Dodaj do ulubionych

jak traktowania są studenci zaoczni

IP: 62.244.145.* 28.06.01, 11:45
Od czasu, kiedy za sprawą płatnych studiów wyższych handel indeksami przestał
być procederem karalnym, rzesza chętnych, skłonnych zapłacić za możliwość
wstąpienia do braci studenckiej stale rośnie. Naiwnym, którzy sądzą, że fakt
wnoszenia niemałych skądinąd opłat daje im pewne ograniczone nawet prawa,
opowiem historię pewnego egzaminu.
Rzecz miała miejsce na wydziale nauk społecznych uniwersytetu wrocławskiego
czas akcji: czerwiec, egzamin ze wstępu do socjologii
udział biorą: egzaminujący, syn egzaminatora i rzesza bezimiennych studentów
Początek godziny prawdy wyznaczono na 13.00, ale jak się okazało obowiązywał on
wyłącznie studentów. Może to i dobrze, bo mięliśmy ponad 30 minut żeby lepiej
się poznać i uzupełnić zawartość ściąg. Potem On - Egzaminator niczym Pan Bóg
zesłał nam – ciemnemu ludowi swojego syna. Syn/delegat przyszedł i powiedział:
-Egzamin odbędzie się w czterech turach.
-głos z tłumu (butnie) można było to przewidzieć i uprzedzić nas wcześniej
- syn/delegat: studenci na studiach stacjonarnych czekają na egzamin nawet trzy
dni
- głos z tłumu(z nutką zdziwienia): płacimy przecież niemałe pieniądze...
- syn/delegat: ma pani szczęście, że mówi to pani do mnie, a nie do mojego
Taty. Pani nie wie, jakie tu są relacje między ezgaminującym a studentem. Tata
wyprosiłby panią z sali!
- głos z tłumu: cisza
Egzamin przeprowadzono w 4 turach. Ponad 200 osób po 40 minutach bezsensownego
czekania, opuściło duszną zatłoczoną salę. Reszta rześka i zrelaksowana
przystąpiła do pisania.

Obserwuj wątek
    • Gość: Daniel Re: jak traktowania są studenci zaoczni IP: *.radom.sdi.tpnet.pl 28.06.01, 17:05
      To nie jest tak ze wszyscy zaoczni sa sklonni zaplacic zeby wstapic do
      studenckiej braci. Ja zdalem na studia stacjonarne bezplatne na polibudzie w
      moim miescie ale wybralem studia zaoczne na renomowanej uczelni warszawskiej.
      Czyli z wyboru place za studia (bo moglbym studiowac bezplatnie) i jestem
      ogromnie zadowolony ze moja uczelnia - SGH - podchodzi powaznie do studentow
      zaocznych i nie "olewa" ich.
      Mozliwe (a nawet pewne) jest ze jakosc studiow zaocznych zalezy od uczelni. Nie
      wiem niestety jaka jest sytuacja na innych uczelniach. Ale nie mozna
      generalizowac. Studenci zaoczni moga byc lepsi od niejednego studenta
      dziennego. Zalezy do od indywidualnego podejscia i checi nauki. :))
      Pozdrawiam
      • Gość: molok Re: jak traktowania są studenci zaoczni IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 29.06.01, 00:04
        sa traktowani tak jak na to zasluguja....
        na mojej uczelni wszyscy gardza zaocznymi i juz i to jest normalne! po
        prostu....
        Ja tez sie tego nauczylem i chociaz nic do nich nie mam to i tak trzymam sie z
        daleka, kiedys bylem na uczelni w niedziele z kolega po wpis... krylismy sie po
        katach zeby nikt nas nie wzial za zaocznyhc... i to jest normalne. Zaoczni
        uczcie sie z tym zyc!
        • Gość: Pan Tade Re: jak traktowania są studenci zaoczni IP: *.gdynia.cvx.ppp.tpnet.pl 29.06.01, 01:12
          No wlasnie. Zaoczni placa i mysla ze z tego powodu
          powinni przejsc przez studia "bezstresowo" i latwo
          (tak jakby dzienne to byla bajka) - a kuku!
          Nie wierze by pracujacy iles tam godzin mogli
          oddac sie jakims praedziwym studiom, a nie
          przejsciu przez kilka sesji.
          Ktos powiedzial, ze wykladowca oblal 30, 50%.
          Na dziennych to nic nadzwyczajnego. U mnie
          np jedna osoba zaliczyla w czerwcu - reszta
          na wrzesien. I nikt z tego powodu nie krzyczy
          "ja place i wymagam"
          • ola Re: jak traktowania są studenci zaoczni 29.06.01, 14:02
            Gość portalu: Pan Tade napisał(a):

            > No wlasnie. Zaoczni placa i mysla ze z tego powodu
            > powinni przejsc przez studia "bezstresowo" i latwo
            > (tak jakby dzienne to byla bajka) - a kuku!

            Mój drogi! Zapewniam cię, że nikt z �zaocznych� w życiu by na taki pomysł nie wpadł. Nie dość, że nie chcemy być
            traktowani ulgowo, to chcielibyśmy nawet zdobyć o wiele więcej wiedzy niż �stacjonarni�. Właśnie dlatego, po
            ukończeniu jednego kierunku i podjęciu pracy mamy ambicję uczyć się dalej.

            > Nie wierze by pracujacy iles tam godzin mogli
            > oddac sie jakims praedziwym studiom, a nie
            > przejsciu przez kilka sesji.

            Nie wierzysz, a jednak ludzie tak robią. Chodzą na pełnych obrotach 24/7 i jeszcze są przez reszte traktowani jakby
            chcieli kupić sobie wykształcenie. Sorry, ale jakoś nie widzę w takim rozumowaniu sprawiedliwości. Opinie tego typu
            świadczą po prostu nie najlepiej o przedmówcach.
            Ja skończyłam stacjonarne studia, teraz ciągnę zaoczne, znam oba środowiska i myślę, że nie w trybie kształcenia
            leży tajemnica, ale w stosunku do nauki samego studenta.
            W ciężkich czasach sesji zaocznych - pozdrawiam wszystkich!


            • Gość: Pablito Re: jak traktowania są studenci zaoczni IP: 10.1.1.* / *.unregistered.formus.pl 29.06.01, 14:16
              Brawo koleżanko, mam też kilka słów do studentów dziennych. zamieściłem już raz
              ten post ale pozwolę sobie go ponowić.

              Proszę spojrzeć na rzeszę (bo ilość ich jest przytłaczająca) studentów, którzy
              uczą się na studiach dziennych i dostają piątki, bo siedzą w książkach i nie
              wychodzą na ulicę. Skutek jest taki, że separują się od rzeczywistości, nie
              potrafią sobie poradzić w życiu - więcej, nie potrafią się nawet porozumieć,
              nie mówiąc o obyciu itp. (oprócz jakichś 25% studentów, którzy są naprawdę
              zdolni i osiągają sukces). Może to niektórych zadziwi, ale tak faktycznie jest.
              Po studiach, które postrzegane są w prezentowany przez dziennych sposób
              (elitarne,kształcące nadludzi, którzy są w stanie zrozumieć wszystkie książki i
              mają średnią 4,5) pozostaje im fałszywe przekonanie o swojej wyższości. To
              właśnie
              dlatego absolwenci SGH chcą 5.000,00 PLN netto na starcie, a pracodawcy śmieją
              im się w twarz i wyrzucaja CV do kosza.

              Studenci zaoczni (jestem jednym z nich, co chyba daje się zauważyć) cały czas
              są karmieni opinią, że ich edukacja jest mniej warta. Jesteśmy olewani przez
              wykładowców, żądających Bóg wie czego. Prawda jest taka, że mam w nosie szereg
              rzeczy z mojego kierunku, bo nigdy w życiu do niczego mi nie będą potrzebne.
              Gdzie zaś wiedza aktualna. Gdzie wykorzystanie np. narzędzi informatycznych i
              pratyk z prawdziwego zdarzenia?!? Nie liczy się?!? Najlepiej - książka na
              pamięć i opowiedzieć bez zrozumienia, dostać 5 i wykładowca się ucieszy, że
              jest asem dydaktycznym, ma najlepszych studentów.

              Studia mają być powszechne, nie elitarne. Mają kształcić pracowników,
              specjalistów, którzy dźwigną naszą gospodarkę, będą stanowić siłę napędową tego
              kraju. Tylko dzięki nim mamy szansę dogonić Europę i żyć w kraju dostatnim.

              Pozdrawiam i czekam na ripostę,
              Pablito

              P.S.
              Jezeli chodzi o mnie - jestem od 4 lat doradcą personalnym, studentem 4 roku
              UW, srednia kolo 4,0 studiuje z racji zainteresowan, moj kierunek w niczym nie
              jest zwiazany z wykonywanym zawodem. Oprocz studiowania specjalizuję się w
              kilku dziedzinach biznesu. I nigdy nie zamieniłbym studiów zaocznych na
              dzienne.

              • Gość: Pablito Re: jak traktowania są studenci zaoczni IP: 10.1.1.* / *.unregistered.formus.pl 29.06.01, 14:20
                Jeszcze jedno, bo zapomnialem.

                Musi zmienić się stosunek wykładowców do studentów zaocznych. Ci, którzy nie
                doceniają studentów zaocznych myśli starym stereotypem człowieka, który poszedł
                na studia zaoczne, bo nie mógł się dostać na dzienne. Dużo osób decyduje się
                świadomie na taki tryb studiów, żeby nie tracić czasu. Są to zdolne dziewczyny
                i chłopaki, potrafiące godzić pracę
                zawodową (nierzadko 50-60 godzin w tygodniu) ze studiowaniem i z sesjami (są
                tam jednak także lesserzy - jak wszędzie). Znają bardzo dobrze języki obce, nie
                uczą się ich na lektoratach ale w praktyce. Zgłębiają dziedziny życia
                zawodowego na równi z wiedzą przekazywaną na wykładach i ćwiczeniach. Dlatego,
                że nie koncentrują się tylko na studiach ich oceny wypadają gorzej niż
                studentów dziennych. Nie znaczy to jednak, że nie wiedzą więcej w ogólnym tego
                słowa znaczeniu.

                Jeszcze jedno. Po skończeniu studiów trzeba zacząć pracować. Radzę pamiętać, że
                pracodawca poszukujący 25 letnich kandydatów ze znajomością języków, dyplomem
                studiów wyższych, 3-5 letnią praktyką zawodową i znajomością rynku nie stawia
                wcale zbyt wysokich wymagań. To właśnie profil magistra studiów zaocznych. Dla
                mnie zadecydował on o wyborze takiego trybu.

                Pozdrawiam i czekam na opinię.
                Pablito

            • Gość: Pan Tede Re: jak traktowania są studenci zaoczni IP: *.gdynia.cvx.ppp.tpnet.pl 29.06.01, 23:04
              Ola@poczta.gazeta.pl:

              1) Zapomnij ze nauczysz sie na weekendowych
              spotkaniach nawet 1/3 tego co na dziennych.
              Jesli uwazasz inaczej to nie najlepiej swiadczy
              to o twoich dziennych - z pewnoscia nie byl to
              kierunek techniczny szanujacego sie wydzialu.

              2) Sila rzeczy musicie byc ulgowo traktowani
              bo nawet nie mielibyscie kiedy sie tego wszystkiego
              dowiedziec co dzienni, mowie serio i bez zlosliwosci.
              Gdzie czas na laboratoria, projektowania,
              cwiczenia tablicowe, cwiczenia rachunkowe,
              wyklady, seminaria?

              3) jakie opinie, o jakich przedmowcach???
              Prawdziwa, gleboka i gruntowna wiedza,
              na ktora sie powolujesz, jest
              tylko do zdobycia na dziennych.
              Zaoczne (weekendowe spotkania) to tylko pretekst
              - do wyciagniecia kasy od gawiedzi
              - do zrobienia dyplomu troszke mniejszym wysilkiem
              (nie mowie ze to ostatnie tyczy wszystkich)
              Tekie osobliwosci jak Pablito nie pasuja do
              tego schematu.
          • miriam_73 Re: jak traktowania są studenci zaoczni 05.07.02, 12:05
            Myslisz się sądząc że zaoczni to "darmozjady", które chcą tylko kupić papier.
            Miałam do czynienia ze studentami zaocznymi i wieczorowymi "od drugiej strony"
            czyli jako belfer i dla wiekszości z nich mam dużo uznania i szacunku za ten
            ogromny wysiłek, jaki wiąże się z łączeniem pracy zawodowej z nauką. To co
            piszesz jest po prosu obraźliwe i krzywdzące dla tych ludzi. Część z nich po
            prostu nie stać na to by studiować dziennie (będąc na garnuszku zapewne
            rodziców) lub też w przeszłości nie miała mozliwości zdobyc takiego czy innego
            wykształcenia, a teraz to nadrabia, stuiując, a jednoczeście normalnie pracując
            w pełnym wymiarze czasu.
            • Gość: Pan Tede Re: jak traktowania są studenci zaoczni IP: *.gdynia.cvx.ppp.tpnet.pl 29.06.01, 17:33
              > > Kolego, jedno mi się ciśnie na usta:
              > >
              > > Jesteś zadufanym pętakiem, którego rodzice zamiast posłać na studia powinn
              > i
              > > nauczyć elementarnego szacunku do ludzi. Mam nadzieję, że ty także będzies
              > z
              > > traktowany tak jak na to zasługujesz.

              ??????????????

              Nie mozna porownywac studiow zaocznych
              i twierdzic, ze te zaoczne daja takie same,
              albo lepsze (z racji zatrudnienia) przygotowanie
              do pozniejszej pracy.

              Bede mowil o sobie (konkrety). Przez
              pierwsze 8 semestrow tygodniowy wymiar
              godzin wynosi ok 30-40 godzin przy czym
              godziny sa porozrzucane od 8 do 18
              (codziennie inaczej), przy czym nie sa
              to przedmioty ktore mozna "wkuc" - wiekszosc
              trzeba zrozumiec, a to znaczy ze
              trzeba sie nauczyc i jeszcze wycwiczyc.
              Wyklad to wstep do dalszej nauki
              we wlasnym zakresie.

              Argument, ze studia dzienne produkuja absolwentow
              nieprzystosowanych do zycia jest nie do zaakceptowania!
              Ja juz po drugim roku pracowalem w wakacje (na tyle
              ile umialem, prace pomocnicze, ale "w zawodzie",
              nie oszukujmy sie, sa zawody w ktorych
              jeszcze po studiach trzeba sie duzo uczyc,
              poza tym wymagaloby to nieco wiekszego wprowadzenia
              w sprawy zatrudnienia czego sie nie podejmuje,
              bo w roznych dziedzinach to roznie wyglada)
              potem po trzecim tez. Prawdziwe studia dzienne
              maja w swym programie 1 semestr praktyki, czyli
              wyjazd do zakladu pracy i tam odbycie przeszkolenia.
              Przeszkolenia, a nie rob to i to i koniec.
              Przeszkolenie daje wieksze pojecie o swej dziedzinie
              niz wieloletnia praca na 1-2 stanowiskach.
              Poznaje sie caly zaklad pracy, rozne stanowiska,
              jest na to 5-6 miesiecy.
              Na Zachodzie to standard, w kraju gdzieniegdzie tez.
              Studia zaoczne o ile wiem nie nie przewiduja
              takiego rozwiazania (moge sie mylic). A praca-
              kazdy pracuje jak moze, nie sadze by wszyscy, ba,
              nawet 50% pracowala "w zawodzie" rownolegle studiujac,
              choc to pewne zalezy od wielu rzeczy.

