Aktuariusz - potrzebne studia matematyczne?

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.07.11, 21:33
Mam pytanie odnośnie zdobycia licencji aktuariusza. Mam skończone studia ekonomiczne, jestem bardzo dobry z matematyki. Myślałem jeszcze o informatyce, lecz stwierdziłem, że nudzi mnie praca przy komputerze, która miałaby polegać na tworzeniu aplikacji, interfejsów. Polecono mi przyjrzeniu się zawodowi aktuariusz bo lubię finanse czy rachunkowość. Ale trzeba mieć wykształcenie matematyczne? Bo jeśli tak to napiszę szczerze nie mam zamiaru kolejne 5 lat studiować, gdzie pewnie niczego praktycznego się nie nauczę...
    • katriel Re: Aktuariusz - potrzebne studia matematyczne? 06.07.11, 01:28
      Nie.
      Formalnie rzecz biorąc, trzeba mieć studia wyższe - jakiekolwiek! - oraz dwa lata
      praktyki, no i zdać egzamin. Egzamin na aktuariusza jest dosyć zaawansowany
      matematycznie, więc studia matematyczne moga być niezłym sposobem na
      przygotowanie, ale na pewno nie jedynym (i niekoniecznie optymalnym).
      Przejrzyj sobie informacje i stare zadania na stronie KNF i oceń, czy dasz radę.

      Między przystąpieniem do egzaminu "z marszu" a dodatkowymi pięcioma latami
      studiów masz jeszcze kilka opcji:
      - samodzielne przygotowanie do egzaminu z książek;
      - pójście na okoliczny uniwersytet czy politechnikę na jakiś wykład z matematyki
      finansowej jako wolny słuchacz;
      - dwa dodatkowe lata studiów (zamiast pięciu) - jeśli na swojej ekonomii miałeś
      zajęcia z logiki, analizy, algebry i rachunku prawdopodobieństwa, to np. na UWr
      na matematyce możesz się ubiegać o przyjęcie od razu na studia drugiego stopnia
      (gdzie indziej pewnie też, ale nie wiem).
      • Gość: siNus Re: Aktuariusz - potrzebne studia matematyczne? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.07.11, 09:42
        Dzięki :) Zadania już przejrzałem, są cholernie trudne ale do rozwiązania :)
    • Gość: belial Re: Aktuariusz - potrzebne studia matematyczne? IP: *.dynamic.chello.pl 06.07.11, 12:15
      >Aktuariusz - potrzebne studia matematyczne?

      Nie.

      > Mam skończone studia ekonom
      > iczne, jestem bardzo dobry z matematyki.

      Jasne...
      • Gość: siNus Możesz wierzyć lub nie... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.07.11, 22:52
        Nie musisz mi wierzyć, bo akurat mam to gdzieś. Dla mnie się liczy własne ja a nie Twoje zdanie czy umiem matmę czy nie umiem :)
        • Gość: belial Re: Możesz wierzyć lub nie... IP: 178.73.48.* 09.07.11, 00:10
          > Nie musisz mi wierzyć, bo akurat mam to gdzieś.

          Gdyby tak było to nie musiałbys pisac tego posta. Po prostu masz to w dupie i wtedy kometarz jest zbędny, ale ty jesteś kolejnym niedouczonym ekonomistą, inżynierem czy kim tam z długiej listy matematycznych analfabetów któremu (i którym) się wydaje, że zna matme i jest z niej dobry. Zastanawiające jak wielu zawodowych matematyków w życiu by tego o sobie nie powiedziało (że są bardzo dobrzy z matmy, czy też, że umieją matmę - cokolwiek by to miało znaczyć?) - ale oni w przeciwieństwie do ciebie lizneli trochę matmy. Ty jesteś amatorem.

