na studiach jak w szkole!

13.10.05, 22:13
nie wiem czy tylko u mnie cos takiego sie dzieje. poszłam na panstwowe
studia, na liczacy sie uniwersytet.. nie myslalam jednak, ze bedzie tu tak
samo jak w liceum! odpytywanie na cwiczeniach. co zajecia jakies 10-15 min.
jedna osoba wychodzi na srodek i jest odpytywana. jak wygladaja cwiczenia?
dostajemy mase materialow do opracowania w domu, mamy sie z tego przygotowac,
po czym omawiamy to na cw. MY, nie wykladowca. on tylko odpytuje. to po co mi
sa te cwiczenia, myslalam, ze oprocz samodzielnej pracy w domu wyniose cos
takze z zajec.. konczy sie drugi tydzien mojego studiowania, a ja mam juz
dosc. mam tyle zajec, ze na uczelni siedze prawie cały dzien, po czym
przychodze do domu i jestem totalnie wyczerpana, a jeszcze musze sie
PORZADNIE przygotowac na nastepny dzien. nawet na wykladach nie moge
odetchnac, bo wykladowcy maja w zwyczaju chodzic miedzy ławkami i o cos nas
non stop pytac(jest nas mało na roku).
myslalam, ze po to ide na studia, zeby sama kontrolowala co umiem, a czego
jeszcze nie, a nie czuc sie jak dziecko, ktorego trzeba co zajecia sprawdzac
czy sie nauczyło:/
    • Gość: yuyuyu Re: na studiach jak w szkole! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.10.05, 22:38
      niestety co do ćwiczeń to one tak zazwyczaj wygladają - to my mamy sie
      przygotowywać- co napisac , przeczytac
    • Gość: gorila Re: na studiach jak w szkole! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.10.05, 22:39
      Przywykniesz, odrobine wytrwałości i będzie dobrze ;-)
      • Gość: nan Re: na studiach jak w szkole! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.10.05, 23:00
        a na zaocznych też tak jest?!
    • Gość: Tawananna* Re: na studiach jak w szkole! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.10.05, 23:19
      Różnie bywa na różnych kierunkach, różnie na poszczególnych zajęciach, różnie u
      poszczególnych wykładowców. Wyrywania do odpowiedzi na wykładach akurat nie
      pamiętam, ale ja bym się akurat cieszyła - u nas na wykładach bywa i sto-
      dwieście osób, chciałabym, żeby było mniej.

      Z ćwiczeniami/konwersatoriami bywa różnie, ale nie pamiętam jeszcze takich, na
      które nie trzeba się było przygotowywać. Czytanie (np. parę artykułów + książka
      z zajęć na zajęcia), samodzielne opracowywanie tematów (zajęcia nie są po to,
      by prowadzący wprowadzał cały materiał - raczej zwraca uwagę na najistotniejsze
      kwestie, tłumaczy podstawy, wyjasnia wątpliwości), referaty (długie - np.
      półgodzinne, dawane z pewnym wyprzedzeniem; oraz krótkie 10-15 minutowe
      wprowadzenia, np. zaprezentowanie treści artykułu, zadawane znów z zajęć na
      zajęcia), chodzenie do tablicy (na niektórych zajęciach bez tego się nie da),
      zaliczanie zajęć w wypadku złapania na nieprzygotowaniu, kolokwia pisemne w
      ciągu roku, testy (nawet 3 na jednych zajęciach :)), wejściówki (tego
      ostatniego u mnie akurat nie ma, ale na kierunkach ścisłych to właściwie
      standard). W końcu dlatego coś nie jest wykładem, ale ćwiczeniem czy
      konwersatorium, że duży nacisk jest położony na aktywność studentów. W
      przeciwnym razie większość osób uczyłaby się tylko w okolicach sesji :). A
      przeprowadzenie zajęć z dyskusją nie byłoby możliwe, bo nikt nie byłby do
      dyskusji przygotowany.

