem J. Chińskiego - moi rozwówcy już mi to wyperswadowali, podając dwa argumenty:

        1. Jestem za słabym lingwistą, by się za to brać

        2. Chiński to w istocie bardziej hobby, niż biznes.

        O ile pierwszy z argumentów mógłbym jeszcze potraktować, jako podrażnienie ambicji, o tyle drugi w zasadzie zamyka dyskusję.

        > proponuje edukacje w finansach, choc nie licz ze bedziesz zaczynal od nie wiado
        > mo jakich stawek...

        Nie liczę. Wiem jednak, że w finansach problemem jest często samo wbicie się do branży (i utrzymanie w niej)- awanse, podwyżki etc. to daleka perspektywa. Dlatego właśnie myślałem nad czymś niszowym
    • Gość: smile-80 Re: Język chiński - perspektywy ? IP: 89.203.110.* 04.03.11, 21:13
      To zalezy jakie masz wyksztalcenie,bo sam jezyk nie wystarczy. Jezeli masz skonczone dobre studia moze ucz sie lepiej arabskiego. Wyjedziesz do Emiratow Arab. lub Kuwejtu.
    • Gość: ril Re: Język chiński - perspektywy ? IP: *.xdsl.centertel.pl 04.03.11, 23:14
      Osoby znające dobrze chiński nie narzekają na nadmiar ofert i wysokie stawki za tłumaczenie. Wręcz przeciwnie:
      sinoforum.pl/jezyk-chinski/swietne-zarobki-znajacych-chinski/
    • dpp.maketing Re: Język chiński - perspektywy ? 04.03.11, 23:43
      Kiedyś myślałem, że ze względu na skomplikowanie chińskiego nie będzie miał on żadnych szans z angielskim. Ale teraz pracuję z Chińczykami no i ich angielski jest straszny. To już chyba lepiej poduczyć się chińskiego.
      • Gość: xin hua ren Re: Język chiński - perspektywy ? IP: *.adsl.inetia.pl 05.03.11, 12:17
        Język chiński jest prostszy od każdego z języków europejskich (wiem coś o tym, sam znam kilka). Po roku - 1.5 uczciwej nauki można biegle mówić i nieźle pisać. Warunek: lekcje 2-3 razy w tygodniu plus codzienne powtarzanie własne, do tego warto się zaprzyjaźnić z kimś z Chińczyków, by mieć częstszy kontakt naturalny z językiem. W Krakowie jest liczna pula dobrych nauczycieli zarówno natywnych 华人huaren, jak i Polaków (zacznij naukę z Polakiem, potem przejdz do 中国人Chińczyka).
        Gdzie ich spotkac? Instytut Konfucjusza w Krakowie, lub przy studiach dalekowschodnich UJ.

        Młodym ludziom natomiast polecam zdobycie jakiegoś konkretnego zawodu + do tego język, a nie same studia językowe (no chyba że chcesz zostać nauczycielem).
    • pamejudd Zastanawia mnie, jakim idiota trzeba byc... 05.03.11, 12:49
      ...zeby serio zadawac takie pytania.

      Ide o piwo ze w obliczu ekspansji III Rzeszy czy ZSRR rowniez zaczalbys sie "odpowiednio" przygotowywac.
      • szatek100 Re: Zastanawia mnie, jakim idiota trzeba byc... 05.03.11, 19:32
        W takich momentach zawsze zastanawiam się, co artysta miał na myśli
    • Gość: Glaurung Re: Język chiński - perspektywy ? IP: *.helion.pl 07.03.11, 09:18
      Witam,

      Bardzo ożywiona dyskusja, a ponieważ interesuję się tematem, dorzucę do niej swoje trzy grosze.

      Nie czytałem wszystkich postów, ale po kilku mogłem się zorientować, że niektórzy zarzucają Ci skrajny konformizm, a inni po prostu uważają, że bujasz w obłokach. Wg mnie ani jedno ani drugie nie jest prawdą. Prawdą na natomiast jest to, że jeśli jesteś w połowie studiów i zastanawiasz się, jak zabezpieczyć swoją przyszłą karierę, myślenie o j. chińskim tylko pod tym kątem nie jest dobrym punktem wyjścia. A oto dlaczego.

      Wiele osób wcześniej napisało, że to musi wynikać z pasji lub że można to traktować w kategoriach hobby. I to jest prawda. I tylko wtedy można nauczyć się tego języka. Oczywiście pasja to warunek konieczny, ale nie wystarczający. Do tego doliczmy porządnego lektora (najlepiej nativa ze znajomością polskiego lub angielskiego), ciężką (naprawdę ciężką) pracę i najlepiej właśnie roczny-dwuletni wyjazd. Wtedy masz szansę opanować ten język (jeśli nie jesteś studentem dziennym sinologii) w ciągu 5-10 lat (zależy od predyspozycji i tej ciężkiej pracy). Jeśli więc rozmawiamy w kategoriach inwestycji, to weź pod uwagę koszt lektora, koszt czasu poświęconego na naukę i koszt wyjazdu do Chin - potem wylicz prawdopodobieństwo znalezienia dobrej pracy, oblicz wartość oczekiwaną wynagrodzenia w przyszłości i policz NPV - jeśli jest mniejsze niż koszty inwestycji - zaniechaj :) Ale żarty na bok.

      Osobiście władam biegle angielskim, j. hiszp. na razie opanowałem w stopniu średniozaawansowanym, znajomość j. francuskiego (zmory z liceum) średniozaawansowana w stopniu biernym (czyli jak czytam, to dużo rozumiem:) ). Teraz, nie mówię tego, żeby się chwalić, ale żeby pokazać Ci, że języki to moja pasja. Przychodzą mi z łatwością. Największym marzeniem było podjęcie nauki chińskiego. Więc podjąłem (nie na studiach, uczę się z lektorem + praca własna). I co mogę powiedzieć na ten temat?

      Powiem krótko. Jeśli nie możesz codziennie wygospodarować conajmniej 3 godzin na samodzielną naukę - zaniechaj. Nauka chińskiego to pożeracz czasu. Siedzisz trzy godziny - ćwiczysz wymowę, pisownię (oraz cierpliwość), gramatykę - i wydaje Ci się, że nic nie zrobiłeś. To naprawdę trudny język. Najgorsza jest składnia. Wydaje Ci się, że znasz pewne słowa i że możesz już zapytać o kilka rzeczy, a tu się nagle okazuje, że nie możesz, bo w zależności od tego co chcesz powiedzieć, musisz inaczej zbudować zdanie, dodać klasyfikator, partykułę itp. itd. Więc to naprawdę musi wynikać z pasji. I tego się trzymaj.

      Moja osobista rada odnośnie kariery. Biegły angielski, biegły rosyjski i najlepiej jeszcze trzeci język (hiszpański, francuski, niemiecki, holenderski, szwedzki albo któryś z języków bałkańskich) + dowolna specjalizacja w biznesie + studia inżynierskie (dowolne wedle zainteresowań). Wydaje się dużo. Ale jeśli chcesz mieć gdzieś ciepłą posadkę, to musisz zainwestować za młodu.

      Pozdrawiam
      • Gość: z. Re: Język chiński - perspektywy ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.03.11, 11:38
        > Moja osobista rada odnośnie kariery. Biegły angielski, biegły rosyjski i najlep
        > iej jeszcze trzeci język (hiszpański, francuski, niemiecki, holenderski, szwedz
        > ki albo któryś z języków bałkańskich) + dowolna specjalizacja w biznesie + stud
        > ia inżynierskie (dowolne wedle zainteresowań). Wydaje się dużo. Ale jeśli chces
        > z mieć gdzieś ciepłą posadkę, to musisz zainwestować za młodu.
        >
        > Pozdrawiam
        no to teraz moje pytanie do ciebie,:
        jakie studia biznesowe ukonczyles i inzynierskie i czy mas swoja upragnioną posadkę?:)
        • Gość: Glaurung Re: Język chiński - perspektywy ? IP: *.helion.pl 07.03.11, 13:11
          Heheheheheh... Oczywiście, że nie, ale to nie znaczy, że nie wiem, co jest teraz w cenie:)
          Pozdrawiam
          • Gość: z. Re: Język chiński - perspektywy ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.03.11, 16:24
            hmm jasne ,tak myslalam.
            tylko ilu jest takich geniuszow,ktorzy nagle mowią plynnie w trzech językach i maja ukonczone przerozne kierunki studiow?;)
            nie popadajmy w paranoję..poza tym jezyk nauczony tylko w Polsce ,bez pobytu w danym kraju ..to trochę jak plywanie w basenie bez wody....


            • Gość: Tawananna* Re: Język chiński - perspektywy ? IP: *.adsl.inetia.pl 07.03.11, 17:58
              > poza tym jezyk nauczony tylko w Polsce ,bez pobytu w
              > danym kraju ..to trochę jak plywanie w basenie bez wody....

              Znaczenie pobytu za granicą jest często przeceniane - oczywiście, taki pobyt może niesamowicie pomóc, zwłaszcza jeśli chodzi o aktywną znajomość języka, ale nie jest nieodzowny (pod warunkiem oczywiście, że ma się możliwości i motywację do wykorzystywania języka w kraju). Nigdy nie mieszkałam w kraju anglojęzycznym, za to spędziłam rok w miejscu francuskojęzycznym. Mój angielski (poziom C2) jest o niebo lepszy od francuskiego...
              • simply_z Re: Język chiński - perspektywy ? 07.03.11, 18:59
                wiesz co to zależy ,z angielskim się zgodzę ale jednak np. hiszpanski ma tyle przeroznych idiomow ,odmian ,że naprawde pobyt tam dopiero pozwala ci na biegłość.
                weźmy też pod uwagę ,że np,taki argentynski jest bardzo odmienny od zwyklego castellano.
                • Gość: Glaurung Re: Język chiński - perspektywy ? IP: *.helion.pl 08.03.11, 10:40
                  Moim skromnym zdaniem efektywna nauka wszystkich języków europejskich (za wyjątkiem języków ugrofińskich i właśnie języków całkiem orientalnych) nie wymaga koniecznie pobytu w obcym kraju. Pobyt pomaga w niej, ale nie jest warunkiem koniecznym. Wszystko de facto zależy od osobistej determinacji i zaangażowania oraz indywidualnych predyspozycji. Pobyt w obcym kraju można zawsze w pewnym niewielkim stopniu zastąpić słuchaniem obcojęzycznych stacji rediowych i telewizyjnych oraz spotkaniami z obcokrajowcami przebywającymi w Polsce. To jest ten sam rodzaj kontaktu z żywym językiem. Co do hiszpańskiego castellano i jego idiomów oraz koniugacji, a także jego latynoskich odmian - uważam, że to dotyczy większości języków. Porównaj choćby niemiecki w Belgii, Niemczech czy Austrii. Porównaj naukę angielskiego, który był szlifowany w Stanach - gdy pojechałem do Irlandii z moim american english nie byłem w stanie na początku w ogóle się odnaleźć. Co do chińskiego zaś, pobyt w tym kraju wg mnie jest niezbędny.

                  Na koniec zachęcam wszystkich rodaków do nauki języków obcych i życzę wytrwałości oraz powodzenia!
                  • Gość: simply_z Re: Język chiński - perspektywy ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.03.11, 11:33
                    nie będę polemizować;) ,jak dla mnie pobyt jest niezbedny i nie chodzi tu tylko o chiński.
                    zreszta mialam skalę porownawczą ,widzialam jak filolodzy dukali na poczatku pobytu i jak dobrze mowili na koniec ,a przeciez spedzili iles godzin wykladow ,cwiczen z jezykiem .
    • wojtek2only Re: Język chiński - perspektywy ? 06.04.11, 15:55
      Nie musisz udawać się do Chin jako wolontariusz. Możesz pojechać tam i zarobić, myśle ze to nie jest zła opcja. Rynek pracy w Chinach ma dosyć sporą lukę jeżeli chodzi o wszelkiej maści specjalistów, nie trudno domyśleć się dlaczego. Jeżeli chodzi o język chiński to i tak i nie. Z jednej strony ze względu na "puzzlowość" języka podstaw jest naprawde łatwo się nauczyć, z drugiej strony im dalej tym rzeczywiście trudniej, ale hej! Przecież język polski jest najtrudniejszym do nauczenia językiem na świecie. Zgodzę się z przedmówcami jeżeli chodzi o znajomość języka angielskiego wśród choćby chińskich biznesmenów - wiem to z doświadczenia, nie mają żadnych problemów z komunikacją w tym języku. Koniec końców (all in all :P ) myślę, że wyjazd do Chin w poszukiwaniu pracy jest świetną okazją do podniesienia kwalifikacji, taka pozycja zdecydowanie wyróżni Twoje CV wśród tysiąca innych. Jakiś czas temu natknąłem się na taką stronę . Organizują praktycznie wszystko. Sam zastanawiam się nad takim wyjazdem od dłuższego czasu.
      • szatek100 Re: Język chiński - perspektywy ? 06.04.11, 16:58
        Mnie już akurat zdążyli wybić ten chiński z głowy, ale zobaczymy. GW pisała niedawno o poszukiwanych językach. Wyszło im, że jakaś nasza firma marketingowa chciała zatrudnić osobę dobrze znającą chiński. Płacili 8 koła brutto. Niestety moje własne obserwacje (przejrzyj posty w tym wątku) tego nie potwierdzają.

        pzdr
Pełna wersja