Dodaj do ulubionych

prywatna-znaczy gorsza?

IP: *.tvkg.net / *.tvkg.net 29.09.05, 09:52
niezgadzam się z opiniami niektórych osób że szkoła prywatna jest tylko dla
głąbów.czy ktoś komu zabrakło 2 punkty na wymarzoną uczelnie jest gorszy-
wydaje mi się że nie.pozatym na niektórych uczelniach prywatnych jest o wiele
lepszy pozim nauki i o wiele lepsze warunki niż na niektórych renomowanych
państwowych uczelniach.czy ktoś się ze mną zgadza?
Obserwuj wątek
    • Gość: mija Re: prywatna-znaczy gorsza? IP: *.76.classcom.pl 29.09.05, 10:19
      ja sie zgadzam (chociaz sama poszlam na panstwowa), jeszcze niedawno mialam dylemat czy wybrac panstwowa - prestizowa czy prywatna - rownie dobra, nawet z lepszym wyposazeniem, zalatwiajaca praktyki itp. wybralam panstwowa :) czemu? tylko ze wzgledu na ten prestiz - ladnie bedzie wygladalo na dyplomie i podobno chetniej po niej zatrudniaja
        • princesca Re: prywatna-znaczy gorsza? 29.09.05, 14:01
          Gorsza?Czemu ?Wkoncu ucza tam profesorowie z panstwowych uczelni i nie rozumiem
          czemu gorsza.Osobiście jestem na wieczorowych państwowych,ale chce sie przeniesc
          jak to tylko molziwe bedzie po 1 semestrze,płacę im prawie 2000 tysiące na
          semestr,za co za to ze czasem w tyg mam 3 przedmioty ,czasem 4 przedmioty w
          tygodniu i wykłady po dwie godziny ?? I za to im płacę ciężką kasę,Wybaczcie,ale
          ja idąc na studia chce sie czego nauczyc, wkoncu za to im płacę,nie po to
          pracuje ciezko zeby zaplacic za papierek a nie wiedze,I Jesli bedzie to mozliwe
          juz po 1 semestrze,to przeniosze sie na dobra prywatna uczelnie,gdzie
          profesorowie maja do ciebie wiekszy szacunek i nie olewaja studentow tak jak na
          panstwowych.A co do tych "głąbów" to jak sa naparwde gąbami,to długo się nie
          utrzymią na takiej uczelni.Mój brat z z najomymi skończył prywatną uczelnię,w
          której poziom był wysoki,było trudno ale poradzili sobie, szanowali ch jako
          studentów,rzadko się zdarzyło,żeby profesor nie przyszedł na wykład,jeśli się
          spżił to usprawiedliwił się itd.A z opowiadań pewnego kolegi,który skończył ten
          sam kierunek tyle,że na państwowej uczelni,to profesorowie często się
          spóżniali,mieli gdzieś studenta,ważne żeby tylko wykład przeleciał, a że muszą
          siedzieć tu to tylko o kasę im chodzi wiedzą,że im zapłacą i mają to gdzieś,na
          prywatnych zaś bardziej się starają,bo lepiej im płacą.WIdać,że w takich
          Uczelniach nie dają pieniędzy do własnych kieszeni,tylko inwestują w
          budynek,pomieszczenia potrzebne do zajęć,płacą dobrze profesorom,którzy sa z
          uczelni państwowych.Wiadomo ,że nie każde prywatne są lepsze czy gorsze.Są
          Uczelnie prywatne bardzo dobre,czasem nawet i lepsze od państwowych
    • Gość: Biolożka Re: prywatna-znaczy gorsza? IP: *.icpnet.pl 29.09.05, 14:33
      Jesli komuś zabrakło 2 punktów na wymarzona uczelnie, to znaczy, że był
      kiepski, jak by był rzeczywiście dobry, to by się nie znalazł tak
      blisko "kreski", tylko gdzieś na początku listy. Między tymi pierwszymi a
      ostatnimi na liście często jest różnica kilkunastu - kilkudziesięciu punktów.
      Zgadzam się tylko, że te dwa punkty konieczne, żeby znaleźć się "nad kreską" są
      kwestią szczęścia. Ale ci naprawdę dobrzy nie mają takich problemów, prawda?
      Uczelnie prywatne mają tych samych profesorów, ale innych studentów i musza do
      nich dopasować poziom - nie mogą stawiac wygórowanych wymagań na uczelni
      prywatnej, bo podcinaliby gałąź, na której sami siedzą. A to wplywa na poziom
      nauczania.
    • Gość: toto Re: prywatna-znaczy gorsza? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.09.05, 10:22
      ja się zgadzam w 100% bo byłem w podobnej sytuacji.nie dostałem się na UW mimo
      że miałem całkiem niezłe wyniki w liceum.postanowiłem studiować jednak to co
      chciałem wiec jestem na niepublicznej.wcale mi nie jest lekko bo muszę pracować
      aby mieć na czesne...ale nie narzekam.za głąba się nie uważam, co więcej z
      kolegami którzy się dostali spokojnie rozmawiam jak równy z równym bo poziom
      nauki praktycznie sie nie różni.
    • Gość: Carlson Re: prywatna-znaczy gorsza? IP: *.acn.waw.pl 30.09.05, 11:45
      ja moze napisze tak... nigdy nie uwazalem ludzi uczacych sie w szkolach
      prywatnych za glabow. Mam wielu znajomych ktorzy studiuja na uczelniach
      prywatnych, to sa naprawde bardzo fajni ludzie i nigdy nie ocenialem ich przez
      pryzmat - do jakiej szkoly chodza. Jednak zauwazylem pewna dziwna tendencje
      wsrod takich osob. A dokladnie - uwazaja, ze ich uczelnia jest najlepsza w
      Polsce, ze zaden uniwersytet sie z nia nie moza rownac, bo tak dobrze
      przygotowywuje, daje super praktyki, duzo wymaga. Brzmi pieknie. Wszystko by
      bylo fajnie, gdyby nie spojrzec na to jak to jest w rzeczywistosci... w liceum
      byli to ludzie bardzo...sredni (pod wzgledem wynikow w nauce). Ani wiekszego
      zapalu do nauki, ani poswiecania na nia czasu. Teraz nagle maja same 4 i 5.i
      Dobra, moza pomyslec, ze sie zmobilizowali.... ale.... pewne rzeczy jasno
      wychodza jak sie z nimi rozmawia, ja studiuje prawo, paru znajomych tez... oni
      maja 4 i 5 po paru dniach nauki, ja po paru tygodniach dostaje 3. Im wystarczy
      czasem napisac referat zamiast egzaminu badz zaliczenia, u mnie taki pomysl by
      wszyscy wysmieli. Kolezanka dostala na zaliczenie cwiczen 5 (za to ze nie miala
      nieobecnosci i napisala refereat...) i przepisali jej to na egzamin..... :/ ja
      dostaje na zaliczenie 4 jak zalicze ustnie caly rok i to dobrze zalicze... i to
      mnie uprawnia aby isc wczesniej na egzamin, na ktorym nie mam zadnych innych
      bonusow z tego tytulu. Ale wiem co ja umiem.... i wiem ze UMIEM to czego sie
      uczylem w stopniu conajmniej dobrym. A znajomi ze szkol prywatnych uwazaja, ze
      dostaja 4 i 5 to sa wogole geniuszami, a prawde mowiac - g.... umieja :-/ i to
      jest smutne, ale to zycie zweryfikuje.
      Kolejna sprawa - ich super praktyki... z jakim zapalem kolezanka dzwonila do
      mnie mowiac mi, ze ma praktyki i jaka to jej uczelnia super i wogole (uwielbia
      to pokreslac, probujac pokazac jaki to ja blad zrobilem, ze studiuje na
      uniwersytecie...). Mysle - fajnie, bo dobrze jej przeciez zycze i z ciakwosci
      zapytalem sie jakie to sa praktyki i gdzie pracuje. Odpowiedziala ze w jakims
      urzedzie. Pytam sie - ale jakim? i co tam robisz? odpowiedziala, ze zalatwia
      bardzo wazne sprawy papierkowe. A co sie okazalo-? siedzi na punkcie KSERO...
      To jak mi uniwersytet zalatwil praktyki (a nie ma z tym zadnego problemu, wbrew
      opiniom niektorych) to mialem naprawde solidne, wymagajace ode mnie myslenia i
      obeznania - praktyki. pisalem pisma procesowe, pomagalem prokuratorowi i chociaz
      latalem z wywalonym jezykiem bo bylo tyle roboty, to bardzo duzo sie nauczylem.
      Nie boje sie konfrontacji swojej wiedzy z rzeczywistoscia i nie boje sie jej
      weryfikowac - a weryfikowac ja bedzie zycie, kolejne praktyki i praca. Jednak
      nigdy nie mialem mniemania, ze jestem nalepszy, obeznany we wszystkich i wogole
      - bo nie jestem. Dziwi mnie tym bardziej jak ktos poprzez wygloszenie refereatu
      z prawa karnego - uwaza sie za swietnego karniste. A takie osoby sa. I moi
      znajomi sa tego przykladem. I nie boje sie powiedziec ze tak jest, pomimo, ze
      ich naprawde lubie.
      • Gość: basienka Re: prywatna-znaczy gorsza? IP: 87.207.174.* 30.09.05, 12:24
        Co więcej studenci uczelni prywatnych sa przekonani o swojej wyższosci z kilku blahych przyczyn. Jedni ulegaja nawet nienajgorszym kampaniom reklamowym prywtnych szkol. Ciekawe dlaczego uniwersytety sie nie reklamuja na billboardach? Brak pieniedzy? Nie sadze.

