are.1
14.10.05, 16:28
Mam taki problem, ze na WF nie chce mi sie chodzic (po prostu), bo to strata
czasu, pogarszanie kondycji fizycznej i zniechecanie do sportu.
Lektorat natomiast totalnie oduczy mnie jezyka. Juz slyszalem od tych co byli,
jak to wyglada. "My name is..." "I am from Poland" ... Totalna strata czasu.
Jestem totalnie zdrowy i mam kategorie w WKU A. Chociaz z druiej strony mam
blednie zdiagnozowane postepujace zapalenie zyl, zylaki, awarie
kregoslupa i refluks. Nie zartuje, takich genialnych mamy lekarzy. Wszystko
to jest "udokumentowane" w kartotece w przychodni. Pomyslalem sobie zeby
xernąć te kartoteke (wydaja ja jak trzeba) i zaniesc gdzies tam tym od
WF-u i pokazac "dowody" ze nie moge nic cwiczyc. Problem w tym, ze jak beda mi
chcieli zrobic jakies wewnetrzne testy w "akademickich" przychodniach, to
zaraz sie zrobi jasne, ze to wszystko bujda. Poradzcie co mam zrobic.
No i podajcie jakies pomysly jak sie wymigac od lektoratu (jesli to w ogole
mozliwe). Wydaje mi sie ze jakbym sie przeszedl (chocby zaraz) na egzamin FC,
to bym go zdal. Ale podobno to kosztuje 600 zł. Czy posiadanie waznego FC
zwalnia z lektoratu z angielskiego i nie bede musial tez chodzic na inny?