czy na prawie sa same "lby"?

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.09.05, 16:12
mam takie pytanko!czy aby studiowac prawo naprawde trzeba byc wybitnym?
napiszcie jak wam szlo w liceum?i czy wszyscy sa takie mozgi?
    • Gość: łebski Re: czy na prawie sa same "lby"? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.09.05, 16:26
      wydaje mi sie, ze na prawo powinni isc najlepsi a nie ci, ktorzy chca byc
      prawnikami dla kasy... bo moga sie mocno rozczarowac. A jak w liceum, nawet
      jakims renowmowanym, bylo sie slabeuszem to raczej trzeba schowac chore ambicje
      i wybrac kierunek mniej wymagajacy. Nie kazdy moze byc prawnikiem!
      • Gość: benasi do łebskiego IP: 217.97.247.* 17.09.05, 16:56
        a co konkurencji sie boisz?? :D.. na to wygląda... przede wszystkim prawnik
        powinien odznaczac sie poza wiedzą oczywiscie dobrym mysleniem logicznym i
        kreatywnością... w taki sposób to idź sobie gołębie na rynku straszyc :D
    • Gość: Aga Re: czy na prawie sa same "lby"? IP: 194.146.128.* 17.09.05, 16:28
      A skąd ten pomysł?:) Na prawie trzeba mieć tylko dużo cierpliwości do
      zapamiętywania paragrafów i zdolność logicznego myslenia. Strasznie mnie
      śmieszy podejście wielu osób, które uważają, że prawo to kierunek dla
      wybitnych.
    • lukopal Re: czy na prawie sa same "lby"? 17.09.05, 16:31
      no właśnie nie ma tylko samych łbów. Ja sam skończyłem prawo niedawno. Trzeba
      było być naprawdę totalnym debilem aby wylecieć ze studiów. Ja akurat nie
      miałem problemów i skończyłem studia w terminie i ok, ale moi koledzy męczyli
      się co niektórzy nawet 9 lat i w końcu zdali, ale powiem szczerze, że nie wiem
      jak oni przebrnęli przez podstawówkę.
    • Gość: didi Re: czy na prawie sa same "lby"? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.09.05, 16:58
      nie bardzo, na prawo przyjmują kilkanaście tysięcy ludzi rocznie :))) a aż tyle
      geniuszów w tym kraju nie ma. No i większość geniuszy też wybiera inne
      kierunki, więc dla prawa ich malutko zostaje.
      • mx-5 Re: czy na prawie sa same "lby"? 17.09.05, 23:46
        Kierunek dla wybitnych to matematyka i fizyka.
        A prawo jest normalnym kierunkiem, o ile lubisz kuc na pamiec ;]
        Ja wole bardziej kreatywne studia...
        • Gość: Aga Re: czy na prawie sa same "lby"? IP: 194.146.128.* 18.09.05, 09:20
          A to tylko umysły ścisłe mogą być wybitne?;)
          • kasiaczek_168 Re: czy na prawie sa same "lby"? 18.09.05, 10:36
            Ode mnie z liceum wlasnie wiekszosc"geniuszy"<a liceum tzw "elitarne"czyli
            snobistyczne>nie dostala sie na prawo,ja bylam dobra uczennica ale nie zadna
            zwyciezczyznia olimiad itp i sie dostalam,tak jak moj kolega co sobie olewal
            liceum ale jest inteligentny i logicznie mysli<dostalisymy sie do gd gdzie byl
            test ktory to wlasnie sprawdzal>...
            wiec amm nadzieje ze na moim wydziale nie bedzie za wiele "łbów"bo tacy ludzie
            sa raczej "trudni w pozyciu";)
            • Gość: jjj Re: czy na prawie sa same "lby"? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.09.05, 11:06
              jeszcze pozostake pytanie, co to są te łby?

              jak dla mnie do skończenia prawa faktycznie wystarczy dobra pamięć i
              samozaparcie. ale żeby być dobrym prawnikiem, to już zupełnie inna bajka...
    • Gość: zoe Re: czy na prawie sa same "lby"? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.09.05, 10:43
      iii tam.ja tam lbem nie jestem,owszem,pochlebiam sobie,nie jestem debilem,ale
      raczej leniem,a na prawie spoko daje rade
      • kasiaczek_168 Re: czy na prawie sa same "lby"? 18.09.05, 10:45
        oo to mnie uspokoiles ;)niedawno widzialam moj plan zajec i wygladalo ze na
        leniswto nie bedzie czasu ale skoro mowisz ze sie da..to moze nie bedzie tak
        zle;)
    • another_story Re: czy na prawie sa same "lby"? 18.09.05, 11:05
      Na prawo dostał się w tym roku chłopak z mojej licealnej klasy; wielbiciel
      Dmowskiego, sympatyk LPR, antysemita i szalikowiec. Tak więc, jak widać, nie
      tylko geniusze mogą to studiować. Inna sprawa, że wolę nie myśleć o ewentualnej
      karierze tego gościa.
Pełna wersja