        Kolejny powoód dla którego podobno lepiej studiowac na prywatnej uczelni to piekne nowiutkie sale, ladne lawki oraz spore parkingi. Wg studentow prywatnych to ma byc priorytet w ocenie danej uczelni. Zapominaja chyba ze wazniejsza jest wiedza, ktora zostanie im przekazana, a jej przyswojenie SPRAWDZONE!!! Oczywisice prosze pamietac, ze panstwowe szkoly tez znajduja srodki na remonty i inwestycje i nie zawsze zajecia odbywaja sie w lawach pamietajacych Bitwe Warszawska:)

        Jednym slowem, dla studentow uczelni prywatnych najwazniejsze jest zeby miec zajecia ze slawnym profesorem w ladnej sali wykladowej, a nastepnie napisac egzamin na poziomie egzaminu gimnazjalnego i cieszyc sie ze jest sie alfa i omega.
        • Gość: Lol_niezly Re: prywatna-znaczy gorsza? IP: *.satfilm.net.pl / *.satfilm.pl 30.09.05, 12:37
          Jedno jest pewne - brak konkursowej rekrutacji powoduje przyjmowanie wszytskich.
          Nikt nie moze temu zaprzeczyc.Efekt widac.
          Nawet jesli szkola jest dobra, ma aspiracje ,a przyjmie 3/4 takich ulungow i
          1/4 normalnych ludzi to i tak jest juz koniec, bo 3/4 roku nie wywala bo by
          zbankrutowali...
          Tamci zanizaja poziom, wykladowcy sie do nich dostosowuja i co ?
          Trzeba zmienic zasady rektutacji w prywatnych i bedzie spoko :))
          Wogole nie rozumiem pogladu ze kazdy musi studiowac.
          Jesli mial w liceum <= 4.0 to do pracy a nie na studia ( prywatne bo na
          panstwowe sie nie dostanie ).Ale to jest trendy wiec...bledne kolo ; d
          • Gość: gienio Re: prywatna-znaczy gorsza? IP: *.astral.lodz.pl 30.09.05, 12:46
            Wiesz moi kumple z klasy mat-fiz mieli srednia w granicach 3.5 z fizy i matmy
            mieli 5 a z reszty totalna olewka efekt : poszli na polibude na
            EiT,AiR,informatyke itp. srednia w szkole nie jest zadnym
            wyznacznikiem.Przyklad to rekrutacja gimnazjalna gdzie ludzie z srednimi 4.5 i
            wyzej a majacy 60 pkt z egzaminu gim poszli do najlepszych liceów.Ja sie pytam
            jak te lamusy z ocenami kupionymi u nauczycieli wogole poszli do ogolniakow ??
          • Gość: basienka Re: prywatna-znaczy gorsza? IP: 87.207.174.* 30.09.05, 12:47
            To nie tylko brak egzminow wstepnych ale tez niewielkie wymagania w czasie sesji. Z kolei jesli chodzi o srednia w liceum to nie mozna tak uogolniac. Teraz prawie kazdy idzie do liceum (tak jak prawie kazdy idzie na studia). A takie slabsze licea to po prostu dno. Chodza tam ludzie ktorzy normalnie chodziliby do zawodowki. Tak samo jest z prywatnymi. Chodza tam przede wszystkim ludzie, ktorzy w normalnych warunkach nie nadawaliby sie do studiowania.
              • Gość: gienio Re: do Gienio IP: *.astral.lodz.pl 30.09.05, 19:25
                no bo my jestesmy z lodzi :D wiec po co mamy isc do WuWua ?:D a tak seryjnie
                jeden kolega dostal sie na WAT na cybernetyke czy cos w tym stylu :D wiec nie
                jest z nami jeszcze tak zle :DD a tak seryjnie to ja osobiscie jestesm na
                ekonometrii na UŁ i jesli chodzi o ten kierunek to jestesmy w scislej
                czolowce :D
              • Gość: C4 Re: do Gienio IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.09.05, 20:14
                Nie koniecznie mam wielu znajomych którzy zdali ledwo lub słabo maturke a
                studiuja na agh , z zapytamiem dlaczego na tym wydziale akurat ustyszłaem
                odpowiedz " bo to agh to sie liczy" ludzie twierdza nie wazne ze to jakis dziwny
                kierunek gdzie liczba osob byla <1 lub <1.5 wazne ze agh. MAm tez czterech
                znajomych którzy orłami nie byli a dostali sie na PŚ fakt konczyli technikum no
                wiadomo ono tez moze przygotować.
                Co do prywatnych to lol_niezły gadasz głupoty o tym ze jak jest 3/4 głabów to
                ich nie wywala. Prawda jest tak ze np tam gdzie ja studiuje to u znajomego(
                dalszy sasiad) po 4 semestrze ( na 7 semestrów) wyleciało około 40-50%
                osob.Mieli chyba 4 grupy a po tych 2 latkach maja dwie grupy, Pozatym uczelnie
                prywatne tzn te bardziej znane nie chca sie nachapać tylko chcą zarabiać ale też
                miec renome, moze nie taka jak Uniwerki ale chca pokazać ze nie wszyscy moga
                sobie tam przejść te 7 semestrów. Z tego co sie orientuje to umowil ze u niego
                na roku ludzie ktory przyszli by miec dyplom albo sie przepisali na inna
                uczelnie albo po prostu wylecieli bo nie pozdawali komisów.
                Wiadomo sa uczelnie w których każdy przechodzi ale czy czasem nie ma też takich
                panstwówek??
            • Gość: K. Re: prywatna-znaczy gorsza? IP: *.echostar.pl 07.10.05, 12:11
              Zbyt uogolniasz ludzi bedacych na studiach prywatnych. Bardzo czesto osoby te zdawaja ponownie na uczelnie panstwowe i dostaja sie, zostawiajac w cholere szkoly prywatne. Dlatego nie przesadzaj i nie wkladaj do jednego worka osob z zawodowek i osob z prywatnych uczelni(co robi znaczna czesc ludzi).

              Pozdrawiam
              K.
          • Gość: domek na prerii Re: prywatna-znaczy gorsza? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.09.05, 12:52
            no z tą średnią to przesadziłes/aś... osobiście uważam, że ona o niczym nie
            świdczy - z mojej licelnej klasy nudne dziobaki, które nie mają nic do
            powiedzenia i nie potrafiły twórczo myśleć - ale na średnią 5.0 wykuć
            potrafiły - siedzą gdzieś na prywatnych lub na trendi studiach w Wyższej Szkole
            Czegoś i Czegoś zajmując się czymś, co ich w ogóle nie interesuje. Osoby, które
            były na tyle inteligentne, żeby olać nieciekawą dla nich bilogię, chemię,
            matematykę, historię itd, a miały czas na pasję skończyły w o wiele bardziej
            prestizowych miejscach.
            Jestem na fil.ang. UAM, a nigdy nie miałam śrdniej powyżej 3.5, więc wypraszam
            sobie.

