Dodaj do ulubionych

studia uczą tylko nieporadnosci?

30.05.11, 00:01
- znajoma po 3 latach studiow nie umie napisac poprawnie CV, umie za to mnostwo niepotrzebnych w jej przyszłym zawodzie bzdur i teoretycznych regułek uczonych na pamięć na egzamin
- uczelnie otwierają się na tysiące studentów na nikomu niepotrzebnych studiach jak filozofia, brakuje inżynierow, prawnikow...
- powszechne jest uwazanie, że studia sa tylko dla papierka, a co tam robimy do niczego się nie przyda

zatem pytanie, polskie uczelnie kształcą armię nieprzydatnych dla spoleczenstwa, nieporadnych młodych ludzi?
Obserwuj wątek
    • Gość: asdf bzdury bzdury i jeszcze raz bzdury IP: 195.82.180.* 30.05.11, 01:25
      miszabag napisał:

      > - znajoma po 3 latach studiow nie umie napisac poprawnie CV, umie za to mnostwo
      > niepotrzebnych w jej przyszłym zawodzie bzdur i teoretycznych regułek uczonych
      > na pamięć na egzamin

      Ale, że co? Że niby mają uczyć pisania CV na studiach? No bez jaj - studia to nie kurs na glazurnika. Niezaradność życiowa jest raczej wyniesiona z domu, a nie z uczelni

      > - uczelnie otwierają się na tysiące studentów na nikomu niepotrzebnych studiach
      > jak filozofia, brakuje inżynierow, prawnikow...

      Po pierwsze:
      Co do cholery znaczy "nikomu niepotrzebnych". Inteligentny człowiek zawsze POWINIEN być potrzebny.

      Przepraszam chciałem napisać "inteligentny człowiek zawsze jest potrzebny....w NORMALNYM kraju". Polska niestety normalnym krajem nie jest i tu potrzebni są ludzie w wieku 25 lat z 4-letnim doświadczeniem, gotowi pracować (najlepiej zarabiać na firmę już następnego dnia po rozpoczęciu pracy) za mniej niż 500 euro.

      Po drugie:
      Potrzebni inżynierowie (o prawnikach się nie wypowiadam bo nie wiem) ??? Na jakiej podstawie tak sądzisz? Czy jest coś o czym nie wiem? Czy Polska z dnia na dzień wyprzedziła gospodarkę Niemiecką ?

      W POLSCE NIE POTRZEBA WIĘKSZEJ ILOŚCI INŻYNIERÓW i basta !
      Rodzimy przemysł leży, R&D leży to z czym do ludzi? Garstka może jest potrzebna do tego co jeszcze się broni i do paru filii (głównie montowni) zagranicznych firm. Ale w żadnym wypadku nie potrzeba ich więcej - już teraz jest ich za dużo, a będzie jeszcze więcej przez to zaganianie ludzi na politechniki.

      > - powszechne jest uwazanie, że studia sa tylko dla papierka, a co tam robimy do
      > niczego się nie przyda

      Takich co idą dla papierka łatwo odróżnić po tym, że później mają np. problemy z napisaniem CV ;) Jak ktoś idzie dla papierka to papierek (wiadomo do czego) właśnie dostanie, a jak ktoś idzie się czegoś nauczyć to ze studiów wyniesie wiedzę i umiejętności.

      >nieprzydatnych dla spoleczenstwa

      Debilne określenie.
      • Gość: kagan Re: bzdury bzdury i jeszcze raz bzdury IP: *.dsl.telepac.pt 30.05.11, 09:46
        Racja 'asdf': po co Polsce absowlenci wyzszych studiow? Inzynierow nie potrzebujemy, bowiem Balcerowicz dawno temu zlikwidowal polska mysl techniczna. Prawnikow i ogolnie humanistow mamy nadmiar, a lekarzy mozna by taniej i lepiej ksztalcic za granica...
        A tzw. wyzsze uczelnie to dzis w Polsce glownie przechowalnie i wytwornie bezrobotnych.
        Pozdr.
        lech.keller@gmail.com
      • Gość: s Re: bzdury bzdury i jeszcze raz bzdury IP: *.deeds.informatik.tu-darmstadt.de 08.07.11, 15:26
        z takimi podejsciem to nie potzreba nikogo! no bo przeciez juz podobno w Polsce wszystko polikwidowano. Nie ma znaczenia czy sa miejsca pracy dla inzynierow, bo miejsca pracy sa potrzebne glownie dla wyrobniow, ktorzy w zyciu nic nie wymyslili tylko poptrafia robicic w kolko cos odtworczo. Czlowiek z glowa na karku nie potzrebuja miejsca pracy w jakijs firmie gdzie robia mu wielka laske ze go zatrudnia, taki czloiwek sam zaklada firme, sam sobie tworzy miejsce precy i daje niedorajdom ktore na tyle w glowie nie maja
      • Gość: chemik Re: bzdury bzdury i jeszcze raz bzdury IP: *.230.4.48.gl.digi.pl 08.07.11, 16:07
        U mnie w pracy krąży takie powiedzenie:
        "szybciej z inżyniera zrobisz księgowego niż z księgowego inżyniera"
        marketingi zarządzanie ludźmi i inne pierdy są dobre jako dodatek do studiów inżynierskich.
        Swoją drogą, prywatne uczelnie to wyśmienite maszynki do zarabiani pieniędzy: masa ludzi idzie kupić sobie wykształcenie i płacą za to ciężkie pieniądze, a później roboty nie ma.

        A na koniec zaryzykuję stwierdzenie:
        krzywa Gaussa inteligencji w społeczeństwie zawsze musi być taka sama;
        kto nie zrozumiał, zapraszam do nauki matematyki.

          • turbo_wesz Re: bzdury bzdury i jeszcze raz bzdury 09.07.11, 12:55
            IMHO nie musi być taka sama, wręcz jest całkiem niegaussowska - bo symetryczność względem maksimum to nie jest coś co obserwujemy w inteligencji populacji - jest skrajna asymetryczność: ludzi mniej inteligentnych od przeciętnej jest więcej niż ponadprzeciętnie inteligentnych

            toś się matematyk, popisał
      • andrzejto1 Re: bzdury bzdury i jeszcze raz bzdury 08.07.11, 23:37
        Gość portalu: asdf napisał(a):

        > miszabag napisał:
        >
        > > - znajoma po 3 latach studiow nie umie napisac poprawnie CV, umie za to m
        > nostwo
        > > niepotrzebnych w jej przyszłym zawodzie bzdur i teoretycznych regułek ucz
        > onych
        > > na pamięć na egzamin
        >
        > Ale, że co? Że niby mają uczyć pisania CV na studiach? No bez jaj - studia to n
        > ie kurs na glazurnika. Niezaradność życiowa jest raczej wyniesiona z domu, a ni
        > e z uczelni
        >

        Jeśli ktoś samodzielnie nie potrafi poszukać wzoru standardowego dokumentu, to nie powinien wyjść poza szkołę średnią. Matura dla takowego powinna być nieosiągalna.


        > > - uczelnie otwierają się na tysiące studentów na nikomu niepotrzebnych st
        > udiach
        > > jak filozofia, brakuje inżynierow, prawnikow...
        >
        > Po pierwsze:
        > Co do cholery znaczy "nikomu niepotrzebnych". Inteligentny człowiek zawsze POWI
        > NIEN być potrzebny.

        Jeśli ktoś idzie na studia, po których nie ma szans na pracę, to znaczy, że zmarnował swój czas i publiczne pieniądze. Więc można domniemywać, że z inteligencją ma problemy.


        > Przepraszam chciałem napisać "inteligentny człowiek zawsze jest potrzebny....w
        > NORMALNYM kraju". Polska niestety normalnym krajem nie jest i tu potrzebni są l
        > udzie w wieku 25 lat z 4-letnim doświadczeniem, gotowi pracować (najlepiej zara
        > biać na firmę już następnego dnia po rozpoczęciu pracy) za mniej niż 500 euro.

        Twoja wypowiedź świadczy o tym, że nie masz pojęcia o rynku pracy. Tyle, że pracodawca wymaga KONKRETNYCH UMIEJĘTNOŚCI a nie papiera. Jeśli absolwent ekonomii nie potrafi potrafi prawidłowo wypełnić książek podatkowych, o deklaracjach ZUS, czy US nie wspomnę, to znaczy, że jest do podjęcia pracy nieprzygotowany. A tego akurat uczelnie nie uczą.

        > Po drugie:
        > Potrzebni inżynierowie (o prawnikach się nie wypowiadam bo nie wiem) ??? Na jak
        > iej podstawie tak sądzisz? Czy jest coś o czym nie wiem? Czy Polska z dnia na d
        > zień wyprzedziła gospodarkę Niemiecką ?
        >
        > W POLSCE NIE POTRZEBA WIĘKSZEJ ILOŚCI INŻYNIERÓW i basta !
        > Rodzimy przemysł leży, R&D leży to z czym do ludzi? Garstka może jest potrzebna
        > do tego co jeszcze się broni i do paru filii (głównie montowni) zagranicznych
        > firm. Ale w żadnym wypadku nie potrzeba ich więcej - już teraz jest ich za dużo
        > , a będzie jeszcze więcej przez to zaganianie ludzi na politechniki.
        >
        > > - powszechne jest uwazanie, że studia sa tylko dla papierka, a co tam rob
        > imy do
        > > niczego się nie przyda

        Masz chyba kompleks wobec inżynierów. Jak również małą wiedzę o rynku pracy. O gospodarce nie wspomnę. Zresztą jak wskazuje praktyka po studiach technicznych o robotę zdecydowanie łatwiej. A to o czymś świadczy.


        > Takich co idą dla papierka łatwo odróżnić po tym, że później mają np. problemy
        > z napisaniem CV ;) Jak ktoś idzie dla papierka to papierek (wiadomo do czego) w
        > łaśnie dostanie, a jak ktoś idzie się czegoś nauczyć to ze studiów wyniesie wie
        > dzę i umiejętności.
        >
        > >nieprzydatnych dla spoleczenstwa
        >
        > Debilne określenie.

        Jeśli ktoś marnuje czas i kasę po to, by zostać robotnikiem niewykwalifikowanym z wyższym wykształceniem, to jest nieprzydatny. Oczywiście jako fachowiec w tej dziedzinie.
    • tocqueville Re: studia uczą tylko nieporadnosci? 30.05.11, 10:19
      ten post świadczy o kompletnym braku wyobraźni autora
      a już komiczne jest sprowadzanie jakości studiów do umiejętności pisania CV
      jak rozumiem studia powinny być fabryką robocików rzucanych na rynek pracy, wyposażonych w umiejętność pisania CV i rozwiązywania idiotycznych testów na rozmowach kwalifikacyjnych
      kiedy słyszę że studia mają być praktyczne, użyteczne, i mają się przydawać to przychodzi mi do głowy koniecznosć wprowadzenia studiów 'mycie zębów" oraz "podcierania" to na pewno wszystkim się przyda
      to że ktoś nie potrafi skorzystać z wiedzy przekazywanej na studiach to świadczy o małych horyzontach, może lepiej niech idzie na kurs krawcowych

    • Gość: studentin Re: studia uczą tylko nieporadnosci? IP: *.play-internet.pl 30.05.11, 13:00
      Studia, zwłaszcza uniwersyteckie, to nie szkoła zawodowa. Oczywiście część studentów powinna na kształceniu zawodowym poprzestać, ale to już problem polityki rekrutacyjnej polskich uczelni, a nie programu nauczania.
      Człowiek, który był w stanie wkuć i z r o z u m i e ć te wszystkie "niepotrzebne regułki", poradzi sobie z CV, listem motywacyjnym i innymi prostymi zadaniami. Byłabym niezadowolona, gdyby uczelnia marnowała czas na uczenie mnie takich pierdół.

      Prawników nie brakuje. Na jednym roku UW jest ok. 1000 osób, stacjonarni wymieszani z niestacjonarnymi. Jakość kształcenia śmieszna, prestiż coraz mniejszy, za to kasa spora. Do tego dochodzą absolwenci UKSW i uczelni prywatnych (skróćmy listę do trzech najlepszych). To tłum absolwentów z samej Warszawy, a warto pamiętać, że w całym kraju jest mnóstwo uczelni, które prowadzą prawo (jest tanie - mazak, tablica, parę krzeseł i już, można uczyć). Rynek pracy ich wszystkich nie wchłonie.
      Po znajomych inżynierach nie widzę, żeby byli zasypywani gradem ofert wspaniałych posad. Ale to może dlatego, że medialna politechniczna kampania sprzed paru lat naprawdę przyniosła skutek i sporo osób się nabrało na te "przyszłościowe studia" i teraz absolwentów już nie brakuje.
    • ariellino Re: studia uczą tylko nieporadnosci? 31.05.11, 12:17
      U nas w Polsce studia w zasadzie niczego nie uczą, poza teorią, która jak wiemy z praktyczną stroną życia niewiele ma wspólnego. Niestety podejście samych studentów jest u nas również w większości takie, że liczy się by zdobyć papierek, a co potem? potem "jakoś to będzie", czyli typowo polskie nastawienia ;/
    • Gość: policjant Re: studia uczą tylko nieporadnosci? IP: *.play-internet.pl 31.05.11, 15:24
      i Komentarze w większości trafione, że nie uczy niczego "użytecznego", a samą teorię. Taka niestety prawda... Pytanie co my, robaczki, możemy z tym zrobić? Niewiele, uczyć się przedsiębiorczości tylko.
      To też prawda, że większość nie wie po co taka praca magisterska im. Niewielu, tych bardziej obrotnych w życiu, wie, że można ją chociażby opublikować na serwisie rodzaju texterbooks i mieć z tego tantiemy. Dla więszkości to kolejna bzdura. Nie chwalą się nawet nią pracodawcy...
      • Gość: koko Re: studia uczą tylko nieporadnosci? IP: *.radioalfa.pl 17.06.11, 22:11
        Jak ktoś chce się uczyć, myśli o przyszłości a nie o tym z kim i gdzie by tu wypić bo przecież dziś środa, więc trzeba się przygotować do studenckiego czwartku i następującego po nim weekendu, to nie ma problemu z nauką, z osiągnięciem celów i zaradnością. Jak ma się trochę oleju w głowie to studia nauczą Cię życia. Wiem po sobie, studiowałam zaocznie na prywatnej, do tego pracowałam, więc lekko nie było, ale miałam czas na faceta, spotkania z przyjaciółmi. Dziś jestem zorganizowaną, odważną kobietą, bo życie mnie zmusiło do tego i cieszę się z tego powodu.
    • Gość: prawnicy? Re: studia uczą tylko nieporadnosci? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.07.11, 15:19
      ad. tego co piszesz o studiach na prawie - prawnik BEZ aplikacji (albo wujka w zawodzie) ma równie marne szanse na zatrudnienie jak politolog czy socjolog, bo jego wiedza tak samo jak przy opisywanych przez ciebie 'lipnych' kierunkach studiów ogranicza się do dzikiego rycia na pamięć. Dopiero to co robisz PO studiach decyduje czy zdobyty tytuł ma jakąkolwiek wartość.

      Prawda jest taka, że ambitny i zaradny człowiek nawet po filozofii da sobie radę, jeżeli będzie tylko inwestował w praktyki, staże i języki. Inna rzecz, że opisane przez cienie kierunki najczęściej po prostu wybierają ci, którzy nigdzie indziej się nie dostali... Najgorzej moim zdaniem mają teraz poloniści, którzy chociaż studia mieli dość trudne i wymagające, mają megaproblemy ze znalezieniem pracy, zarówno w szkolnictwie (niż demograficzny, stara kadra, mało godzin) jak i wszelakich mediach (dzienniki, redakcje, wydawnictwa), które mocno podupadły po kryzysie. To dopiero jest problem..
    • xnonorx Re: studia uczą tylko nieporadnosci? 08.07.11, 15:38
      > - znajoma po 3 latach studiow nie umie napisac poprawnie CV, umie za to mnostwo
      > niepotrzebnych w jej przyszłym zawodzie bzdur i teoretycznych regułek uczonych
      > na pamięć na egzamin
      > - uczelnie otwierają się na tysiące studentów na nikomu niepotrzebnych studiach
      > jak filozofia, brakuje inżynierow, prawnikow...

      Oj, no faktycznie. Przecież po co robolowi jakaś szersza wiedza?! Może się komuś studia z zawodówką mieszają?
      To, ze na rynku jest zapotrzebowanie na idiotów ale z wiadomościami z jak najwęższego zakresu - to już wina rządu który zrobił z Polski halę w której skręca się obudowy do urzadzeń zaprojektowanych za granicą.
      Kiedyś podobno nauczyli małpę utrzymywać stabilnie niewielki pojazd kosmiczny, więc rozumiem, że miszabag chodzi o rozpropagowanie takiego własnie modelu edukacji. Brawo.
    • misself Re: studia uczą tylko nieporadnosci? 08.07.11, 16:08
      miszabag napisał:

      > - znajoma po 3 latach studiow nie umie napisac poprawnie CV

      Niesamowite... A ja umiem. Ale tego się nie nauczyłam na studiach.
      CV uczyli mnie pisać w liceum, na lekcjach pt. "podstawy przedsiębiorczości" (tak się przedmiot nazywał, można się śmiać). Wszystkie rady, które wtedy usłyszałam, 3 lata później (kiedy pisałam pierwsze CV), wyrzuciłam do kosza.

      > - uczelnie otwierają się na tysiące studentów na nikomu niepotrzebnych studiach
      > jak filozofia, brakuje inżynierow, prawnikow...

      Znam kilku prawników i inżynierów bez pracy.
      Jak raz nie ludzi po studiach brakuje, ale raczej robotników wykwalifikowanych.

      > - powszechne jest uwazanie, że studia sa tylko dla papierka, a co tam robimy do
      > niczego się nie przyda

      To jest bolączka całego systemu polskiej edukacji.

      > zatem pytanie, polskie uczelnie kształcą armię nieprzydatnych dla spoleczenstwa
      > , nieporadnych młodych ludzi?

      Mylisz przyczynę ze skutkiem. Studia nie są przyczyną nieporadności życiowej, na żadnych studiach się nie uczy, jak być d... wołową i aniołkiem majowym, który czeka, aż mu pieczone gołąbki same wpadną do gąbki.

      Ale mam wrażenie, że często studia są konsekwencją złych wyborów życiowych już na etapie szkół ponadgimnazjalnych - ktoś by chciał iść do zawodówki, zostać fryzjerem czy stolarzem, ale go pchają do ogólniaka. Zdaje maturę (30% wystarczy mieć, jamochłon sobie poradzi, zresztą wcale nie trzeba być idiotą, żeby się ambicje kończyły na zawodówce) i idzie na łąkoznawstwo na filii Uniwersytetu Pomorskiego w Pcimiu Dolnym.

      Takich osób jest sporo. Nie wywalczyły sobie decyzji zgodnej z oczekiwaniami i predyspozycjami w wieku lat 16 i idąc z prądem, owczym pędem zdobywają ten licencjat... Nie mając siły przebicia żadnej, ani żadnych umiejętności, bo nigdzie nikt od nich tego nie wymagał.
    • lmpk Re: studia uczą tylko nieporadnosci? 08.07.11, 16:31
      Może nie jest aż tak źle, żeby absolutnie niczego pożytecznego się na studiach nie uczyło - ale niestety nie da się ukryć, że tematyka wykładów jest tworzona w całkowitym oderwaniu od zapotrzebowań rynku.

      Poczekalnie dla bezrobotnych w postaci większości kierunków humanistycznych takich jak przysłowiowa już socjologia chyba nie wymagają komentarza. Sam uważam, że państwo w ogóle nie powinno finansować studiów na kierunkach, na które jest skrajnie małe zapotrzebowanie.

      Kierunkami technicznym w polskim wydaniu również niestety nie ma się co zachwycać. Większość wykładowców nigdy nie pracowała w firmie, tylko została na uczelni od razu po studiach i, choć mogą być ekspertami w swojej dziedzinie, nie mają bladego pojęcia o faktycznej pracy w danym zawodzie. Inaczej niż ma to miejsce na Zachodzie, polskie uczelnie nie współpracują z biznesem, nie sondują, jakich umiejętności pracodawcy potrzebują u rekrutów, co wcale nie pomaga odnaleźć się świeżym absolwentom na rynku pracy. Inna sprawa, że w naszym młodym, drapieżnym kapitalizmie także i firmy nie są zainteresowane sianiem, jeżeli plony zbiorą dopiero za pięć czy więcej lat, kiedy mogą już nie istnieć.

      Jeden z efektów jest taki, że polski student w miarę wystarczającą do pracy w zawodzie ilość wiedzy *pożytecznej* zdobywa po pięciu latach studiów, a na Zachodzie pracę spokojnie znaleźć można z licencjatem po trzech. Wcześniejsze wejście na rynek pracy + krótszy okres edukacji + lepsza jakość tejże = pieniądze + pieniądze + pieniądze.

      Jak to dobrze, że my jesteśmy tak bogatym krajem, że możemy sobie pozwolić na uzupełnianie programu nauczania bezużytecznymi ciekawostkami.
    • ikcort Re: studia uczą tylko nieporadnosci? 08.07.11, 16:39
      Dzisiejsze "studia" to zwykły ordynarny biznes, widać to zresztą po charakterystycznym stylu akademickich ulotek, plakatów, tekstów na stronach i tak dalej: jest to marketingowy bełkot. "Wypij Pepsi, będziesz sobą", "Zażyj nasz suplemencik diety, by mieć bujny biust i takież włosy", "Psiknij się tym dezodorantem, a nie opędzisz się od kobiet" – "Przyjdź do nas, będziesz miał wyższe wykształcenie".

      A skoro jesteśmy przy marketingu: otóż tak zwane szkoły wyższe stosują prostą a skuteczną technikę manipulacji, mianowicie bazują na archetypie. My ludzie myślimy na ogół uproszczonymi obrazami i skojarzeniami, wiele znaczą dla nas symbole, nazwy i tak dalej. Reklama to sprawnie wykorzystuje. Oto przykłady: wielu ludzi zaznało w dzieciństwie dobrodziejstw babcinej kuchni i mile to kojarzy – cóż prostszego niż wystawić na półki w hipermarketach "konfitury babuni", "smalec babci" czy "domowe pierogi"? Na zasadzie podobnych skojarzeń obwoluty sklepowych produktów oraz reklamy odwołują się do natury, wsi, rodziny, atrakcyjności fizycznej, aktywnego trybu życia i Bóg wie czego jeszcze.

      Ze studiami jest podobnie. Wszyscy szanujemy mądrych i wykształconych ludzi, wszyscy również od małego słyszymy, jakie to ważne, by się dużo uczyć, jak to edukacja jest kluczem do sukcesu. Mamy te półprawdy zaszczepiane od maleńkości, a czym skorupka za młodu nasiąknie, tym na starość trąci. Placówki "edukacyjne" wykorzystują więc bez skrupułów automatyczne myślenie ludzkie, na tej samej zadzie, co czynią to producenci "smalcu babuni" i "wiejskiego mleka".

      Różnica jest tylko jedna: każdy z nas, jeśli się na moment opamięta, zda sobie bez trudu sprawę, że sklepowe jedzenie ma tyle wspólnego z domowym... Czemu z "wyższym wykształceniem" tak nie jest? Odpowiedź jest prosta: zbytnio wiąże się to z poczuciem własnej wartości. Wykształceńcom jest po prostu niezwykle trudno przyjąć do wiadomości, że ich "wykształcenie" jest nic niewarte, zbyt miła to ułuda uważać się za człowieka wykształconego. Dlatego właśnie ten świetny biznes będzie się kręcił jeszcze długo. Dlatego, że jeśli wykształceńcowi się powie prosto w oczy, że nie ma on wcale wbrew twierdzeniom swoim i swojej "uczelni" wyższego wykształcenia, to je (te oczy, w które mu się mówi) wybałusza, kręci głową, zatyka uszy, zaczyna bełkotać, że "nie ma zamiaru tego słuchać" i tak dalej. A potem przekazuje swoje narkotyczne wizje dzieciom (w tym cudzym) i w ogóle wszystkim, którzy się nawiną.