              Podsumowujac.
              Nie jest moim celem umniejszanie ani zdolnosci ani
              pracowitosci osob studiujacych zaocznie czy wieczorowo.
              Chcialbym jednak podkreslic, ze patrzac na wymiar godzin,
              wielosc przedmiotow (tylko niewiele osob jest w stanie
              podczas nauki powiedziec co jest naprawde przydatne a co nie,
              mi sie wielokrotnie wydawalo ze cos wiem, ale nie ma sie
              co bronic przed przedmiotami!) a nawet ww. przez studentow
              zaocznych podejscie wykladowcow - wazny jest
              tzw dostep do wykladowcow, ze kazdy moze do nich zawsze
              isc i sie pytac) studia dzienne sa lepsza oferta edukacyjna.
              Nie bez znaczenia jest fakt, ze istnieja
              kierunki, ktore prowadzone sa tylko w trybie dziennym, to
              o czym swiadczy.

              Pozdrowienia.

              Pan Tadek

              PS
              Prosze sie na mnie nie oburzac i nie wyzywac mnie. Jesli
              ktos sie nie zgadza to niech powie ze sie nie zgadza.
              Sa ludzie, ktorym jak sie nie powie k... to nie rozumieja co sie
              do nich mowi.
              • Gość: Pablito Re: jak traktowania są studenci zaoczni IP: 10.1.1.* / *.unregistered.formus.pl 29.06.01, 17:59
                Twoja argumentacja Tadek do mnie trafia, choć nie całkiem. Nigdzie nie
                napisałem, że studia zaoczne przekazują tyle samo wiedzy, co dzienne. Kluczem
                jest faktycznie dostępność wykładowców i własna, wewnętrzna chęć nauki. Staramy
                się jednak napisać jak jesteśmy traktowani przez wykładowców - patrz początek
                tego topiku. Problem tkwi w tym, że studentów zaocznych traktuje się z góry jak
                osoby, które są tępe, głupsze - te, które nie zdały na studia dzienne. Nikt nie
                chce zauważyć, że wielu z zaocznych nawet nie próbowało na te dzienne się
                dostać. Napiszę jeszcze o tym, ale już z domu.

                A ten post, który przytoczyłeś nie był do Ciebie a do niejakiego Moloka, tylko
                wlepił się jakoś krzywo (ten system GW nie jest wyraźny). Starałem się to także
                wyjaśnić w drugim poście. Sprawdź uważnie linkowość. Przytoczę jego tekst:

                "sa traktowani tak jak na to zasluguja....
                na mojej uczelni wszyscy gardza zaocznymi i juz i to jest normalne! po
                prostu....
                Ja tez sie tego nauczylem i chociaz nic do nich nie mam to i tak trzymam sie z
                daleka, kiedys bylem na uczelni w niedziele z kolega po wpis... krylismy sie po
                katach zeby nikt nas nie wzial za zaocznyhc... i to jest normalne. Zaoczni
                uczcie sie z tym zyc!"

                I dodam jeszcze, że gdybym usłyszał to na żywo, dałbym mu w pysk!

                Pozdrawiam i szacuneczek!!!
                Pablito
        • Gość: kamil Re: jak traktowania są studenci zaoczni IP: 62.244.145.* 29.06.01, 16:28
          Gość portalu: molok napisał(a):

          > sa traktowani tak jak na to zasluguja....
          > na mojej uczelni wszyscy gardza zaocznymi i juz i to jest normalne! po
          > prostu....
          > Ja tez sie tego nauczylem i chociaz nic do nich nie mam to i tak trzymam sie z
          > daleka, kiedys bylem na uczelni w niedziele z kolega po wpis... krylismy sie po
          >
          > katach zeby nikt nas nie wzial za zaocznyhc... i to jest normalne. Zaoczni
          > uczcie sie z tym zyc!

          Miło, że masz sie dobrze. Obyś przypadkiem po studiach (lub równolegle z
          dziennymi) nie wpadł na pomysł poszerzenia swoich kwalifikacji na studiach
          zaocznych. Wtedy twoje dobre samopoczucie, wysoka samoocena, a zwłaszcza miłość
          własna mogłyby nieco ucierpieć.
        • Gość: Aldona Re: jak traktowania są studenci zaoczni IP: 213.76.100.* 01.07.01, 19:33
          Okropne jest to, że ludzie czują potrzebę tłumaczenia się, dlaczego studiują
          zaocznie! Jakaś nagonka czy jak? Zapewniam wszystkich, że na studiach dziennych
          nie siedzą sami złotouści geniusze. Takoż absolwenci ww bywają rozmaici. Świat
          na szczęście nie jest czarno-biały. A w ogóle to chyba najważniejsze jest to,
          żeby przybywało ludzi solidnie wykształconych - niezależnie od trybu ich
          studiów. Można być porządnie wykształconym po studiach zaocznych i kompletnym
          bałwanem mimo ukończenia studiów dziennych. Ba, można też być erudytą bez
          dyplomu i doktorem-matołem!!! Niesamowite, co?
        • Gość: orlika Re: jak traktowania są studenci zaoczni IP: 217.96.97.* 06.07.01, 14:43
          Kiedy czytałam twój-(zaznaczam twój z małej litery), usmiałam się do łez.
          Bardzo jestem ciekawa co studiujesz, ale-wydaje mi się że ABC Betonu w Koziej
          Wólce, albo po prostu nie jesteś studentem. Mam nadzieję,że nikt nie wziął Cię
          za zaoczniaka owej pamiętnej niedzieli, jakaż to była by hańba!Jestem studenką
          studiów dziennych i miałam okazję studiować na zaocznych, nie uważam żeby były
          to gorsze studia,a wręcz przeciwnie.Konkludując:jesteś idiotą!
        • Gość: mati Re: jak traktowania są studenci zaoczni IP: 157.25.84.* 03.07.02, 14:46
          molok, ty ćwoku, wstydziłbyś się wypisywać takie bzdury! Bałeś się, że wezmą
          Cię za zaocznego! Pierwszy raz słyszę, że studiować zaocznie to wstyd. Ale na
          to mógł wpaść tylko taki obsrumajtek, jak Ty - którego mamusia wysłała na
          studia dzienne, bo jeszcze za wcześnie dla syneczka na podjęcie pracy!!!!
          Wstydź się gówniarzu!
        • Gość: tanix Re: jak traktowania są studenci zaoczni IP: *.acn.waw.pl 20.08.02, 21:42
          slucham?! Czlowieku zapewne jestes z zatechlej wsi i dalej paslbys krowy gdyby
          nie to ze PRL zapewnil ci szkolke 5 kilosow od twojego domku. Chowalbys sie
          pawianie? A nie wiesz moze dlaczego mozesz malpiatko studiowac za darmoche?
          Dlatego ze studenci wieczorowi i zaoczni placa za was obszczymury. Szanuj ludzi
          dzieki ktorym twoj tatus nie musi sprzedawac wszystkich swinek i placic ci za
          studia tak jak jest na zachodzie smieciu.
        • majka255 Re: jak traktowania są studenci zaoczni 11.01.03, 23:20
          Tak czytam te wasze wypowiedzi i aż mi się zbiera.

          Posłuchajcie tego geniusza

          Gość portalu: molok napisał(a):

          > sa traktowani tak jak na to zasluguja....
          > na mojej uczelni wszyscy gardza zaocznymi i juz i to jest normalne! po
          > prostu....
          > Ja tez sie tego nauczylem i chociaz nic do nich nie mam to i tak trzymam sie
          z
          > daleka, kiedys bylem na uczelni w niedziele z kolega po wpis... krylismy sie
          po
          >
          > katach zeby nikt nas nie wzial za zaocznyhc... i to jest normalne. Zaoczni
          > uczcie sie z tym zyc!

          Mam jeszcze pytanko a za piwko ciągniesz od mamusi, bo w pracy to ty chyba
          jeszcze nie byłeś

          A i powodzenia będzie ci potrzebne jak skończysz studia i staniesz do startu o
          prace z "magistrami" z dużą praktyką zawodową
      • Gość: Magda Re: jak traktowania są studenci zaoczni IP: *.sgh.waw.pl 04.12.02, 17:36
        Ja też jestem studentką zaoczną na SGH. Nie zauważyłam, żeby studenci zaoczni
        byli tu gorzej traktowani od dziennych, ale w końcu każdy z nich płaci 700
        zlotych miesięcznie. Jeśli chodzi o wykładowców to są mili i na poziomie, a
        przynajmniej większość. Niby wszystko jest O.K. ale wątpię czy po tych studiach
        dostanę jakąś pracę. Poza tym 200 zl za jeden dzień nauki to dużo. Wiele osób
        pracuje, części za studia płacą rodzice. Wydaje mi się jednak, że to strata
        pieniędzy. Dlatego za rok zdaję na dzienne, jeśli się nie dostanę - rezygnuję.
    • Gość: molok Re: jak traktowania są studenci zaoczni - odpowiedz dla Pabilta IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 29.06.01, 22:12
      Pablito,
      Oburzasz sie ze mowie otwarcie ze gardze zaocznymi
      studentami i ze kaze im uczyc sie zyc ze swiadomoscia
      ze sa gorszym gatunkiem studentow!
      Ale....
      Sam mam kilku dobrych znajomych ktorzy sa na studiach
      zaocznych i wiem ze oni akurat sa dobrzy w swoich
      dziedzinach i sa zdolni. Ja sam idac na studia
      dziwilem sie temu co slyszalem , ze zaoczni to jakis
      gorszy gatunek. Ja myslalem o nich w ten sposob � �po
      prostu placa za swoje studia �
      Ale juz na 1szym semetrze studiow kiedy wykladowcy
      zaczynali mowic czasem o zaocznych jacy to oni sa �
      zaczalem zmieniac zdanie, jasne ze bylo to na
      podstawie opinii innych osob � byc moze ze byly one
      przesadzone ale kiedy uslyszalem od od jednego z
      doktorow � nawiasem mowiac jednego z bardziej
      wiarygodnych na moim wydziale - jak oczywiste rzeczy
      musial tlumaczyc zaocznym studentow , zlamalem sie i
      zaczalem watpic, czy rzeczywiscie ci zaoczni sa tacy
      zwyczajni. Powoli zaczalem robic to co wszyscy na moim
      roku, i wszyscy wykladowcy � to znaczy traktowac
      zaocznych jak studentow drugiej kategorii. No i
      pewnego razu na jedne z zajec w samym srodku wparowal
      nam jakis lysy dres i ( oczywiscie wszyscy zaczeli sie
      gapic �kto to moze byc i co tu robi ) powiedzial
      wykladowcy ze jest z zaocznych i czy moze prosic o
      wpis za jakies zalegle wyklady , w tym momencie
      stwierdzilem ze to chyba nieprawda... to nie moze byc
      student, nawet zaoczny, - kiedy po zajeciach wyszlismy
      z sali okazalo sie ze klebi sie przed nia tlum takich
      wlasnie �studentow� �
      Wtedy przekonalem sie ze gardzenie zaocznymi ma jednak
      swoje glebokie podstawy � i jest uzasadnione,
      Teraz przed sesja zreszta � jak pisalem wczesniej �
      bylem na uczelni po wpisy � facet kazal przyjsc w
      niedziele �bo tylko wtedy ma chwile czasu� � i mialem
      okazje widziec wiecej takich zaocznych . Nie przecze -
      byli wsrod nich normalni ludzie, ale wiekszosc to
      wlasnie lyse dresy, albo barbie na wysokich obcasach w
      plastikowych ciuchach
      To wlasnie sklania mnie do tego zeby twierdzic ze
      m.in. moi znajomi na studiach zaocznych, czy ludzie
      ktorzy sa dobrzy ale po prostu powinela noga na
      egzaminie, a takze tacy ludzie jak ty Pablito to
      mniejszosc na zaocznych...
      Natomiast generalnie do zaocznych mam tylko jedno
      przeslanie � Uczcie sie zyc z tym ze przez wykladowcow
      jestescie pogardzani, przez studentow dziennych
      jeszcze bardziej, cieszcie sie ze nie jestescie w
      wojsku, i ze przynajmniej wy mozecie gardzic tymi
      ktorzy sie nie dostali nawet na zaoczne i musieli isc
      do szkol pomaturalnych itd.
      Po prostu � takie jest zycie.
      Pozdrawiam wszystkich dziennych ; )
      molok
      • Gość: Pan Tade Re: jak traktowania są studenci zaoczni - odpowiedz dla Pabilta IP: *.gdynia.cvx.ppp.tpnet.pl 29.06.01, 23:05
        To co napisal Molok ma niestey sens.

        Nie mozna nauczyc wiele podczas weekendowych
        spotkan. Wszyscy o tym wiedza. Dlatego byc
        moze wykladowcy wcale nie probuja juz zaocznych
        niczego nauczyc. Te studia "rozkwitly" w dobie
        problemow ekonomicznych uczelni, ktore glowny
        wysilek i nacisk klada na dzienne magisterskie
        zaocznych traktujac jako zrodlo kilku groszy.
        Byc moze to jest wlasnie tym powodem.


        Wiekszosc tworzy opinie, nie jednostki.
        Sorry Pablito :-))
        • Gość: LENNY Re: jak traktowania są studenci zaoczni - odpowie IP: eurocom:* / 192.168.10.* 28.03.03, 12:31
          Gość portalu: Pan Tade napisał(a):

          > To co napisal Molok ma niestey sens.
          >
          > Nie mozna nauczyc wiele podczas weekendowych
          > spotkan. Wszyscy o tym wiedza. Dlatego byc
          > moze wykladowcy wcale nie probuja juz zaocznych
          > niczego nauczyc. Te studia "rozkwitly" w dobie
          > problemow ekonomicznych uczelni, ktore glowny
          > wysilek i nacisk klada na dzienne magisterskie
          > zaocznych traktujac jako zrodlo kilku groszy.
          > Byc moze to jest wlasnie tym powodem.
          >
          >
          > Wiekszosc tworzy opinie, nie jednostki.
          > Sorry Pablito :-))
          JETSEM TUTAJ TYLKO GOSCIEM, NIE BIORĘ UDZIAŁ W TYCH DYSKUSJACH. POWIEM TYLKO,
          ŻE STUDIUJE ZAOCZNIE NA U.J FILOLOGIE POLSKĄ- KIERUNEK MOŻE NAJAMBITNIEJSZY,
          ALE TAKI CHCIAŁEM. ZDAWAŁEM NA DZIENNE I NIE DOSTAŁEM SIĘ. NA PRAWDE NIE WIDZĘ,
          ŻEBYŚY BYLI INACZEJ TRAKTOWANI JAK DZIENNI. MATERIAŁ MAM Y TAKI SAM. PEWIEN
          WYKŁADOWCA POWIEDZIAŁ NAM, ŻE MY MUSIMY BYC JESZCZE BARZDIEJ ZDOLNI OD TYCH NA
          DZIENNYCH, BO MATERIAŁ MAMY TAKIS AM A GODZIN MNIEJ. POZA TYM ZDARZYŁO MI SIĘ
          BYĆ PARE RAZY NA ĆWICZENIACH NA STUDIACH DZIENNYCH (BO PROFESOROWIE SĄ TACY
          MILI, ŻE POZWALAJĄ). RĘCE I NOGI OPADAJĄ- JEDNA DZIEWCZYNIE MYLIŁY SIĘ LICZBY
          ARABSKIE Z RZYMSKIMI, ALE TO JUŻ MOŻE EKSTREMALNY WYPADEK. NIE WIDZIAŁEM, ŻEBY
          ICH ODPOWIEDZI AJKOŚ SZCZEGÓLNIE BARDZIEJ BŁYSZCZAŁY I BYŁY LEP[SZE OD ANSZYCH.
          POWIEM WIĘCEJ- TO ONI POWINNI PRZYJŚC DO NAS NA WYKŁAD A NA PEWNO WIĘCEJ BY SIĘ
          NAUCZYLI. TAKŻE DENERWUJE MNIE TEN MIT LEPSZEGO STUDENTA DZIENNEGO. NIE MAM
          NATOMIAST PROBLEMU Z CHODZENIEM PO KORYTARZU W CZASIE TYGODNIA. CHOCIAZ JAK
          PRZYCHODZILISMY NA TE ĆWICZENIA TO PATRZYLI NA NAS RZECZYWIŚCIE JAKBYŚMY BYLI
          JAKIMIŚ PODLUDŹMI.
      • Gość: Daniel Do Moloka IP: *.radom.sdi.tpnet.pl 30.06.01, 11:31
        Drogi Moloko,
        Mam nadzieje ze mowisz tylko o studentach zaocznych ze swojej uczelni (jesli
        tak wiele tam dresiarzy to jestes zapewne na prywatnej). Jak przyjdziesz w
        weekend zobaczyc studentow na mojej uczelni (warszawska Szkola Glowna Handlowa)
        to sie przekonasz, ze ani jednego dresiarza tam nie ma! Zobaczysz natomiast
        ludzi,z ktorych wiekszosc pracuje, jakas czesc specjalnie rezygnuje z pracy na
        czas sesji (jak ja), aby sie do niej lepiej przygotowac. Oczywiscie sa tez
        tacy, ktorym zalezy tylko na papierku, ale tacy sa wszedzie. Ponadto aby sie
        dostac na zaoczne na SGH nalezy pokonac 4 kandydatow (tak tak sa egzaminy).
        Nastepna kwestia to taka czemu ludzie z dziennych przenosza sie na 3 roku na
        zaoczne - dostali bardzo dobra prace - ....bo wiedza ze nie straca tak duzo
        jezeli sie przeniosa.
        Punkt widzenia zalezy od punktu siedzenia - to na jakiej uczelni przesiadujesz!
        Pozdrawiam
        P.S. i nie generalizuj, ze wszyscy studenci zaoczni sa tacy jakich opisujesz.
        Moze na innych uczelniach (prywatnych w mniejszych miejscowosciach czy tez
        panstwowych znajdujacych sie w dolnych miejscach rankingow).
          • Gość: Daniel Re: Do Moloka IP: *.radom.sdi.tpnet.pl 30.06.01, 17:26
            OK, nie chodzi mi o to zeby ciebie przekonac tylko o to zebys nie wkladaj do
            jednej grupy wszystkich zaocznych. Istnieja studenci co wybrali studia zaoczne
            dobrowolnie (nawet dostajac sie na studia stacjonarne). To ile sie nauczysz
            zalezy od indywidualnego podejscii od podejscia uczelni.
            Z drugiej strony wykladowcy ktorzy nie podchodza powaznie do studentow
            zaocznych sami sa niepowazni i NIEPROFESJONALNI!
            Pozdrawiam i nie generalizuj! Nie wszyscy sa tacy jak mowisz!
            • Gość: molok Do Daniela IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 01.07.01, 23:33
              Nie generalizuje - zauwaz ze staram sie zqawsze podkreslic "w wiekszosci" - a
              nie "calkowicie". Poza tym mowie tylko co zaobserwowalem na swoim wydziale.
              Jasne ze wsrod zaocznych widzialem tez pare osob wygladajacyhc powanzie i na
              poziomie, ale oni niestety gineli w tlumie "pospolstwa" ....
              Mi tez jest z tego powodu nieprzyjemnie, ale tak jest...
                • Gość: molok Re: Do Daniela IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 02.07.01, 23:53
                  Mowie w wiekszosci i mowie tylko o swojej uczelni - moze tez trafila mi sie
                  niezbyt reprezentatywna rgupa zaocznych...
                  ale z tym gardzeniem to nietstey - nie moj wymysl tylko po prostu pewien typ
                  myslenia jaki sie upowszechnia - wszyscy moi wykladowcy - naprawde porzdni
                  ludzie - ucza nas wlasnie takeigo podejscia, chco moze robia to nieswiadomie...
                  Tego gardzenia - ok moze to zle slowo sprobuje je zastapic lagodniejszym -
                  lekcewazenia zaoznych po proostu sie to przejmuje od innych....
                  Natomaist trudno mi bedzie sie tego pozbyc bo to co widzialem u siebie i co mi
                  opowiadali znajomi o swoich wydzialach zostawilo jednak trwaly slad w moim
                  mysleniu o studentach zaocznych... sorry...
                  • Gość: Daniel Do Moloka IP: *.radom.sdi.tpnet.pl 03.07.01, 16:30
                    Jak milo sie teraz zrobilo.
                    Slowo "lekcewazenie" rzeczywiscie nie posiada w sobie tyle wrogosci co
                    poprzednie slowo.
                    Studiuje (zapewne tak myslales) - stad moja zacieta (no nie wiem czy taka
                    zacieta) dyskusja. :)
                    Pracowalem juz takze na umowe zlecenie ale na czas sesji przerwalem prace.
                    Teraz mam zamiar dalej zdobyc doswiadczenie.
                    Zegnam :) CU
        • Gość: cleo Re: Do Moloka IP: *.man.polbox.pl 02.07.01, 14:50
          witam wszystkich,
          ja studiuję zaocznie na prywatnej uczelni prawo i naprawdę dresiarze którzy są
          tu dla papierka to nieliczna grupka. Większość to ambitni, ciężko pracujący
          ludzie którzy są po innych studiach albo je kończą i nie zależy im na papierze
          tylko na wiedzy. są np. ludzie którzy dojeżdzają z końców Polski, są tacy co
          mają dzieci.. nasz rok ma opinię najlepszego na uczelni, a większość
          wykładowców mówi że zaoczni są pilniejsi od dziennych. mamy dobre kontakty z
          wykładowcami (mam porównanie bo skończyłam dzienne na SGH i tam wykładowca po
          wykładzie dla 500 osób szedł sobie, byłeś tylko kropką w tłumie itd.), można
          zadawać pytania itd. niestety wczoraj boleśnie odczułam brak ćwiczeń podczas
          egzaminu z cywilnego, gdzie trzeba było rozwiązywać kazusy. ale cóż robić,
          spróbuję to jakoś uzupełnić czytając książki. bardzo poważnie traktuję moje
          studia, biorę urlopy na naukę do egzaminów (niestety z urlopu wypoczynkowego).
          robię to zarówno dla satysfakcji jak i dla poprawienia życiowych szans. oprócz
          tego oczywiście pracuję i czasami mam okazję świeżo nabytą wiedzę zastosować i
          to jest duża satysfakcja. dlatego sprzeciwiam się opiniom że zaoczni to gorszy
          rodzaj studentów.
        • Gość: magda O studentach zaocznych IP: *.sgh.waw.pl 08.12.02, 10:29
          Ja też jestem studentką studiów zaocznych na SGH i nie zauważyłam tu dresiarzy,
          czy innych ludzi, którzy olewają studia. Wręcz przeciwnie, chodzą tu ludzie na
          poziomie, którym naprawdę zależy na szkole, płacą dużo pieniędzy, żeby się
          czegoś nauczyć. Tak więc mówienie, że wszyscy zaoczni to lenie, nieuki, idioci
          itp. jest co najmniej nieuzasanione. Być może gdzieś tak jest, ale na pewno nie
          na SGH.
      • Gość: Mohawk Re: jak traktowania są studenci zaoczni - odpowiedz dla Moloka IP: *.chello.pl 05.07.01, 03:04
        Gość portalu: molok napisał(a):

        > Natomiast generalnie do zaocznych mam tylko jedno
        > przeslanie � Uczcie sie zyc z tym ze przez wykladowcow
        > jestescie pogardzani, przez studentow dziennych
        > jeszcze bardziej, cieszcie sie ze nie jestescie w
        > wojsku, i ze przynajmniej wy mozecie gardzic tymi
        > ktorzy sie nie dostali nawet na zaoczne i musieli isc
        > do szkol pomaturalnych itd.
        > Po prostu � takie jest zycie.
        > Pozdrawiam wszystkich dziennych ; )
        > molok

        Czytajac to zalala mnie krew - Molok - jak mozna plesc tak wierutne bzdury ? Czy
        nie slyszales nigdy o kulturze wypowiedzi? Czemu stawiasz sie na piedestale ?
        Wiesz, ja chyba znam odpowiedz na to pytanie... Moim skromnym zdaniem masz
        ogromny kompleks, cos Ci sie w zyciu nie powiodlo... Studia dzienne sa dla Ciebie
        wyznacznikiem pseudointelektualnej sily. Wierz mi ze sa to szczeniackie zagrywki.
        To co cie toczy, to na pewno ogromny kompleks. Może szukasz akceptacji? Może
        kiedy byles maly nikt nie wybieral Ciebie do druzyny, kiedy graliscie w pilke?
        Mozliwe jest rowniez to, ze sprytniejsze dzieci podkradaly Ci ciasteczka w
        przedszkolu... Nie mam pojecia co studiujesz ale Twoje teksty swiadcza o tym ze
        abys mogl uzyskac jakie kolwiek przystosowanie do zycia minie nie 5 a co najmniej
        15 lat. Masz racje - trzymaj tak dalej stary a moze ktos Cie wybierze do
        podstawowej jedenastki na boisku, moze w koncu... Jestes napewno taki wspanialy,
        jakim sie kreujesz. Badz pewien jednego - u mnie nie zagrasz. Mimo to -
        pozdrawiam.
      • Gość: gosia Re: jak traktowania są studenci zaoczni - odpowiedz dla Pabilta IP: *.softpro2.pl 04.07.02, 12:23
        Gość portalu: molok napisał(a):

        > Pablito,
        > Oburzasz sie ze mowie otwarcie ze gardze zaocznymi
        > studentami i ze kaze im uczyc sie zyc ze swiadomoscia
        > ze sa gorszym gatunkiem studentow!
        > Ale....
        > Sam mam kilku dobrych znajomych ktorzy sa na studiach
        > zaocznych i wiem ze oni akurat sa dobrzy w swoich
        > dziedzinach i sa zdolni. Ja sam idac na studia
        > dziwilem sie temu co slyszalem , ze zaoczni to jakis
        > gorszy gatunek. Ja myslalem o nich w ten sposob � �po
        > prostu placa za swoje studia �
        > Ale juz na 1szym semetrze studiow kiedy wykladowcy
        > zaczynali mowic czasem o zaocznych jacy to oni sa �
        > zaczalem zmieniac zdanie, jasne ze bylo to na
        > podstawie opinii innych osob � byc moze ze byly one
        > przesadzone ale kiedy uslyszalem od od jednego z
        > doktorow � nawiasem mowiac jednego z bardziej
        > wiarygodnych na moim wydziale - jak oczywiste rzeczy
        > musial tlumaczyc zaocznym studentow , zlamalem sie i
        > zaczalem watpic, czy rzeczywiscie ci zaoczni sa tacy
        > zwyczajni. Powoli zaczalem robic to co wszyscy na moim
        > roku, i wszyscy wykladowcy � to znaczy traktowac
        > zaocznych jak studentow drugiej kategorii. No i
        > pewnego razu na jedne z zajec w samym srodku wparowal
        > nam jakis lysy dres i ( oczywiscie wszyscy zaczeli sie
        > gapic �kto to moze byc i co tu robi ) powiedzial
        > wykladowcy ze jest z zaocznych i czy moze prosic o
        > wpis za jakies zalegle wyklady , w tym momencie
        > stwierdzilem ze to chyba nieprawda... to nie moze byc
        > student, nawet zaoczny, - kiedy po zajeciach wyszlismy
        > z sali okazalo sie ze klebi sie przed nia tlum takich
        > wlasnie �studentow� �
        > Wtedy przekonalem sie ze gardzenie zaocznymi ma jednak
        > swoje glebokie podstawy � i jest uzasadnione,
        > Teraz przed sesja zreszta � jak pisalem wczesniej �
        > bylem na uczelni po wpisy � facet kazal przyjsc w
        > niedziele �bo tylko wtedy ma chwile czasu� � i mialem
        > okazje widziec wiecej takich zaocznych . Nie przecze -
        > byli wsrod nich normalni ludzie, ale wiekszosc to
        > wlasnie lyse dresy, albo barbie na wysokich obcasach w
        > plastikowych ciuchach
        > To wlasnie sklania mnie do tego zeby twierdzic ze
        > m.in. moi znajomi na studiach zaocznych, czy ludzie
        > ktorzy sa dobrzy ale po prostu powinela noga na
        > egzaminie, a takze tacy ludzie jak ty Pablito to
        > mniejszosc na zaocznych...
        > Natomiast generalnie do zaocznych mam tylko jedno
        > przeslanie � Uczcie sie zyc z tym ze przez wykladowcow
        > jestescie pogardzani, przez studentow dziennych
        > jeszcze bardziej, cieszcie sie ze nie jestescie w
        > wojsku, i ze przynajmniej wy mozecie gardzic tymi
        > ktorzy sie nie dostali nawet na zaoczne i musieli isc
        > do szkol pomaturalnych itd.
        > Po prostu � takie jest zycie.
        > Pozdrawiam wszystkich dziennych ; )
        > molok

        No,MOLOKU, nie popisałeś sie ta wypowiedzią.Teraz to już musisz gardzić tymi ze
        szkół pomaturalnych,co?i inni tez maja tak robić....a co to gorsi ludzie tam są??
        owszem niektórzy są bardziej chętni do nauki inni mniej ale wszedzie tak jest-i
        na studiach dziennych i na zaocznych.....i pomysl ,ze nie wszystkich stac na
        zaoczne albo prywatne.....sama jestem w takiej szkole bo niestety brakło miejsc
        na dzienne,a na zaoczne mnie nie bylo stac,ale ciesze sie bo to jak taki kurs
        przygotowawczy na studia,tylko ze dluzszy.....i tak bede zdawac na studia wiec na
        pewno nie czuję sie gorsza...........wiec nie pierdol głupot........pozdrawiam
    • Gość: winnie Re: jak traktowania są studenci zaoczni IP: *.studiomi.com.pl 04.07.01, 15:07
      Nie dostałam się na studia dzienne (polonistyka), postanowiłam
      więc "przeczekać" rok na zaocznych. Podczas pierwszego roku moich studiów
      poznałam wspaniałych ludzi (o dziwo większość z nich świadomie wybrała taką
      formę studiów - głównie ze względu na pracę i to w prestiżowych wydawnictwach,
      gazetach), którzy traktowali serio naukę i egzaminy. Równocześnie chodziłam w
      tygodniu na wybrane przedmioty dla studentów dziennych - chciałam uzupełnić
      braki, jakie mogłyby powstać na zaocznych. Po semestrze okazało się, że ci
      sami prowadzący przeprowadzają identyczne kolokwia i zaliczenia na studiach
      dziennych i zaocznych - z tym, że zaoczni muszą więcej materiału opanować sami.
      Jak zauważyłam, w gronie "dziennych" panowała pogarda dla "zaocznych" (?).
      Po roku wysoka średnia (a była to reguła, przynajmniej w mojej grupce)
      umożliwiła mi przeniesienie się na studia dzienne. Niestety, rozczarowałam się:
      * zapisy na zajęcia (a właściwie walka o nie), czasem liczba osób w grupie
      dochodziła na ćwiczeniach do 50 osób (dla porównania na zaocznych do 30 osób w
      grupie i bez walki o miejsce w grupie)- co znacznie obniżało poziom zajęć.
      Walka taka (jak mogą sądzić niektórzy) wcale nie uczyła "radzenia sobie w
      życiu", ale po prostu cwaniactwa...
      * poziom zajęć wcale nie odbiegał od tego na zaocznych, co więcej, dzienni są
      przyzwyczajenie do tego, że zaliczenia, wpisy itd. po prostu się im należą, ze
      względu na ich (rzekomą) inteligencję..
      Oczywiście, trudno generalizować - na dziennych wszyscy be, a na zaocznych sami
      intelektualiści (i odwrotnie)...
      Dzisiaj, kiedy patrzę na wszystko z perspektywy czasu (we wrześniu obrona),
      wiem, że nie przeniosłabym się na dzienne. Dzięki wcześniejszemu zaliczeniu
      wielu przedmiotów (zrobiłam właściwie 5 lat w 3,5), mogłam już od 3 roku
      pracować na part-time (najpierw na umowę-zlecenie, potem na stałe). Nie myślcie
      sobie, że kariera, pieniądze itp. są dla mnie najważniejsze, ale za coś żyć
      trzeba...
      Tymczasem większość "cieniasów" z zaocznych zdobyła w ciągu 5 lat wiedzę,
      doświadczenie i mają obecnie dobrą pracę, podczas gdy "orły" z dziennych
      szukają jakiegokolwiek zajęcia...
      Uff, ale się rozpisałam - wynika to chyba z tego, że znam z autopsji obie
      sytuacje i traktowanie zaocznych jako ludzi mało inteligentnych i
      nierozgarniętych, nie podoba mi się, jest po prostu niesprawiedliwe.
          • acepl Re: jak traktowania są studenci zaoczni 05.07.01, 11:15
            Nic dodać, nic ująć!!!