      Pozdrawiam :)

      Tawi
      • klymenystra Re: na studiach jak w szkole! 14.10.05, 08:57
        jak zwykle zgadzam sie z Tawananna* :)
        irytujace jest tylko sprawdzanie obecnosci, ale dla ludzi wychowanych w sposob,
        ze nie ucza sie dla siebie tylko dla szkoly, czesto tylko obecnosc moze byc
        motywujaca... nie wyobrazam sobie, ze ktos opuszcza praktyczna nauke jezyka i
        potem chce zdac egzamin. a taki delikwent moze nie bardzo sobie zdawac sprawe z
        tego, jak obecnosc jest wazna, zeby potem przejsc przez sesje :)
        • Gość: Tawananna* Re: na studiach jak w szkole! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.10.05, 09:26
          > jak zwykle zgadzam sie z Tawananna* :)

          Miło :))))

          > irytujace jest tylko sprawdzanie obecnosci, ale dla ludzi wychowanych w
          > sposob,
          > ze nie ucza sie dla siebie tylko dla szkoly, czesto tylko obecnosc moze byc
          > motywujaca...

          Mnie ostatnio miło zaskoczyła prowadząca konwersatorium z pewnego
          przedmiotu: "jesteśmy dorośli. Nie będę nikogo zmuszać do przychodzenia na
          zajęcia, nie chcę, żeby ktoś mnie atakował książeczką zdrowia." I dodała, że
          jeśli ktoś jednak przychodzi, będzie mu po prostu łatwiej przedmiot zrozumieć.

          Spotkałam się też z inną skrajnością: jedna USPRAWIEDLIWIONA nieobecność w
          semestrze :///

          Pozdrowienia :)

          Tawi
        • Gość: kaś Re: na studiach jak w szkole! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.10.05, 21:02
          u mnie nie sprawdzaja obecnosci ani na wykładach ani na ćwiczeniach a juz tym
          bardziej na konwersatoriach. z kazdego przedmiotu i tak jest kartkówka co
          tydzień, więc obowiązek jest taki, ze masz być na kartkówce. i tyle
    • Gość: Ania Re: na studiach jak w szkole! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.10.05, 00:19
      A co takiego studiujesz?
      • Gość: ona Re: na studiach jak w szkole! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.10.05, 22:48
        Ja studiuję na politechnice. Mam w tym semestrze 3 laboratoria w tygodniu. Na
        każdych jest wejściówka z podanego wcześniej materiału. Zaraz po wejściu pisze
        się taką kartkówkę, potem jest 15-minutowa przerwa, w czasie której prowadzący
        sprawdza kartkówki, następnie podaje wyniki, każdy kto nie dostał minimum
        punktów jest wypraszany z zajęć. Ma do tyłu kartkówkę i ćwiczenia. Z kartkówką
        jeszcze ujdzie, bo można poprawić na konsultacjach, ale ćwiczenia odrabia się
        pod koniec semestru, nie ma na to zbyt wiele czasu i ci z dużymi tyłami mają
        problem i często nie dostają zaliczenia. Na polibudzie to norma.
        • fiesta86 Re: na studiach jak w szkole! 15.10.05, 00:02
          o Boze. to juz chyba lekka przesada:/
          te studia mnie juz wykanczaja:( organizm mam juz coraz słabszy i mam coraz
          wieksze problemy ze skupianiem sie.. ech:(
          mam pytanie.. czy jak nie zalicze jakiegos kolokwium to mam je poprawiac juz na
          przyszłych zajeciach czy moge wtedy, kiedy sie przygotuje?
          • Gość: Tawananna* Re: na studiach jak w szkole! IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 15.10.05, 00:43
            > czy jak nie zalicze jakiegos kolokwium to mam je poprawiac juz na
            > przyszłych zajeciach czy moge wtedy, kiedy sie przygotuje

            Zależy od wykładowcy/kierunku/uczelni (z naciskiem na wykładowcę).

            Raczej nie poprawia się na zajęciach, jeśli już, to na dyżurze u wykładowcy.
            Często na pierwszym dyżurze po zajęciach lub na koniec semestru.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja