Gapyear - przerwa na karierę

IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.03.05, 11:04
I znowu opowieści z innego świata...
    • Gość: medicine student Nawet niezły pomyśł, tylko trzeba mieć IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.03.05, 11:19
      na to pieniądze....albo głowę nie od parady
      • Gość: T Re: Nawet niezły pomyśł, tylko trzeba mieć IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.03.05, 11:30
        ...ewentualnie błękitną krew;)
        • Gość: luzak Re: przerwa na karierę ? IP: *.nowysacz.cvx.ppp.tpnet.pl 15.03.05, 10:03
          Gapyear to świetny pomysl ale nie dla nas. A jeśli już decyduje się na to
          przecietny kowalski student lub absolwent, ktory nie ma kasiastych rodziców z
          dziada pradziada to albo jest stukniety albo odwazny - a najczęściej to chyba
          osoba ktora nie widzi za duzych perspektyw w kraju i poprostu wyjeżdża by po
          roku charówki a czasami i wyrzeczeń powrócić do naszego kochanego kraju i
          przekonać się, że nic się nie zmienilo. W szukaniu pracy nie pomoże
          podszlifowany jezyk, a organizm znów potrzebuje adrenaliny i smaku przygody nie
          mówiąc już o tym, że przywyknie do innego standardu życia i bycia. I jeśli ktoś
          po drodze zdobyl przeróżne doświadczenia wlaczenie z tymi zawodowymi począwszy
          od tzw. pucybuta a kończąc w firmie która coś sobą reprezentuje. To raczej jego
          gapyear przerodzi się w status emigranta niż pomoże w karierze w kraju. Bo nasi
          pracodawcy napewno tego niedocenią. Pozdrowienia dla wlóczęgów.
      • Gość: jt Re: Nawet niezły pomyśł, tylko trzeba mieć IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.03.05, 17:14
        ewentualnie nie miec... oprowo i miec mieki odbyt.
        pozdrawiam

        jk

        ps. piszcie artykuly dotyczace polskich realiow.
    • Gość: ddr Re: Gapyear - przerwa na karierę IP: *.klaudyny.waw.pl / *.waw.pl 02.03.05, 11:29
      nie, nie bede tego komentowal, policze sobie do 10...
      • Gość: Maryna Nie zgadzam sie ze to niby nie dla nas! IP: *.ssmb.com 02.03.05, 12:23
        Bzdura to co wyczytalam w poprzednich postach!
        Gap year niewiele sie rozni od naszych studentow wyjezdzajacych za
        poszukiwaniem chleba do Anglii czy Stanow! Tylko ze Australijczycy czy
        Amerykanie podchodza do tego bardziej na luzie i zamiast ciezko ciulac
        pieniadze to wydaja je na dalsze podroze.
        A Polacy pojada do Nowego Jorku i tyle Stanow widzieli - wazne jest ile dolarow
        przywioza do domu. Przeciez w tym wieku trzeba inwestowac w siebie a nie w nowe
        ciuchy!!!
        Ja gap year mialam akurat w czasie studiow, po prostu wykorzystalam swoja
        dziekanke zeby pojechac do Nowej Zelandii. Faktycznie na poczatku mnie to
        troche kosztowalo, ale w czasie 1.5rocznego pobytu udalo mi sie zarobic nie
        tylko na utrzymanie a takze na podroz powrotna przez Azje oraz na splacenie
        pozaciaganych dlugow!
        Porownywalam swoje doswiadczenie do przezyc moich autralijskich znajomych
        ktorzy przez rok mieli "klasyczny" gap year (czyli zamiast siedziec tak jak ja
        w jednym kraju, objechali prawie swiat dookola) i nie uwazam, zeby sie
        szczegolnie roznily!
        Gdy sie chce, to naprawde mozna i oprocz mnie znam jeszcze wiele innych osob z
        Polski ktore przed podjeciem stalej pracy podrozowaly po krajach rozwijajacych
        sie (na przyklad Indie czy Brazylia) i pracowaly w organizacjach pozarzadowych
        pomagajacych najbiedniejszym.
        Chyba najwyzszy czas abysmy nieco zmienili podejscie do podrozowania oraz
        saksow...
        • Gość: zuzza Re: Nie zgadzam sie ze to niby nie dla nas! IP: 194.106.136.* 02.03.05, 16:17
          A pewnie, ze dla nas!!! ja wlasnie pakuje walizki i ruszam do ameryki
          lacinskiej z paroma przyjaciolmi, gdzie w trasie umowiona jestem ze znajomymi,
          ktorzy albo tak jak ja zglebiaja uroki ameryki lacinskiej, albo wlasnie
          podrozuja dookola swiata i akurat beda 'w okolicach'. a zarabiajac na ten
          wyjazd pracowalam w miedzynarodowym koncernie w uk, ktory pieknie bedzie
          wygladal w moim cv ;). wszystko mozna! trzeba tylko chciec i konsekwentnie
          dazyc do celu! to jest wlasnie podstawowy blad popelniany przez nasz ukochany
          narod: siasc i rece zalamywac, bo ci z zagranicy maja lepiej! my tez mozemy tak
          miec! wystarczy odrobina dobrej woli i troszeczke pracy oczywiscie...
          pozdrawiam 'gapowiczow'!
        • Gość: Bernard Wspaniałe IP: *.uni.wroc.pl 03.03.05, 13:07
          Bezrobotni, bezdomni, zamiast bezskutecznie poszukiwać pracy, lepiej nich zaczną
          podróżować po świecie, trochę pozwiedzać to i owo. Widocznie mają za mało luzu
          skoro na tak prosty pomysł nie wpadli. A dla chorych mam taką radę: lepiej być
          zdrowym, wtedy poprawi się samopoczucie.
    • Gość: dominiqus dlaczego z innego świata? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.03.05, 11:46
      Ja byłem na półrocznych praktykach w charytatywnej organizacji pozarządowej w
      Chennai (Madras) w Indiach na V roku studiow na Uniwersytecie Lodzkim...
      wspaniale sie odstresowalem, zdobylem mase doswiadczen i polecam taka podroz,
      prace kazdemu... lapie sie dystans do siebie, swiata, do tego gdzie zyjemy i
      problemow, jakie czasem zaprzataja nam glowe
      Pozdrawiam!

      www.dominiqus.prv.pl
      • Gość: paw_dady przywiozles amebe? IP: *.230-201-80.adsl.skynet.be 03.03.05, 16:12
        czy jakies jaja czegos co pelza w sobie? procz doswiadczen oczywiscie
        • Gość: dominiqus Re: nie nie przywiozłem :P IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.03.05, 12:00
          Jeśli człowiek uważa na swoje zdrowie, to nic mu się nie ma prawa stać. Jadąc
          do Indii trzeba się odpowiednio zaszczepić, zaopatrzeć w tabletki
          antymalaryczne - jeśli jedziemy w rejon, gdzie występują komary przenoszące
          malarię (głównie tereny wiejskie, miasta raczej bez problemu).
          A'propos ameby... to wystarczy pić wodę nie z kranu a kupioną w zakręconych
          butelkach. Trzeba tylko sprawdzić, czy nie były otwierane. Zazwyczaj nie ma
          potrzeby. Hindusi to niezwykle przyjazny naród - szczególnie na południu Indii
          (stan Tamil Nadu, Kerala) - czulem sie tam bezpieczniej niz w niejednym polskim
          miescie :)

          Pozdrawiam wielbicieli Indii - a zainteresowanych zapraszam do obejrzenia moich
          30 zdjec z podrozy w tym wspanialym kraju na stronie: www.dominiqus.prv.pl
          • Gość: YB Re: nie nie przywiozłem :P IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.02.06, 08:16
            > potrzeby. Hindusi to niezwykle przyjazny naród - szczególnie na południu Indii
            > (stan Tamil Nadu, Kerala)
            Szczegolnie przyjazni sa ci z Tamilskich Tygrysów
    • Gość: Okcio CAŁA POLSKA ŚMIEJE SIE Z AUTORKI TEGO ARTYKUŁU!!!! IP: *.e-plan.pl 02.03.05, 12:05
      BUUUUUUUUUHAHAHAHAHAHAHAHAAAAAAAAAAAAAAA!!!!!!!!!
      • Gość: x Re: CAŁA POLSKA ŚMIEJE SIE Z AUTORKI TEGO ARTYKUŁ IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.03.05, 12:14
        nie rozumiem co w tym smiesznego? ja bylam w Szkocji, pracowalam zwiedzilam
        Wyspy, podszkolilam jezyk i bylo ekstra! Polecam !
      • Gość: ja Re: CAŁA POLSKA ŚMIEJE SIE Z AUTORKI TEGO ARTYKUŁ IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.04.05, 18:24
        cala Polska sie smieje bo jest widocznie tak samo zacofana i slepa na nowe
        mozliwosci jak Ty!!!
    • kisielt Re: Gapyear - przerwa na karierę 02.03.05, 12:22
      Dlaczego?? Bierzesz namiot wsiadasz w stopa lub na rower, kasy na miesiąc... np.
      w Hiszpanii łapiesz jakąś pracę na przeżycie i powoli rozkręcasz resztę. To jest
      do zrobienia jeśli się nie boisz
      • Gość: Maryna Re: Gapyear - przerwa na karierę IP: *.ssmb.com 02.03.05, 12:24
        Dokladnie!
        TRzeba nasladowac najlepsze przyklady a nie je wysmiewywac, drogi Okcio!
    • Gość: marcin Re: Gapyear - przerwa na karierę IP: *.marton.net.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 02.03.05, 12:41
      a ja tak zrobiłem po średniej... i nawet nie wiedziałem ze to jakis nowy trend
      jest:P ale przyznam swietne doświadczenie...
    • Gość: izabea Re: Gapyear - przerwa na karierę IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.03.05, 12:55
      Pomysl jest swietny i przyznam, ze od dawna chodzi mi cos takiego po glowie.
      Koncze studia w czerwcu i zamierzam wyruszyc w swiat ;) Jasne, ze w przypadku
      Polakow jest to trudniejsze, ale takie podroze odbywalam juz w trakcie wakacji,
      wiec czas sprobowac czegos na dluzej:) A jesli Polak ma glowe na karku i troche
      przedsiebiorczosci, to sobie poradzi
      • Gość: lEń Re: Gapyear - przerwa na karierę IP: *.chello.pl 02.03.05, 14:33
        pomysl super - sam mialem moze nie roczna ale przerwe - wystarczylo na 4 roku
        przesunac sesje na wczesniej a na 5 rok nie ma co sie spieszyc :) dzieki temu
        poznalem jezyk i w oczach przyszlego pracodawcy cos takiego swiadczylo o
        samodzielnosci i kreatywnosci