            Sam jestem "zaocznym" i zupełnie pomijam fakt, że
            studia zaoczne wybrałem świadomie (moich rodziców nie
            byłoby stać na posłanie mnie na dzienne). A ponieważ
            pracuję w zawodzie, który prawie idealnie pokrywa się
            z kierunkiem, nie mam praktycznie powodów do narzekań.
            Jeśli chodzi o mnie oczywiście.
            A co do studiów? Po przeczytaniu poprzednich postów
            czuję się trochę jak w kosmosie - z tej prostej
            przyczyny, że nie mam żadnych negatywnych odczuć...
            Na mojej uczelni i dzienni, i zaoczni są traktowani
            niemal tak samo ( zaoczni nawet z nieco większym
            zrozumieniem). Materiał do opanowania praktycznie ten
            sam, a przecież my mamy dużo mniej czasu. A nawet
            jeśli mniej to co? Dzienni muszą uczyć się czasami
            takich bzdur, że włosy dęba stają. Po co to? Jako
            ciekawostkę napiszę wypowiedź jednego z najbardziej
            poważanych wykładowców na uczelni: "Od dłuższego już
            czasu obserwujemy taką tendencję - co bardzo nas
            cieszy - że wy, studenci zaoczni prezentujecie podczas
            obrony wyższy poziom niż ci ze stacjonarnych (cytuję
            niemal dosłownie!!), zarówno pod względem
            przygotowania i doświadczenia jak i podejścia do
            życia. Im brakuje jeszcze troszkę czasu żeby
            dorosnąć..."
            Oczywiście są i cienie na naszej kochanej polibudzie -
            wykładowcy są w stosunku do nas nieco mniej
            wymagający. Poza tym też potrafią wykręcać numery -
            np. pójście sobie do domu dwie godziny przed
            zakończeniem zajęć nikogo nie informując - zwłaszcza
            mających właśnie zdawać studentów. Ale to był niejako
            przypadek szczególny (sesja w zasadzie się skończyła,
            a pan doktor nie może na brak zajęć narzekać). I tak
            go bardzo lubię... mimo że byłem jednym z w/w
            studentów.
            Podsumowując - NIGDY nie poszedłbym na dzienne...
            Pozdrawiam - szczególnie winnie i Pablita -
            towarzyszy [nie :-))]doli
            i wszystkich "sceptyków"
      • Gość: Noname Re: jak traktowania są studenci zaoczni IP: 10.17.30.* / 195.117.242.* 05.07.01, 19:44
        Na początek witam wszystkich, zarówno tych którzy się bronią jak i tych którzy
        mają kompleks wyższości, a także tych, którzy wypowiadają sie neutralnie.

        Prawdę powiedziawszy dziwną i niezrozumiałą wydaje się być "nagonka na
        studentów zaocznych". Dlaczego bo wydaje mi się, że nie ma najmniejszego sensu.
        jedni wybieraja studia zaoczne bo chcą, a innni bo muszą, a jeszcze inni
        kształcą się w trybie dziennym. Przy czym zarówno jedni jak i drudzy maja te
        same prawa, choć zwykle jest tak, że studenci zaoczni w większości nie
        korzystają z możliwości jakie daje im uczelnia.
        Padło tu wiele wypowiedzi, ale wydaje mi się, że za w pełni obiektywne można
        uznać tylko te, które zostały "wklepane" przez studentów, którzy mieli okazję
        studiować zarówno dziennie jak i zaocznie. Przede wszystkim śmieszą mnie, a
        nawet są godni politowania ci, którzy stwierdzają, że gardzą studentami
        zaocznymi (nie ma potrzeby wymieniać każdego z osobna). "Człowieku" pragnę ci
        zakomunikować, że ja nikim nie gardzę, bez względu na to czy jes to osoba po
        podstawówce, po zawodówce czy też po studiach (nieważne jakich). Oceniam
        każdego w zależności od tego co ma głowie, a i tymi którzy nie mają zbyt wiele
        też nie gardzę. Cóż tak wyszło. Idąc tokiem myślenia jednego z rozmówców, który
        o ile pamiętam studiuje na uniwerku w Toruniu, czy też Poznaniu, mogłbym sie
        podłamać bo przecież w rankingach (i nie tylko fakt pozostaje faktem)ten
        uniwerek jest gorszy niż np. UW czy też UJ. Biedny chłopiec możliwe, że może
        nawet zdawał na jeden z powyższych ale się nie dostał. Cóż dostał się tam gdzie
        jest, ale jak mi przykro teraz pewnie Ci z UJ lub UW gardza nim szarym
        robaczkiem tułającym się po Poznaniu. Więc powinnien się pewnie cieszyć, że ma
        okazję gardzić przynajmniej zaoczniakami, tylko tyle mu pozostało. Życie nie
        jest różowe, ale trzeba umieć wydusić ile się da z tego co się dostało. Tak
        mogę powiedzieć, że jestem studentem studiów zaocznych. Kilka dni temu
        obroniłem pracę licencjacką na 5 i 5,5 oraz recenzent 5,5, więc chyba nieżle.
        Faktycznie ktoś kto dostał same 5,5 zapewne będzie mną gardził (chyba się
        załamię)- mogę tylko powiedzieć, że nie wiem jak na dziennych, ale na zaocznych
        trzeba coś w danym temacie sobą reprezentować żeby otrzymac 5,5 z obrony pracy
        dyplomowej. Semestr zakończyłem z średnią 5,0 dzięki czemu zostanę zapewne
        zwolniony z płacenia czesnego. Pracuję co najmniej 8,5 godzin dziennie na umowę
        na czas nieokreślony (co najmniej bo czasami zostaje się po godzinach) ale
        oczywiście nie jest to wolontariat, napewno wieulu osobom wystraczy, że
        napiszę, iż jest to instytucja finansowa o międzynarodowym zasięgu i zarabki są
        takie jak np. w wielkiej piątce. Ale coś tu nie gra przecież jestem nędznym
        zaoczniakiem, który zajmuje miejsce elitarnej grupie studentów dziennych. Ale
        co z tymi na studiach wieczorowych, że może nie wspominajmy o uczelniach
        niepaństwowych bo chyba dopiero tutaj posypałyby sie głosy pogardy!!!. Niejeden
        z moich przedmówców powie że zapewne ściemniam, ale można osiągnąc wszystko,
        jeśli się tylko tego chce. W moim przypadku wystarczyło na kilka tygodni
        zminimalizować życie towarzyskie, spać po 4-5 godzin na dobę i pić dużo kawy.
        Choć w krytycznych momentach i to nie zawsze pomaga (przyznam się, że raz
        niestety nie wytrzymałem i zasnąłem siedząc za biurkiem w pracy, trwało to może
        15 minut i zbudziła mnie koleżanka - na szczęście mam wyrozumiałych
        współpracowników (w odmienności co do niektórych znajomych na studiach
        dziennych - przykład bardzo proszę - kumpel ma pretensje, że nie poszedłem z
        nim na koncert Kazika, czy to jest takie dziwne, że nie miałem czasu) . W ciągu
        trzech lat studiowania mogę powiedzieć, że chyba studia zaoczne dały mi dużo
        więcej niż studia dzienne, choć miło byłoby pójść ze znajomymi na piwo lub
        imprezę kiedy mam na to ochotę, albo pojechać na np. kilkutygodniową podróż po
        którymś z kontynentów. Ale przecież praca, przecież nie mogę, a urlop.... Tak
        wspaniale jest prowazić beztroskie życie studanta dziennego. Można się tylko
        pocieszyć spotykając na ulicy znajomego, który właśnie za kilka dni wybiera
        się "turystycznie" do Stanów, że on jedzie tam pracować (bynajmniej nie w
        kierunku jego studiów), a ja w odpowiedniej chwili pojade tam jako turysta.
        Fakt siedząc na wykładzie ubolewam czasami nad tym ile mógłbym sie dowiedzieć
        będąc zapisanym na ten przedmiot na studiach stacjonarnych, ale spotykam
        kolejnego "przedstawiciela elity", który nagle stwierdza coś w rodzaju
        Człowieku nie chodzę na ten wykład. Kumple którzy już to przerabiali mówili, że
        egzamin jest bezstresowy, wchodzisz, siadasz, otwierasz książkę i piszesz, więc
        po jaką chole.. będe tam tracił czas. W wielu postach pada określenie "nie
        generalizujmy", ale dlaczego spod palców krytyki słowa podziału studentów
        zaocznych na tych dobrych i na złych padają dopiero w momencie, gdy skupiło się
        na niej wiele słów dezaprobaty. Czytając wypowiedzi szczególnie jednego
        delikwenta mogę stwiedzić, że ma marny obraz rzeczywistości (zapewne zbyt dużo
        czasu przed komputerem), tym bardziej, że jak sam stwierdził pogardy
        do "zaoczniaków" nauczył się od swoich kolegów. Ciekaw jestem, cz ma on kumpli
        wśród pogardzanych "zaoczniaków", a jeśli tak to co oni zrobiliby, gdyby
        wiedzieli jakie ma o nich i o sobie zdanie. Ktoś powinien go uświadomić, że to
        jaką kto skończył szkołę zaczyna być mniej ważne, liczy się czysta wiedza,
        dlatego wydaje mi się, że przyjdzie kiedys moment, w którym on i jemu podobni
        spotkają kogoś kto w ich dziedzine będzie dużo lepszy a na dodatek okaże się,
        że skończył studia zaoczne. Ja osobiście taki przypadek już widziałem, przy
        czym śmieszne było to, że dana osoba ze studiów zaocznych jeszcze się nie
        obroniła (myślę o magisterce), ale jest na tyle dobra w tym co robi, że już ma
        propozycję dwóch doktoratów (a więc możliwość wyboru) i pozostanie na uczelni.
        Ciekawe który z powyższych rozmówców będących "przedstawicielami elity
        studenckiej" ma takie możliwości.
        Na koniec pytanie: co wg. pogardzających "zaoczniakami" ma zrobić osoba, która
        nie dostała się na studia dzienne (pozwólcie, że pominę tych którzy wybrali
        zaoczne bez zdawania egzaminów wstępnych na studia dzienne), przy obecnej
        ilości sensownych państwowych uczelni wyższych?
        Czy może ma pójść do wojska? Biorąc pod uwage jego obecny stan to wszystkich
        tam nie wezmą, choć akurat ja nie miałem nic przeciwko temu, więc nie muszę
        się "cieszyć, że mnie do wojska nie wzięli". A może powinni siedzieć w domu i
        czekać na lepsze czasy? To może lepiej od razu ich wystrzelajmy, po co mają sie
        męczyć?
        Do wszystkich tych, którzy wybierają w tym roku studia zaoczne dobrowolnie lub
        z przymusu nie przejmujcie się. Na początku jest ciężko, bo nagle wali się
        dotychczasowy świat, plany, pojawiają się obowiązki, których wcześniej nie
        było, ale można sobie z tym poradzić, a plany ułożyć nowe. Pamiętajcie tylko o
        jednym, że będąc na studiach zaocznych tracicie wiele z tzw. życia
        studenckiego - pełna beztroska (chyba, ża ktoś ma problemy z tym, żeby te
        studia opłacić). Patrząc na miniony czas poza niewielkimi wyjątkami mogę
        stwierdzić, że tym właśnie studia dzienne różnią się od zaocznych i z tego
        powodu życzę jednak wszystkim, żeby dostali się na stacjonarne.
        • Gość: Mohawk Re: jak traktowania są studenci zaoczni - to jest jakaś farsa... IP: *.chello.pl 06.07.01, 02:14
          Zgadzam się w 100% z Noname.
          do Moloka - Twoja megalomania Cię kiedyś zgubi -> zginiesz pod butem lepszych
          od siebie a wtedy jedynym rozwiązaniem dla Ciebie będzie samobójstwo.
          Zastanawia mnie pewna kwestia... skoro nienawiści do zaocznych nauczyłeś się od
          swoich "elitarnych" kolegów to muszą oni emanować samymi, elitarnie wspaniałymi
          uczuciami. Jesteś zapędzony w róg samozachwytu - dzielisz ludzi na lepszych i
          gorszych a to mi się nie podoba. Historia pokazała że takie myślenie prowadzi
          do zguby agresora. Czy nie potrafisz cieszyć się życiem i pozwalać innym takoż
          samo czynić ? Skoro 120 "nadludzi" z Twojego wydziału myśli tak samo jak Ty -
          to ten świat dąży do zagłady. Rozstawiasz nas po przeciwnych frontach, ale
          uważaj bo trafisz na silniejszych od siebie...
            • Gość: Noname Re: jak traktowania są studenci zaoczni - to jest jakaś farsa... IP: 10.17.10.* / 195.117.242.* 09.07.01, 09:06
              Molok możliwe, że kierunek który opiera się w dużej mierze na ćwiczeniach nie
              jest najodpowiedniejszym do studiowania w trybie zaocznym. Niestety ja znam
              tylko jedną osobę, która studiuje zaocznie na politechnice. Jej kierunek to
              automatyka i uwierz mi lub nie, ale jest naprawdę dobra w tym w czym się
              kształci. fakt faktem, że każdą wolną chwilę spędza przed kompem ale to nie
              zmienia stanu rzeczy. Więc nie generalizujmy proszę bo jeżeli ktoś chce to i na
              zaocznych na politechnice nauczy sie tego co trzeba. Mówisz, że trzeba chodzić
              na ćwiczenia i tak dalej. Tak się składa, że trzeba to lubić, interesować si i
              być inteligentntym. na politechnice niewiele rzeczy trzeba opanować pamięciowo.
              Trzeba raczej je zrozumieć, a wtedy zadania nie stanowią probemu. Twierdzisz,
              że wykładowcy się śmieją, co czasami muszą tłumaczyć. Wydaje mi się, że w ten
              sposób zaprzeczają samym sobie. Nieważne jest to co trzeba tłumaczyć, ale efekt
              końcowy. Jeżeli w przyszłości dana osoba będzie umiała i wiedziła co umieć i
              wiedzieć powinna aby móc wykonywać swoje obowiązki, to prawdę powiedziawszy
              niewiele mnie obchodzi to co ktoś musiał jej tłumaczyć aby była tym kim jest.
            • Gość: ela Re: jak traktowania są studenci zaoczni IP: *.igo.katowice.pl 13.07.01, 13:37
              Poszłam na studia wieczorowe z wyboru, nie złożyłam papierów na kierunek
              dzienny, bo po prostu chciałam iść do pracy, usamodzielnić się i nie żyć na
              garnuszku u mamusi. Dla tych, którzy mnie zaatakują, że nie poszłam na dzienne,
              bo się nie nadaję - maturalne świadectwo ze średnią 4,8.
              Cieszę się z mojego wyboru, ponieważ pracuję w zawodzie na pełnym etacie, a
              studia są dla mnie podnoszeniem kwalifikacji. Z moich doświadczeń (obecnie 4
              rok) mogę powiedzieć, że nie ma różnic w poziomach kształcenia naszym a
              dziennych. Mamy rzecz jasna trochę okrojony materiał, ale naprawdę o działy tak
              nieistotne i czysto teoretyczne, że nasze przygotowanie do pracy na pewno na
              tym nie ucierpi. Mam porównanie z kolegami z dziennych i mogę powiedzieć, że na
              kolokwiach i egzaminach jesteśmy pytani o to samo. Tym bardziej, że zajęcia
              prowadzą ci sami wykładowcy, często pytają równocześnie osoby z dziennych i
              wieczorowych i co bardziej rozkojarzeni nie wiedzą z kim mają do czynienia ;).
              Co do wykładowców: tylko JEDEN z nich był nieprzychylnie do nas nastawiony,
              prezentując postawę "myślicie, że kupicie sobie magistra". Pozostali wyrażają
              się o nas jak najbardziej pozytywnie, nie tylko przed nami, także wśród
              studentów dziennych. Często słyszymy opinię, że przykładamy się więcej do nauki
              i poważniej traktujemy zdobywanie wykształcenia, a ci z dziennych przyszli na
              studia poimprezować i przedłużyć sobie dzieciństwo - w słowach tych można
              wyczuć właśnie wspomnianą przez Moloka pogardę, tylko o dziwo skierowaną w
              przeciwną stronę. Pogarda dla zaocznych jest wyczuwalna ze strony studentów
              dziennych, jednak im wyższy rok tym więcej w niej zazdrości. U mnie na roku
              coraz wiecej osób znajduje pracę w zawodzie, a ci "lepsi" z dziennych dopiero
              zaczynają się martwić gdzie się podzieją. Wiele razy słyszałam od
              kolegi/kolezanki z dziennych: "nie znalazłby się u was w firmie etat?" Ja im
              nie zazdroszczę, przy obecnym bezrobociu będą mieli naprawdę ciężko
              gdziekolwiek się zaczepić. Pracuję już kilka lat i wiem jak wygląda sytuacja w
              naszej branży. Dlatego dzienni - uwazajcie z tym samozadowoleniem. I weźcie pod
              uwagę, że nam zaocznym jest o ciężej , musimy więcej pracować samodzielnie,
              często nie ma mowy o jakichkolwiek konsultacjach, bo prowadzący są nieuchwytni.
              Nawiasem mówiąc minus dla wykładowców, że bardzo często każą nam przychodzić na
              zaliczenia i egzaminy w środku tygodnia, w godzinach rannych i nie patrzą na
              to, że musimy się specjalnie zwalniać z pracy.