            Co do tego, że nie każdy nadaje się na to, żeby być studentem, to akurat się
            zgadzam - to tylko sztuczne odwlekanie momentu wejścia na rynek pracy i
            zatajone bezrobocie. Bo ilu z tych studenciaków na prywatnych czy państwowych
            uczyłoby się nadal, gdyby ktos na dzień dobry po liceum czy technikum dał im
            chociaż ze 2 tys. na rękę?
            • Gość: C4 Re: prywatna-znaczy gorsza? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.09.05, 20:26
              Pozatym tak na koniec chciałbym dodać ze zarówno jak na uczelnich państwowych
              tak na uczelnich prywatnych mozna znaleść naprawde zdolnych ludzi kótrzy sobie
              poradza w życiu. Fakt czesto na niektórych prywatnych moga miec trudniej jesli
              faktycznie beda 5 osobami w grupie które beda sie chciały sie czegos nauczyć
              jednak według mnie jeśli któś chce o nawet w grupie totalnych nieuków moze
              osiagnać wiele. Wiadomo grupa tez w pewien sposob oddzaiłowwuje na danego
              człowieka i moze go złamac . Jednak jesli ktoś jest uparty i wytrwały to nawet
              po szkółce sadzenia krzewów moze byc wartościowym człowiekiem. Zreszta zakonczmy
              ten temat bo to jak by dyskutowac czy PiS czy PO jest lepsza partia lub czy
              tyskie jest lepsze od żywca.
            • Gość: beatrycze123 Re: prywatna-znaczy gorsza? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.10.05, 23:44
              domek na prerii napisał(a):

              > Osoby, które
              > były na tyle inteligentne, żeby olać nieciekawą dla nich bilogię, chemię,
              > matematykę, historię itd, a miały czas na pasję skończyły w o wiele bardziej
              > prestizowych miejscach.
              > Jestem na fil.ang. UAM, a nigdy nie miałam śrdniej powyżej 3.5, więc
              wypraszam
              > sobie.
              Mnie Ciebie po prostu żal. Zero podstawowej wiedzy, i jeszcze
              sobie "wypraszasz", bo znasz angielski... Czy nie sądzisz, mój drogi, że KAŻDY
              kończący studia powinien mieć choć podstawową wiedzę z matematyki, polskiego,
              biologii, a nawet chemii? Że wykształcony człowiek, z mgr przed nazwiskiem,
              powinien umieć liczyć, wiedzieć gdzie leżą Wyspy Kanaryjskie i czym się różni
              chemia organiczna od nieorganicznej? A jak nie wie, to na pewno nie jest to
              powód do dumy. Bardzo żałują, że mnie w moim liceum nie nauczono geografii ani
              foizyki, a z chemii znam podstawy podstaw. Osoby, które wybierają 1-2
              przedmiotydo nauki wcale nie nazwałabym "inteligentnymi". Jesteś skupiony na
              jednej dzuedzinie, zapewne nigdy nie będzie można z tobą poozmawiać ani na
              tematy ekonomiczne, ani naukowe, ani polityczne. Może jedynie języko- i
              kulturoznawcze (ograniczone jedynie do krajów anglojęzycznych).
              I nie próbuj mi wmawiać, że nie da się nauczyc wszystkiego. Nie trzeba być
              omnibusem, ale PODSTAWY trzeba mieć.
              Oczywiście możesz znaleźć pracę i całkiem nieźle zarabiać nie wiedząc nic o
              świecie w którym żyjesz, ale z pewnością nie jesteś człowiekiem wartym
              zainteresowania.
    • Gość: jasna_79 Re: prywatna-znaczy gorsza? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.10.05, 11:12
      Pozwólcie jeszcze na 3 grosze w tej ciekawej dyskusji. Otóż moim zdaniem ulgi w zdawaniu sesji na uczelniach prywatnych biorą się z przeładowanego programu nauczania. Ja na pierwszym roku prawa miałam tylko - logikę, wstęp do prawoznawstwa, powszechną historię państwa i prawa, polską historię państwa i prawa i prawo rzymskie. Roboty było naprawdę dużo, ale był czas na czytanie tekstów źródłowych i rozwalanie setek zadań z logiki, stąd niektóre zagadnienia potrafiłabym nawet dziś zreferować. Natomiast moi znajomi na łazarskim (wtedy to nazywało się jakoś inaczej) mieli 3 razy więcej przedmiotów, w tym ekonomię (na uniwerku jest jako fakultet na starszych latach). A do tego o ile dobrze pamiętam, nie semestry tylko trymestry - sesję 3 razy w roku a cykle nauczania porozbijane na 10 tygodni. Oni po prostu nie daliby rady perfekcyjnie przygotować się do 10 egzaminów w sesji, stąd też naciski na kadrę w celu uzyskania łatwiejszych zaliczeń. Krótsze cykle wykładowe to też mniej materiału wyłożonego, i tu też byli do tyłu.
      Stąd, dzięki takiej cwanej organizacji, ludzie łykają rok za rokiem niedouczeni. Człowiek się cieszy, że zaliczył te 10 przedmiotów, a nie że się czegoś nauczył. Jeśli chodzi o prawo, to i tak życie zweryfikuje na egzaminie na aplikację, ale są inne kierunki gdzie po studiach ludzie od razu przystępują do profesjonalengo świadczenia usług - ich jesli nie nauczą starsi koledzy, to chyba tylko klęska.

      A co do wyborów - to chyba oczywiste, że PiS jest lepszy :D
    • j-cob Re: prywatna-znaczy gorsza? 01.10.05, 11:33
      Gorsza to może i nie, ale faktycznie trafiają tam też ludzie, lekko mówiąc,
      głąbiaści:) Bo jak nazwać kogoś, kto w 4 klasie liceum nie wiedział jakie
      miasto jest stolicą Japonii... (przykład autentyczny, z mojej klasy z liceum.
      Ta dziewczyna zacznie pojutrze 2 rok na KSW).
    • Gość: amanda Re: prywatna-znaczy gorsza? IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 01.10.05, 12:09
      znajoma studiuje w Lazarskim, studiuje prawo, juz IV rok. wszystko super ale jej
      pojecie o tym co studiuje jest po prostu zalosne. Dyskusja z nia konczy sie
      zdaniem "mialam z tego 5 na egzaminie, wiec to umiem. Ale zapomnialam". Klopot w
      tym ze ona wogole niewiele co pamieta ;) nawet przedmiotow nie umie sobie
      przypomiec jakie miala. Ale ponoc tam sa "takie duze wymagania". smiechu warte.
      • Gość: /.::()()()::.\ Re: prywatna-znaczy gorsza? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.10.05, 16:20
        NO właśnie, tu jest główna różnica pomiędzy prywatnymi szkółkami a
        uniwersytetami. Na UW każdy głupi przedmiot muszę zasilić 5-6 lekturami
        niekiedy nawet po kilkaset stron. Nie mówię nawet o zaliczeniach na których
        naprawdę dają po d.... A na takim Łazarskim co? Zdajesz egzamin a nawet nie
        masz pojęcia z czego to konkretnie było. Żenada
        • Gość: ML Re: prywatna-znaczy gorsza? IP: *.chello.pl 03.10.05, 10:25
          wlasciwie nie wiem czyja wypowowiedz byla bardzie zenująca twoja czy amandy
          (powyzej). Piszesz że na "uw to kazdy glupi musi zasilić przedmiot ok6
          lekturami"...to na UW wogóle są głupi ludzie...no prosze a ja myslalam ze sami
          inteligenci...ale skoro tak twierdzisz to znaczy wiesz lepiej.
          chyba przesadziles z ta opinią ze w lazarskim to sie nawet nie wie z czego sie
          zdaje...i tu cie zaskocze bo raczej 99% wie do jakiego egzaminu przystąpiło. Co
          wiecej tu zeby zdac musisz naprawde cos umiec, a nie kupowac sobie egzamin u
          prof. Nie bede sie wypowiadala na temat poziomu prawa na UW bo nie studiowałam
          wiec nie wiem (a w przeciwienstwie do ciebie nie udzielam sie na tematy ktore
          są mi obce) jesli chcesz dac upust swoim emocjom (i troche sobie pofantazjowac)
          to zanudzaj takimi historyjkami swoich znajomych...taki rodzaj terapii
          dowartościowującej...
      • Gość: ML Re: prywatna-znaczy gorsza? IP: *.chello.pl 03.10.05, 10:31
        no tak nie ma to jak lojalni znajomi, prawda? no chyba nie powiesz mi ze
        dziewczyna po 4 latach w dalszym ciagu zyje w niewiedzy i nie wie, jakie studja
        jej rodzice opłacili...twoja wypowiedz jest tak załozosna, ze juz mi szkoda
        twoich "znajomych" na roku. Normalnie jakbym czytała skarge do wychowawczyni w
        przedszkolu na koleżanke.
        >Dyskusja z nia konczy sie
        > zdaniem "mialam z tego 5 na egzaminie, wiec to umiem. Ale zapomnialam".
        ...no to widać ty jestes tak samo merytorycznie wydolna jak twoja
        koleżanka...skoro nawet sobie pogadac nie mozecie o pogodzie np.
        MOJA RADA na przyszłość -> znajdz sobie wydolniejszych znajomych bo widac oni
        przyczyniają sie do zaniku szarych komórek ...a nastepnym razem nie wypowiadaj
        sie na obcy ci temat.
    • hayek_mises szkoly są dobre i złe 02.10.05, 09:38
      podział na prywatne i
      państwowe jest bez sensu, lepszy jest podział na uczelnie lepsze i gorsze

      uczelniom prywatnym na razie trudno rywalizować z UW i UJ to za tymi stoi
      wielowiekowy prestiż, poza tym oferują studia "za darmo"
      nic dziwnego, że lepsi studenci wybierają te uczelnie

      nierówność jest już w momencie startu
      powoływanie się na tezę, że szkoły prywatne są gorsze bo idą do nich słabsi
      studenci jest mieszaniem skutku z przyczyną

      oczywiscie wśród uczelni niepublicznych są lepsze (droższe) i gorsze (tańsze)...
      te ostatnie oferują często produkcję licencjatów... ale przecież tak jest wszędzie,
      są sklepy gorsze i lepsze itd.
      każdy może wybrać

      jest wiele słabych szkół państwowych i wiele dobrych szkół niepublicznych

      • Gość: fas Re: prywatna-znaczy gorsza? IP: *.lodz.mm.pl 02.10.05, 19:39
        rzeczywiście ,to stwierdzenie o średniej w LO i studiach było grubo
        przesadzone... Ja w LO miałam zawsze średnią ok 4,0 a to dlatego że straszny
        leń ze mnie był (mimo że liceum było dość przeciętne). A teraz co?? jestem
        studentką medycyny i radzę sobie dobrze, tak więc chyba nie jestem tak całkiem
        do niczego i nie nadaję się tylko "do roboty"..
    • Gość: kornik Re: prywatna-znaczy gorsza? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.10.05, 15:10
      dokładnie tak.oczywiście to wszystko zależy od tego o jakiej uczelni prywatnej
      mówimy. niestety na ponad 400 wyższych szkół niepublicznych może naście jest
      naprawdę dobrych reszta to nędzne tło które jednak buduje ogólny obraz. jest to
      zupełnie normalne tak też bywa w szkole gdzie obraz danej klasy buduje grupa
      szaraków - średniaków i nic na to nie poradzi 2-3 prymusów.
      ten kto wybierze dobrą szkołę typu wship,swps,cc,wit może spać spokojnie inni po
      ukończeniu nauki , a może już w trakcie raczej powinni spodziewać sie problemów
      ot choćby w podejściu do nich pracodawców.
    • Gość: K. Re: prywatna-znaczy gorsza? IP: *.echostar.pl 04.10.05, 20:23
      Jesli chodzi o szkoly prywatne to kwestia jest dosc sporna... Ja wlasnie zaczalem tam studia i szczerze mowiac juz nie moge sie doczekac przyszlorocznej rekrutacji na studia panstwowe. Juz nawet lepsze sa studia zaoczne(w co nie wierzylem i przez cale wakacje spieralem sie o to m.in. na tym forum). Mozecie wierzyc lub nie, ale taka jest prawda i jeszcze przez bardzo dlugi czas nic pod tym wzgledem sie nie zmieni.

      Pozdrawiam
      K.
        • Gość: K. Re: prywatna-znaczy gorsza? IP: *.echostar.pl 04.10.05, 23:04
          No to zobaczymy kto ma racje, nie mam ochoty na klotnie, ktora i tak jest bez celowa. jestes zwolennikiem prywatnych szkolek? To badz, ale lepiej zebys zmadrzal teraz niz w momecie odbierania "dyplomu". Jakbys nie wiedzial to roznica poziomu 2 szkol prywatnych razem wzietych juz teraz jest 2x mniejsza niz polibudy. Pozniej to bedzie tylko gorzej heh.

          Pozdrawiam
          K.
          • tocqueville wielbiciel stereotypów 04.10.05, 23:29
            znam wiele szkół państwowych, których poziom jest dwa razy niższy od poziomu
            dobrych szkół prytwanych (bo oczywiscie nie wszystkie prywatne są dobre)
            ty jak widzę, ze uwielbiasz generalizacje
            nie przeszkadza ci zycie w świecie stereotypów?
            • Gość: K. Raczej realista IP: *.echostar.pl 05.10.05, 23:50
              To nie stereotyp tylko fakt(przynajmniej na razie). Niczego nie generalizuje, to ze szkoly prywatne(tutaj faktycznie jest generalizacja, ale coz nie bede wymienial po kolei masy zlych i garstki dobrych szkol niepublicznych) sa gorsze od panstwowych jest prawda i nie zmienisz tego. Moge sie zgodzic, ze maly procent prywatnych wyzszych szkoł dorownuje, badz zbliza sie poziomem do uczelni państwowych, ale ich nie przewyzsza(a na pewno nie dydaktycznie, ewentaulnie sprzetowo - co jest zreszta glownym argumentem zwolennikow takich szkolek). Jak juz mowilem nie mam zamiaru sie z Toba(ani nikim innym) klocic, bo wiadomo, ze osoby ktore sa na takich studiach, beda ich bronic. Mi rola adwokata juz sie znudzila, zwlaszcza, po tym jak porownalem material moj i kolegi z politechniki(wiem ze to dopiero pierwszy tydzien, ale skoro juz roznice sa tak ogromne to pozniej moze byc jeszcze gorzej). Dodam jeszcze, ze jestem(przynajmniej wg rankingow) w najlepszej szkole w zachodniej Polsce. Powtarzam: nie krytykuje WSZYSTKICH szkol prywatnych, tylko mowie ze zdecydowana wiekszosc jest nic nie warta.

              Pozdrawiam
              K.
              • tocqueville skąd ty tyle wiesz? 06.10.05, 00:07
                wypowiadasz sie bardzo kategorycznie
                jestem pod wrazeniem twojej "wiedzy"
                mam kilka pytań:
                z iloma uczelniami prywatnymi miales do czynienia?
                z iloma uczelniami państwowymi miales do czynienia?
                w ilu studiowałeś lub wykładałeś?
                ile badałeś?

                sądząc z twoich wypowiedzi jestes wybitnym znawcą szkół, "wiesz" doskonale jak
                wyglada sytuacja w szkolnictwie wyższym... pytanie skąd tyle wiesz?
                czy np. wiesz, że wiele uczelni państwowych nie dostało akredytacji od PKA?
                czy wiesz, że sa uczelnie prywatne w Polsce które nie mają najmniejszych
                problemów z otrzymaniem certyfikatu od PKA?
                PS: czy wiesz co w ogóle jest jest PKA?
          • tocqueville Re: ? 04.10.05, 23:27
            tylko tyle masz do powiedzenia?
            jesli uważasz, że prywatne jego gorsze... to pewnie korzystasz tylko z
            państwowej służby zdrowia i państwowych sklepów
            • mpbc Wharton takie kiepskie? 04.10.05, 23:35
              Kurcze , od 2 lat przygotowuję się do Wharton MBA a wy mówicie że niepaństwowe
              są kiepskie. Według wszelkich rankingów Wharton w Upenn jest zawsze w pierwszej
              piątce szkół biznesowych na świecie. To co radzicie??? Nie starać się o tam
              przyjęcie??? To co wybrać???
              • Gość: ares Re: Wharton takie kiepskie? IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 04.10.05, 23:45
                moze sie o to zapytaj na amerykanskiej grupie dyskusyjnej? jak zapewne
                zauwazyles system szkolnictwa w USA a system szkolnictwa w Polsce sie znacznie
                roznia. Dziwne wydaje sie wlaczanie do kwestii polskich szkol panstwowych a
                prywatnych (a wynika to z kontektsu tej dyskusji)- uczelni zagranicznych. Jak na
                osobe przygotowywujaca sie do MBA to chyba powinienes takie cos zauwazyc...
                • mpbc Re: Wharton takie kiepskie? 04.10.05, 23:50
                  Myślałem iż dyskusja jest szkoły państwowe - szkoły niepaństwowe. Nie widziałem
                  iż chodzi o polskie szkoły państwowe kontra polskie szkoły niepaństwowe.
                  To znaczy iż polska edukacja jest ponad czy poniżej standardu światowego?
                  • studentk Re: Wharton takie kiepskie? 04.10.05, 23:53
                    Oooo widzę iż wątek jest na poziomie czy już wyprzedziliśmy już Albanię czy
                    jeszcze nie. Niech żyje odwieczna rywalizacja Polski i Albanii w tym także na
                    poziomie szkolnictwa wyższego :)
                    • Gość: Nie gość Re: Wharton takie kiepskie? IP: *.devs.futuro.pl 04.10.05, 23:59
                      To jakaś kretyńska dyskusja, nawet uczelnie z Czech, Węgier czy Rosji są w
                      światowych rankingach tylko uczelni z Polski tam nie jakoś nie ma. I wy się
                      kłócicie o to czy polskie państwowe czy polskie niepaństwowe? Jezu nawet
                      Bangladesz ma w tym rankingu jedną uczelnię!!! Więc może dyskusja polskie
                      uczelnie państwowe kontra uczelnie z Bangladeszu???
                  • Gość: ares Re: Wharton takie kiepskie? IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 04.10.05, 23:59
                    moze zaloz na taki temat osobny watek... ja osobiscie uwazam, ze glowna roznica
                    pomiedzy szkolami polskimi a zachodnimi (bo rozumiem, ze mowiac o standardzie
                    swiatowym mamy na mysli glownie standard zachodni) to kwestia pieniedzy jakimi
                    dysponuja i ktore moga przeznaczyc, na roznego typu badania, programy itd.
                    polskim uczelniom nie brakuje ani dobrych naukowcow, ani ambitnych studentow.
                    Jednak tak jak kazdy kraj, tak i systemy jego funkcjonowania (w tym system
                    edukacji) maja wlasna specyfike.
                          • Gość: ares hmmm IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 05.10.05, 00:27
                            wiesz, szczerze to sie jeszcze nie wypowiedzialem tutaj na temat szkol
                            prywatnych i ich poziomie ;) ale studiowalem w szkole prywatnej, obecnie
                            studiuje na uczelni panstwowej, roznice widze duza pomiedzy tymi uczelniami. a
                            jezeli chodzi o kryterium to mysle, ze z tych wazniejszych dla mnie to - prestiz
                            uczelni, potencjal kadrowy i znajomosc absolwentow danej uczelni na rynku pracy.
                            • tocqueville Re: hmmm 05.10.05, 00:33
                              a może przeszedłeś ze słabej szkoły prywatnej do dobrej szkoły państwowej?
                              i na tym opierasz swoje wnioski
                              wiesz, ze indukcja jest rozumowaniem zawodnym?
                              • Gość: ares Re: hmmm IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 05.10.05, 00:41
                                z pewnoscia dobra to szkola nie byla :) chociaz wielu ja uwaza za jedna z
                                lepszych prywatnych, tzn. WSHiP czyli Lazarski. dla mnie to bylo dno. poza tym
                                widze co sie dzieje, widze jak sie ucza znajomi ze szkol prywatnych, i sami sie
                                smieja z ich poziomu, mimo ze to czolowe uczelnie prywatne, ktore sa niby och i
                                ach i wogole najlepsze... szkoda gadac.
                                co do indukcji... to zalezy o jaka indukcje Ci chodzi... moze byc indukcja
                                niezupelna, zupelna, statystyczna, eliminacyjna.... i pewnie by sie ich troche
                                jeszcze znalazlo. nie wszystkie z nich sa rozumowanie zawodnym :) ale to
                                szczegol ;]
                                  • Gość: ares Re: hmmm IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 05.10.05, 00:56
                                    spoko :-) w takim razie masz racje , niewatpliwie jest ona zawodna :) btw. nie
                                    uwazam, ze uczelnie prywatne sa zle, ze same nieuki tam ida itd - bo to nie
                                    prawda. dobrze, ze ludzie maja rowniez taka alternatywe w stosunku do uczelni
                                    panstwowych. i chyba wszystkim wyjdzie na dobre aby zarowno uczelnie panstwowe,
                                    jak i prywatne rozwijaly sie jak najlepiej. mi nie chodzi o tworzenie klimatu
                                    wojny pomiedzy studentami jednej a drugiej uczelni, ale nie moge sie zgodzic, ze
                                    jakas tam szkola prywatna jest lepsza od SGH czy UJ, bo ranking pisma xyz uznal,
                                    ze jest super i nr 1 na swiecie czy tez uczelnia dostala jakas akredytacje a
                                    inna nie. a z drugiej strony nie napisalem przeciez, ze wszystkie uczelnie
                                    prywatne to dno bo mam zle doswiadczenia (to by byla wlasnie indukcja
                                    niezupelna). na pewno sa i takie ktore ucza lepiej niz niektore uczelnie
                                    panstwowe (szczegolnie uczelnie prywatne w wiekszych miastach ktore maja coraz
                                    lepsza kadre, i moga tez stawiac wieksze wymagania swoim studentom). ponad to
                                    mysle, ze jeszcze wiele zalezy od kierunku jaki sie wybiera, trudno mi sobie
                                    wyobrazic co by bylo jakby wprowadzono prywatna medycyne w Polsce. Jak widze co
                                    sie stalo jak prawo zaczely wykladac niektore prywatne uczelnie to wlos sie jezy
                                    na glowie, wiec medycyna to by byl wogole szok ;]
                                    • studentk Re: hmmm 05.10.05, 07:49
                                      Tego akurat nikt nie neguje, UJ, UW czy SGH to są najlepsze uczelnie w Polsce i
                                      jakiś Łazarski nie może się z nimi równać. Po prostu porównujesz 2 uczelnie,
                                      jedną dobrą a drugą średnio-kiepską.
                                      Ale jak będziesz porównywał Politechnikę Radomską z Koźmińskim to już nie będzie
                                      to takie proste, w zakresie ekonomii czy zarządzania Koźmiński jest
                                      zdecydowanie lepszy.
                  • Gość: hadaj Re: Wharton takie kiepskie? IP: 83.24.146.* 06.10.05, 15:45
                    jeśli chodzi o uczelnie państwowe, to jesteśmy daleko w tyle. jeśli chodzi o
                    uczelnie prywatne, to jesteśmy na dobrej drodze. tylko system odpłatności za
                    studia może dać nam odpowiedni boost, żeby próbować swoich sił konkurując z
                    prywatnymi uczelniami z zachodu. bo najlepsze szkoły an zachodzie (najlepsze
                    szkoły an świecie!) są właśnie prywatne, płatne - szkoda, że nasi przyszli
                    prezydenci i posłowie o tym nie wiedzą.
            • Gość: K. Re: ? IP: *.echostar.pl 05.10.05, 23:29
              Coz... panstwowej sluzbie zdrowia nie ufam(co w naszym kraju nie jest rzecza dziwna), wiec jak na razie skorzystalem z niej tylko raz, w dodatku przymusowo(badanie dodatkowe do WKU), co do sklepow to to mi wisi czy kupie jogurt w społem, czy w Piotrze i Pawle heh. Mowie tylko ze nie potrafisz podac sensownych argumentow, a i poownania sa z lekka denne.

              Pozdrawiam
              K.
        • Gość: Richelieu* Re: skąd wiesz? IP: *.zyg2.brewet.pl / *.zyg2.brewet.pl 05.10.05, 00:28
          Ty tocqueville masz za to bardzo dużo do powiedzenia, no aż się włos jeży na
          głowie jak dużo. Argument powalające, zwłaszcza te o państwowej służbie
          zdrowia. Chłopie, Ty chyba w dzieciństwie regału nie miałeś tylko jednek worek,
          do którego chowałeś zabawki niezależnie czy to był miś czy samochodzik.
          Zachowujesz się jak student znanej i lubianej na tym forum WSZarz Personelem w
          Wawie, co to się prężnie rozwija, a nie jak porządny, mam nadzieję, student
          dobrej szkoły prywatnej, czyli jednej z tej piątki czy szóstki.
          idź na randkę z dziewczyną lub na piwo z kumplami, to może wywietrzejesz
            • Gość: Richelieu* Re: prosze o konkretne zarzuty IP: *.zyg2.brewet.pl / *.zyg2.brewet.pl 05.10.05, 12:02
              stosujesz metody A.Leppera, czyli argumenty bez sensu za to socjotechnika po
              mistrzowsku.

              "znam wiele szkół państwowych, których poziom jest dwa razy niższy od poziomu
              dobrych szkół prytwanych (bo oczywiscie nie wszystkie prywatne są dobre)
              ty jak widzę, ze uwielbiasz generalizacje
              nie przeszkadza ci zycie w świecie stereotypów?"


              żyjesz tak samo w świecie stereotypów jak inni, sęk w tym aby kiedy potrzeba
              umieć odróżnić co jest generalizcją co nie. Nie przeszkadza ci... itd, jest
              typowym zabiegiem przerzucenia walki na teren rozmówcy, co w Twoim wypadku ma
              śmieszne zabarwienie, dokładnie jakbyś zapytał się "nie przeszkadza ci życie na
              kulistej planecie?"



              "sklepy prywatne też gorsze od państwowych?
              lekarz prywatny gorszy od państwowego?"



              co mają sklepy i lekarze do szkół, to Ty wrzuciłeś tutaj do jednego worka jak
              kopletny półgłówek. Zasada generalizacji kwitnie, jeśli tyle prywatnych zjawisk
              jets lepszych niż państwowych to coś wtym musi być. Zresztą i w stosunku do
              mnei zachowałeś się jak analfabeta. Nawiązując do właśnie Twoich generalizacji
              roześmiałam się z wrzucania wszystkiego co prywatne do jednego worka, a Ty mi
              odpowiadasz, że brak argumentów. To właśnie jest argument, wytknięcie Twojej
              generalizacji, którą wytykałeś wcześniej innym.


              "żałosne porównanie"
              "tylko tyle masz do powiedzenia?
              jesli uważasz, że prywatne jego gorsze... to pewnie korzystasz tylko z
              państwowej służby zdrowia i państwowych sklepów"


              i jeszcze. A co można powiedzieć, na właśnie takie uogólniające porównanie.
              Nikt nie będzie wypisywał elaboratu na temat bzdury.



              "a może przeszedłeś ze słabej szkoły prywatnej do dobrej szkoły państwowej?
              i na tym opierasz swoje wnioski
              wiesz, ze indukcja jest rozumowaniem zawodnym?



              "a może przeszedłeś ze słabej szkoły prywatnej do dobrej szkoły państwowej?
              i na tym opierasz swoje wnioski
              wiesz, ze indukcja jest rozumowaniem zawodnym?"



              tu zaś nieudane zmylenie dyskutanta słowem nie pochodzącycm z powszechnie
              używanego słownika, które pasuje do postu jak pięść do nosa. Ares wystarczająco
              dobrze naświetlił swoją sytuację, a Tyś naturalnei musiał podważyć, że rozumuje
              nie w tą stronę co trzeba.


              Ty nie dyskutujesz, a cały czas używasz zabiegów jak dyskutantowi udowodnić, że
              się myli, nawet gdy mówi rzecz oczywistą. Przechlapane z Tobą mają koledzy,
              wykładowcy, przyszła żona i dzieci. Jezu.


              Co do prywatne/państwowe, choć ten temat mnie już nie rajcuje, uważam, że
              najlepsze prywatne, a jest ich kilka w Pl, trzymają jaki taki poziom i są
              lepsze od najgorszych państwowych.


                • Gość: goska prywatne gorsze IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.10.05, 16:04
                  Szczerze mówiąc moje zdanie jszcze miesiąc temu bylo zupełnie inne gdż
                  zamierzalam wybrać się do prywatnej szkoły <Łazarski) jednak dostałam się na UW
                  i teraz jestem wdzięczna sobie żę nie wybrałam tej drugiej opcjii. Łazarski to
                  prywana podobno jedna z najlepszych uczelni a dla mnie to dnoo. Byłam tam na
                  chwilę i to co zobaczyłam jest przerażające ludzie prześcigają się kto ma lepsze
                  aut , która laska lepiej ubrana to jest koszmar, poza tym moja znajoma studiuje
                  i mówi ze poziom jest żenujący i czeka na przyszly rok żeby dostać si na
                  państwową . wiec myśle że nawet te uczelnie państwowe ktore uwazamy za najlepsze
                  nie zastąpią np. wieczoowych na UW czy UJ. tak samo patrzą później pracodawcy.
                          • Gość: K. kolejne glupoty IP: *.echostar.pl 07.10.05, 23:04
                            Nie chce mi sie po raz kolejny pisac tego samego, wiec zacytuje moja wczesniejsza wypowiedz:

                            Jesli chodzi o szkoly prywatne to kwestia jest dosc sporna... Ja wlasnie zaczalem tam studia i szczerze mowiac juz nie moge sie
                            doczekac przyszlorocznej rekrutacji na studia panstwowe. Juz nawet lepsze sa studia zaoczne(w co nie wierzylem i przez cale
                            wakacje spieralem sie o to m.in. na tym forum). Mozecie wierzyc lub nie, ale taka jest prawda i jeszcze przez bardzo dlugi czas
                            nic pod tym wzgledem sie nie zmieni.

                            Jakby co to nie bronie uczelni, tylko ludzi ktorzy tam ida - nie znasz ich, wiec nie wypowiadaj sie na tego typu tematy. Tak samo nie piszcie o uczelniach prywatnych skoro na nich nie jestescie. Ja jestem wiec z czystym sercem moge powiedziec ze mi sie nie podoba.

                            Pozdrawiam
                            K.
                            • hayek_mises ale znasz tylko jedną uczelnię 08.10.05, 09:49
                              znasz tylko jedną uczelnię prywatną, nie odpowiada ci, ok...
                              ale czy to wystarczy do stwierdzenia, ze wszystkie uczelnie prywatne są słabe
                              powiedzmy, że komus nie podoba sie Państwowa Wyższa Szkoła w Jarosławiu - czy ma
                              stwierdzić, że wszystkie państwowe są złe?
                        • tocqueville pochopna ocena? 05.10.05, 17:15
                          Goska sorki, ale czegoś nie rozumiem... zobaczyłas kilka osób na korytarzu,
                          które ci sie nie spodobały... z tego wyciągasz wniosek, że szkoły prywatne sa do
                          niczego
                          czy ta ocena nie jest zbyt pochopna?
                          znam wiele uczelni państwowych i prywatnych...
                          są świetne uczelnie państwowe i mizerne prywatne - nie przeczę
                          ale bywa także odwrotnie
                          jedynie czego chcę, to unikania stereotypów
                          sam skończyłem państwowe szkoły i jestem zadowolny
                          ale to nie znaczy że mam z góry oceniać negatywnie szkoły prywatne
                          • r.richelieu Re: pochopna ocena? 05.10.05, 17:59
                            hehe, chłopie, co za uniki, dlaczego ze mną nie rozmawiasz, no pliz ;).
                            Uczyłam w szkole prywatnej, która wg rankingów jest jedna z najlepszych w
                            regionie, i strach myśleć czego wymaga się od studenta w jeszcze mneij hm,
                            renomowanych szkołach. Brak elementarnej wiedzy ogólnej, wartości życiowe na
                            poziomie starszych klas podstawówki, i jak na ich tle wygląda taki, któremu po
                            prostu zabrakło przysłowiowego punktu na wstępnym.
                              • Gość: Bączek Re: pamiętaj ze oni konczyli państwowe ogólniaki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.10.05, 18:51
                                "to tylko dowód, ze poziom studentów leci w dół, ale to dotyczy także szkół
                                państwowych" <-czy ty czytasz, co piszesz?!
                                Nie będę z Tobą dyskutować czy poziom studentów idzie w dół czy w górę! Jedno
                                jest pewne, że ci na poziomie idą do państwowych!
                                Opcje:
                                WYSKOKI POZIOM STUDENTÓW:Elita na państwowych- pechowcy,średniacy,
                                kiepscy, "bananowa młodzież" na prywatnych.
                                NIŻSZY POZIOM STUDENTÓW: Najdolniejsi na państwowych-kiepscy i bogaci na
                                prywatnych.
                                • Gość: K. Re: pamiętaj ze oni konczyli państwowe ogólniaki IP: *.echostar.pl 09.10.05, 20:50
                                  Kolejne glupoty, normalnie rece opadaja i pomyslec ze mialem tutaj bronic stanowiska "panstwowe lepsze od prywatnych". Szkoda, ze za kazdym razem taka dyskusja zmienia sie na: "studenci prywatnych to glaby". Tego typu wypowiedzi swiadcza o braku kultury i snobizmie(ktory czesto niby jest domena studentow uczelni prywatnych). Swojego stanowiska nie zmienie i nadal twierdze, iz szkoly prywatne sa duzo gorsze itp. itd. ale dlaczego obrzaacie tych studentow? Spora czesc i tak po roku zdaje na uczelnie panstwowe.

                                  Pozdrawiam
                                  K.
                                    • Gość: K. Re: żyjesz w swiecie mitów IP: *.echostar.pl 09.10.05, 22:19
                                      Bronisz ich ze wzgledu na swoja prace, wiec przestan wreszcie pisac glupoty, bo i tak jestes stronniczy. Niezaleznie co tutaj przytoczysz opinia polakow na temat takich szkol i tak sie nie zmieni co jest jak najbardziej normalne. Tak czy inaczej przegrasz ta dyskusje :) Nie potrafisz nawet znalezc sensownych argomentow, ani odeprzec atakow. Zenada, jezeli takie osoby jak Ty pracuja w prywatnych szkolach to o czym my tutaj wogole rozmawiamy?
                                      • tocqueville zamknięty na świat? 09.10.05, 23:21
                                        sorki człowieku, ale ty do tej pory nie podałeś ŻADNYCH argumentów...
                                        wymysliłeś sobie jakąś teże i jesteś zamknięty na swiat
                                        powtarzasz ją jak katarynka, bez jakiejkolwiek wiedzy
                                        uczyłem na uczelni państwowej i teraz uczę w niepaństwowej (nie jest to prywatna
                                        szkoła sensu stricto, włascicielem jest stowarzyszenie)

                                        podawałem agrumenty
                                        chociażby link do PKA - gdzie masz pokazane, że akredytacji nie dostało wiele
                                        uczelni PAŃSTWOWYCh, a dostało wiele niepublicznych
                                        dawałem link do Państwowej Wyższej Szkoły w Jarosławiu, która jest areną skandalu
                                        podawałem linki do dobrych szkół publicznych

                                        ale ty zupełnie tego nie przyjmujesz
                                        powtarzasz wymyśloną teze jakbyś się zaciął
                                        nie ma sensu z tobą dyskutować

                                        jeszcze raz powtarzam: jest wiele szkół słabych państowych i wiele dobrych
                                        prywatnych
                                        średnio w państwowych jest wyższy poziom - bo przechwytują najlepszych studentów
                                        z prostego powodu - oferują studia bezpłatne

                                        ale jest wiele dobrych szkół niepublicznych
                                        ty oczywiście o tym nie wiesz, bo jesteś całkowitych laikiem
                                        posłuchaj osoby która siedzi w edukacji już kilka dobrych lat

                              • Gość: Richelieu* Re: pochopna ocena? IP: *.zyg2.brewet.pl / *.zyg2.brewet.pl 05.10.05, 21:09
                                Jeżu...
                                Ten kto jest dobry idzie do państwówki. Jeśli jest biedny i przedsiębiorczy
                                idzie na zaoczne do państwówki. Chyba, że ulegnie reklamie którejś ze szkół
                                ptywatnych, które kuszą laptopami na przykład, ale nie przedkłada się
                                porządnego poziomu nad laptop. Odwracasz kota ogonem sam rozumując na odwrót,
                                chociaż właśnie to innym wytykałeś. Jeśli w grupie 30 osób jest trzech
                                przeciętnych i 27 kretynów to nijak nie da się poprowadzić zajęć bez porządnego
                                materiału wprowadzającego. I boli, że te rodzynki się nudzą, oni pewnie za
                                chwilę pójdą do państwówki. Program jest w miarę jednakowy dla kierunku i
                                specjalności, ale to co się zrobi w ramach każdych zajęć i jaki jest sposób
                                oceniania to rzecz bardzo zmienna, mocno uzależniona od możliwości studentów.
                                Ba, w państwówce dwóję może dostać i większość. Nie nauczyli się to oberwali i
                                mi wisi czy zda czy nie. W prywatnej nie ma obiektywizmu tylo gra
                                psychologiczna, ile jeszcze dwój trzeba postawić aby wyciągnąć jaknajwięcej
                                kasy za egzaminy, a jednocześnie by student się nie zniechęcił. W końcu zdają
                                wszyscy lub prawie wszyscy, jeśli ktoś nawet okładki nei widział to trudno żeby
                                zdał.

                                A szkoła sama w sobie jest martwa, szkoda że to do przeważającej większości
                                prywatnych chadzają dresy i plastikowe
                            • Gość: Michał Re: pochopna ocena? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.12.05, 22:53
                              Ja płace za studia, ucze sie w panstwowej uczelni podlegajacej pod MON (nie na
                              WAT).
                              Wiem ze są uczelnie prywatne, ktore sa na prawde dobre, jednak nie ma co
                              ukrywac ze wiekszosc tych uczelni jest w Wawie. No i te dobre prywatne uczelnie
                              stanowia zdecydowana mniejszosc wsrod prywatnych uczelni. Bo niestety bardzo
                              duzo uczelni prywatnych jest typu "uczelni" w Rykach (nie pamietam nazwy) gdzie
                              wystarczy chodzic (i to tez nie zawsze) i płacić (płacić trzeba zawsze) a wtedy
                              konczy sie ja bez problemow.
                  • Gość: jogo Re: prywatne gorsze IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.10.05, 09:53
                    moim zdaniem bardzo przesadzasz.gdyby budowac obraz studenta takiego uw na
                    podstawie tego jak zachowuje sie w akademiku lub klubie studenckim po zajeciach
                    to obraz tez nie bylby zbyt ciekawy.moze jeszcze tego nie wiesz ale miara
                    uczelni jest poziom na zajeciach a nie na przerwie,poziom absolwenta a nie
                    zaczynajacego studia zoltodzioba.sa dobre uczelnie panstwowe i dobre prywatne
                    ale napewno ich wartosci nie stanowi to co sie dzieje na korytarzu podczas przerwy.
                • Gość: K. Re: bez odbioru IP: *.echostar.pl 06.10.05, 00:09
                  > nie umiem pisać na leżąco <

                  Właściwie tutaj mozna zakonczyc dyskusje. Twoja odpowiedź mowi sama za siebie - nie potrafisz w żaden sposób odeprzeć zarzutów wobec siebie, a w dodatku nadal atakujesz inne osoby. To dopiero jest żenująca postawa heh.

                  Pozdrawiam
                  K.
                    • Gość: K. Re: link IP: *.echostar.pl 06.10.05, 00:25
                      no comment w tym wypadku sam siebie pograzasz(wiecej ocen negatywnych dla uczelni prywatnych). Poza tym strona nie jest zaktualizowana(z jakis czas beda wyniki z roku 2005), wtedy to wogole przerazisz sie.
                                  • mpbc Re: Uczelnie prywatne to bagno!!! 07.10.05, 13:49
                                    Nie śmieszy was ta dyskusja? O wyższości jednych szkół nad drugimi, gdy jedne i
                                    drugie są ... niezbyt szczególne. Studiowałem w Polsce, Hiszpanii, Francji,
                                    Belgii, USA i z mojej perspektywy jednak uważam, iż różnica jest KOLOSALNA.

                                    W dużej mierze jest to spowodowane poziomem wykładowców. Ich wiedza jest
                                    przestarzała, nie znają języków obcych, nie czytają literatury, nie
                                    dokształcają się, często używają tych samych folii na rzutnik przez ostatnie 20
                                    lat. Świat idzie do przodu, a oni chałturzą w kilku szkołach i nie mają czasu
                                    na nic innego tylko a na pewno nie mają go dla studentów.

                                    Drugi problem to zaplecze, brak aktualnych podręczników (nie mówię o
                                    tłumaczeniach, bo te są już często nieaktualne w chwili drukowania), urządzeń
                                    audiowizualnych i osób, które umieją go używać. I chcą ich używać.

                                    Trzeci problem to sami studenci, ich nastawienie do życia, ściąganie (to jest w
                                    wielu krajach karalne !!!!), brak znajomości języków obcych. Studiując w
                                    Belgii (jedna z renomowanych uczelni) przekonałem się iż tam studenci płynnie
                                    przechodzili między angielskim, francuski, niemieckim, hiszpańskim w zależności
                                    o czym był temat i kto był w ich gronie.

                                    Oczywiście mówię o dobrych uczelniach istniejących w światowych rankingach, bo
                                    w każdym kraju są uczelnie dobre, średnie i kiepskie. Tylko Polska ma jakoś
                                    szczęście nie posiadać tych dobrych. Może kiedyś, może w przyszłości...

                                    Przepraszam, iż się dopisałem do wątku, nie jestem studentem, dyplom magistra
                                    otrzymałem 10 lat temu, ale ciągle jestem związany z edukacją i ciągle się
                                    dokształcam.






                                    • Gość: <> Re: Uczelnie prywatne to bagno!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.10.05, 15:06
                                      Nie sądze żeby uczelnie hiszpańskie były lepsze od polskich kiedy duży odsetek
                                      ich społecze ństwa ma wykształcenie elementarne podstawowe. Nie będę wspominał
                                      o ich mentalności, określanej jednym wspólnym dla latynosów słowem "manana" ;)
                                      Polskie uczelnie kształcą przede wszystkim na rodzimy rynek pracy i ich dyplomy
                                      znaczą więcej niż jakiś uniwersytet w belgii którego 99.9% ludzi nawet nie zna
                                      nazwy.Nie należy popadać w kompleksy niższości.I tak najważniejsi są ludzie,
                                      ich umiętności wyniesione ze studiów których jednak żaden uniwersytet nie ma
                                      monopolu na wpojenie.
                                      • studentk Re: Uczelnie prywatne to bagno!!! 07.10.05, 15:29
                                        Znowu ktoś czyta i nie rozumie tekstu. W Polsce jest straszny ANALFABETYZM

                                        Jest napisane:
                                        >Oczywiście mówię o dobrych uczelniach istniejących w światowych rankingach

                                        To gdzie ty widzisz cokolwiek o systemach edukacji????? Sam znam kilka uczelni
                                        w Hiszpanii np. IESE która jest w pierwszej piątce najlepszych europejskich
                                        szkół wyższych. A polskiej uczelni tam nie uświadczysz nawet w pierwszej setce.
                                        Belgia ??? Śmiechu warte jak nie znasz takich szkół jak „College of Europe” czy
                                        Uniwersytet w Leuwen.
                                        Francja, a o INSEAD słyszałeś????

                                        Analfabeci to nauki czytania!!!!!
                                          • Gość: Celsus Re: Jednak Bangladesz lepszy od polskiej edukacji IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.10.05, 20:45
                                            Porównując polskie i zagraniczne szkolnictwo trzeba wziąć pod uwagę kierunek
                                            studiów. Np. poziomu nauczania prawa nie da się porównać, bo w każdym kraju jest
                                            inne, że o obszarze common law, nie wspomnę. Co do wykładowców to moi prezentują
                                            bardzo dobry poziom, wykłady nadążają za zmieniającym się stanem prawnym, wielu
                                            z nich publikuje w zagranicznych czasopismach zajmujących się komparatystyką
                                            prawną. Ale rankingu jakości kształcenia na prawie w skali świata ułożyć się nie
                                            da. Podobnie sytuacja wygląda chociażby z polonistyką. Łatwo porównywać kierunki
                                            techniczne czy medyczne, gdzie kryteria oceny są wymierne są nimi prowadzone
                                            badania i ich wyniki. W stosunku do niektórych kierunków humanistycznych
                                            takiego porównania przeprowadzić się nie da.

                                            I sprawa druga. Argument sfrustrowanych (niepowodzeniem na wstępnych) studentów
                                            płatnych, że jeżeli studia będą tylko płatne to poziom nauki się podniesie, bo
                                            uczelnie będą miały pieniądze jest demagogiczny z kilku powodów:
                                            1. Kierunki techniczne i ścisłe są prowadzone praktycznie tylko na uczelniach
                                            państwowych, na wiele z nich liczba kandydatów oscyluje w granicach 1 osoby na
                                            miejsce. Są to studia drogie gdyby były płatne to nie kosztowałyby 2 tys. za
                                            semestr i mało, kogo było by stać na ich studiowanie. Z powodu niskiego popytu
                                            pieniędzy by nie przybyło a mogłoby wręcz być mniej.
                                            2. Tylko baaardzo bogatych było by stać na studia medyczne, a bogactwo nie jest
                                            miernikiem przydatności do zawodu, jest nim wiedza sprawdzana dotąd na egzaminie
                                            wstępnym.
                                            3. Szkółki prywatne prowadzą kierunki tanie, do których potrzebna jest kreda i
                                            tablica, jakość takich kierunków nie zależy od pieniędzy, tylko od kadry i
                                            materiału studenckiego, oraz selekcyjności. Kadra to często figuranci, którzy
                                            firmują minima kadrowe, rzeczywiste zajęcia prowadzą pracownicy niżsi stopniem.
                                            Z ciekawości odwiedziłem strony kilkunastu stron prywatnych nierzadko wykład
                                            prowadzi tam magister, na mojej uczelni jest to nie do pomyślenia !!!!! Co do
                                            materiału studenckiego to „wykazał” się on na wstępnych oblewając je.
                                            Selekcyjność zaś jest największą bolączką studiów prywatnych, żeby istnieć
                                            szkoła musi mieć pieniądze, wiec nie jest w jej interesie rzeczywiste
                                            sprawdzanie wiedzy ewentualnie Mozę mnożyć płatne poprawki, ale też nie w
                                            nieskończoność, bo jeszcze student się zniechęci i pójdzie. A osoba, która
                                            dostaje dyplom powinna wykazywać się pewnym minimum wiedzy, niestety obecna
                                            postawa szkół prywatnych nastawionych na zarabianie pieniędzy dla właściciela
                                            nie gwarantuje tego.
                                            4. Płatne studia na kierunkach humanistycznych w sytuacji uczuleni niewiele
                                            zmienią, do tej pory płaciło im państwo (za dziennych) teraz będą studenci nie
                                            widzę korelacji miedzy tym faktem a poziomem nauczania czy szkół. Mogą natomiast
                                            nastąpić negatywne skutki znane ze szkół prywatnych jak fikcyjna selekcyjność.

                                            Można by podnieść jakość kształcenia w prosty sposób – podnosząc minima kadrowe,
                                            jeżeli szkoła chce nadawać tytuł licencjata powinna mieć tyle kadry ile dzisiaj
                                            jest wymagane do nadawania tytułu magistra. Natomiast tytuł magistra powinny móc
                                            nadawać tylko te szkoły, które mają równocześnie uprawnienia do doktoryzowania
                                            Wtedy z kilkuset szkółek prywatnych zrobiłoby się kilkadziesiąt (ale bliżej
                                            kilkunastu), ale dobrych, miejsc było by mniej niż chętnych wiec studiowaliby
                                            najlepsi a nie każdy, kto zapłaci. I wtedy zniknąłby podział na szkoły prywatne
                                            i państwowe na rzecz podziału na lepsze i gorsze.
                                            • studentk Re: Jednak Bangladesz lepszy od polskiej edukacji 07.10.05, 22:27
                                              Oooo, ktoś coś napisał, szkoda że samo ble ble ble.
                                              Przykłady, przykłady, przykłady, propaganda sukcesu juz minęła.

                                              Nawet MEN i MGiP uważa że edukacja w Polsce jest kiepska. Nikt tak naprawdę się
                                              nie nauczył się w Polsce, nawet Kopernik nie mówił po polsku, Maria
                                              Skłodowska-Curie skończyła gimnazjum i pojechała się uczyć dalej do Francji,
                                              jeden z naszych wieszczy zaczyna „Litwo ojczyzno moja...”, wszyscy jakoś uczyli
                                              się za granicą.

                                              By mówić o edukacji Polsce dawaj przykłady, porównania, zestawienia... bo już
                                              kiedyś było o 10-tej potędze gospodarczej Świata.
                                              • Gość: filon Re: Jednak Bangladesz lepszy od polskiej edukacji IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.10.05, 10:47
                                                > Maria
                                                > Skłodowska-Curie skończyła gimnazjum i pojechała się uczyć dalej do Francji,
                                                > jeden z naszych wieszczy zaczyna „Litwo ojczyzno moja...”, wszyscy
                                                > jakoś uczyli
                                                > się za granicą.

                                                rzeczywiście marnie jest z systemem edukacji w Polsce skoro nie znasz nawet
                                                historii swojej ojczyzny.
                                                póki co uważam że nie jest tak źle z tą edukacją. jest kilka dobrych uczelni
                                                państwowych i niepublicznych i to ich absolwenci są poszukiwani przez zachodnie
                                                firmy. oczywiście nie każdemu bedzie dane pracować na super stanowisku za super
                                                kasę, tak jak nie każdemu będzie dane zgłębić historię naszego kraju który ...
                                                małą podpowiedź ... znajdował sie pod zaborami przez 123 lata.
                                    • Gość: to jest zalosne Re: Uczelnie prywatne to bagno!!! IP: *.echostar.pl 07.10.05, 22:59
                                      > Nie śmieszy was ta dyskusja? O wyższości jednych szkół nad drugimi

                                      To fakt dyskusja jest bez sensu, bylo takich juz bardzo duzo i kazda skonczyla sie tak samo.

                                      > Studiowałem w Polsce, Hiszpanii, Francji, Belgii, USA

                                      co ma piernik do wiatraka? Kogo obchodzi gdzie studiowales? Rownie dobrze mgles byc na marsie, ludzie maja to gleboko gdzies, wiec nie zachowuj sie jak jakis smarkacz, ktory chwali sie wszystkim czym popadnie, nawet rzeczami ktorych nie posiada. Zreszta "dyskusja" jest o POLSKICH uczelniach.

                                      a skoro juz bawimy sie w OT to rankingi, ktore tez sa tutaj czesto przytaczane glownie sa sporzadzane na podstawie osiagniec naukowych danej uczelni, a nie jej poziomu. To ze nie ma tam Polskich(tj. sa smiesznie nisko), jest spowodowane wylacznie bieda naszego kraju, a nie wiedza naszych profesorow.
    • jasna_79 Re: prywatna-znaczy gorsza? 08.10.05, 23:31
      Dyskusja się ciągnie... A ja Wam powiem: i tak wszyscy skończymy pracując w BANKU.

      Wczoraj spotkałam się z 4 przyjaciółkami z liceum. Dwie z nas studiowały na państwowych studiach (prawo, polonistyka), pozostałe na prywatnych (marketing i zarządzanie, administracja, socjologia). Wszystkie pracujemy w bankach, jedna w dziale prawnym, koleżanka po polonistyce w marketingu, po socjologii w audycie, pozostałe rozpatrują wnioski kredytowe.

      Tak więc nie ma się co puszyć i podskakiwać, bo i tak życie wszystkich - i prywatnych i państwowych - wrzuci do jednego worka i zamiesza. W tej całej sztuce sztuka polega na tym, żeby po studiach mieć fajną, ulubioną pracę. Czego Wam i sobie... :D

      Jeszcze jedno: ten kolega, który nie dał rady odpisać Richelieu bo leżał, jest naprawdę żałosny. Współczuję.