        • Gość: tak Re: Gapyear - przerwa na karierę IP: *.INHOLLAND.nl 02.03.05, 14:47
          ja wlasnie jestem w czasie takiego czegos i to o dziwo tu gdzie jestem studiuje
          ale ze system jest z duzo mniejszym cisnieneim niz w Polsce, czuje sie jak w
          czesie gap year.szkole jezyk,pracuje,poznaje ludzi a ze wszycy moi przyjaciele
          tu pochodza z innego zakatka swiata-czuje sie jak na praktykach z
          kulturoznastwa.jest genialne,polecam!!!ludzie nie bac sie!!!!!!!!
    • Gość: justyna Re: Gapyear - przerwa na karierę IP: *.rz.uni-mannheim.de 02.03.05, 15:35
      Najlatwiej to powiedziec ze u nas sie nie da, bo u nas wszystko jest gorze!
      Zawsze musza byc ci pierwsi, co udowodnia ze to nie prawda! Jezeli zawsze
      robisz to co inni - 4 lata liceum, matura, 4 lata studiow - i boisz sie
      zaryzykowac, to nie narzekaj jezeli ktos bardziej interesujacy zrobi kariere a
      nie ty. Moim zdaniem jak sie jest mlodym, nie ma sie pracy ani pieniedzy to nie
      ma sie tez nic do stracenia-bo moze byc przeciez tylko lepiej!
      Ja wlasnie robie gap year! Polecam - nie bac sie!
      • Gość: Bernard Re: Gapyear - przerwa na karierę IP: *.uni.wroc.pl 03.03.05, 13:13
        To za co kupisz bilet nie mając pieniędzy?
        • Gość: rasta Re: Gapyear - przerwa na karierę IP: *.net / *.crowley.pl 03.03.05, 15:23
          a nie slyszales o stopowaniu oraz lapaniu pracy dorywczej w czasie takiej
          podrozy. jednak jestes malo zaradny i bojazliwy to nic nie pomoze, nawet kasa...
          • Gość: Bernard Re: Gapyear - przerwa na karierę IP: *.uni.wroc.pl 04.03.05, 09:19
            Oczywiście, że słyszałem o stopowaniu. Ale takie luzactwo zahacza już o
            żebraninę. Jakoś czułbym dyskomfort. Wiem, że niektórym to nie przeszkadza, w
            mieście sporo takich postsiemajurkowych młodych luzaków proszących o parę
            groszy, chociaż na przymierających głodem nie wyglądają.
            • Gość: rasta Re: Gapyear - przerwa na karierę IP: *.ar.krakow.pl 21.03.05, 21:13
              hmm cos mi sie wydaje, ze nie zrozumiesz idei stopowania oraz podrozowania
              samego w sobie. ale sprobuje napisac kilka slow. stopowanie to nie jest zebranie
              o pieniadze. to uprzejmosc, przysluga. podrozujacy nie chce jakichs materialnych
              korzysci w potocznym tego slowa znaczeniu. stopujacy dazy do jakiegos celu i
              czesto to ciekawosc kierowcy, gdzie ten podroznik jedzie, powoduje zatrzymanie
              pojazdu. tajemnica drugiej osoby, jego celu, jego historii albo czysta, ludzka
              chec bycia w czyims towarzystwie. stopujac zawsze staralem sie zabawic mojego
              kierowce rozmowa, opowiescia. to jest rodzaj "zaplaty" za przejazd. oczywiscie
              sa tacy, ktorzy kaza sobie placic za przejazd i zdaza sie, ze wybieram taka
              opcje tanszego przejazdu. to juz jednak traci ten smak samej przyjemnosci
              podrozowania, poznawania nowych osob, nowych miejsc.
              mysle, ze stopowanie to cos wiecej niz przemieszczanie sie z miejsca na miejsce,
              mowi sie nawet, jesli nie o pewnej kulturze, to napewno kodeksie i ludziach
              stopowania. czesto kierowcy bioracy stopowicza to byli stopowicze.

              jeszcze kilka slow o "luzackosci". rozumiem, ze zazdroscisz ludziom grajacych na
              deptakach czy np. krakowskim rynku i zbierajacych "na piwo". oni wbrew temu co
              napisales nie zebrza: oni grajac dostarczaja pewna usluge artystycznem(poziom
              juz nie jest istotny). trywialnie: licza sie checi, idea, czasami glupkowata,
              mlodziencza bezcelowosc a nie postrzeganie wszystkiego kategoriami ekonomicznymi.

              postsiemajurkowy rasta...

              pozdro
    • Gość: kama Re: Gapyear - przerwa na karierę IP: *.adsl.tnp-potsdam.de 02.03.05, 15:56
      rany, o czym Wy piszecie - inny swiat, trzeba miec pieniadze, albo blekitna
      krew!!! nie mialam kasy, znajomosci tez nie, za nic placic nie musialam, nikomu
      koperty do kieszeni nie wlozylam, zapewniam, ze w moich zylach jest bardzo
      zwyczajnie, a od pol roku spedzam moj gapowiczowy rok na wolontariacie w
      Dreznie - wzielam dziekanke, ucieklam przed kolejna sesja:) recepta na sukces -
      pobuszowac troche w necie i prosze nie pieprzcie wiecej podobnych bzdur, ok?
    • kama_ma Re: Gapyear - przerwa na karierę 02.03.05, 16:04
      o rety, o czym wy w ogole piszecie: o jakiej kasie, o jakiej niebieskiej krwi?
      zapewniam Was, ze nie mialam ani kasy, ani znajomosci, nikomu nie wlozylam
      koperty do kieszeni, a moja krew sie nie przebarwila. od pol roku jestem na
      wolontariacie w niemczech - najlepszy czas mojego zycia:) wzielam dziekanke,
      ucieklam przed sesja. chwilka buszowania po necie i juz mamy dobry projekcik;)
      • jorn Oczywiście, nie jest to niemożliwe... 02.03.05, 16:42
        ... ale jest wkurząjace, człowiek na podróże wykorzystywał wakacje, w casie
        roku akademickiego uczciwie studiował, po studiach poszedł do pracy, a teraz
        mogą mu powiedzieć, że jest gorszy od młodziaka bardzo kreatywnego, bo
        podróżował przez rok bez przerwy, a nie 4 razy po 2 miesiące. Na szczęście mnie
        to nie grozi, bo w przeciwieństwie do gapowiczów mam kwalifikacje i
        doświadczenie.
        • Gość: MJ Re: Oczywiście, nie jest to niemożliwe... IP: *.ssmb.com 03.03.05, 11:30
          Wcela sie nie musisz irytowac, bo tak samo znam wiele przypadkow osob, ktore
          zrobily sobie gap year po kilku latach zawodowej pracy!
          Oczywiscie jesli ktos jest z pracy zadowolony i nie ma powodow do narzekan to
          nie warto tego robic, tylko lepiej wziac sobie dluzszy urlop, niemniej jednak
          ci ktorzy narzekaja na prace i nie sa zadowoleni wrecz powinni zrobic sobie gap
          year, pojezdzic po swiecie a po powrocie nie tylko moga znalesc lepsze oferty,
          ale takze beda lepiej wiedzieli czego chca od zycia!
          Poza tym odnosnie kwalifikacji i doswiadczenia- gratuluje i nie kwestionuje
          twoich, niemniej jednak ja swoje zdobylam wlasnie w czasie gap year, wiec
          komentarz "bo w przeciwienstwie do gapowiczow mam kwalifikacje i doswiadczenie"
          uwazam za troche nie na miejscu...
    • Gość: Bartek A kto mi za to zaplaci? IP: *.pl 02.03.05, 19:05
      A z czego sobie sfinansuje taka roczna przerwe??
      • Gość: lEń Re: A kto mi za to zaplaci? IP: *.chello.pl 02.03.05, 19:48
        z tego co zarobisz - moj kumpel na to przeznaczyl na start kredyt studencki
        • Gość: Bernard Re: A kto mi za to zaplaci? IP: *.uni.wroc.pl 03.03.05, 13:19
          > z tego co zarobisz - moj kumpel na to przeznaczyl na start kredyt studencki

          Błędne koło. Jak zarobisz skoro nie masz pracy?
          Kredyt to co innego, ciekawe czy banki oferują takowe, dla ludzi nie mających
          pracy, mieszkania i zaplecza materialnego w rodzinie.
          • Gość: rasta Re: A kto mi za to zaplaci? IP: *.net / *.crowley.pl 03.03.05, 15:27
            jak studiujesz to teoretycznie nie jestes glupi i powinienes cos wykombinowac,
            no ale lepiej jest pochlipac w cichym kaciku nad wlasnym mizernym zywotemwez sie
            w garsc czlowieku.

            • Gość: Bernard Re: A kto mi za to zaplaci? IP: *.uni.wroc.pl 04.03.05, 09:00
              W garśc brać się nie muszę, bo nie narzekam na swój los. Tylko realistą jestem i
              zdaję sobie sprawę, że bez silnego wsparcia ze strony rodziny niewiele wskurać
              można bez kombinatorstwa na pograniczu prawa lub poza jego granicami. W tym
              sensie masz rację używając magicznego zwrotu "coś wykombinować". Nie twierdzę,
              że nie jest możliwe w sposób czysty wyrawć się z biednego środowiska, tak jak w
              totolotka też nie jest niemożliwością wygrać i czasem ktoś wygrywa. Lecz niejako
              z praw przyrody wynika, że bardzo nielicznych może to dotyczyć. Reszta tych
              zadowolonych z życia luzaków, to po prostu ci których rodzinka sponsoruje na
              tyle aby sobie luzaczy styl życia uprawiać.

              • Gość: rasta Re: A kto mi za to zaplaci? IP: *.ar.krakow.pl 21.03.05, 21:35
                realistą jestem
                > i
                > zdaję sobie sprawę, że bez silnego wsparcia ze strony rodziny niewiele wskurać
                > można bez kombinatorstwa na pograniczu prawa lub poza jego granicami.
                W tym
                > sensie masz rację używając magicznego zwrotu "coś wykombinować".

                nie mam silnego wsparcia rodzicow, studiuje dziennie i pracuje, mam leb na karku
                i marzenia, ktore nie boje sie realizowac. nigdy nic nie ukradlem. taka sugestia
                jest nie tylko naduzyciem lub nadinterpretacja wlasnych nader depresyjnych
                wyobrazen o swiecie i ludziach ale prostacka obelga.

                zupelnie pomijam juz pretensje do calego swiata na wychowanie w biednej rodzinie
                i zazdrosc o tych ktorzy maja wiecej ale uporczywe negatywne opinie dotyczace
                ludzi jezdzacych po swieceie za grosze, realizujacych swoje pasje, czesto
                odbiegajace od standardowych, sa poprostu krzywdzace.
                moze i bys tak chcial luzacko zyc ale ta mysl zbyt cie przeraza.
          • Gość: lEń Re: A kto mi za to zaplaci? IP: *.chello.pl 03.03.05, 21:16
            kredyt wzial zeby miec na bilet, potem na zachodzie problemow z praca nie bylo
    • Gość: anula Re: Gapyear - przerwa na karierę IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.03.05, 19:49
      Ha, jak juz się jest w tym ciemnym korporacyjnym garniturku to dopiero się marzy
      o gap year...Nie po to by znaleźć pracodawcę, tylko żeby sie od niego na chwilę
      uwolnić, od misji, strategii i targetów...
      Tez mysle, ze dla młodych Polaków taka przygoda jest dostępna. Trzeba tylko
      ruszyc głową, z samego narzekania na pewno sie nie uda.
      • Gość: misfit Re: Gapyear - przerwa na karierę IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.03.05, 20:10
        Jeśli nie teraz, to kiedy...? Przez rok może się wydarzyć tak
        wiele...Wyjeżdżałem tak już dwa razy (na 4 miesiące), ale wkrótce wyjeżdżam na
        rok. Nie po to, aby podrasować swoje CV, lecz dla marzeń i przygody...Na
        świecie jest zbyt wiele miejsc i kultur do poznania...
        podstawówka, liceum, studia, praca - wszystko po kolei, lecz w przyszłosći
        można obudzić się bez żadnych wspomnień...
      • Gość: Bernard Re: Gapyear - przerwa na karierę IP: *.uni.wroc.pl 03.03.05, 13:30
        > Tez mysle, ze dla młodych Polaków taka przygoda jest dostępna. Trzeba tylko
        > ruszyc głową, z samego narzekania na pewno sie nie uda.

        Pewnie warunkiem koniecznym jest pozytywne nastawienie, ale bądźmy szczerzy, nie
        wystarczającym. Od samego gadania "jaki świat jest wspaniały" niewiele dobrego
        się wydarzy, chyba, że samo to gadanie za coś dobrego uznać.
        Są ludzie dla których takie wypady okazywały się tylko drogą wycieczką. Jeśli
        kogoś na to stać (ma wystarczająco zamożną rodzinę, bo przecież jeszcze nie może
        sobie pracy znaleźć), to co mu tam, niczym nie ryzykuje i dla niego oczywiście
        świat jest wspaniały.
    • Gość: niunka nawet nie wiedzialam ze to co sama wymyslilam jest IP: *.tele2.pl 03.03.05, 13:05
      jakims trendem i ma nazwe:) tylko u mnie to troche inaczej, ja juz zygam
      biurkiem, komputerem i klientami, postanowilam na wiosne rzucic ta prace i
      wyjechac do pracy do Irlandii na rok, znam angielski wiec mysle nie bedzie
      problemow z praca, moze jako kelnerka..., potem za rok ruszam z zaoszczedzona
      kasa w swiat, wszedzie tam gdzie nie toczy sie wojna i da sie dojechac,
      doleciec:) ale mysle ze glownie europa, ale tym razem bez pospiechu, nie z
      pozycji pieciominutowego turysty, gdzie sie da to bede szukac jakiejs pracy
      dorywczej zeby nie korzystac z oszczednosci, tylko na bierzaco miec na zycie.
      po co to pisze? bo chetnie podyskutuje co o tym sadzicie, moze ktos sobie
      zrobil taka "gap"??
    • rr.richelieu Re: Gapyear - przerwa na karierę 03.03.05, 13:32
      Przerwa na karierę
      To są opowieści z innego świata mimo głosów mówiących, że jednak można. Jak
      sama nazwa wskazuje studenci z Zachodu mają przerwę na karierę, wiedzą, że po
      powrocie czeka ich zatrudnienie, że napewno i że za dobre pieniądze. Polak
      owszem może sobie zrobić przerwę, ale nie będzie to żadna p[rzerwa na karierę,
      bo w Polsce czeka go 40% bezrobocie wśród absolwentów. Dobrym rozwiązaniem jest
      pojeżdżenie sobie po świecie (jeśli faktycznie ma się na to środki) i
      znalezienie pracy właśnie w trakcie tej podróży. Ale wtedy też nie będzie to
      gapyear a podróż za pracą, nawet przypadkową i przy okazji.

      Pieniądze. Kredyt studencki można oczywiście przeznaczyć na tą podróż, ale ile
      wynosi meisięcznie ta przyjemność? Za kilkaset złotych nie utrzyma się za
      granicą, chyba że u kolegi. Przeciętny sudent ma kilku dobrych kolegów zza
      granicy, ale nawet najlepszy kolega nie będzie chciał gościć za darmo i przez
      długi czas, bo jak się mówi o gościach, że są dwie radości z gości. Kiedy się
      wita i kiedy się żegna.

      Au-pair, niańczenie dzieci, rok wspaniałego życia lub miesiąc, drugi miesiąc
      mordęgi z okropnyną rodziną. Nie od dziś dziewczyny, czasem też chłopcy
      wyjeżdżają, a czy określają to jako gapyear? Figa, bo często to właśnie nie
      jest rok przerwy a rok najintesywniejszej pracy nad językiem.

      A gapyear polega na wolontariacie. ten jest wynalazkiem krajów bogatych, gdzie
      sudent może sobie pozwolić na to. Polak myśli, że też może sobie pozwolić, więc
      oszczędza 5 lat po to, żeby mógł potem rok przeżyć w jakiejś dżungli pomagając
      misjonarzom albo na Syberii drwa rąbać jak to keidyś obowiązkowo trzeba było.
    • Gość: Bernard Re: Gapyear - przerwa na karierę IP: *.uni.wroc.pl 03.03.05, 13:43
      Gdyby to takie proste było, to ludzie z krajów gdzie umiera się z głodu po
      prostu podróżowali by sobie po USA, Australii, czy innych przyjemnych miejscach
      dorywczo sobie zarabiając tyle, że na jedzenie by starczyło i na dalszą podróż.
      Cała planeta zamieniłaby się w szczęśliwych podróżników. Tylko dlaczego tak się
      nie dzieje? Co to za zbieg okoliczności sprawia, że tylko w najbogatszych
      krajach panuje taka moda?
      • Gość: niunka Re: Gapyear - przerwa na karierę IP: *.tele2.pl 03.03.05, 13:52
        Nie, ponieważ ludzie z biednych krajów np. 3 świata nie znają języków, nie mają
        wykształcenia, nawet nie wiedzą jak wyglądają domy w europejskim mieście - i to
        jest glowna przeszkoda, oni zyja w zupelnie innym swiecie. co sie tyczy
        biednych mieszkancow np. ukrainy, bialorusi itd. czesto przeszkoda jest
        nieznajomosc jezyka i nie posiadanie srodkow nawet na 1 miesiac i przelot np.
        do irlandii. sorki stary, ale przesadzasz przyrownujac nasze warunki do
        warunkow naprawde biednych krajow.
        • rr.richelieu Re: Gapyear - przerwa na karierę 03.03.05, 14:00
          to nie wiesz ilu Polaków żyje poniżej mimum socjalnego? Panno nie wytykająca
          noca zza granic swojego średniozamożnego domu? Nieładnie. Mnóstwo Polaków żyje
          tak jak nie chciałoby mieszkać społeczeństwo Ukrainy i Białorusi. Slumsy, które
          zwykło się odnosić do jakiś egzotycznych boundeville w Rio albo najwyżej do
          najgorszych rejonów Queens w NY, istnieje w Polskich miastach bardzo szeroko,
          ale tworzą społeczności na tyle zamknięte, że ludzie tzw. średnio sytuowani nie
          chcą o nich wiedzieć, boją się ich, a nawet uznają, że ich nie ma
          • Gość: niunka Re: Gapyear - przerwa na karierę IP: *.tele2.pl 03.03.05, 14:10
            Owszem i takie slumsy sa i w polsce i w usa i w uk itd.. sa wszedzie, i ludzie
            ktorzy w nich mieszkaja wioda sobie swoja smutna egzystencje - ja im zycia nie
            polepsze, mam moze plakac z tego powodu i sie umartwiac? albo w ramach
            cierpientnictwa podzielic ich los?...daj spokoj, my tu mowimy o STUDENTACH
            wlasnie ze sredniozamoznych domow!! , ktorzy cos soba reprezentuja, sa
            wyksztalceni, maja cos w glowie i potrafia sobie poradzic w zyciu. wystarczy
            ruszyc glowa i wymyslic dobry plan:) kasy wiele naprawde nie trzeba na start.
            • rr.richelieu Re: Gapyear - przerwa na karierę 03.03.05, 14:23
              Nie mówimy tu o studentach ze średniozamożnych domów, a o wszystkich
              studentach. Żeby coś sobą reprezentować nie trezba być średniozamożnym, jak
              wynika z Twojego wywodu, bo i biedni mogą być wykształceni i mieć coś w głowie,
              a fakt, że mimo wszystko sobie poradzili świadczy wybitnie na ich korzyść.

              I nie było tu określenia co to jest dom średniozamożny. Dochód na łebka 580?
              (przeciętna górna stawka stypendiów socjalnych) 840? 1500?
            • Gość: Bernard Re: Gapyear - przerwa na karierę IP: *.uni.wroc.pl 03.03.05, 16:04
              To nie chrzań o zaradności, bo dobrze wiadomo, że jest to warunek konieczny,
              lecz nie wystarczający. Bez wsparcia szanse są niewielkie.
              ...
              > wyksztalceni, maja cos w glowie i potrafia sobie poradzic w zyciu. wystarczy
              > ruszyc glowa i wymyslic dobry plan:) kasy wiele naprawde nie trzeba na start.
              Aby trafić w totolotka też na starcie dużo kasy nie trzeba i do tego ruszanie
              głową konieczne nie jest.
              • Gość: Janka Re: Gapyear - przerwa na karierę IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.07.07, 19:25
                Oj tutaj ważna jest zaradność ... i optymizm.

        • Gość: Bernard Re: Gapyear - przerwa na karierę IP: *.uni.wroc.pl 03.03.05, 15:55
          No to powiedz, jakie to języki znają podrózujący Amerykanie, czy Anglicy
          (pomijając nielicznych zapaleńców). Czy jadąc do biednej Afryki uczą się
          najpierw ich języków? Czy wiedzą wcześniej jak domy afrykańskie wyglądają?
          Bzdury piszesz, że o języki czy wykształcenie chodzi. Przecież te podróże mają
          dać okazje do poszerzenia horyzontów, poprawienia znajomości języków, kontaktów,
          innymi słowy błędne koło tworzysz.
          Dodatkowo, czy jak ktoś chce pojechać do USA aby sobie podróżować i pracować, to
          go wpuszczą tylko dlatego, że język zna??? Powiedzą, że biedaków nie wpuszczają.
          No może trochę przesadzam, czasem kogoś wpuszczą jak mają dobry kaprys.

          • czesiekkk Re: Gapyear - przerwa na karierę 03.03.05, 17:45
            W wielu krajach Afryki angielski lub francuski są jężykami oficjalnymi,
            urzędowymi lub pomocniczymi.
            Ale zgadzam się ten artykuł to taka ciekawostka, wolontariat to instytuacja
            pożyteczna, ale powstała gdzie indziej i w innych realiach społeczno-
            ekonomicznych.
            • Gość: Bernard Re: Gapyear - przerwa na karierę IP: *.uni.wroc.pl 04.03.05, 09:12
              > W wielu krajach Afryki angielski lub francuski są jężykami oficjalnymi,
              > urzędowymi lub pomocniczymi.

              No to ciekawe gdyby ludy tych krajów zechciały do USA lub Kanady przyjechać aby
              sobie popracować i pozwiedzać za to co zarobią. Przecież język znają.

              Co do wolontariatu to oczywiście, że pożyteczna jest to idea. Ale na to potrzeba
              sponsorów.
              • Gość: scarlett Re: Gapyear - przerwa na karierę IP: *.devs.futuro.pl 04.03.05, 13:00
                Teraz trochę praktycznie, nie ideologicznie:)
                Jestem kilka miesięcy po studiach i dopiero po środowej Wyborczej nagle;) mam jakiś pomysł na to, co można robić dalej. Cieszę się, że jest tu kilka osób, które uważają pomysł za całkiem możliwy i dla Polaka, nie tylko ze względu na stronę finansową, ale i formalną. Zajrzałam na wszystkie strony polecone przez GW i oczywiście nasuwa mi się sporo wątpliwych kwestii, więc odratujcie proszę zanim wrosnę w krzesło;)

                Przede wszystkim większość stron proponuje (płatne) programy, przeznaczone z reguły dla studentów uniwersytetów w Wielkiej Brytanii i Irlandii. Więc to już odpada. Ale czy strony te mają służyć tylko jako pomoc w organizowaniu gap year i podsuwaniu pomysłów, czy możemy i my skorzystać z ich ofert, czy też trzeba być uczestnikiem jakiegoś programu? Czy skorzystanie z ofert jakie proponują jest możliwe tylko po przystąpieniu do programu?
                Na czym polega rola takich stron w pośrednictwie znalezienia pracodawcy? Czy tylko na podsunieciu oferty? Jeśli tak- jakie korzyści ma pracodawca z zatrudniania studentów obcych krajów? (np. na obozach młodzieżowych czy w hotelach- takie oferty znalazłam) Czy aby na pewno jest to takie pewne i łatwe?
                Czy zarobione pieniądze np. w knajpie wystarczą żeby się utrzymać?
                Jak wygląda sprawa z wizą? Powiedzmy, że pracodawca zgadza się zatrudnić mnie (lub jadę na wolontariat) na 3 miesiące- czy to znaczy że wizę otrzymam na 3miesiące? A co dalej? A jeśli chcę spędziś te 3miesiące w Afryce i potem przenieść się gdzie indziej (np. do kraju, do którego też potrzebuję wizy)- porywam się na niemożliwe? Przeciez nie dostanę wizy z powodu "odbywania gap year"!). Z tego co wyczytałam na różnych forach ludzie po prostu jeżdżą po danym kontynencie/ świecie przez kilka miesięcy/rok.
                Jak radzicie sobie w obcym kraju zdani tylko na siebie? (Programy zwykle mają jakichś konsultantów w różnych miastach, można wynajmować mieszkania z innymi osobami które wyjechały z danego programu; pomagają też w znalezieniu pracy...)

                Chętnie posłucham rad i opinii osób, które porwały się na ten krok. Taka opcja może się już nie powtórzyć więc nie chciałabym stchórzyć:)

                Będę tu zaglądać pewnie co 10minut (przeglądałam te strony przez pół nocy:) ale podaję też maila: scarlett25@autograf.pl

                Dziękuję z góry za wszelkie wypowiedzi (ew.maile)
                Pozdrawiam
                • Gość: kasia Re: Gapyear - przerwa na karierę IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.03.05, 12:17
                  Polecam wolontariat z fundacją schumana - www.schuman.org.pl/modules.php?
                  op=modload&name=Sections&op=viewarticle&artid=101 warunkiem jest nie
                  ukonczenie 25 roku zycia..mozesz wyjechac do róznych krajów europejskich i
                  wsrod wielu mozliwosci pracy wybrac to co ciebie interesuje najbardziej
    • Gość: jk Re: Gapyear - przerwa na karierę IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.03.05, 17:10
      jak ich polscy koledzy... jak smiesz podrzedny redaktorzyno porownywac
      amerykanow czy australijczykow do nas. oni maja podstawe potrzeby fizjologiczne
      z piramidy maslowa zapewnione przez ich dzianych rodzicow.. moga sobie
      popier.... po calym swiecie, karmiac bezdomne cmy w czuczunii. to nie ameryka
      czy australia.. tutaj niekiedy czlowieka nie stac na przejaz z miasta do miasta.
      idz po rozum do glowy zanim piszac takie bzdury zaczniesz prawic kompromitujace
      twoja osobe porownania.

      jk
      student pracujacy.
      • Gość: a04 Jednak mozna! IP: *.ucd.ie / *.ucd.ie 10.03.05, 20:38
        Moge napisac Ci tylko tyle- znam 'gapowiczow' (Australijczycy), ktorzy naprawde
        ciezko pracuja na swoje utrzymanie, znam tez takich, ktorzy pracuja a potem
        przepijaja to w ciagu jednej nocy. Nie ma co generalizowac- tak jak sa Polscy
        studenci, ktorych stac na wyjazd i tacy, ktorzy nigdy tego nie zrobia, nie
        tylko ze wzgledow finansowych, ale dlatego, ze nie wierza, ze kiedykolwiek
        mogliby to zrobic. Do niedawna myslalam podobnie, ale jak sie czegos chce
        naprawde mozna.
    • Gość: robson Re: Gapyear - przerwa na karierę IP: *.adsl.inetia.pl 08.03.05, 11:54
      moj gapyear trwa już prawie rok i nie chce się przerwać. Jestem już za stary dla wszystkich pracodawców bo mam 39 lat. Chyba skoncze "gapyear" wyjazdem do Stanów na budowę.
      • Gość: Lee Re: Gapyear - przerwa na karierę IP: *.bsk.vectranet.pl / *.bsk.vectranet.pl 08.03.05, 13:09
        to super sprawa. ja tez w tym roku koncze liceum i robie sobie troche wolnego.
        najpierw cale lato bede pracowac na krecie a pozniej zobaczymy..
    • Gość: pawel Re: Gapyear - przerwa na karierę IP: *.cable.ubr05.newm.blueyonder.co.uk 11.03.05, 18:38
      Po studiach wyjechalem do Londynu pracowac w hotelu, pracuje juz 5 miesiac,mam
      zamiar popracowac jeszcze 4, oszczedzonych pieniazkow jednak chyba nie
      przywioze, po glowie chodzi mi podroz po Europie(2-3 miesiace), bo to jedyna
      okazja aby cos zobaczyc
      Pozdrawiam
    • Gość: al Re: Gapyear - przerwa na karierę IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.03.05, 09:03
      własnie wrócilem z gap year było to dwa lata. wpisalem cv ale niestey u naszych
      polskiech pracodawców postrzegane jest to negatywnie. Jeden powiedziałem mi ze
      on niepotrzebuje podrózników tylko pracowników.
      • Gość: alx Re: Gapyear - przerwa na karierę IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.03.05, 23:52
        A mozesz opowiedziec jak to sobie zorganizowales?
        pzdr
    • Gość: Kuba z Sydney Re: Gapyear - przerwa na karierę IP: *.92.233.220.exetel.com.au 25.04.05, 11:47
      swietny pomysl. maja ubaw o jakim wiecznie zapracowani i zestresowani polacy
      tylko marza. napatrzylem sie na tyle dzieciakow z gb, usa, kanady, niemiec,
      szwecji, ktorzy maja kupe zabawy i prawdziwa przygode tu w australii. latwo im
      sie bawic, bo zazwyczaj czeka na nich dobra praca i kariera w rodzimym kraju.
      wiecej polakow powinno zaczac to robic. ale tu wchodzi w gre kwestia wiz i
      pozwolen na prace. w australii, ludzie z powyzszych krajow sa na tzw. working
      holiday visa, ktora pozwala im na legalna prace. fajnie jest zrobic cos
      szalonego. na prace za biurkiem i emeryture zawsze przyjdzie czas.
    • Gość: gapowicz gdzie można znaleźć taką fuche??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.08.05, 14:17
      Pytanie do osób które już mają za sobą Gap year. Mogli byście polecić jakieś
      stronki z ofertami "gap year". Czy osoby które nie załapały się na studia i
      grozi wojską mogą skorzystać z tej oferty
      • Gość: gapyear.pl Re: gdzie można znaleźć taką fuche??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.02.06, 21:08
        Zapraszam na stronę www.gapyear.pl.
        Można znaleźć tam nie tylko pomysł na wyjazd, ale również porady praktyczne i
        relacje osób które aktualnie są w trakcie „rocznych wakacji”.
    • stuwa1 Re: Gapyear - przerwa na karierę 03.07.07, 19:48
      Rok przerwy po szkole średniej - akurat na odbycie służby wojskowej :) Książęta mogą pozwolić sobie na takie przerwy - w Polsce czeka nas bilet do woja i wizyty żandarmerii ("on już tu nie mieszka..." :) ) Ten problem oczywiście nie dotyczy piękniejszej części rodaków (rodaczek), w tym autorki artykułu - łatwo o tym zapomnieć (chyba że teraz wszyscy mają kategorię D, ale w takim przypadku dalsze podróże też nie są wskazane).
    • Gość: ada Re: Gapyear - przerwa na karierę IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.07.07, 21:46
      wakacje po koncu liceum--->prawie 2,5 m-ca pracy w dunskich sadach--->prawie 6
      tys euro
      I rok studiow-prawo jazdy
      wakacje po I roku- boski miesiac w europie i latin america we w miarę
      przyzwoitych hotelach+ czasem wypozyczonym samochodem.

      polecam.

      no ale do tego trzeba miec umiejetnosc obslugiwania google'a i checi. a u tych
      siejcow defetyzmu nie ma zdaje sie ani jednego ani drugiego.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja