Roczne policealne kontra prawo

IP: *.promax.media.pl 02.05.11, 15:56
Moja córka chce iść do rocznej szkoły policealnej. Ostatnio przeglądam oferty różnych szkół i moją uwagę zwracają dokumenty i status prawny tych szkół. Roczne szkoły policealne uczą w trybie zaocznym lub wieczorowym. Mają charakter niepubliczny, a za to oferują kierunki różnorodne na podbudowie studiów, np. prawo i administracja, psychologia, język rosyjski, język angielski, reklama, pedagogika, opieka psychopedagogiczna, dietetyka, instruktor ds. uzależnień, itd. Tam pisze, że szkoły same tworzą takie kierunki, jakiś wolny plan. A co najważniejsze szkoły te nie nadają tytuły technika, ani nie wydają świadectwa ukończenia szkoły policealnej. Wydają za to świadectwo po polsku( niektóre po angielsku)-mniemam, iż z wykazem ocen i przedmiotów oraz jakiś dyplom specjalisty, np. ktoś uczęszczał na terapię uzależnien to ma na dyplomiku specjalista ds. uzależnień. Czy myślicie, że te szkółki działają zgodnie z prawem?, te ich świadectwa nie mają wzoru narzuconego przez MEN, a więc co za tem idzie czy są zatwierdzone /dopuszczone przez MEN czy taki dyplom ma jakieś znaczenie nawet jak już by ktoś znalazł pracę?
    • Gość: lemonka Re: Roczne policealne kontra prawo IP: *.promax.media.pl 02.05.11, 16:06
      "Jakie uprawnienia daje szkoła roczna?

      Po ukończeniu szkoły jednorocznej uzyskasz specjalizację w określonym zawodzie.

      Szkoła jest świetnym rozwiązaniem dla osób, które w krótkim czasie chcą podnieść swoje kwalifikacje oraz pracują w danym zawodzie.

      Po zakończeniu nauki słuchacz otrzymuje dyplom oraz certyfikat

      w j. polskim i j. angielskim."
    • Gość: gość Re: Roczne policealne kontra prawo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.05.11, 16:44
      Takie szkoły mogą działać, ale praktycznie rzecz biorąc nie dają żadnego tytułu. Przykładowo jest szkoła ,,prawo i administracja"-nie można po tym być prawnikiem czy urzędnikiem. Ja bym to bardziej traktowała jako jakieś kursy, które nie dają zawodu czy tytułu. Może takie szkółki są dobre jak ktoś ma już jakieś wykształcenie i chce taką szkołę sobie dorobić dodatkowo. Ale taka szkoła sama w sobie nie daje zawodu. Przykładowo jak ktoś skończył psychologię i zajmuje się uzależnieniami, to może sobie dorobić taką szkółkę na terapeutę uzależnień, to można takie coś potraktować jako kurs doszkalający. Proszę córkę przestrzec przed taką szkołą, bo jakby np. chciała zrobić szkołę na terapeutę uzależnień, to musiałaby jednocześnie dorobić studia psychologiczne albo medycynę i specjalizację z psychiatrii (a wtedy zaczęłaby zarabiać mniej więcej w wieku 33-35lat). A jakby dobrze przeczytać opis tej szkoły rocznej z pedagogiki, to ta szkoła uczy na opiekunkę do dziecka. A szkoła z j. rosyjskiego, to tylko kurs języka rosyjskiego, ale nie jest się filologiem. Jakby sobie zrobiła roczną szkołę z administracji, to może to potraktować jako przygotowanie do studiów z administracji, bo żaden urząd itp. jej nie zatrudni z takim papierem. Ze szkół policealnych polecałabym szkołę 2letnią, po której ma się tytuł technika i może się uczyć na fryzjerkę, hotelarza, kosmetyczkę, fotografa, technika farmaceutycznego. Inne szkoły policealne z tytułem technika, które są dobre (ale raczej dla facetów) to szkoły na elektryka, mechanika samochodowego, elektronika itp. Ale odradzam szkoły na technika: administracji, szkołę na sekretarkę czy jakieś inne typowo humanistyczne, bo to dobre szkoły jako przygotowanie do studiów, ale takie szkoły nie zapewnią pracy (chociażby dlatego, że jest sporo magistrów administracji i pracodawca woli zatrudnić magistra niż technika jak i tak i tak da taką samą pensję). Jak córka nie chce iść na studia, to lepiej żeby zrobiła szkołę po której można uzyskać tytuł technika, ponieważ po takiej szkole ma jakieś szanse na znalezienie pracy. A po rocznej szkole nie ma się żadnego tytułu. Może te szkoły mają ładne nazwy np. pedagogika, prawo, ale nie ma się żadnego tytułu jak prawnik czy pedagog. Nie ma się tytułu technika. Takie szkoły są traktowane co najwyżej jako kursy. Te szkoły mają takie ładne nazwy, żeby sobie zwerbować uczniów, którzy myślą, że dostaną pracę typu pedagog, nauczyciel, prawnik czy urzędnik. A tak naprawdę po rocznej szkole nie znajdzie się pracy w ,,wyuczonym" zawodzie jak prawnik, filolog, pedagog itp. Po tej szkole nie można nawet tytułować się prawnikiem czy pedagogiem, bo żeby tak się tytułować trzeba mieć studia. A tak naprawdę trzeba skończyć studia do takich zawodów. Mam nadzieję, że rozumie Pani o co mi chodzi.
      • Gość: lemonka Re: Roczne policealne kontra prawo IP: *.promax.media.pl 02.05.11, 20:16
        To tak jak moje przypuszczenia, a na dodatek świadectwo nie jest drukowane na wzorze i blankiecie wydanym przez MEN. To faktycznie można traktować jako kurs. Ale dlaczego wszędzie piszą, że na certyfikacie, dyplomie, świadectwie po kierunku, np. prawo i administracja piszą: zawód: pracownik administracyjny. Czy ogłaszanie tego to nie przestępstwo??? A co z kierunkami rocznymi takimi jak barman/kelnerka albo recepcjonista lub pilot wycieczek czy one też są nic nie warte. W sumie wydaje mi się, że dają fajne przygotowanie do pracy która studiów nie wymaga. Szkoda, bo niektóre kierunki jak ta terapia uzależnień ma na prawdę ciekawy program.
        • r.richelieu Re: Roczne policealne kontra prawo 02.05.11, 20:39
          a czy nazwanie sprzątaczki konserwatorem powierzchni płaskiej to jest przestępstwo? Dopóki nie używa się terminologii używanej przez MEN lub m nauki to można nazwać kierunek jak się podoba. To się nazywa wolnym rynkiem. Z rocznych całkiem nie rezygnowałabym jeśli są to np. roczne kursy grafiki komputerowej czy kosmetyki. To już całkiem dobry początek do jakiejś pracy.
          Kurs barmański to też ciekawy pomysł pod warunkiem, że ma się do tego talent, ale akurat szkoły jednoroczne rzadko mogą pozwolić sobie na tak drogie kierunki jak barmański czy kucharski. Zajęcia praktyczne cenowo by ich zjadły, a bez zajęć praktycznych papier jest całkowicie bezużyteczny.
          Recepcjonista, yy, to się nazywa dobry marketing aby wmówić ludziom, że do odbierania telefonów i bookowanie w rubryczkach programu rezerwacyjnego (do nauczenia w godzinę) potrzebny jest całoroczna szkoła.
          Terapia uzależnień. Pomyśl sama, czy chciałabyś aby prowadziło z Tobą terapię dziewczę 20-letnie nie mające nie tylko doświadczenia życiowego, ale nawet podstawowej wiedzy psychologiczno-psychiatrycznej? Przecież to nie jest wspólne lepienie garnków ani wycinanie, nie to też parzenie kawy dla kółka AA i przysłuchiwanie się, że komuś się udało w tym tygodniu nie pić, a komuś nie. Terapeutami zostają ludzie po 5 latach studiów i .. okazuje się to za mało, bo ilość terapii jakich nie zawiera program studiów jest na tyle duża, że i tak chcący być terapeutami specjalizują się w którejś.
          • Gość: lemonka Re: Roczne policealne kontra prawo IP: *.promax.media.pl 02.05.11, 20:48
            Masz rację ale w takim razie jakie są kierunki waszym zdaniem w tej rocznej na których można zdobyć jakąś wiedzę i papierek, żeby coś zacząć zarabiać i móc spokojnie podjąć studia. Ten recepcjonista jest ciekawy. Co do terapii uzależnien masz rację ale to tak dumnie brzmiało...
            • Gość: gość Re: Roczne policealne kontra prawo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.05.11, 23:29
              P. S. Szkoła kucharska czy jakaś komputerowa jest dobra pod warunkiem, że ma się tytuł technika, a takie szkoły są 2letnie. A takie roczne szkółki, gdzie nie uzyskuje się tytułu technika to są dobre jak ktoś chce się nauczyć np. gotować dla rodziny. Ale jak jakaś restauracja chce zatrudnić kucharkę, to musi być to osoba po zawodówce, technikum albo 2letniej szkole policealnej gastronomicznej, gdzie można uzyskać tytuł technika. A co do pracy w recepcji to nie wystarczy taka szkółka. Może i da się nauczyć tego co robi się w recepcji, tylko jest sporo osób po studiach z hotelarstwa i właściciele hoteli wolą zatrudnić na recepcji ludzi po studiach z hotelarstwa niż osobę po rocznej szkole, gdzie nie ma się żadnego tytułu zawodowego np. technika.

              Może jest jakaś szkoła roczna na robienie tipsów, ale nie jestem pewna czy to nie jest szkoła dla osób z tytułem technika kosmetologii. Najlepiej, żeby Pani córka poszła do 2letniej szkoły policealnej, dzięki której można uzyskać tytuł technika. Dobrymi szkołami są dla dziewczyn szkoła na technika kucharza, fryzjerkę, kosmetyczkę, fotograf. A później może zaocznie dorobić studia jak będzie chciała. A jakby chciała iść na ekonomię, a bałaby się, to mogłaby zrobić szkołę 2letnią na technika ekonomistę czy technika księgowości, tylko nie wiem czy jakieś np. biuro księgowe ją przyjmie tylko z tytułem technika. Ale to może być dobre przygotowanie do studiów, bo ma się już jakąś podstawową wiedzę.
        • Gość: gość Re: Roczne policealne kontra prawo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.05.11, 23:06
          W sumie jak ktoś zrobi taką szkółkę na barmana, to może być, bo w sumie tam nie trzeba mieć wykształcenia z dyplomem barmańskim. Te inne jak np. recepcjonistka, to może być kurs. Na recepcję pracodawcy żądają osobę po studiach hotelarskich, czasem po technikum hotelarskim, a taka roczna szkoła na recepcjonistkę może być co najwyżej dodatkowym kursem dla np. osoby po studiach licencjackich z hotelarstwa, która chce pracować na recepcji. Jak dobrze pamiętam, to jest tak, że pracownikiem administracyjnym może się nazywać osoba mająca przynajmniej tytuł technika administracji (po 2 letniej szkole policealnej na technika) albo osoba po studiach. A co do zawodu pilota wycieczek, to tam biorą dużo ludzi po studiach z turystyki. Mam koleżankę po studiach z turystyki i mi mówiła, że stara się o pracę pilota wycieczek i tam biorą ludzi po studiach z turystyki, które mają dodatkowo różne kursy i znają minimum 2-3 języki obce. Lepiej uważać, bo czasem ktoś skończy np. roczną szkołę policealną i się okazuje, że nie może pracować w wyuczonym zawodzie. Podam przykład: w moim mieście istnieje szkoła policealna ucząca w zawodzie pracownik socjalny i mamią, że po tym dostanie się posadę pracownika socjalnego np. w ośrodku pomocy społecznej i że można się tytułować pracownikiem socjalnym. Tylko że jest tak, że od ok. 9-10 lat trzeba mieć studia z pracy socjalnej, żeby pracować jako pracownik socjalny. Kiedyś owszem, można było zostać technikiem pracy socjalnej i były takie państwowe szkoły i niektóre prywatne. Tylko wiele lat temu wprowadzono przepisy, że trzeba mieć wyższe wykształcenie, żeby pracować jako pracownik socjalny. Kiedyś już pozamykano państwowe szkoły na technika pracy socjalnej i część prywatnych szkół, ale jakieś tam szkółki zostały. Niektórzy idą do tej szkoły na technika pracy socjalnej, a jak kończą szkołę, to się okazuje, że nie mają żadnego zawodu, bo taka szkoła nie daje prawa do wykonywania zawodu pracownika socjalnego. Tylko nie każdy o takich rzeczach wiem. Dlatego lepiej, żeby Pani córka dobrze sprawdziła szkołę, do której chce iść, bo może się okazać, że skończy jakąś szkołę, wyda pieniądze (bo szkoły policealne rzadko są państwowe, często są prywatne), a później się okaże, że jak chce wykonywać zawód wyuczony w takiej szkole, to musi dorobić studia. Może warto np. napisać maila do kuratorium z pytaniami czy po danej szkole np. na terapeutę uzależnień można wykonywać zawód. Ale z tego co czytałam o takich szkołach i to co Pani napisała w 2 poście od góry, to wychodzi, że takie roczne szkoły można traktować jako kurs dla osób, które mają już jakieś studia i chcą się doszkolić. Ale ja bym uważała, bo po wielu takich szkołach rocznych, gdzie nie ma tytułu technika, to można zostać na lodzie. Straci się kasę, nie będzie się miało żadnego zawodu i straci się czas. A z tą terapią uzależnień to sobie sprawdziłam i ta szkoła jest dla psychologów i psychiatrów, którzy zajmują się uzależnionymi i chcą się po prostu podszkolić, to taki jakby kurs dla osób z odpowiednim wykształceniem, które pracują w danym zawodzie i chcą się czegoś douczyć. Więc ja sceptycznie podchodziłabym do szkół, które nie dają tytułu technika. Pani córka może nieźle się przejechać jak zrobi taką szkołę
          • Gość: Kaja Re: Roczne policealne kontra prawo IP: *.ssnet.pl 02.05.11, 23:29
            Wydaje mi się, że jednak jest spora różnica między terapią uzależnień, a pracą na recepcji. Mam wrażenie, że o ile prowadzenie terapii po takim kursie może być bardzo ryzykowne, to praca na recepcji już niespecjalnie, bo to raczej kwestia pewnych predyspozycji, niż wiedzy zdobywanej latami. Zawody takie jak barman , czy recepcjonistka z powodzeniem mogą chyba wykonywać ludzie bez studiów wyższych, terapia uzależnień to już wyższa szkoła jazdy.
            • r.richelieu Re: Roczne policealne kontra prawo 03.05.11, 01:14
              no co Ty, Kaja :) Recepcjonistka to bardzo odpowiedzialny zawód wymagający wielu wyspecjalizowanych umiejętności :) To że pracodawcy często chcą dyplomu studiów na to stanowisko oznacza jedynie to, że to tym pracodawcom potrzebna najpierw terapia uzależnień od prestiżu. Wcale nie chcą umiejętności hotelarskich na stanowisko recepcjonistki, ale kultury i obycia, które wg nich nabywa się tylko na studiach.

              ad pilot wycieczek. Następna. Jakie studia? Nie są potrzebne żadne, a jedynie lub "jedynie", wykształcenie średnie, dobry stan zdrowia, odporność psychiczna i zdanie egzaminu po krótkim (ok. 3 mies jeśli jest weekendowy), kursie dla pilotów. Skończenie studiów turystyki na jakimkolwiek poziomie nie zwalnia z tego kursu. Wbrew pozorom to ciężki kawałek chleba chcąc pilotować polskie wycieczki, bo dla nas sąsiad ma zawsze lepszy widok z okna, a piasek zawsze jest za mało żółty. Pilot ma obowiązek znosić takie fochy. Wracając do studiów.
    • Gość: Olga Re: Roczne policealne kontra prawo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.04.13, 14:38
      A co myślicie o rocznej szkole policealnej na kierunku instruktor fitness? Czy pracodawca byłby usatysfakcjonowany? Na instruktora robi się kurs, czyli ostatecznie prawie na to samo wychodzi. Ale może się mylę? Mam już wykształcenie wyższe, ale studia nie dały mi żadnych zajęć praktycznych. Czy taka szkoła pomoże mi w znalezieniu pracy?
Inne wątki na temat:
Pełna wersja