              To na tyle, trzymajcie się i dzienni i zaoczni!
                  • Gość: Leon Re: jak traktowania są studenci zaoczni IP: 10.17.10.* / 195.117.242.* 16.07.01, 16:20
                    Gratuluje, ze dostales sie na studia dzienne (ciekawe jaki kierunek)

                    Ale chyba czegoś nie rozumiesz i wydaje mi się, że wielu innych rownież. Ja
                    wcale nie czuje sie tak jakbym finansował jakąś instytucję (bo to oznaczłoby
                    dawanie środków bez otrzymywania czegoś w zamian), czy też jakiegoś innego
                    studenta. Płace tylko i wyłącznie za swoje wykształcenie i za nic innego. Płace
                    kwotę określaną przez władze uczelni i nic poza tym. A to na co uczelnia
                    przeznaczy otrzymane pieniądze, to juz mnie niewiele obchodzi. Płacę za usługę,
                    którą otrzymuję i kwita, co więcej dobrze mi z tym, bo robię coś co jest
                    związane z kierunkiem moich studiów, pracodawca ocenia mnie po tym jak wykonuję
                    swoje obowiązki, dokładając mi w miarę upływu czasu kolejne. Ponadto robię coś
                    co mnie interesuje, a co może wydać się dziwne czego nie nauczyłbymsie na
                    studiach dziennych (kończąc studia dzienne musiałbym po obronie uczyć się tego
                    w praktyce ponieważ takich zagadnień nie ma na wykładach). Co więcej dostaje za
                    to pieniądze, które dostaje mało który (zwykle prymus) absolwent studiów
                    dziennych z tytułem magistra, oczywiście tego samego kierunku, a co dopiero
                    student trzeciego, teraz już czwartego roku. Może narazie Ci się wydawać, że to
                    niewiele, ale ciekaw jestem, czy to samo powiesz po dwóch, trzech latach swoich
                    studiów.
                    Mała ciekawostka. Ostatnio rozmawiałem z koleżanką (studenta dziennych -
                    identyczny kierunek i rocznik) , która miała nadzieję, że może w "mojej" firmie
                    znalazłoby się coś dla niej, niestety ma zbyt małe kwalifikacje.
                    • acepl Re: jak traktowania są studenci zaoczni 16.07.01, 20:29
                      Leon - jakby nie patrzeć, Marcin ma nieco racji...
                      Ale z drugiej strony, płacimy za to, co dostajemy (czyli dostajemy to, za co
                      płacimy :-))) ). Tym niemniej wolałbym płacić nieco mniej... :-)))))).
                      Ale w jednym masz rację - nigdy nie dostalbym pracy, jaką mam teraz, gdybym
                      poszedł sobie na studia dzienne, ponieważ tutaj doświadczenie jest
                      najważniejsze (mało tego - doświadczenie baaardzo specyficzne: znajomość
                      programów i technologii firmy Macrosoft), a nie wiedza teoretyczna ze "szkoły".

                      Wszyscy trzymajcie się ciepło.
                      Pozdrawiam,

                      AcePL
                    • Gość: M Re: jak traktowania są studenci zaoczni IP: *.starnet.pl 16.07.01, 20:32
                      mowisz ze masz prace- wspolczuje ci , mi sie nie chce pracowac , wole sobie
                      postudiowac a p o studiach prace znalezc i tak pewnie zrobie to po znajomosci,
                      dostalem sie na zarzadzanie na UW a ty co studiujesz >?
                      poza tym wielu zaocznych wmawia sobie ze studia zaoczne sa takie super
                      a jakby mieli studiowac dziennie to by napewno sie zgodzili
                      • Gość: Leon Re: jak traktowania są studenci zaoczni IP: 10.17.10.* / 195.117.242.* 17.07.01, 11:33
                        Ty mi współczujesz? :))))) No to nieźle. Wydaje mi się, że jesteś typowym
                        studenciakiem pierwszego roku (wyrwać się w końcu spod skrzydeł rodziców i
                        nareszcie wyszumieć) - tylko pamiętaj, ze tak będzie przez pierwszy rok, może
                        drugi, a potem, więc potem zaczniesz myśleć troszeczkę inaczej. Zmienią się
                        twoje priorytety, dlatego niektórzy zmieniają dzienne na zaoczne.
                        Czy zamieniłbym się z studentem dziennym? NIE !!!, tak powiedziłbym zapewne
                        jeszcze jakieś 1,5 roku temu ale to juz minęło.
                      • Gość: Pablito Re: jak traktowania są studenci zaoczni IP: 10.1.1.* / *.jobcenter.com.pl 17.07.01, 13:54
                        M - Ty chłopcze jesteś żałosny... Po co studiujesz?!? Czy zastanawiałeś się nad
                        tym?! Żeby przedłużyc sobie dzieciństwo?! Jak na razie nie masz czym się
                        pochwalić, oprócz tego, że ktoś przyjął Cię na dzienne studia na wydziale
                        zarządzania. I to jednak jest, kurde kompleks :)) Jesteś jednym z tych, którzy
                        myślą, że pracodawca będzie ich błagał, żeby dla niego pracowali. Niestety na
                        Szturmowej tego uczą. Podam wam kwestie zasłyszane tam podczas wykładów:

                        - Po tych studiach powinniście zacząć z pensją minimum 5 tysiecy zlotych...
                        - Proszę odezwać się w tym tygodniu, bo otrzymalem jeszcze kilka propozycji...
                        (sugerowane podczas rozmowy w sprawie pracy)

                        Heh, dobre, nie...?

                        POzdrawiam,
                        Pablito
                        • Gość: M Re: jak traktowania są studenci zaoczni IP: *.starnet.pl 17.07.01, 14:40
                          rozumiem studenta zaocznego z praca , ktora go czegos uczy, z praca na jakims
                          stanowisku, ale jest wiele studentow zaocznych [wiekszosc] ktora pracuje w
                          jakis mcdonaldsach i zmywa naczynia- ci sa napewno gorzej wyjda na tym niz ja ,
                          duzo sie namecza i nic z tego nie maja , jeszcze leca w sobote do szkoly , POZA
                          TYM OSIOŁKI ZE STUDIOW DZIENNYCH NA ZAOCZNE MOZNA SIE LATWO PRZENIESC, WIEC
                          JESLI UDA MI SIE COS ZALATWIC TO NAPEWNO TAK ZROBIE
                          • Gość: M Re: jak traktowania są studenci zaoczni IP: *.starnet.pl 17.07.01, 14:46
                            poza tym Pablito nie denerwuj mnie i nie oceniaj mnie jak mnie nie znasz-
                            piszesz ze hjestem z tych ktorzy mysla ze pracodawca sam ich bedzie blagal zeby
                            dla niego pracowac- czy ja cos takiego napisalem ? umiesz czytac ? ja i tak
                            wiem ze zalatwie sobie prace dzieki znajomosciom , i temu ze umiem niemiecki ,
                            [mam Kleines Deutsches Sprachdiplom Instytutu Goethego ]
                            :))
                            • Gość: M Re: jak traktowania są studenci zaoczni IP: *.starnet.pl 17.07.01, 15:20
                              Poza tym jak ja molbym dostac prace po maturze ?
                              ciekawe jak wy to zrobiliscie.. pewnie i tak troche musieliscie postudiowac [i
                              miec gorszą prace] zanim dostaliscie te wspaniala prace ktora daje
                              doswiadczenie i umiejetnosci. Poza tym jeszcze raz podkreslam- fajnie byc takim
                              dziennym pasozytem, wy tylko placicie mojej uczelni a ona np dokonuje remontu
                              podlogi za wasze pieniadze, po ktorej to podlodze bede sobie chodzic
                              :))
                              • Gość: Leon Re: jak traktowania są studenci zaoczni IP: 10.17.10.* / 195.117.242.* 17.07.01, 16:05
                                Słuchaj Pablito chłopczykowi sie wydaje, że jak się dostał na ZIM na uniwerku,
                                to wszystkie rozumy pozjadał :). Rozpisuje sie na temat tego jak to jest
                                wspaniale na studiach dziennych, a tymczasem na innym forum pyta o właśnie o
                                ten kierunek :) - podyskutujemy jak juz sobie postudjujesz.
                                Do M.
                                Co się tyczy pracy po maturze, nieważne jest to jak zaczynasz, ale to jak
                                skończysz i jeszcze jedno przeniesienie z zaocznych na dzienne wcale nie jest
                                takim wielkim problemem jak ci się wydaje. Studenci na studiach zaocznych
                                również są bardzio zdolni i znam wielu, którzy się przenieśli bo uzyskali
                                wymaganą średnią, trzeba tylko się postarać. Stuacja ulega ogromnej zmianie,
                                jeśli uczelnia nie zezwala na takie zmiany (np. SGH - choć wielu studentów
                                łapałoby się bez problemów - wysoka średnia, ale kto płaciłby wtedy czesne?)
                                Poza tym wydaje mi się, że nie czytałeś wcześniejszych wypowiedzi, tylko
                                wpadłeś tu jak "Filip z konopii".
                                Miłej zabawy
                                Leo,
                                  • Gość: mati Re: jak traktowania są studenci zaoczni IP: 157.25.84.* 03.07.02, 15:27
                                    M: Tak się chwalisz tymi znajomościami w pracy, to dlaczego jeszcze nie
                                    pracujesz? Boisz się, że dostaniesz w dupę? Nie poradzisz sobie, biedaczku?
                                    Uważaj, żebyś się na tych znajomościach nie przejechał! Bo tacy, którzy dostają
                                    pracę po znajomości to wybacz - ale najczęściej nie nadają się do roboty, bo
                                    przecież całe życie mają przekonanie, że ktoś im coś załatwi. Zastanowiłeś się
                                    do czego to prowadzi? Wyrazy głębokiego współczucia
                                    • Gość: M Re: do leona IP: *.starnet.pl 17.07.01, 16:52
                                      "przeniesc sie z dziennych na zaoczne nie jest az tak bardzo ciezko jak ci sie
                                      wydaje" - twoje wlasne slowa , ty chyba rzeczywiscie nie masz pojecia ! chyba w
                                      jakiejs Koziej Wólce latwo sie jest przeniesc na dzienne ale nie w SGH , wiec
                                      jak chcesz mmnie przekonac to nie zawadzaj w tym temacie o SGH bo bylem na
                                      dniach otwartych tej uczelni i jeden gosc zadal pytanie rektorowi-":czyy jest
                                      mozliwe przeniesienie sie z zaocznych na dzienne " rektor"praktycznie
                                      niemozliwe" - tak odpowiedzial, przypuszczam jak by bylo tak latwo to 2/3
                                      studentow zaocznych od razu by sie chcialo przenosic
                                      SGH - GLUPI PRZYKLAD AKURAT DO TEGO TEMATU- POMYSL TROCHE.
                                      • Gość: Pablito Re: do leona IP: 10.1.1.* / *.jobcenter.com.pl 17.07.01, 17:40
                                        Dzieciaku...

                                        ...ty nawet nie jestes studentem, a chcesz nas uczyc poruszania się po uczelni.
                                        Twoje posty na tym forum potwierdzają moje pierwsze wrażenie, że jesteś tępy
                                        jak worek żwiru. Jak na razie jesteś bezrobotnym ze średnim ogólnym i KDS (też
                                        po znajomości?). A poza tym uważaj, bo jeśli ktoś z urażonych przez Ciebie
                                        zaocznych studentów podejmie pracę naukową i będzie dla Ciebie prowadził
                                        zajęcia dydaktyczne, to skończysz edukację akademicką na drugim roku.

                                        Dobranoc,
                                        Pablito

                                        P.S.
                                        Twoje 5 minut skończone, więcej nie będę się zniżał, żeby do Ciebie odpisywać.
                                      • Gość: Leon Re: do leona IP: 10.17.10.* / 195.117.242.* 17.07.01, 18:08
                                        :)))))))) jak czytam twoje wypociny to padam ze śmiechu. Nie obraź się, ale
                                        inteligencją to ty najwyraźniej nie grzeszysz. Jeszcze jedno potwierdzenie
                                        tego, że studia dzienne jeszcze o niczym nie świadczą.

                                        Z tego co napisałem (patrz niżej gdzie specjalnie dla ciebie cytuję poprzedni
                                        post) chyba wyraźnie wynika, że SGH podałem jako przykład uczelni, na której
                                        takie przeniesienia są niedozwolone, choć jak przyznałeś wiele osób miałoby
                                        wystraczjącą średnią, aby się o to ubiegać.

                                        "Stuacja ulega ogromnej zmianie, jeśli uczelnia nie zezwala na takie zmiany
                                        (np. SGH - choć wielu studentów łapałoby się bez problemów - wysoka średnia,
                                        ale kto płaciłby wtedy czesne?)"

                                        Idźmy dalej,
                                        Może zaczniemy od tego, że ja wypowiadam sie z perspektywy doświadczeń i teraz
                                        niespodzianka, jeśli czytałbyś wypowiedzi innych wiedziałbyś, że dużo wiem o
                                        SGH, bo ja tam studiuję :)))) I tym sie różnimy, że ty wypowiadzasz się jako
                                        laik, a ja już troszeczke studiuję - uszanowałbyś starszych :)))), skoro już o
                                        tym mowa to nie musisz się wydzierać, ja słyszę.

                                        Nie wypowiadałem się na temat przenosin w kierunku odwrotnym tzn. z dziennych
                                        na zaoczne, bo ciebie to nie dotyczy i chyba dotyczyc nie bedzie, o przepraszam
                                        chyba, że tatuś załatwi ci ciepłą posadkę.

                                        Idąc dalej to skąd ja pochodzę nie jest istotne, akurat strasznie się pomyliłeś
                                        i zapewne zdziwiłbyś się ale nie twoja broszka. Przy czym chyba w
                                        przeciwieństwie do ciebie nie dziele ludzi na tych z wielkich miast i tych z
                                        prowincji, na tych spod mostu i z pałacu. Oceniam ich po tym jacy są
                                        faktycznie, pochodzenie, pieniądze jeszcze nic o takiej osobie nie mówią ale
                                        przepraszam bo zmieniam temat.

                                        I na koniec, gdyż jest to najmniej istotne, w pierwszym rzędzie zwracałem się
                                        do Pablito, (wbrew temu co mogłeś zrozumieć nie znamy się, choć jest to pewnie
                                        równy gość, no a o studiach to już z pewnością wie więcej niż ty), ponieważ on
                                        juz od jakiegos czasu tutaj pisze, a poza tym (o czym może dowiesz się na
                                        wykładach z negocjacji) ujmowanie w trakcie rozmowy jednego z rozmówców w
                                        osobie trzeciej też ma pewne określone znaczenie .....

                                        A tak poza tym to ten temat zaczyna mnie nudzic, tym bardziej, że zostało
                                        powiedziane już wystarczająco dużo aby wyciągnąć odpowiednie wnioski. Tym
                                        bardziej, że śmiesznm wydaje się to, że nagle pojawia się ktoś taki jak M.,
                                        który jeszcze nie zaczął studiować, a już ma pianę na ustach.
                                        I jeszcz raz prosze nie wydzieraj się tak bo ci żyłka pęknie
                                        Powodzenia na studiach dziennych i mam nadzieję, że bedziesz zadowolony,
                                        (znajoma studiuje teraz już na czwartm roku i twierdzi, że jest OK)
                                      • Gość: Daniel Re: do M IP: 195.136.122.* 18.07.01, 13:26
                                        Drogi M,
                                        Prawda jest ze nie mozna sie przeniesc z zaocznych na dzienne na SGH. Jednakze
                                        jesli zalicze wstepny egzamin na studia dzienne na ta uczelnie po drugim roku
                                        to od razu zaczynam studia dzienne od trzeciego. Wiec istnieje jakas mozliwosc.
                                        Nieprawda jest ze 2/3 studentow chcialoby sie przeniesc. Wedlug moich
                                        obserwacji mniej niz 5% chcialoby studiowac dziennie. Wielu z nich swiadomie
                                        wybralo studia zaoczne na tej uczelni - moj przyklad. Dostalem sie na dzienne
                                        na ekonomie na politechnike w mojej miejscowosci ale wybralem zaoczne na SGH i
                                        nie zaluje. Wlasnie zaliczylem pierwszy rok i pracuje w urzedzie publicznym. :)
                                        I jestem bardzo zadowolony i ze studiow i z pracy.
                                        Pozdrawiam
                                        • Gość: molok Mam pytanie do zaocznych - bez wyzwik i nieprzyjemnosci - na powaznie IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 19.07.01, 22:50
                                          mam nastepujace pytanie:
                                          zreszta powtarzam je po raz drugi bo poprzednio nikt mi nie raczyl odpowiedziec!
                                          rozumiem ze student po zaocznych ktory studiowal zarzadzanie czy jakis inny
                                          przyszlosciowy kierunek moze byc zadowolny z praktyki jaka zdobyl albo co ...
                                          ale co ma powiedziec student zaoczny ktory studiowal cos w rodzaju historii
                                          biologii czy geografii?
                                          czy jemu tez wciskacie kit ze ma super bo zdobyl praktyke - jesli i tak jego
                                          zaowd do niczego nie pasuje... ( no moze do bycia nauczycielem tylko)
                                          • Gość: Richelieu* Re: Mam pytanie do zaocznych - bez wyzwik i niepr IP: *.localdomain / 192.168.0.* 12.01.03, 13:19
                                            Widać molok, że Twoja wiedza na temat co można robić po różnych kierunkach jest
                                            bardzo pobieżna i oparta na plotkach z trzeciej ręki. Ja między innymi studiuję
                                            geografię zaocznie, co innego też dziennie, ale wracając do tej geoggrafii.
                                            Moja obecna praca przy dwóch fakultetach jest ściśle związana z kierunkiem
                                            studiów właśnie geografii. Pracuję bowiem w Wydziale projektowym Urzędu Miasta.
                                            Nie mam jeszcze skończonych studiów dlatego nie mogę zajmować żadnego
                                            eksponowanego stanowiska, ale to, które zajmuję jest jak na razie
                                            wystarczające, mało tego, finansowo też wystarczające, przy założeniu, że
                                            zajmuję się też tłumaczeniami. Więc nie mów tu głupot w rodzaju, że po
                                            geografii, historii czy biologii można być tylko nauczycielem, bo jeśli opinię
                                            o zaocznych też masz tak niewiadomoskąd zdobytą to gratuluję tylko wielce
                                            mądrego źródła. A po geografii jest masa różnych możliwości, znacznie
                                            ciekawszych niż bycie po zarządzaniu sekretarką czy specjalistąpożalsięboże od
                                            marketingu. Nie mówiąc już o biologii, czy biotechnologii, to jest dopiero
                                            przyszłościowe.
                                            Ja będąc i na zaocznych i na dziennych, stwierdzam, że na dziennych nic nie
                                            robią po szkole, tylko pub, dykoteka, od czasu do czasu jakieś zajęcie by
                                            zarobić na kieszonkowe, ale to tylko tak delikatnie aby się nie przemęczyć.
                                            Tyle, że o żadnym przemęczeniu nie ma mowy. Zaoczni są różni. Dresiarze i
                                            barbie też są, ale oni są i na dziennych. Ja zaś stwierdzam, że zaoczny jet
                                            dużo lepiej zorganizowany niż dzienny.
                                            A co do ilości materiału do nauczenia. Jakieś nieporozumienie. To, że zaoczny
                                            ma 1/3 materiału na wykładach nie znaczy, że ma się nauczyć 1/3. U mnie na
                                            uniwersytecie wykładowcy każą resztę samemu znaleźć, przeczytać, naumieć się, a
                                            dzienni mają to wszystko na tacy, nic nie muszą wyszukiwać. Oczywiście wg. mnie
                                            zaoczne studia gdzie potrzebne są wielogodzinne laboratoria są
                                            nieporozumieniem. Nie da się bowiem nauczyć czegoś tam bez laboratorium, ale
                                            jest tylekierunków, gdzie nie mazajęć laboratoryjnych, jak zarządzanie czy
                                            socjologia. A nawet na geografii gdzie zajęć laboratoryjnych jest trochę są one
                                            główną częścią toku studiów kosztem wykładów, które przecież można samemu w
                                            domu przeczytać, znaleźć.

                                            I moloko. już Ci mówili na tym forum, że Ty po swoich dziennych będziesz tylko
                                            kolejnym bezrobotnym, który będzie się oburzał, że pracodawca chce 5-letniego
                                            doświadczenia. Chyba, że jesteś jak ja, oprócz dziennych, jeszcze zaoczne i
                                            jeszcze normalna na zlecenie praca już 5 lat.

                                            Richelieu*
                            • Gość: cleo Re: jak traktowania są studenci zaoczni IP: *.man.polbox.pl 17.07.01, 17:29
                              G> wiem ze zalatwie sobie prace dzieki znajomosciom ,

                              jak masz takie znajomości to po co ci studia?

                              i temu ze umiem niemiecki ,
                              > [mam Kleines Deutsches Sprachdiplom Instytutu Goethego ]
                              > :))
                              KDS to małe piwo. a poza tym w niemieckich firmach wymagają też dobrej znajomości
                              angielskiego. a zresztą naucz się najpierw polskiego bo mówi się znam niemiecki a
                              nie umiem.
                                  • Gość: molok pozwole sobie skomentowac IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 17.07.01, 23:16
                                    A wiec tak:
                                    marcinie - masz w genraliach racje i zagadzam sie z toba - patrz moje posty
                                    wyzej
                                    do reszty - jesli jestescie tacy zdolni to gratuluje - ale sadze - i zdania
                                    znie zmienie - ze zaoczni to JEST gorszy gatunek studentow - mam kumpla,
                                    (pracuje z nim - i jest to zebyscie sobie nie mysleli - praca wakacyyjna))
                                    ktorego brat studiuje zaocznie - i juz pare razy sluchalem jakie to studia
                                    zaoczne sa- ze zaliczenia dostakje sie dla swietego spokoju ze zaocznymi na
                                    egzaminach czy testach amlo kto sie interesuje ze sa caly czas tylko leseruja
                                    bo im sie nie chce chodzic na wyklady wiedac ze skoro placa do i tak dostana
                                    zaliczenia...
                                    i nie mowcie mi ze to odosobniony przypadek - bo tak samo moge powiedziec o was
                                    i jeszcze jedna rzecz - BYC MOZE jak sie studiuje kierunek typu zarzadzanie
                                    marketing prawo czy jakies tam inn e "przyszlosciowe" kierunki to przydaje sie
                                    praktyka w pracy ( aczkolwiek nie wierze w godzenie pracy i studiow - pislaem
                                    wyzej o tym) ale co ma powiedziec ktos kto studiuje np. kierunek typu biologia,
                                    historia, geografia, czy jakies egsotyczne kierunki jak nmp. hungarystyak
                                    japonistyka etc.?????
                                    • Gość: Leon Re: pozwole sobie skomentowac IP: 10.17.10.* / 195.117.242.* 18.07.01, 08:43
                                      1. Nie wiem na jakich studiach studiuje koleś o którym mówisz ale na moich sie
                                      tak nie da. Poza tym mówiąc o zaliczaniu dla świętego spokoju pomyśl, czy
                                      przypadkiem nie słyszałeś o takich faktach na studiach dziennych, bo ja akurat
                                      tak. Zwróć również uwagę na to, że zarówno na S. Z. jaki i Dz. wykłada ta sama
                                      kadra i uwierz mi, że jeżeli na zaocznych stawiają oceny dla świętego spokju to
                                      na dziennych tym bardziej, a nawet w większym stopniu i wyzsze.
                                      2. Nie wierzysz w pogodzenie pracy i studiów bo nigdy nie próbowałeś.
                                      3. Mówiąc na temat od początku po sam koniec wypowiadasz się przytaczając
                                      czyjeś wypowiedzi i czyjeś zdanie. na tym opierasz swój punkt widzenia - bez
                                      sensu.
                                      4. Co się tyczy chodzenia na wykłady - dość śmieszny argument z tego względu,
                                      że uczestnictwo na wykładach wygląda podobnie jak na studiach dziennych, a że
                                      jest ich mniej to jeszcze o niczym nie świadzcz, tym bardziej, że wśród moich
                                      znajomych z dziennych mało kto chodzi na wszystkie wykłady. Zwykle chodzą tylko
                                      na ćwiczenia bo to trzeba zaliczyć - to jest dopiero leserowanie, że już nie
                                      wspomnę o spaniu na wykładzie bez najmniejszego skrępowania.

                                      Pozdrawiam,
                                      Leo

                                      Ps; nie zaczyna sie wypowiedzi od więc
                                      • Gość: winnie Re: pozwole sobie skomentowac IP: *.studiomi.com.pl 18.07.01, 14:56
                                        Słuchajcie, proponuję zastosować ostracyzm wobec Marcina (vel M). Szkoda
                                        naszego cennego czasu (on wszak ma go dużo, bo to "elitarny dzienny
                                        student"...) na rozmowy z takim pustakiem. Siedzi bidula, niepewny swojego losu
                                        przed komputerem i stara się jakoś ulokować frustracje...
                                        Widać przecie, że ten facet nic samodzielnie w życiu nie osiągnął i ma frajdę z
                                        życia na konto rodziców.
                                          • Gość: winnie Re: pozwole sobie skomentowac IP: *.studiomi.com.pl 18.07.01, 16:30
                                            Pozwolę sobie jeszcze dodać, że zaoczny tok studiów to dla wielu ludzi nie
                                            wybór, a konieczność (ekonomiczna).
                                            Przypomniałam sobie, że M. chwalił się dobrą znajomością niemieckiego (Kleines
                                            Sprachdiplom...). Ludzie, którzy kiedykolwiek uczyli się niemieckiego, wiedzą,
                                            że to egzamin najbardziej podstawowy, żeby było jakieś porównanie - niższy niż
                                            angielski First...(na marginesie - zrobiłam Mittelstufe, będąc na pierwszym
                                            roku ZAOCZNYCH).
                                            Jak widać M. ma blade pojęcie o studiach, językach obcych i wielu innych
                                            (ciekawych) rzeczach...
                                            Niech żyją zaoczni!!!
                                          • Gość: winnie Re: pozwole sobie skomentowac IP: *.studiomi.com.pl 18.07.01, 16:34
                                            Gość portalu: Leon napisał(a):

                                            > Miło Cie znowu słyszeć (tzn. czytać) Winnie.Zgadzam sie z Tobą od samego
                                            > początku jak tylko przeczytałem Twój pierwszy post. Potwierdzam, to co
                                            > wcześniej napisałem, tylko takie osoby jak Ty mają największą wiarygodność,
                                            > (czyli zaznały jednego jak i drugiego)
                                            >

                                            O rany, aż się zarumieniłam... Pozdrawiam serdecznie
                                            • Gość: M Re: pozwole sobie skomentowac IP: *.starnet.pl 18.07.01, 20:09
                                              ej winnie kobietko :)
                                              http://www.goethe.de/ms/war/pospruef.htm
                                              KDS jest lepszy od twojego Mittelstufe
                                              First Certyfikate = DAf [deutsch als Fremdsprache]

                                              Kleines und Grosses Deutsches Sprachdiplom (KDS, GDS):
                                              --------------
                                              "Niemiecki dyplom językowy dla obcokrajowców" jest przyznawany przez Instytut
                                              Goethego na zlecenie Uniwersytetu im. Ludwika Maksymiliana w Monachium. KDS i
                                              GDS są dowodem znajomości języka niemieckiego na poziomie uprawniającym do
                                              studiowania na wszystkich uniwersytetach. W niektórych krajach GDS uprawnia do
                                              wykonywania zawodu nauczyciela języka niemieckiego. Do obu egzaminów są
                                              dopuszczane wyłącznie osoby, które ukończyły 18 lat.
                                              ZAŚ TWOJ MITTELSTUFE ktory uwazasz za lepszy od KDS:

                                              Zentrale Mittelstufenprüfung (ZMP)
                                              Osoby, które opanowaly język niemiecki w stopniu zaawansowanym i mają za sobą
                                              ok. 800 godzin nauki języka niemieckiego, powinny bez kłopotów zdać ten
                                              egzamin. Niektóre niemieckie uniwersytety akceptują ten egzamin jako świadectwo
                                              opanowania języka w stopniu wystarczającym do podjęcia studiów.

                                              KOBIETO PRZECZYTAJ DOKLADNIE STRONE-źrodło skąd to wziałem , TO TY NIE MASZ
                                              BLADEGO POJECIA KDS jest o poziom wyzej od ZMP = twojego Zentrale
                                              Mittelstuefepruefung

                                              http://www.goethe.de/ms/war/pospruef.htm

                                              hehe Kobietka:)))









                                                • Gość: Aldona Re: pozwole sobie skomentowac - do M. IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 19.07.01, 01:19
                                                  Witaj M, co masz podobno Marcin na imię. Zastanawiam się, czemu jesteś taki
                                                  arogancki, bezczelny i mało sympatyczny? Dobrze się bawisz? Masz poczucie, że
                                                  wkładasz kij w mrowisko? Załóżmy, że po tych wszystkich swoich dziennych
                                                  kierunkach oraz licznych certyfikatach, potwierdzających rozmaite umiejętności
                                                  będziesz obiektywnie lepszy niż najlepszy absolwent studiów zaocznych, ale przy
                                                  tym w każdym środowisku prezentować będziesz swe zarozumiałe przekonanie o
                                                  własnej doskonałości połączone z irracjonalną pogardą dla innych. I co?
                                                  Myślisz, że czeka Cię wówczas świetlana przyszłość? Przerażają mnie tacy ludzie
                                                  jak Ty, szczerze mówiąc. Mam nadzieję, że tajemnica tkwi w niedojrzałości...
                                                  Pozdrawiam!
                                                  • Gość: Pablito Re: pozwole sobie skomentowac - do M. IP: 10.1.1.* / *.jobcenter.com.pl 19.07.01, 10:00
                                                    Moi drodzy,

                                                    nie dajcie się sprowokować dzieciakom, których pusta arogancja jest od początku
                                                    żenująca. Tak to już jest, że jak szczeniak skończy szkółkę, uważa że zjadł
                                                    wszystkie rozumy - potem (jeżeli jego umysł jest zdolny do refleksji, choć w
                                                    przypadku M. i Moloka wątpię) zdaję sobie sprawę jak mało wie o życiu. Te
                                                    dzieci nie są oni partnerem do dyskusji na tym forum - możecie się o tym
                                                    przekonac analizując zawartość merytoryczną ich postów. Jak dotąd tylko Tadeusz
                                                    potrafił racjonalnie uargumentować wyższość studiów dziennych nad zaocznymi w
                                                    niektórych dziedzinach - szacuneczek Tade.

                                                    Jeszcze jedna uwaga - chłopcy folgują sobie na tym forum, bo internet jest
                                                    wolny i anonimowy. W przeciwieństwie do nas, nie mających sobie nic do
                                                    zarzucenia, żaden z nich nigdy nie powtórzyłby swoich opinii na żywo wobec
                                                    studenta studiów zaocznych, bo wyłapałby za to kilka ostrych szmat. Typowe dla
                                                    gnojka, który robi ci głupie miny za plecami a jak się odwrócisz ucieka...

                                                    Pozdrawiam,
                                                    Pablito

                                                    P.S.
                                                    Szacunek dla Mohawka - nic dodać, nic ująć stary, polecam jego post na tym
                                                    topiku i podpisuję się obiema rękami. U mnie też nie zagra żaden pętak.



                                                  • Gość: Leo. Re: pozwole sobie skomentowac - do M. IP: 10.17.10.* / 195.117.242.* 19.07.01, 11:23
                                                    Wiesz Pablito nie mogę się zgodzic tylko z kwestią praktyk. Poznawanie całego
                                                    zakładu itd., wybacz ale to jest strasznie naciągane. Student dzienny na takich
                                                    praktykach może i zobaczy cały zakład (biuro), ale ogólnie biorąc to "siedzi i
                                                    pierdzi w stołek". Jasne może sobie popatrzec i tyle, a czsami i tego nie może,
                                                    bo dany dział zajmuje się sprawami, do których ktoś spoza danego dziłu, czy też
                                                    firmy nie ma dostepu. OD znajomych wiem, że czsto w takim przypadku praktykant
                                                    ma funkcję Coffeeman albo Teaman, a po tygodniu albo dwóch awansuje na
                                                    stanowisko Kitchenman. Poza tym pomimo tego, że studiuję na zaocznych to sam z
                                                    własnej woli odbyłem praktyki w pewnej instytucji, gdzie wykonywałem m. in.
                                                    archiwizację - z pewnością wielu bedzie wiedziało o co chodzi. Natomiast to
                                                    oczym mówi Tede (6-miesięczne praktyki krajowe i za granicą), to nie praktyki
                                                    ale albo staż w określonej firmie albo wymiana studencka, (poprawka lub nawet
                                                    praktyki za granicą dla wybranych studentów bo o dość zasobnych portfelach no
                                                    jeszcze może być wygrana w jakimś konkursie), tak wtedy mogę się zgodzić, że
                                                    takie praktyki (staż) są owocne. Często jest również tak, że praktyki to
                                                    mmiejsce gdzie zbiera się materiały do pracy dyplomowej, natomiast studenci
                                                    zaoczni często piszą taką pracę w dziedzinie, w której przcują.
                                                    Więc takie wynoszenie praktyk do rangi niesamowitego doświadczenia jest
                                                    przesadzone.
                                                    Pozdrawiam,
                                                    Leo.
                                                  • Gość: Pablito Re: pozwole sobie skomentowac - do M. IP: 10.1.1.* / *.jobcenter.com.pl 19.07.01, 12:42
                                                    Zgadzam się Leo. Nie powiedziałem, że podzielam poglądy Tadeusza w 100%.
                                                    Oczywiście, że nie ma mowy o poznaniu przedsiębiorstwa w każdym jego aspekcie
                                                    podczas praktyk studenckich i aktywnym uczestnictwie w pracy merytorycznej,
                                                    chociażby z tego względu, że studenci nie dysponują żadnym przygotowaniem
                                                    praktycznym. Taka osoba może wykonywać prace pomocnicze, bądź przyglądać się na
                                                    czym polega praca w danym dziale. Jeśli ma szczęście - ktoś, kto akurat ma czas
                                                    (bardzo rzadkie zjawisko) poświęci go trochę aby wspólnie ze studentem
                                                    przygotować jakiś projekt. Z drugiej strony - każda praktyka jest cenna, bo
                                                    stanowi jakiekolwiek doświadczenie. Nigdy nie będzie mogła równać się z pracą
                                                    zawodową. Argument, którego użył Tadeusz także jest celny - są takie dziedziny,
                                                    w których studia są jedyną możliwością zapoznania się z niektórymi
                                                    technologiami. Jednak duża większość kierunków ogólnych - ekonomicznych,
                                                    społecznych, politycznych nie potrzebuje praktyk. Tu liczy się aktywne
                                                    zobywanie umiejętności praktycznych - jak choćby wiedza o tym dlaczego komuś
                                                    opłaca się wynająć salę za darmo, choć sam płaci za jej utrzymanie 12.000 PLN.
                                                    To praktyczna wiedza na potrzebne tematy.
                                    • Gość: ela Re: pozwole sobie skomentowac IP: *.igo.katowice.pl 30.07.01, 15:00
                                      Gość portalu: molok napisał(a):

                                      > A wiec tak:
                                      > marcinie - masz w genraliach racje i zagadzam sie z toba - patrz moje posty
                                      > wyzej
                                      > do reszty - jesli jestescie tacy zdolni to gratuluje - ale sadze - i zdania
                                      > znie zmienie - ze zaoczni to JEST gorszy gatunek studentow - mam kumpla,
                                      > (pracuje z nim - i jest to zebyscie sobie nie mysleli - praca wakacyyjna))
                                      > ktorego brat studiuje zaocznie - i juz pare razy sluchalem jakie to studia
                                      > zaoczne sa- ze zaliczenia dostakje sie dla swietego spokoju ze zaocznymi na
                                      > egzaminach czy testach amlo kto sie interesuje ze sa caly czas tylko leseruja
                                      > bo im sie nie chce chodzic na wyklady wiedac ze skoro placa do i tak dostana
                                      > zaliczenia...
                                      > i nie mowcie mi ze to odosobniony przypadek - bo tak samo moge powiedziec o wa
                                      > s


                                      Molok,no naprawdę, przecież jest różnie, na różnych uczelniach, a Ty ciągle generalizujesz, że zaoczne to be, już
                                      zaczynam myśleć, że to podpucha z Twojej strony...
                                      > i jeszcze jedna rzecz - BYC MOZE jak sie studiuje kierunek typu zarzadzanie
                                      > marketing prawo czy jakies tam inn e "przyszlosciowe" kierunki to przydaje sie
                                      > praktyka w pracy ( aczkolwiek nie wierze w godzenie pracy i studiow - pislaem
                                      > wyzej o tym) ale co ma powiedziec ktos kto studiuje np. kierunek typu biologia,
                                      >
                                      > historia, geografia, czy jakies egsotyczne kierunki jak nmp. hungarystyak
                                      > japonistyka etc.?????

                                      Hi, hi, hi, a ja właśnie w nieprzyszłościowym wg Ciebie kierunku, jeśli przeczytałeś moją poprzednią notkę, to wiesz,
                                      że mam pracę dokładnie w moim zawodzie. Tobie naprawdę się wydaje, że ZiM to jedyny sensowny kierunek? Chyba
                                      niewiele wiesz o tzw. nieprzyszłościowych.
              • Gość: pola Re: jak traktowania są studenci zaoczni IP: *.acn.pl / 10.131.130.* 01.09.02, 00:39
                Nie za bardzo rozumiem do czego zmierzają wypowiedzi wychwalająceprzymioty
                studiów dziennych, po czym podobna wyliczanka, jeśli chodzi o zaoczne.
                Faktycznie, należało coś odpowiedzieć na teksty Moloka, ale dalsze
                argumentowanie nawet w słusznej sprawie wydaje mi się być pozbawionym większego
                sensu.
                Ja dopiero zaczynam studia. Wieczorowe. Poszłam tam ,bo nie dostałam się na
                dzienne i bardzo się cieszę z samego faktu, że będę studentką. W życiu bym nie
                pomyślała, że to powód do wstydu
                ????????????????? i tylko się śmieje, jak któs sądzi, że owszem. Każdy ma prawo
                do nauki i szacunku. Czy to coś dziwnego?
                Nagonka na zaocznych pachnie mi próbą zaszczepeinia negatywnego stereotypu i
                wyeliminowaniem potencjalnych kokurentów.
                Cóż, liczy się człowiek i faktyczne kwalifikacje, a tryb studiów ma już mało do
                rzeczy, więc............nic z tego!
                pozdrowienia. wierzę, że niektórzy wyjdą kiedyś z błędnego rozumowania.
    • Gość: nik Re: jak traktowania są studenci zaoczni IP: *.miraco.pl 06.09.01, 19:03
      Tak sobie czytam i czytam...i az mi przykro ze jestem na dziennych..pocieszam
      sie jedynie tym, ze mojego kierunku nie mozna studiowac zaocznie (nie pytajcie
      co to). Wszyscy macie troche racji, ale obawiam sie ze zapominacie o jednym:
      uwazam ze nie mozna tak ogolnie porownywac studiow zaocznych z dziennymi.
      Wszystko zalezy od kierunku. Na przyklad: o ile doswiadczenie zdobyte w pracy w
      przedsiebiorstwie nie moze byc zastapione teoria na dziennych, tak w niektorych
      zawodach po prostu nie da sie pracowac nie poznajac wczesniej chocby odrobiny
      teorii, a ilosc materialu jest tak ogromna, ze polaczenie pracy zawodowej ze
      studiami jest niezwykle trudne. Pozdrawiam. nik.
      • Gość: maLy Re: jak traktowania są studenci zaoczni IP: *.zgrudna.kghm.com.pl / 172.30.20.* 01.07.02, 12:57
        Mam wrazenie ze wiekszosc osob (studenci dzienni) ktora pisze na temat
        zaocznych wogole nie ma pojecia co mowia. Znam osoby ktore studiuja na
        renomowanych uczelniach (np. Politechnika Wroclawka) , sa na dziennych studiach
        a nie maja wogole zielonego pojecia o tym czym sie tam zajmuja. Dla przykladu :
        programowanie w jezyku C++ - student powyzszej uczelni na kierunku Elektronika
        i Telekomunikacja nie potrafi napisac programu typu "Hello world!". I gdzie tu
        jest sprawiedliwosc ? Dlaczego ktos probuje mi wmowic ze jestem gorszy ?
        Dlaczego mam sie czuc inaczej ? Bo jestem zaoczny ?? Stwierdzenie ze na
        zaocznych zle ucza to TOTALNA bzdura.
          • Gość: yen Re: jak traktowania są studenci zaoczni IP: *.elk.mazury.pl 19.09.02, 23:04
            no tak - jesli ktos lepiej sobie poradzil na wstepnych to pewnie dlatego ze
            zaplacil a nie bo wiecej wiedzial. trzeba sie jakos pocieszyc najlepiej
            dyskredytujac innych
            wlasnie podejmujac studia zaoczne kupujesz sobie miejsce na uczelni - przeciez
            przyjmuja prawie wszystkich jak leci dlatego ze placa. kiedys podejmowali je
            ludzie ktorzy mieli rodzine, prace albo inne obowiazki. teraz rosnie liczba
            ludzi ktorzy nie dostaja sie na dzienne, ida na zaoczne ale wcale nie pracuja.
        • Gość: obiekt? Re: jak traktowania są studenci zaoczni IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 04.07.02, 22:17
          Napiszę coś obiektywnie:
          na ostatnim roku studiów na UW (wieczorowych) uczęszczałem na konwersatorium
          wraz z dziennymi.
          Profesor lubił dyskusje więc była okazja do porównań.
          Pierwsze wrażenie: wrogość. Starali się za każdym razem udowadniać, że nie mam
          racji i mieć przeciwne zdanie. W końcu pokusiłem się o sztuczkę i z którymś
          razem powiedziałem coś, co oni wcześniej uznali za "właściwsze". I wiecie co?
          Znowu się ze mną nie zgodzili.
          To mi dodało pewności siebie. Decydująca była następująca sytuacja. Student
          dzienny ostatniego roku czytał swój referat i zdawało mi się że pomylił jeden
          bardzo podstawowy fakt (taki, który musisz znać zdając na studia i który potem
          wałkujesz przez lat pięć).
          Zwróciłem na to uwagę..i wiecie co?
          ONI PRZYZNALI RACJĘ JEMU!!!!!!!!!...i wiecie co???
          PROFESOR TEŻ PRZYZNAŁRACJĘ JEMU!!!!!!!!!!JESZCZE MNIE O TYM PRZEKONYWAŁ!!!!!!
          Wróciłem do domu, otworzyłem książkę: miałem rację. Sprawa ucichła zanim
          nabrała rozgłosu.

          A teraz nie będzie obiektywnie:::

          To wszystko jest o dupę potłuc, Panowie i Panie. Tu w ogóle nie chodzi o to kto
          ma rację. W tym kraju rządzą tylko układziki i znajomości, a nie merytoryczna
          racja (bo czy ona istnieje??)

          Wszyscy wiemy, że profesorowie: nie czytają prac, odwołują połowę zajęć, są
          niesprawiedliwi i nie zależy im na poprawie sytuacji (spróbujcie coś wytknąć).
          WSZĘDZIE.
          Nawet na SGH, które - też przecież wszyscy wiemy jedzie na swoim markjetingu i
          na tych samych mechanizmach na których pzpr-owcy na wysokich stanowiskach.
          JEDNA WIELKA KLIKA POZORANTÓW I KOLESI. (a jak wasz pracodawca-dziad będzie
          chciał zgnoić to zawsze coś na was znajdzie i tyle).

          Wobec tego dyskusja o te kilka godzin więcej spędzonych na uczelni jest troszkę
          śmieszna.
          Aha, koledzy chwalący dzienne studia popełniają jeden błąd: nie piszą o
          RZECZYWISTOŚCI tylko o SWOICH OBSERWACJACH, stereotypach itp.
          Nie jesteśmy mongołami. W naszym kręgu kulturowym liczą się też jednostki, a
          nie tylko masy, a takie "umasowienie" jest oczywistą manipulacją.

          ps.: Tych dziennych z mojej grupy i tego profesora: hm,..mam w głębokim
          poważaniu.
      • Gość: Mags... Re: jak traktowania są studenci zaoczni IP: *.markom.krakow.pl 20.08.02, 00:24
        Nooooo..... i tu masz nie do końca rację ......tylko, że Ci znani na Świecie,
        oświeceni mieszkańcy Polski pomnażają bogactwa Świata, a nie Polski (pomimo
        posiadania paszportu sygnowanego RP ), bo tak naprawdę to RP ich nie chce, woli
        bęcwałów, wciąż od lat tych samych......a młodych i wykształconych "wypluwa" za
        swoją zachodnią granicę...
        Pozdrowienia
        Podróżnik na Zachód.
    • Gość: ostra Re: jak traktowania są studenci zaoczni IP: *.zgora.dialog.net.pl 05.08.02, 13:18
      musze z zalem powiedziec ze studia zaoczne na mojej uczelni to
      przyslowiowa "szkolka niedzielna". natomiast ja zdecydowalam sie na dzienne
      dlatego ze w moim miescie bezrbocie wynosi ok.48%. wiec nici z pracy!!!jak
      udaloby mi sie wyrwac cos dobrego to nie mialabym wyboru i przenioslabym sie
      na zaoczne, tylko na innej uczelni. kto taka zna gdzie ksztalcenie zaocznych
      odbywa sie na przyzwoitynm poziomie??????????
      pzdr.
    • Gość: Fifi Re: jak traktowania są studenci zaoczni IP: *.lubin.dialog.net.pl 17.08.02, 16:05
      Jestem studntką studiów dziennych i mam taką historyjkę:
      chciałam kiedyś pójść na konsultacje do pewnej, obleganej przez studentów, pani
      profesor. Poszłam tam dużo wcześniej, żeby zająć kolejkę. Staliśmy ze znajomymi
      ze studiów tam ponad dwie godziny. 15 min przed przyjściem pani profesor wpadła
      grupka studentów zaocznych. Stanęli w kolejce. Przyszła pani profesor i pyta
      się kto z dziennych, kto z zaocznych. Potem się pyta kto wchodzi pierwszy.
      Mówię, że ja (byłam pierwsza w kolejce), a pani doktor do mnie z kpiącym
      uśmiechem mówi, wskazując na pierwszego z brzegu studenta zaocznego: Proszę
      pani, TEN pan jest pierwszy. TEN PAN PŁACI!!" I co wy na to? Wg pani profesor
      studenci zaoczni są uprzywilejowani, bo płacą. Ja nie, więc....
      Pozdrawiam WSZYSTKICH studentów!
      • Gość: Bernardyn Re: jak traktowania są studenci zaoczni IP: *.ib / 10.10.20.* 15.09.02, 10:02
        Mam pytanie do osób, które twierdzą, że przez to, że mają ileś tam godzin
        więcej na studiach dziennych są w stanie nauczyć się więcej niż zaoczni. Moim
        zdaniem mają łatwiej bo mają podane więcej informacji do egzaminu. JA sam
        studiuję zaocznie prawo i pracuję, egzaminy mamy takie same jak dzienni,
        kolokwia piszemy również ze studentami dziennymi, mamy takie same egzaminy, a
        nawet więcej, więc jak ktoś może mówić, że na studiach zaocznych jest łatwo i
        przyjemnie, że czegoś oczekujemy bo płacimy, tak nie jest. Egzaminatorzy
        przynajmniej jak na razie traktują nas na równi z dziennymi i oblewają w
        podobnych proporcjach.
        Pozdrowienia dla obiektywnych
    • Gość: desperatka Re: jak traktowania są studenci zaoczni IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 18.09.02, 23:58
      Zgadzam się w zupełnosci, że studia zaoczne służą li i jedynie do oskubywania
      studentów z kasy, która potem nie wiadomo gdzie się podziewa. Poziom
      większości zajęć jest żenujący, wykładowcy (z nielicznymi wyjątkami) odwalają
      swoją chałturę ze wstrętem, studenci też, no bo skąd mają czerpać wzory?
      Bylejakość jest stałym elementem naszego szkolnictwa, nie tylko wyższego. O
      rany, jeszcze tylko rok nudy! Szkoda tylko tych władowanych 9200 PLN za 4
      semestry, więc jeszcze 4000 i papier w kieszeni (UW).
    • anoonim Re: jak traktowania są studenci zaoczni 20.09.02, 09:28
      Moim zdaniem studenci zaoczni są traktowani tak jak na to zasłużyli - czyli
      zaocznie....
      Bujdą na resorach są historie jak to na studiach dziennych są z góry
      powykupywane miejsce w 85%. W tym roku zdawała/em na nauki polityczne w pewnym
      uniwersytecie na pd kraju i mimo że pochodzę z tzw.pipidówy (wiochy) i mimo że
      uzyskała/em ledwie 2 punkty ponad wymagane do przyjęcia 75%,dostałe/em
      się.Podobnie większość moich znajomych,dobrych w szkole średniej.Dziwnym
      zbiegiem okoliczności ciemna część klasy,która olewała nauke przez 4 lata jak
      sie patrzy,nie dostała się! I oczywiście niemal wszyscy wysnuli teorię spiskową
      jaka to korupcja,jakie przekręty i bla bla bla. Niestety,prawda jest taka Panie
      i Panowie,że na studia dzienne dostają się naprawdę najlepsi.Nie twierdzę że
      nie ma przekupstw,że wiele dobrych osób nie dostało się na swój wymarzony
      kierunek.Ale czasy takie że nie wystarczy być tylko dobrym czy nawet bardzo
      dobrym.Trzeba być najlepszym!
      • Gość: yen Re: argument finansowy IP: *.elk.mazury.pl 20.09.02, 11:32
        smieszy mnie jedno - jak studenci zaoczni pisza ze byli w liceum wybitni ale
        nie poszli na darmowe studia dzienne z powodow finansowych!!
        Policze na przykladzie Lodzi gdzie studiuje - za np. za zaoczna ekonomie placi
        sie 2000 zl za semestr czyli na miesiac nauki 400 zl. Do tego trzeba
        przyjezdzac 2 razy w miesiacu na zjazd - nocleg, bilety, zarcie - 100-200 zl.
        Czyli ponad 500 zl miesiecznie. Na dziennych utrzymac sie mozna za jakies 500 -
        600 zl przy czym jesli ktos jest tak biedny jak mowi to dostanie stypendium
        socjalne i akademik. Jesli jest zdolny jak twierdzi to dostanie tez naukowe -
        moze wiec oszczedzic jakies 300 zl miesiecznie. Czyli od starych wezmie 300 zl.
        Jak wezmie sie za korki czy dorywcze prace - moze od nich nie brac prawie nic.
        Jesli student zaoczny znajdzie prace to dostanie pewnie jakies 600 zl - akurat
        tyle zeby sie zwrocilo. CZyli jest to tak samo jak na dziennych. Jesli jest to
        praca na zmywaku, to nawet nie warto jej dopisywac do CV. Moze tez pracy wcale
        nie znalezc przy dzisiejszym bezrobociu - zwlaszcza jak powie ze chce miec
        wolne weekendy. A jak niektorzy placa po 4000 i wiecej za semestr to musza
        chyba byc wybitnymi specjalistami zeby na siebie zarobic. A moze jednak mamusia
        pomoze?
        Z ta dorosloscia tez bez przesady. Wielu studentow zaocznych cieszy sie ze nie
        musi zostawiac mamy. Student dzienny sam musi sobie uprac majtki, gotowac
        obiad, znalezc mieszkanie, placic rachunki. Znam wielu chlopakow w wieku 25 lat
        ktorzy nie umieja sobie uprac bielizny :-) robi to za nich mama bo nie
        wyprowadzili sie z domu!
        Mysle ze najlepszym rozwiazaniem jest kompromis - 3 lata studiow dziennych
        licencjackich + zaoczne studia uzupelniajace. Mozna sie wyszalec a szukajac
        pracy po 3 roku ma sie juz jakis papierek. W ten sposob zdobywasz magistra +
        staz pracy. Niestety w Lodzi np. nie ma za wiele 3-letnich kierunkow.
        • defanddumb Re: argument finansowy 20.09.02, 20:58
          wiesz co yen- powiem Ci wprost

          mam 22 lata, studiuję zaocznie, bo:
          w W-wie akademika nie dostanę, jako miejscowy. 300 od rodziców miesięcznie
          dostać nie mogę. Dostałem się na dzienne na Sggw, ale dostałem pracę od razu po
          ogólniaku. Wybrałem więc zaoczne. Zarabiałem za mało, żeby się utrzymać ( "Dom
          rodzinny" to kawalerka 36 m kw z czterema -licząc za mną - osobami w wieku 14
          do 76. Po roku rzuciłem SGGW i poszedłem na studia, których kierunek jest
          zgodny z działalnoścą mojego przacodawcy- zarabiam 1500 na rękę, ale praodawca
          mi zwraca za studia. Dzięki temu mogę wspólnie z moją dziewczyną wynająć
          kawalerkę i żyć niezależnie. Jak będziesz miała okazję być w W-wie, napisz, a
          zaproszę Cię, żebyś zaoszczędzić na noclegu, a przy tym przekonać się, czy to
          prawda.

          siedzę jeszcze w pracy ( ale o 21 wychodze ), jutro mam 2 egz, a w niedz.
          trzeci - a wszystko to , bo w lato mi się wakacji w czasie sesji zachciało



          pzdr


          ddd
        • Gość: rio ferdinand Re: argument finansowy IP: *.gdansk.sdi.tpnet.pl 22.09.02, 20:34
          Mam 28lat i 5 lat jestem studentem zaocznym na kierunku zarządzanie
          przedsiębiorstwem. Przez ten okres raz zmieniałem pracę. Najpierw byłem
          informatykiem w niemieckiej firmie, obecnie jestem servisantem. Sporo jeżdzę po
          kraju, przeważnie 3 dni w tygodniu jestem w delegacji, średnio 2000km za
          kierownicą. Nikomu nie muszę tłumaczyć, że po powrocie do domu jestem
          wykończony. Zarabiam 1500zł na miesiąc, za studia płacę 1900zł/semestr.Do tego
          dochądzą egzaminy i zaliczenia(średnio 10/semestr), pisanie pracy
          magisterskiej. Jest naprawdę ciężko, ale za nic nie zamieniłbym się na
          studiowanie dzienne. Po pierwsze: mam kasę (12*1500złnetto-2*1900=14200zł/rok
          na życie, mieszkanie, dziewczynę i piwo), Po drugie zdobywam doświadczenie
          zawodowe (pracuję non-stop od ukonczenia szkoły sredniej,czyli 8lat i nie
          chwaląc się moje CV wygłąda zajebiście). Po trzecie poznałem dużo wspaniałych
          osób, wszyscy pracują - laseczki głównie w bankach i sekretariatach, kolesie
          informatycy i przedstawiciele handlowi. Wspólna nauka po nocach, pisanie ściąg,
          imprezy. Wszyscy się dziwimy, że ludzie ida na dzienne studia. W wieku 25-26lat
          po ukończeniu szkoły, bez doświadczenia zawodowego większość fajnych stanowisk
          jest niedostępna lub wcześniej już przez zaocznych pozamiatana. Pozostają
          hipermarkety i McDonald. Przy obecnym wyżu demograficznym studia dzienne to
          idiotyzm. Jedynie dzieciaki bogatych rodziców, z dużymi znajomościami magą
          sobie na to pozwolić.
          Pozdrawiam.
          • Gość: yen Re: a przyjedzcie do malego miasta- IP: *.elk.mazury.pl 23.09.02, 12:51
            trudno zebys w wieku 28 lat jeszcze studiowal dziennie... czlowiek w tym wieku
            chwali sie ze pracuje ??
            wam akurat sie udalo znalezc niezla prace. jestescie uprzywilejowani !!
            nie moge sluchac warszawiakow -cwaniakow: nie poszedlem na studia dzienne, bo
            wole trzepac kasiore. U mnie - w 50 - tysiecznym miescie z 30-procentowym
            bezrobociem wyglada to tak:
            1. czlowiek kolo matury budzi sie i mysli ze jak wszyscy ida na studia to i on.
            Oblewa wstepne zapisuje sie na zaoczne.
            2. szuka roboty. w wiekszosci przypadkow nie znaduje - roboty dla nikogo u nas
            nie ma - te Wasze 1500 zl to sen dla garstki wybranych. jak znajduje to
            fizyczna - cos tam zmywa albo dzieci pilnuje ( prawdopodobnie nie jest legalnie
            zatrudniony - jak wielu ludzi w moim miescie ) . Wiecej niz 800 zl nie zarobi -
            chyba ze po znajomosci ale w takim wypadku wcale nie musi studiowac
            3. starzy wyciskaja siodme poty zeby oplacic te studia.
            4. konczac studia bedzie mial tak samo puste CV jak dzienni a do tego utkwi w
            miasteczku na dobre
            Zdanie na studia dzienne i wyrwanie sie z tego zadupia to jedyna szansa zeby
            zaczac normalne zycie!
            • defanddumb Re: a przyjedzcie do malego miasta- 23.09.02, 17:01
              yen

              wiesz- trudno mi się zaliczyć do warszawiaczków-cwaniaczków
              tu się urodziłem, więc tu mieszkam
              mogę być samodzielny, to jestem
              na prawdę 1500 m-c przy 300 zł kredytu, 500 zł za wynajmowane mieszkanie i 200
              zł oddawanych rodzinie, nazwałabyś "trzepaniem kasy"?

              nie mówię, że mi źle- zdaję sobie sprawę, że przy ogólnej sytuacji w kraju, to
              mam więcej szczęścia niż rozumu

              zgodzisz się ze mną chyba, że skoro udało mi się taką pracę znaleźć, to studia
              zaoczne są wyjściem racjonalnym, prawda?

              nie twierdzę, że dzienni są gorsi
              jednak trudno mi zgodzić się, że wszyscy dzienni są lepsi niż wszyscy dzienni

              w dużym z kolei mieście, wydaje mi się, sytuacja często się odwraca- to
              studenci dzienni mają łatwiej- są na utrzymaniu rodziców, nie muszą się za
              bardzo martwić; a wielu studentów zaocznych właśnie dlatego jest na zaocznych,
              że się samodzielnie utrzymuje- a to wcale nie jest najłatwiejsze


              także- proponuję nie osądzać zbyt ostro ani jednych, ani drugich, a pomagac
              sobie wzajemnie


              pzdr


              ddd

      • Gość: es Re: jak traktowania są studenci zaoczni IP: 143.93.229.* 01.04.03, 22:28
        A ja studiuje w Niemczech i mi sie tak nie przewraca w glowie. W Polsce tez
        studiowalam na zaocznych i dzieki temu dotarlo do mnie ze same studia niewiele
        daja. Teraz z satysfakcja stwierdzam ze tzw. zycie studenckie (zygajacy z
        alkoholizmu studenci, tez mi przyjemnosc) nie przycmilo mi prawdziwego obrazu
        rzeczywistosci. Wrecz przeciwnie, zebralam w sobie odwage i po ukonczeniu
        licencjatu wyjechalam do Niemiec gdzie dostalam sie na studia bez laski
        jakiegos palanta, ktory tylko czeka na moja lapowke (albo zeby odbyc u niego
        kosztowne korepetycje przygotowujace do studiow). Dodatkowo odbylam sporo
        praktyk jak rowniez w czasie wakacji zawsze pracowalam w miedzynarodowych
        firmach. W trakcie semestru pracuje jako pomoc naukawa na uni. Dajcie sobie
        spokoj z tym ublizaniem. Moim zdaniem studenci studiow dziennych powinni sie
        cieszyc ze maja zaoczniakow. Nie pojmuje jak mozna narzekac na ludzi, ktorzy
        sponsoruja im studia.
        Jakies kompleksy czy co? A moze zwykla projekcja? Bo prawda jest taka, ze aby
        zrobic kariere to tylko w niektorych kierunkach wazne jest, aby skonczyc studia
        dzienne (np. medycyna). Tak naprawde to oprocz wiedzy (ktora wbrew pozorom
        mozna zdobyc na zaocznych-> ostatecznie zaoczniacy musza sporo materialu
        przerobic sami)licza sie rowniez predyspozycje, szczescie i na pewno masa
        innych rzeczy. Ale tak to jest, jak ktos zyje w oderwaniu od rzeczywistosci.

        PS. Kolego nie pisz mi ze nie ma przekupstw. Moze Ty miales zwyczajnie
        szczescie, byles b. obkuty (zdolny) albo kierunek niezbyt chodliwy. Niewazne.
        Mi np. zabraklo tych dwoch punktow i bylam naprawde rozgoryczona. Tym bardziej
        ze rodzice chcieli zaplacic komu trzeba, ale ja bylam zbyt ambitna na to. W
        trakcie egzaminu wstepnego sama widzialam jak pewien chlopak jeszcze przed
        podaniem pytan zaczal na nie odpowiadac (arkusze do pisania zostaly juz
        rozdane). Swiadczylo to o tym, ze wczesniej znal pytania egzaminacyjne. Nie
        pisz rzeczy dziecko rzeczy o ktorych nie masz pojecia.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka