Wiedza wyniesiona ze studiów a przyszła praca ;)

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.03.06, 19:51
Nawał pracy ostatnio skłonil mnie do zadania sobie pytanka: gdzie potem i czy
w ogóle wykorzystam to, co teraz się uczę (studia ekonomiczne). Of kors na
studiach są przedmioty do których zaliczenia dąży się jak najmniejszym
kosztem (wysiłku, czasu), ale też takie, do których lepiej się przyłożyć, bo
potem mogą przydać się w przyszłej pracy...
Czy to tylko takie naiwne podejście? ;)
Na ile to, czego uczycie się na studiach (jakichkolwiek) wykorzystujecie lub
przewidujecie wykorzystustać w pracy (pytanie głownie do pracujących
studentów, ale nie tylko). Mam wrażenie, że np. historia myśli ekonomicznej i
niektóre takie czysto teoretyczne rzeczy służa chyba tylko do rozmyślnia o
nich przy kawie w przyszłym biurze... ;D
    • Gość: z. Re: Wiedza wyniesiona ze studiów a przyszła praca IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.03.06, 20:01
      no tak jest na pierwszych latach ,każdy przez to musiał przejść ,w okolicach
      4,5 r.jest lepiej ale i tak większość z nas bedzie doszkalać tą swoją wiedzę w
      pracy ,siedząc w nudnym biurze przez kilkanaście h,studia to tylko wstęp do
      tego co będzie później o ile coś będzie....
    • Gość: dies irae Re: Wiedza wyniesiona ze studiów a przyszła praca IP: *.spray.net.pl 27.03.06, 20:06
      jakos wydaje mi sie, ze w ogole na polskich
      uczelnach tak jest, ze nie uczy sie czlowiek niczego
      przydatnego. nie wiem, moze przesadzam, bo sama studiuje
      kierunek, ktory jest taki, hm, teoretyczny...
      nie narzekam, jestem zadowolona ze swoich studiow, ale moglyby
      na nich byc wiecej przydatnych w przyszlej pracy przedmiotow.
    • Gość: Martynka Re: Wiedza wyniesiona ze studiów a przyszła praca IP: *.lama.pl 27.03.06, 20:13
      wg mnie takie czysto teoretyczne przedmioty sluzą temu, zeby lepiej rozumiec
      pewnie mechanizmy. to taka podstawa na ktorej buduje sie praktyczną wiedzę.
      zobaczysz, kiedys Ci sie to przyda.
      poza tym wstyd byloby ekonomiscie nie znac historii mysli ekonomicznej.

      studia nie mają tylko dostarczac procedury dzialania praktycznego (od tego są
      zawodowki), ale tez ogolnie ksztalcic czlowieka, poszerzac jego horyzonty
    • Gość: adiunkt Re: Wiedza wyniesiona ze studiów a przyszła praca IP: 85.195.119.* 27.03.06, 21:09
      Witaj.
      Studia skończyłem lat temu kilkanaście, pracowałem w przemyśle jako inżynier
      przez kilka lat. Nic, ale to nic kompletnie nie przydało mi się z tego co było
      na studiach. Gdybym uczył się pilnie ( a tak nie było: moja średnia to ok. 4 )to
      efektem byłby tylko i wyłącznie papier, no może z oceną bdb.
      Wszystkiego co mi się przydało nauczyłem się sam w ramach kół naukowych i pracy
      własnej. No ale za to ocen nie było. Wtedy coś takiego jak koła naukowe jeszcze
      jakoś funkcjonowało, teraz jest różnie. Dzieki temu właśnie mogłem bez problemu
      znaleść pracę.
      Niska średnia jak widzisz nie przeszkodziła mi w zrobieniu doktoratu z nauk
      technicznych i to na jednej z lepszych uczelni w Polsce, ( innej niż
      studiowałem, tu nie bylo u kogo).
      Ponieważ jestem teraz "po drugiej stronie" to mam okazję porównać co się
      poprawiło lub pogorszyło na wydziale na którym obecnie pracuje, a kiedyś
      studiowałem. Przekazywana wiedza jest ta sama co wtedy gdy ja studiowałem, a już
      wtedy była niezbyt użyteczna. Ci sami ludzie co wtedy dyktują !! (tak tak, są
      tacy) te same książki z przed lat kilkudziesięciu. Nieliczne zajęcia są
      prowadzone na jakim takim poziomie, ale to jest dzieło pojedynczych pasjonatów.
      Baza laboratoryjna na której przyszło mi uczyć studentów jest ta sama na której
      sam się uczyłem, a wtedy już miała wartość muzealną.
      Oczywiście, można twierdzić, że z uczelni wyniosłem tzw. wiedzę podstawową. Może
      i tak było, ale oczywiście po 2-3 latach pracy w przemyśle wszystko to
      odchodziło w niepamięć. Pozostało to, co sam zrobiłem, opracowałem, do czego sam
      doszedłem, a nie to co usłyszałem na wykładach, w większości zresztą nudnych.
      Oczywiście jako nauczyciel akademicki mogę teraz tylko pomarzyć o tym, żeby
      udostępniać studentom najnowszą wiedzę. Brak dobrych opracowań po polsku, brak
      dostępu do literatury światowej, w bibliotece nie ma podstawowych czasopism ze
      świata, nie mówiąc o dostatecznej ilości podręczników, sztywne programy
      nauczania, niechęć profesorów do jakiejkolwiek modernizacji bazy i wprowadzenia
      czegoś bardziej współczesnego. Kadra która nigdy nie widziała żadnej innej
      pracy, tylko uczelnie. Tacy ludzie niewiele potrafią nauczyć.
      U nas w kraju podchodzi się w ten sposób niestety, że studia traktuje się jak
      szkołe. Zero związku z rzeczywistościa.
      Dochodzi jeszcze coś innego: większość ludzi nie uczy tego co umieją najlepiej,
      tylko tego co im się każe uczyć, bo są braki kadrowe, albo szuka się oszczędności.
      Ps. nie podejrzewam, żeby na wydziałach ekonomicznych było lepiej.
      Jedyne co mogę radzić, to wybór i selekcja tego co się uczysz. Wybór własnej
      działki w której jesteś dobry. Odpuścić sobie niektóre przedmioty, a z tych co
      uważasz, że się przydadzą starać się być najlepszym.
      Pozdrawiam.
      • Gość: z. Re: Wiedza wyniesiona ze studiów a przyszła praca IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.03.06, 21:13
        no ale jak sobie możesz odpuścic w sesji jakieś przedmioty ? no nie mówię tu na
        zdawaniu wszystkiego na 5 ale czasami takie odpuszczanie procentuje poprawka
        albo warunkiem.
        • Gość: tetra pack Re: Wiedza wyniesiona ze studiów a przyszła praca IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.03.06, 14:54
          A najśmieszniejsze jest moim zdaniem to, że to publiczne wciskają swoim
          studentom najwięcej kompletnie nieprzydatnych przedmiotów. Jako absolwent
          humanistycznych studiów na renomowanej uczelni publicznej stwierdzam z
          przykrością, że z dużej części swojej wiedzy skorzystam jedynie w przypadku
          uczestnictwa w jakimś teleturnieju. Nie wiem jak to wygląda na niepublicznych
          (oczywiście tych dobrych), ale wątpię, żeby było gorzej.
    • tweety8 Re: Wiedza wyniesiona ze studiów a przyszła praca 31.03.06, 17:16
      Witam
      Ja uczelnię ekonomiczną skończyłam rok temu. Gdybm opierała się na tym co mnie
      nauczyli to nawet nie umiałabym wypełnić jakiegokolwiek PIT-u, NIP-u czy
      formularza ZUSu. Pamiętam, na któryś zajęciach pani, która prowadziła zajęcia
      powiedziała: Chciałabym państwa nauczyć wypełniania wszelkich formularzy itp.
      ale tego nie ma w programie i NIE WOLNO mi tego robić ;) To chyba mówi samo za
      siebie. Oprócz podstaw i papierka - studia nie dały mi nic :(
      Pozdrawiam
      • bugsior Re: Wiedza wyniesiona ze studiów a przyszła praca 31.03.06, 17:48
        a w jakiej uczelni na swiecie na studiach ekonomicznych ucza wypelniania podatkow???????

        co ma wypalnianie podatkow ze studiami ekonomicznymi?

        takich rzeczy to zycie uczy. oczekiwanie 'praktycznosci' od studiow w polsce przewyzsza juz poziom
        absurdu...
        • Gość: milky Re: Wiedza wyniesiona ze studiów a przyszła praca IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.03.06, 20:35
          Dzięki za dotychczasowe posty - prosze o dalsze :).
          Ostatnio sondowałam na ten temat wśród znajomych ;). Pojawil się wątek osoby,
          która po zaliczeniu roku sprzedala skrypt ze statystyki :). Przy pisaniu pracy
          magisterskiej skrypt byl nieodzowny i osoba musiala go kupic, po czym znowu go
          sprzeadala ;). Aż do czasu znalezienia pracy, gdzie skrypt ze statystyki okazał
          się niezbędny przy jakiejs analizie ;]. więc jakaś korelacja między wiedzą a
          pracą jest ;). Jak widać wyjątek potwierdza regułę ;D
    • Gość: niesmak Re: Wiedza wyniesiona ze studiów a przyszła praca IP: *.nsm.pl 01.04.06, 15:43
      jakakolwiek praca po studiach to już coś! oby tylko fragment tej wiedzy ze
      stdiuów wykorzystać, ech...oby ci ktoś tylko dał szansę. Niestety obecnie
      magister załapie się najszybciej do pracy fizycznej, gdzie głową pracować nie
      trzeba, a jeśli tak to minimalnie...
Pełna wersja