Studia, po których najłatwiej o pracę - problem

IP: 80.50.54.* 29.10.12, 13:57
Witam. Mam pewien problem. Otóż z własnej głupoty i nieodpowiedzialności wybrałem kierunek humanistyczny skazując się na bezrobocie. Wybrałem go z pasji, ale co z tego jak wiem, że nie ma w tym kierunku pracy. Jestem teraz na pierwszym roku, dopiero co zacząłem studiować. Teraz tego żałuję, chcę zrezygnować z tych studiów i iść na informatykę, bo z tego co wiem te studia dają największą szansę na znalezienie pracy w zawodzie, oraz dobry zarobek. Mam teraz taki problem, że nie ma już żadnych rekrutacji na uczelniach państwowych: Politechnika krakowska/ AGH, natomiast jest rekrutacja w lutym na uczelni prywatnej. Jest to Wyższa Szkoła Zarządzania I Bankowości w Krakowie. Studia zaoczne jedynie biorę pod uwagę, ponieważ na dzienne mnie nie stać. Teraz nie wiem co robić. Czy iść w lutym na WSZIB na informatykę, gdzie zjazdy są co 2 tygodnie, czy poczekać ten rok i iść w przyszłym na AGH na zaoczną informatykę, gdzie zjazdy są co tydzień w każdy weekend?
Mam już 22 lata, to mnie tym bardziej dobija, że mam już tyle lat.
Proszę o radę.
    • Gość: _ Re: Studia, po których najłatwiej o pracę - probl IP: 192.8.46.* 29.10.12, 14:25
      faktycznie strasznie stary jestes -to byla ironia
      co za kierunek studiujesz?
      • Gość: Paweł Re: Studia, po których najłatwiej o pracę - probl IP: 80.50.54.* 29.10.12, 14:38
        Może nie jestem stary jakoś bardzo, ale za rok będę miał już 23 lata, a zaczynać studia w tym roku to nie fajnie, biorąc pod uwagę to, że moi koledzy mając 23 lata będą już III,IV roku, lub po studiach:)
        Jestem na kierunku, po którym nie ma pracy, mogę powiedzieć, że jest to kierunek nauczycielski.
        Tyle chyba powinno Ci wystarczyć:)
        • Gość: michal_powolny12 Re: Studia, po których najłatwiej o pracę - probl IP: *.111.178.74.static.cdpnetia.pl 29.10.12, 15:02
          Jak masz pasję to nawet z kamienia wybijesz kasę. Znam wielu absolwentów historii, geografii czy archeologii którzy trzepią niezłe pieniądze. Trzeba tylko mieć otwartą głowę i być pracowitym.
    • Gość: z. Re: Studia, po których najłatwiej o pracę - probl IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.10.12, 18:12
      pewnie historia ? to nie jest jakiś najgorszy kierunek ,tylko pasowaloby się gdzieś zaczepić
      • Gość: fds Re: Studia, po których najłatwiej o pracę - probl IP: *.dynamic.chello.pl 29.10.12, 18:43
        "biorąc pod uwagę to, że moi koledzy mając 23 lata będą już III,IV roku, lub po studiach"
        i co im z tego jak bedą na rejestracji w posredniaku albo w pracy za 1200 ?? lepiej studiowac dłuzej a lepiej skonczyć .wielu ludzi w wieku 30 lat i pozniej zaczyna studia i zyją i nie płaczą
    • Gość: Paweł Re: Studia, po których najłatwiej o pracę - probl IP: 80.50.54.* 29.10.12, 19:12
      Nie historia, tylko filologia polska.
      O pracę w szkole jest bardzo ciężko słyszałem, praktycznie jest to niemożliwe.
      Nie wiem, czy rzeczywiście jest tak cholernie ciężko znaleźć pracę, wydaje się jak słyszę osoby, które o tym mówią, że cudem jest znalezienie pracy w szkole.
      • Gość: www Re: Studia, po których najłatwiej o pracę - probl IP: *.dynamic.chello.pl 29.10.12, 19:48
        to prawda nie zanosi sie na baby boom w PL . Polacy rodzą dużo dzieci ....w Angli
      • Gość: Maciek Re: Studia, po których najłatwiej o pracę - probl IP: *.nasze.pl 29.10.12, 21:50
        Mam 34 lata, też kończyłem filologię polską, na dodatek zaocznie, co więcej - na prywatnej uczelni, tak więc zdaniem niektórych moim dyplomem mogę się co najwyżej podetrzeć. Z tym tylko, że zawsze chciałem skończyć akurat ten kierunek, marzyła mi się specjalizacja dziennikarska, którą zresztą zrobiłem. Na dzienne nie było mnie stać (trudna sytuacja rodzinna), więc została praca i studia zaoczne.
        Po maturze poszedłem do pracy, robiłem przeróżne rzeczy - od operatora łopaty na budowie po kierowcę w pizzerii, byle tylko zarobić. Każdą wolną chwilę poświęcałem na naukę. Pod koniec studiów licencjackich załapałem się na praktyki do lokalnego radia. Uznałem, że taka okazja może się już nigdy nie powtórzyć i postanowiłem, że zrobię wszystko, żeby tam zostać. Powiedziałem dyrektorowi, że argumentu "nie ma dla ciebie pracy" nie przyjmuję do wiadomości. Do stracenia nie miałem nic. To był rok 2001, kto pamięta, ten wie, że bezrobocie było wtedy większe niż teraz. Ofert pracy nie było żadnych, nie byliśmy w UE, więc i wyjazdy zagraniczne nie miały charakteru masowego, jak kilka lat później.
        Zostałem na okresie próbnym, choć wcale nie było żadnego naboru, oczywiście pracowałem na czarno. Moja pierwsza wypłata wyniosła - uwaga - 350 złotych. Tak, tak, to nie pomyłka, tyle dostałem za miesiąc biegania po terenie i montowania materiałów dźwiękowych, włącznie z weekendami. Kto pracował w tym zawodzie, na dodatek w małym mieście, rozumie, o czym mówię. Praca-nauka-praca-nauka-praca-nauka - tak wyglądały moje dni, tygodnie i miesiące. Na pierwszym roku studiów uzupełniających zacząłem dodatkowo współpracę z lokalną gazetą. Najpierw były to sporadyczne teksty, potem pół etatu, a w końcu cały i tak to jest do tej pory. Pracuję w radiu, w gazecie i jeszcze dorabiam w liceum. Od czasu do czasu organizuję też warsztaty dziennikarskie dla modzieży.
        Razem z grupą znajomych dziennikarzy planujemy zorganizować cykl szkoleń dla firm i instytucji, poświęconych prawu prasowemu oraz polityce informacyjnej. Mam też pomysł na branżowe czasopismo, poświęcone dziennikarstwu lokalnemu. Czy będzie miało formę papierową, czy elektroniczną, jeszcze nie wiem, ale pomysł jest. Dwa lata temu otworzyłem przewód doktorski na jednym z uniwersytetów, oczywiście na filologii polskiej (językoznawstwo). Piszę książkę - podręcznik dla dziennikarzy lokalnych.
        Jeśli chodzi o zarobki - jest nieźle. Różnie to w poszczególnych miesiącach wygląda, powiem tylko, że na wiosnę planuję rozpocząć budowę domu - bez grosza kredytu. Działka jest już przygotowana. Trzy lata temu ożeniłem się, mam dziecko. Żona jest z zawodu farmaceutką, obecnie nie pracuje, jest na urlopie wychowawczym.
        Drogi Pawle, napisałem to wszystko, żeby Ci uzmysłowić, że kierowanie się przy wyborze kierunku studiów czymś tak zmiennym i kapryśnym (zwłaszcza w naszym kraju), jak rynek pracy, nie ma sensu. Kilka lat temu był wyścig na budownictwo, bo zamówienia związane z Euro 2012 spowodowały wzrost zatrudnienia. Euro minęło, mnóstwo firm upadło i upadają kolejne, w budownictwie rozpoczął się zastój. Co teraz powiesz tym tysiącom ludzi, którzy studiują na tym kierunku? Gdzie pójdą do pracy? Odpowiedź: gdziekolwiek. A budowlana bessa dopiero się zaczęła. Wierz mi, wiem co mówię. Kilkanaście lat temu była dokładnie taka sama nagonka na marketing i zarządzanie. Gdzie są dzisiaj ci wszyscy, którzy wtedy namawiali do studiowania tego kierunku? Takim marketingiem jest teraz biotechnologia, automatyka i inne modne kierunki, za parę lat pewnie królować będą kolejne z nazwami o przedrostkach bio- lub nano-. Ja tam wolę być niemodny, a uczyć się tego, co lubię, co "czuję" i co sprawia mi przyjemność.
        Nie bardzo rozumiem, dlaczego nazywasz filologię polską kierunkiem pedagogicznym. Uczenie języka polskiego w szkole to tylko jedna z możliwości, i to wcale nie ta najciekawsza. Znajomi poradzili sobie różnie. Niektórzy pokończyli studia podyplomowe i pracują w dziedzinach pokrewnych (logopedia, edytorstwo), inni się przekwalifikowali, jeszcze inni w ogóle nie pracują, jak to w życiu. Filologia polska mocno się zdeprecjonowała. Ludzie, ktorzy mają wpływ na kształowanie poziomu polskiego szkolnictwa wyższego, zrobili z tego wspanialego kierunku niedzielną szkółkę dla przygłupich panienek. Stąd w społeczeństwie pokutuje wizerunek polonisty - lekkoducha niemającego zielonego pojęcia o życiu, na dodatek fajtłapy i nieudacznika bez żadnych konkretnych umiejętności. To nie jest dobry czas dla filologów. Wszędzie słyszy się o zawozie inżyniera i nie jest ważne, że taki zawód w ogóle nie istnieje. Kogo to obchodzi...
        Jeżeli uważasz, że będziesz dobrym informatykiem i jesteś w stanie poświęcić tej dziedzinie cały swój czas (nie wyobrażam sobie, żeby miało być inaczej, skoro chcesz być w niej dobry), to zmień kierunek studiów, jesteś jeszcze bardzo młody. Ja zaczynałem studia mając 22 lata, tyle tylko, że od początku wiedziałem, co chcę robić. Myślę, że to jest kluczowa sprawa - wiedzieć, czego się chce. Jeśli ktoś tego nie wie, studia zmieni kilka razy, straci wiele lat i przez cały czas będzie w punkcie wyjścia.
        Przepraszam za ten elaborat, tak mi się jakoś rozpisało.
        Pozdrawiam,
        Maciek.


        • Gość: Paweł Re: Studia, po których najłatwiej o pracę - probl IP: 80.50.54.* 29.10.12, 22:50
          Maciek, tyle tylko, że ja nie chcę być dziennikarzem. Nie wyobrażam sobie biegać, jeździć i słuchać się kogoś co mam robić, co mam mówić i pytać ludzi. Chcę robić coś dobrego, pożytecznego. Chcę uczyć w szkole, może wydać jakąś książkę, pisać wiersze? Z tego wszystkiego raczej kasy nie ma a z czegoś żyć trzeba. Dlatego myślę o innych studiach.
          • Gość: szczekaj i walcz Re: Studia, po których najłatwiej o pracę - probl IP: *.dynamic.chello.pl 29.10.12, 22:57
            pomyśl o innym kraju bo ten wyjątkowo nienawidzi humanistów -tak jakby się ich bał
          • Gość: Maciek Re: Studia, po których najłatwiej o pracę - probl IP: *.nasze.pl 30.10.12, 07:03
            Ależ nikt Ci nie każe być dziennikarzem! Chodzi tylko o to, byś znalazł na siebie pomysł i jeśli jest nim informatyka, to w porządku, tylko potrzebna jest konsekwencja.
            Jedyne, co mogę Ci zaproponować, to zorientowanie się w opiniach studentów i absolwentów tego kierunku. Masz w internecie całą masę forów z opisami, jak to wygląda, kto po informatyce znalazł pracę, gdzie i za ile.
            • Gość: Paweł Re: Studia, po których najłatwiej o pracę - probl IP: 80.50.54.* 30.10.12, 08:56
              Bo nie ukrywajmy, że znalezienie pracy po tym kierunku graniczy z cudem.
              • simply_z Re: Studia, po których najłatwiej o pracę - probl 30.10.12, 09:08
                Mysle ,ze Tawanna moglaby ci cos doradzic ,natomiast niezla opcja jest nauczenie jezyka polskiego dla obcokrajowcow. Przynajmniej w wiekszych miastach jest teraz na to popyt np w Krakowie poza letnia szkola jezyka polskiego ,czesto rowniez korporacje wynajmuja nauczycieli ,zwlaszcza jesli czesc pracownikow pochodzi z innych krajow.
                nie zgodze sie ,ze nadeszly zle czasy dla filologow-wrecz przeciwnie...
              • Gość: Maciek Re: Studia, po których najłatwiej o pracę - probl IP: *.nasze.pl 30.10.12, 10:46
                Bo nie ukrywajmy, że znalezienie pracy po tym kierunku graniczy z cudem.

                Takie czasy. Kierunków, po których pracodawcy biją się o absolwenta, nie ma, a jeśli nawet, to są to odosobnione przypadki. Większość, niezależnie od tego, co skończyła, musi walczyć o swoje. Najgorsze, co możesz teraz zrobić, to generalizować "po filologii polskiej nie znajdę pracy, a po informatyce tak". Bzdura! Każdy przypadek trzeba rozpatrywać indywidualnie. Są bezrobotni informatycy, ale są też tacy, którzy radzą sobie rewelacyjnie. To samo można powiedzieć o matematykach, fizykach i wszystkich innych, o polonistach również. Jedna z moich koleżanek z roku projektuje publikacje - od gazet przez broszury, na stronach www skończywszy. Inna została stenotypistką w sądzie i pisze sprawozdania z przebiegu rozpraw. Powtarzam po raz setny: najważniejszy jest pomysł na siebie i konsekwentne parcie w kierunku jego realizacji.
                Co do nauczania języka polskiego jako obcego - jasne, że jest to dobry pomysł, tyle tylko, że żeby skutecznie nauczyć - dajmy na to Francuza - polskiego, trzeba świetnie znać francuski. I tu jest kłopot, bo u polonistów ze znajomością jezyków obcych jest, powiedzmy delikatnie, średnio. Ale wszystko jest do zrobienia i nauczenia. Jeśli chciałbyś pójść w kierunku uczenia obcokrajowców polskiego, to śmiało, studiuj filologię polską i jednocześnie intensywnie ucz się jakiegoś języka obcego lub kilku.
                Jednak pamiętaj, że nie ma taryfy ulgowej. Jeśli chcesz zaistnieć, musisz być w swojej profesji bardzo dobry. Żadnego obijania się. Tylko harówka, pot i krew. Do roboty i nie becz już!
                • simply_z Re: Studia, po których najłatwiej o pracę - probl 30.10.12, 11:21
                  niekoniecznie.Znam kobiete ,ktora uczy polskiego po angielsku-ok ..brzmi dziwnie.
                  Jakkolwiek warto by bylo znac jeszcze jakies jezyki np.romanskie.
                  • wsb_dabrowa_gornicza Re: Studia, po których najłatwiej o pracę - probl 13.11.12, 09:21
                    Informatyka
                    np. Informatyka - Wyższa Szkoła Biznesu w Dąbrowie Górniczej
                    Absolwenci tych studiów problemów ze znalezieniem pracy nie mają
                    • Gość: er Re: Studia, po których najłatwiej o pracę - probl IP: *.dynamic.chello.pl 13.11.12, 13:03
                      ok informatyka - tylko zeby to skonczyć trzeba być mega talentem z matematyki inaczej mówiac trzeba się urodzić scisłowcem a takich ludzi w społeczenstwie jest moze z 8%
                      • Gość: belial Re: Studia, po których najłatwiej o pracę - probl IP: *.dynamic.chello.pl 13.11.12, 15:03
                        Myślę, że w wyższej szkole czegoś tam, gdzieś tam nie trzeba być nawet przeciętnym z matematyki. Tam wystarczy sie zapisać i bulić kasę.
              • Gość: ... Re: Studia, po których najłatwiej o pracę - probl IP: 81.219.186.* 14.11.12, 00:46
                > Bo nie ukrywajmy, że znalezienie pracy po tym kierunku graniczy z cudem.

                Za dużo czasu w AGH :P
    • Gość: ... Re: Studia, po których najłatwiej o pracę - probl IP: 81.219.186.* 14.11.12, 00:45
      Jasne, jasne... Pasjonat języka polskiego na informatyce? Rozczaruję, nie będziesz miał pracy po tym z takim nastawieniem
Inne wątki na temat:
Pełna wersja