AE Kraków : jak tam jest?

IP: *.ists.pl / *.ists.pl 15.04.05, 15:48
Chodzi mi o nauke ( czy duzo), poziom nauczania, wykladowcow, ludzi( czy sa
zgrani, imprezowi czy raczej spokojni...), poziom nauczania jezykow, praktyki,
perspektywy pracy po tej uczelni....(zapewne zalezy od kierunku) chodzi mi o
ogolna charakterystyke..
    • Gość: Peter Re: AE Kraków : jak tam jest? IP: *.broker.com.pl / *.broker.com.pl 16.04.05, 11:56
      Hej! Ja Ci nie powiem jak tam jest juz podczas studiowania, ale nastaw się, że
      możesz się spotkać z takimi przekrętami w czasie rekrutacji, że oczy wychodzą.
      Ta uczelnia słynie z różnych przekrętów - choćby teraz jest głośno o wyborze
      rektora, a podczas rekrutacji na rok akad. 2004-2005 też się wiele działo.
      Powodzenia
    • Gość: ANNA Re: AE Kraków : jak tam jest? IP: *.aine.pl 16.04.05, 13:39
      Coś spróbuję napisac choć skończyłam tę uczelnię w 1998 roku i być może coś się
      tam pozmieniało do tej pory. Z pewnością zmienił się sposób rekrutacji. Za
      moich czasów zdawało się po prostu na AE. Na I roku wszyscy mieli te same
      przedmioty, a dopiero po II roku wybierało się kierunki i specjalności.


      > Chodzi mi o nauke ( czy duzo)
      Zalezy na kogo trafisz. Jeden wymaga baaaardzo dużo, drugi mało. Generalnie
      trochę się uczyć trzeba.

      , poziom nauczania,
      patrz wyżej

      wykladowcow,
      patrz wyżej

      ludzi( czy sa zgrani, imprezowi czy raczej spokojni...),
      To zalezy na kogo trafisz. Ludzie są różni. Ja miałam świetną grupę.
      Trzymaliśmy się razem przez całe studia i teraz też utrzymujemy kontakty.

      poziom nauczania jezykow,
      Nie wiem jak teraz. Ja uczyłam się angielskiego i francuskiego. Angielski to
      było totalne dno. Nigdy nie musiałam uczyć się nawet 5 minut. Kończąc studia
      umiałam mniej niż na początku. Niestety potem w pracy okazało się, że angielski
      jest mi bardzo potrzebny, musiałam nadrobić zaległości i w końcu nauczyć się go
      porządnie.
      Za to francuski to było cięzkie doświadczenie. Pamiętam że na IV roku uczyłam
      się go ciągle. Poziom był bardzo wysoki.
      Jesli chodzi o inne języki to wiem że dośc cięzko było też na rosyjskim, ale
      jak już powiedziałam wyżej - wszystko zalezy zawsze od tego na kogo trafisz.
      Za moich czasów obowiązkowe były dwa języki od I do IV roku. Po IV roku był
      egzamin. Dużo było języka biznesowego.

      > perspektywy pracy po tej uczelni....(zapewne zalezy od kierunku)
      Trudno mi to ocenić (w końcu ja kończyłam kilka lat temu - była rochę inna
      sytuacja na rynku pracy), ale generalnie to czy znajdziesz pracę NIE ZALEŻY od
      kierunku. Pracowadcy na ogół wymagają żeby mieć ukończoną uczelnię ekonomiczną,
      a kierunek raczej nie ma znaczenia. Oczywiście sa czasem wyjątki gdzie np.
      szuka się kogś z jakąś konkretną wiedzą, ale generalnie nie ma to znaczenia.
      Jedynie w przypadku gdybyś kiedyś chciała otworzyć własne biuro rachunkowe
      warto zastanowić się nad wyborem "rachunkowości" (za moich czasów było to na
      Zarządzaniu). Ukończeniae tego kierunku (i oczywiście praktyka) dają prawo do
      uzyskania licencji MF bez egzaminu (ale musi to być "rachunkowość" a nie
      żadne "finase" czy coś innego)
      Z praca jest cięzko, ale ja nie znam nikogo po tej uczelni kto siedziałby na
      bezrobociu lu bnp. sprzedawał w sklepie. Oczywiście różne osoby mają rózne
      prace. Jeden kolega jest prezesem w dużej firmie, inny jest ciągle pomocnikiem
      księgowej, ale myślę że to już bardziej zalezy od konkretnej osoby, a nie od
      tego jaką uczelnię kończy (i czy w ogóle kończy).

      Nie wiem co na myśli miała autorka poprzedniego posta odnośnie przekrętów przy
      rekrutacji. Ja nie pamiętam niczego takiego. Na AE zdawało wielu moich
      znajomych i nie moge powiedziec że np. dostał się ktoś kto w liceum ledwo co
      wyciągał na dostateczny. Kto się uczył w miarę dobrze ten się dostał, kto nie
      przykłądał się do nauki ten miał problemy. Nie wiem nic o żadnych
      nieprawidłowościach. Z pewnością pojawił się ktoś kto miał załatwiene wejście
      na uczelnię (bo tak to jest nniestety w tym naszym kraju), ale musiały być to
      bardzo sporadyczne przypadki, a nie jakieś zjawisko na szeroką skalę.

      Pozdrawiam i życze powodzenia :-)
      • Gość: Peter Re: AE Kraków : jak tam jest? IP: *.broker.com.pl / *.broker.com.pl 16.04.05, 15:16
        Jak dla Ciebie Aniu Peter to ona i autorka to jednak dobrze piszesz, że poziom
        angielskiego jest marny. A i dobrze pisałas. Tak było kiedyś, kiedyś co do
        rekrutacji....
        • Gość: ANNA Re: AE Kraków : jak tam jest? IP: *.aine.pl 16.04.05, 16:22
          Przepraszam Cię bardzo... nie zwróciłam uwagi że pisał to męzczyzna. Co ma do
          tego poziom angielskiego? Taki komentarz niestety najlepiej świadczy o Twoim
          poziomie.
          Rozumiem, że o przekrętach zawsze najlepiej wiedzę ci wszyscy którzy się
          dostali.
          • Gość: Peter Re: AE Kraków : jak tam jest? IP: *.broker.com.pl / *.broker.com.pl 16.04.05, 17:37
            Dobra nie ma sie co kłócić o nasze poziomy :) A to, że o przekrętach wiedzą Ci
            co się dostali to jesteś w błędzie. Mi akurat brakowało 3 pkt i mnie nie
            przyjęli z odwołania. A wiem, że poprzyjmowali tych co brakowało nawet po 20 -
            25 pkt :) Aż się wierzyć nie chce. A ogólnie co do całej uczelni tzn
            studiowaniu nie jest tam żle z tego co mi znajoma opowiada.
            • Gość: ANNA Poprawka: IP: *.aine.pl 16.04.05, 19:18
              miało być:
              "o przekrętach zawsze najlepiej wiedzą ci którzy się NIE dostali"
              • Gość: Peter Re: Poprawka: IP: *.broker.com.pl / *.broker.com.pl 16.04.05, 22:28
                Czyli np Ja :)
    • Gość: saasdas Re: AE Kraków : jak tam jest? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.04.05, 01:43
      hej
      ja jestem na pierwszym roku
      i prawda jest taka ze jak chodzi o egzamin to liczy sie szczescie
      teraz widze np na matemtyce ze sa osoby ktore nie umieja policzyc pochodnych (
      na egzaminie byla glowwnie analiza)
      a jaakos pokonaly 6 osobek i sa na najbardziej "elitarnych" finansach
      a taak powaznie
      to uczyc sie trzeba troche ale nie jaakos zbytnio duzo
      tzn wszystko zalezy od osoby tzb wykladowca, cwiczeniowiec
      niktorzy maaja ciezko niktorzy nic nie robiaa
      na egzaminach w sumie glownie ja jak dod tej pory to mialam tylko pisemne i
      jakos nie zanosi sie na ustne
      student jest tylko i wylacznie numerkiem, co jest troche denerwujace no ale :(

      jak chodzi o jezyki to ja maam lightowo aale jakos nie widze zebym sie wiecej
      naauczyla, jak chodzi o aang to normalnie dzialaniaa wsteczne :(
      strasznie cuduja jak chodzi o przenoszenia wiec lepiej pomysles zanim sie
      wklepie w formularz poziomy jezykow ( tzn cuduja srednio , trzeba lazic i sie
      prosic ale da sie wszystko zalatwic )

      na uczelnie troche sie dzieje tzn rozne imprezy i takie tam :)

      naajabrdzeiej denerwujace jeest podejscie do wwolnego
      tzn w tym roku nie bylo ferii
      na swietata nie bylo nawet 2 tygodnie ( UJ mial 3, reszta uczelnie pelne dwa)
      mialo byc wolen w maaju to nagle zniklo i rozpisane sa normalnie zajecia :(

      a jak chodzi o przekrety to wlasniee je widac , jak rektor chce poparcia to
      naagle robi rektorskie nie wiadomo po co
      ogolenie organizacaj jest srednia ale da sie przezyc

      w ssumie polecam
      jaak narazie jaakos bardzo zzle nie jest :)
Pełna wersja