hypnos326
03.01.06, 20:50
Hej!!!
jestem prawie zdesperowany.Bardzo chcialbym dostac sie na filologie
angielska. tymczasem juz dwa lata pod rzad powinela mi sie noga i laduje na
kierunkach ktore mnie nie do konca lub w ogole nie interesuja. W tamtym roku
wyladowalem na archeologii, z ktorej zrezygnowalem po 2 miechach w tym jestem
na fil.klasycznej. Ta filologia juz jest nawet ok, ale ja caly czas przy
np.wypisywaniu slowek mysle o j.angielskim, i caly czas mam ta swiadomosc, ze
po co mi lacina i greka. Przeciez angielski to jezyk na czasie, do tego jezyk
ktory kocham i w ogole.
Nie wiem, czy jestem za glupi na te studia czy co, ale po prostu nie moge sie
na nie dostac.W tym roku byla wielka okazja bo przyjecia byly na
pdst.sredniej z ocen i rozmowy z historii usa i gb.Etam konkursy swiadectw
przeszedlem, a na ustnym oczywiscie wylosowalem pytanie, ktorego AKURAT sie
nie nauczylem. Mialem centralnego pecha.
W tym roku egzaminy sa gorsze, wymagania wieksze i mam problem bo nie dosc ze
musze uczyc sie na fil.klasycznej, duzo czytac itd. to bardzo chcialbym sie
dobrze przygotowac do egzaminow na angielska.
macie jakis pomysl jak sobie z tym poradzic? Moze jest ktos z fil.angielskiej
i podpowie mi na co najbardziej zwrocic uwage podczas nauki? Powiedzialem
sobie ze bede zdawal na ang dotad az sie dostane, ale moze jestem na nia za
glupi i powinienem sobie juz odpuscic.....nie wiem...pomozcie.pozdrawiam