          > Dla mnie się liczy własne ja a
          > nie Twoje zdanie czy umiem matmę czy nie umiem :)

          I tak trzymaj, naprawdę tak trzymaj...
          • Gość: siNus Re: Możesz wierzyć lub nie... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.07.11, 00:27
            A Ty przegrańcem życiowym... taka sama retoryka jak Twoja. Zacznę się bawić w jasnowidztwo tak jak Ty :)
            • Gość: heh Re: Możesz wierzyć lub nie... IP: *.dynamic.chello.pl 09.07.11, 01:15
              belial może trochę zbyt ostro to napisał, ale zapewniam cię, jeśli kończyłeś tą ekonomię w polsce - to nawet nie masz pojęcia co to matematyka na wyższym poziomie... A to nie jest liczenie układów równań z dwiema niewiadomymi, nie jesteśmy w liceum, żebyś mówił, że jesteś bardzo dobry z matmy. Zapłaczesz chłopcze z takim podejściem ;) Jeśli robiłeś tylko standardowe kursy na tej ekonomii i żadnych innych na kierunku bardziej mateamtycznym, to jak będziesz chciał zrozumieć choćby matematykę ubezpieczeń na życie, to ręczę ci, zapłaczesz nie raz :)

              A twoje poprzednie posty świadczą o tym, że musisz też więcej dowiedzieć się o samym zawodzie aktuariusza w Polsce. Bo z zawodem aktuariusza wiąże się właśnie siedzenie przed komputerami i klepanie kwerend w SQL czy kodu w SAS czy makr w VBA czy dłubanie w Statistice czy czymś podobnym. A ciebie przecież klepanie kodu nudzi...
              • Gość: siNus Re: Możesz wierzyć lub nie... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.07.11, 18:48
                Przecież wiem, nie musisz mi tego tłumaczyć. Nudzi mnie klepanie kodu w celu robienia jakieś aplikacji, interfejsu czy gry ale hurtownie danych lubię. Żadna szkoła nie nauczy Cie matmy na wysokim poziomie nie Ty sam ucząc się samemu. Tylko na to potrzebny jest czas, motywacja oraz.... brak znajomych ;)
          • Gość: Kekek Re: Możesz wierzyć lub nie... IP: *.home.aster.pl 25.08.11, 01:24
            Kurcze, Ty na studiach dr jestes i malo zarabiasz, czy dlaczego taki sfrustrowany? Jak ktos mowi, ze jest "dobry" z matmy, to nie oznacza, ze uwaza sie za geniusza matematycznego. Tylko tyle, ze dobrze albo bardzo dobrze sobie radzi z matma taka, ktora poznal. Przeciez ten czlowiek nie chce zostac wielkim matematykiem- tylko zostac aktuariuszem i w zwiazku z tym sie pyta, czy jako czlowiek dobrze radzacy sie z matematyka(w szkole, studiach ekonomicznych), ale jednak NIE po studiach matematycznych, ma szanse sie nauczyc i zdac egzaminy na aktuariusza. Oczywiscie zawodowy matematyk ( w szczegolnosci te z najwiekszym sukcesem) nie powie, ze jest dobrym matematykiem i ze dobrze matematyke rozumie. Ale przeciez o zupelniej innej matematyce mowia. To ze piszesz "że są bardzo dobrzy z matmy, czy też, że umieją matmę - cokolwiek by to miało znaczyć?", potwierdza tylko, ze nie zrozumiales postu. Jesli moja corka z liceum powie, ze jest dobra z matmy, to chyba jest oczywiste co ma na mysli? Czy tez bys powiedzial, ze jest analfabetem matematycznym, i wydaje jej sie ze rozumie matme?
            Przyznaje, ze moja wiedza o literaturze swiatowej jest dosc ograniczona. Kazdy student filologii jakiejkolwiek, zapewne wiecej wie niz ja. Znaczy to ze jestem analfabeta literalnym? O chemii tez wiem tylko tyle, co mnie w szkole uczyli- nie poszedlem na studia chemiczne. Znaczy sie jestem analfabeta chemicznym? i pewnie tez historycznym jestem? Zastanow sie troche co od kogo oczekujesz!
Inne wątki na temat:
Pełna wersja