      Dlatego właśnie na Was, kochani studenci/absolwenci, będzie się "robić pieniądze" jeszcze bardzo, bardzo długo.

      PS Kto Ci powiedział, że brakuje prawników?
    • wycofany Polskie studia czy kazde? 08.07.11, 17:13
      Na powaznych uczelniach uczysz sie czegos pozytecznego (np. informatyka) lub sa po prostu twoim hobby (np. filozofia).

      Na polskiej uczelni nauczysz sie tylko bezmyslnie kuc, kombinowac, pic wodke, wciagac prochy.
    • Gość: Ghost dog Re: studia uczą tylko nieporadnosci? IP: *.play-internet.pl 08.07.11, 17:38
      Zupełnie nie rozumiem skąd ta agresja skierowana studentów. Są ludzie którzy poszli na studia aby się obijać ale oni zazwyczaj kończą swój żywot studenta przy pierwszej sesji. Jednakże większość osób przykłada się rzetelnie do nauki i zdobywa wiedzę a to czy rynek pracy ich przyjmie to zupełnie inna sprawa. Nie ma wiedzy gorszej albo lepszej. Czytam kolejne wpisy i nie mogę zrozumieć tej agresji, naprawdę nie potrafię jej pojąć. Wyzwiska, obelgi (debile, idioci itp.) pojawiają się tutaj aż nazbyt często. Przeskakując pomiędzy kolejnymi wypowiedziami jednak jestem zadowolony z tego, że poszedłem na głupie studia które nic mi nie dają. Przynajmniej potrafię rozmawiać z ludźmi nie obrażając ich przy tym.

      Skończyłem studia zakończone licencjatem, od roku nie mam pracy i co więcej nie mam nic sobie do zarzucenia. Nie czuje się wrzodem na pośladach społeczeństwa, nie chodzę po waszych domach i nie wyjadam wam z lodówek. Nie żyje na wasz koszt, nie jestem niczyim ciężarem.

      Pewnie mógłbym iść do zawodówki, zostać murarzem/ spawaczem/ piekarzem ale co to za życie, kto marzy aby zostać spawaczem ? Każdy powinien robić w życiu to co chce, lubi i tym się kierować.
      • ikcort Re: studia uczą tylko nieporadnosci? 08.07.11, 17:49
        > Są ludzie którzy poszli na studia aby się obijać ale oni zazwyczaj kończą swój żywot
        > studenta przy pierwszej sesji. Jednakże większość osób przykłada się rzetelnie do nauki i
        > zdobywa wiedzę

        Komu Ty to usiłujesz wciskać? Nie wiem... sam w to wierzysz czy świadomie kitujesz?

        > Skończyłem studia zakończone licencjatem, od roku nie mam pracy i co więcej nie
        > mam nic sobie do zarzucenia

        No, to masz zadatki na kolejnego bohatera "Wyborczej". Nieoceniony ten dziennik bardzo ciepło pisze o ludziach, którzy "ukończyli studia i nie mają ani pracy, ani cienia zarzutów wobec siebie". To bardzo modna ostatnimi czasy postawa. Szkoda tylko, żeś maturę zdał, bo mógłbyś zostać pupilkiem red. Pacewicza: on bardzo ceni sobie ludzi, którzy nie potrafią uzyskać 30% punktów z prostego testu matematycznego. No, ale przynajmniej jesteś bezrobotny, zawsze coś.
      • Gość: heh Re: studia uczą tylko nieporadnosci? IP: *.dynamic.chello.pl 09.07.11, 00:42
        > Są ludzie którzy po
        > szli na studia aby się obijać ale oni zazwyczaj kończą swój żywot studenta przy
        > pierwszej sesji. Jednakże większość osób przykłada się rzetelnie do nauki i zd
        > obywa wiedzę a to czy rynek pracy ich przyjmie to zupełnie inna sprawa. Nie ma
        > wiedzy gorszej albo lepszej.

        Kpisz, czy po prostu nie znasz realiów?

        > Pewnie mógłbym iść do zawodówki, zostać murarzem/ spawaczem/ piekarzem ale co t
        > o za życie, kto marzy aby zostać spawaczem ? Każdy powinien robić w życiu to co
        > chce, lubi i tym się kierować.

        Bzdura, bzdura, bzdura. Właśnie przez takie myślenie + przez zbyt dużą podaż miejsc na studiach mamy teraz tylu bezrobotnych politologów, a rowów nie ma kto kopać. Takie utopijne hasła, jak "ażdy powinien robić w życiu to co chce" budzą tylko pusty śmiech. Jak sobie wyobrażasz świat, w którym byliby sami aktorzy, piosenkarze, piłkarze i kierowcy rajdowi?

        Bardzo mi przykro, ale z twoim myśleniem jest wysoce prawdopodobne, że po prostu jesteś ofiarą dzisiejszych czasów: dobrej pracy dla ciebie nie ma, a takiej, na jaką zasługujesz, nie podejmiesz - bo przecież 'masz licencjat'.

        > nie jestem niczyim ciężarem.

        Dostałeś spory spadek, jak mniemam? Fajnie, niektórzy to mają szczęście...
            • Gość: anka Re: studia uczą tylko nieporadnosci? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.07.11, 23:11
              Czyli w PRLu było prawidłowo? :-) :-)
              A teraz między innymi jest tak:
              "The surplus society has a surplus of similar companies, employing similar people, with similar backgrounds, coming up with similar ideas, producing similar things with similar price and similar quality". To z Funky Business.
              Wiem, że to off topic, ale tak mi do głowy przyszło po przeczytaniu niektórych postów w tej dyskusji
              • Gość: Kagan Re: studia uczą tylko nieporadnosci? IP: *.dsl.telepac.pt 09.07.11, 10:46
                W PRLu bylo wiele nieprawidlowosci, ale akurat najnormalniej to bylo chyba wlasnie na studiach wyzszych, na ktore uczeszczalo od 7% (rok 1960) do 18% (rok 1980) osob w wieku 18-25 lat, dzieki czemu poziom ich byl znacznie wyzszy niz dzis, gdy na nie uczeszcza teraz ponad 50% osob w wieku 18-25 lat, a wiec ich poziom musi byc obnizony do poziomu najtepszych studentow, podobnie jak szybkosc konwoju jest wyznaczana przez szybkosc najwolniejszego ze statkow w tymze konwoju. I tu lezy pies pogrzebany. Jedyne wyjscie, to likwidacja 90% prywatnych "uczelni" oraz przywrocenie egzaminow na studia, w celu ograniczenia ilosci studentow do gora 20% osob w wieku 18-25 lat, co za jednym zamachem podniesie ich poziom i ograniczy ilosc absolwentow, a wiec magister znow bedzie cos znaczyc i nie bedzie trudnosci z zatrudnieniem absolwentow tychze studiow. A ze przejsciowo zwiekszy sie stopa bezrobocia, takze dla tego, ze wielu wykladowcow okaze sie zbednych, to juz inna sprawa, gdyz "gdzie drwa rabia tam wiory leca", a poza tym to musimy sie zdecdowac czy idziemy na ilosc, czy raczej na jakosc, gdyz ilosciowo to z Chinczykami szans nie mamy...
                lech.keller@gmail.com
      • Gość: nan Re: studia uczą tylko nieporadnosci? IP: *.dynamic.chello.pl 08.07.11, 22:34
        dodam tylko, ze nie jest celem uczelni pisania CV studentów. Student ma studiować, czyhli też sam zdobywac wiedzę. Mnie nikt nie uczyl jak pisac cv, doradców zawodowych bylo jak na lekarstwo, nie wspominając już o jakichkolwiek szkoleniach, a jakoś się nauczyłam. Ciekawe od kogo? Otóż całe szczęście mam umiejętność poszukiwania i odnajdowania niezbędnych informacji. Drafty i wskazówki znajdowały się na internecie, pytałam znajomych i było ok. Jak studentowi się czegoś NIE powie, to znaczy, ze coś nie istnieje? Jak w gimnazjum, czy podstawówce.
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka