Gość: raja Re: Komisja sprawdza jakość polskich studiów IP: *.046-65-73746f5.cust.bredbandsbolaget.se 12.12.02, 16:42 W oparciu o bardzo aktualny temat stanu nauki polskiej na wyzszych uczelniach i ciekawa dyskusje w internecie, chcialbym raz jeszcze wypowiedziec sie na ten temat troche obszerniej.Zacznijmy od Panstwowej Komisji Akredacyjnej (PKA). Czy mogla ona spelnic swoje zadania w obecnych warunkach i czy wogole jej wyniki sa wiarygodne i marodajne do oceny wyzszych uczelni ? Otoz sklad osobowy czlonkow poszczegolnych komisji PKA, byl zawsze znany przed werefikacja danej uczelni. Nie wiem czy ktorys z czlonkow odwazylby sie krytykowac kolege po fachu, nie liczac sie z mozliwoscia narazenia jemu.Przeciez nauka to sa naczynia polaczone, ja tobie a ty mnie. Ja ciebie skrytykuje a ty nie poprzesz mojego projektu w KBN, czy wiec warto sie narazac ? Ale za to poza plecami swoim kolegom czesto wyrabia sie szkodliwe i negatywne opinie, ktore potem kraza w srodowisku.Wydaje sie troche smiesznym i naiwnym, ze powazni czlonkowie PKA, czesto prefesorowie zbierali informacje od studentow na korytarzach i w stolowce.Przypomina to troche inwiligacje obywateli przez UB, co Pan mysli o sasiedzie ? W stolowce czlowiek mysli o jedzeniu a nie o tym jak ocenic wykladowce - prawda, ze to smieszne ? Zreszta, co moze student przychodzacy na uczelnie wiedziec o programie wykladowcy, jego poziomie naukowym? Student przychodzi na uczelnie aby sie nauczyc wiedzy, umiejetnosci z niej korzystania. Zgadzam sie z niektorymi wypowiedziami, ze czasami wyklady sa tak nieciekawe i nudne, ze szkoda czasu na nie chodzic i lepiej jest ten czas wykorzystac w biblotece.Ale wina lezy w czyms innym. Otoz od nauczycieli szkol podstawowych, szkol licealnych,itp.wymaga sie przygotowania i umiejetnosci dydatktycznych. Tymczasem wykladowcy, czy profesorowie wyzszych technicznych czy medycznych uczelni moga byc znakomitymi specjalistami w swoich dziedzinach, ale nie musza byc rownoczesnie dobrymi dydaktykami. Wieszosc z nich uwaza swoj przedmiot wykladowy za najwazniejszy i obciaza go masa wzorow,niepotrzebnych informacji,co czesto studentow doprowadza do cichych protestow a nawet rozpaczy z powodu niezdanego egzaminu. Poprawnie zredagowany wyklad powinien byc prosty w formie, przejrzysty w tresci,ograniczac sie do przekazania najnowoczesnijszej wiedzy, bez masy wzorow, wyprowadzen, definicji,itp. Wyklad powinien nauczyc studenta poruszac sie w gaszczu aktualnych informacji,umiec je praktycznie wykorzystac i zmusic do kreatywnej analizy. No coz dla wykladowcow wielu uczelni technicznych i medycznych, powinno sie wprowadzic obowiazkowe wyklady i seminaria ze wspolczesnej dydaktyki i metod nauczania. Jak nauczac najnowszej wiedzy, skoro brak jest pieniedzy na zakup ksiazk i literatury przez uczelniane bibloteki. Nie mozna nauczac kogos, kiedy dysponuje sie wiedza z przed 10 lat. Tak szybko bowiem nastepuje postep w swiatowej nauce. Co wiecej, najnowoczesniejsze aktualne informacje naukowe uzyskuje sie na zagranicznych konferench naukowych, roznego rodzaju "suummer schools", a na udzial w nich nie ma pieniedzy.Powinna byc przyjeta zasada, jezeli student nie chce chodzic na dany wyklad z tych czy innych powodow, to powinien on uzyskac od wykladowcy informacje co do zakresu konieczej wiedzy, i ja samodzielnie, pod jego kontrola przyswajac z ksiazek w biblotece.Pozostali studenci powinni jednak obowiazkowo chodzic na wyklady, bo w koncu jakis obraz przedmiotu wykladowego przenika do ich pamieci i swiadomosci. Wielu wykladowcow i profesorow przekroczylo swoj limit przyswajania wiedzy. Nie maja na to czasu a nawet checi czy tez motywacji,bo po co skoro maja nienaruszalne pozycje i stolki. Nie mozna ich ruszyc bo to albo zasluzni dla uczelni, albo blisko emerytury, albo stoja za nimi zwiazki zawodowe, przed ktorymi maja respekt nawet rektorzy.Jakie jest na to wyjscie. Wszystkie stanowiska na wyzszych uczelniach powinny byc kontraktowe 3-5 lat i wybierane konkursowo. To pozwoliloby odmlodzic kadry.Nie potrawisz sie wykazac wynikami- opuszczasz uczelnie.Powinno to byc bezlitosna regula dla kazdego, nawet dla zasluzonego dzialacza zwiazkow zawodowych czy czlonka rzadzacej partii politycznej. Paradoksem polskim sa habilitacje,zwykle uzyskiwane pod koniec aktywnego zycia naukowego i fizjologicznego. Ile niosa one frustracji, niepotrzebnego czasu straconego na ich pisanie,a nastepnie obrone przed wydzialem i recenzentami.A potem jeszcze "superrecenzenci" - sad kapturowy. Ci panowie czesto odrzucaja obroniona prace habilitacyjna w imie wysokich wymagan. To jest wotum nieufnosci i upokorzenie rad wydzialowych i recenzentow, ktorzy przyjmuja prace habilitacyjna i jej obrone.A jakie za tym bywaja kulisy, osobiste animozje czy chec upokorzenia z racji swojej "wielkosci superrecenzenta". To troche traci inkwizycja sredniowiecza. A tymczasem na zachodzie w USA, czy w Japonii, profesorami zostaje sie w wieku 35-40 lat, bez habilitacji, wykazujac sie jedynie swoja wiedza i osiagnieciami naukowymi.Tylko mlodosc niesie za soba postep, potem sklerowaciali profesorowie moga liczyc na nobla.Jak jednak mozna osiagnac wysoki stan wiedzy i uzyskac osiagniecia, jezeli brak pieniedzy na nowoczesna aparature badawcza, ksiazki, czasopisma, konferencje. Dzisiaj przyjmowane prace do druku renomowanych czasopismach naukowych, wymagaja bardzo wysokiego poziomu,ktorego nie da sie uzyskac przy korzystaniu z aparatury sprzed kilku nawet lat. W wielu osrodkach badawczych wymienia sie lub uzupelnia aparature do badan naukowych co 4-10 lat. A wiec jak mozna wymagac od mlodego polskiego naukowca aby mogl dorownac jakosciowa publikowanymi pracami swoim amerykanskim kolegom ? A mimo to jest wielu wybitnych i zdolnych mlodych polskich naukowcow, ktorzy maja osiagniecia,pomimo wymagan habilitacyjnych i muru sklerocialych swoich zwierzchnikow. Ci ostatni, czesto przychodza do pracy o 10 rano i juz wychodza z uczelni o 14, zaslaniajac sie przed pracownikami, udzialem w zebraniach dziekanskich, rektorskich,roznego rodzaju wymowkach, po to aby zajmowac sie czesto chaltura na boku. W USA profesorowie na uczelniach rozpoczynaja praco o 8 rano i koncza czesto o 10 wieczorem. Podobnie studenci maja wypelniony czas od 8 rano do 6 popoludniu, a doktoranci i post-doc pracuja nawet w soboty i niedziele. Ci profesorowanie czesto manualnie biora udzial w pracah eksperymentalnmych, a nie siedza tylko za biurkami, czy stoja przy tablicy w salach wykladowych.Maja bezposredni kontakt ze studnetami na codzien i moga im przekazac manualnie swoja wiedze i doswiadczenie. Wtenczas student nabiera zaufania do takiego profesora i ma szacunek dla jego wiedzy.Czesto profesor moze rozbudzic w ten sposob silne zaangazowanie sie studenta w jego nauke i prace, dajac mu przyklad i motywacje do wysilku. Ilu z polskich profesorow pracuje razem ze swoimi studentami i doktorantami w laboratoriach ? Glownie siedza jak dyspozyterzy za biurkami, wydajac jedynie polecenia, a w koncowej fazie dopisuja sie do publikacji. Prawde mowiac jaki jest ich udzial poza "kierowaniem praca", lub koncowym sformulowaniem wynikow, bo sie okazuje, ze student czy doktorant nie zna obcych jezykow.Gdzie sa seminaria, wyklady zaproszonych wybitnych specjalistow z kraju i zagranicy. Nie ma chetnych do sluchania tych spotkan, czasami poza zapraszajacym profesorem sala swieci pustkami. Jak wiec zmienic sytuacje na polskich uczelniach? Wydaje sie, ze nie majac "polskiego pomyslu" nalezy skorzystac z doswiadczen innych. Powinno sie wyselekcjowac kilka polskich wyzszych uczelni i zapewnic im status MIT, CALTEX, Cornel czy Cambridge uczelnii.Sciagnac najlepszych mlodych naukowcow, zapewniajac im nowoczesna aparature badawcza,pieniadze na badania,wynagrodzenie a nawet mieszkania. Studentom postawic wysoka poprzeczke, przez rygorystyczna eliminacje przy egzaminach wstepnych, Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: raja Re: Komisja sprawdza jakość polskich studiów IP: *.046-65-73746f5.cust.bredbandsbolaget.se 12.12.02, 17:45 W poprzedniej mojej wypowiedzi w internecie pod jej koniec brak jest zakonczenia, co teraz chcialbym zrobic. Nawiazujac do zdania "Studentom postawic wysoka poprzeczke, przez rygorystyczna eliminacje przy egzaminach wstepnych"...wysokie wymagania uczenia sie, conajmniej stopien dobry (4) z przedmiotu, duze zaangazowanie w pracach naukowych prowadzonych na uczelni,kreatywnosc myslenia i umiejetnosc samodzielnego rozwiazywania problemow,wysokie wymagania moralne i etyczne z calkowita elimnacja sciagania i nieuczciwego kombinowania w konsekwencji ktorej powstaje korupcja.Wtenczas wybrane polskie uczlnie moga uzyskac status naukowy rownorzedny z MIT, Caltex czy Cambridge uczelniami. A w mnich uzyskany dyplom otworzy droge do najlepszych stanowisk pracy w Kraju czy w EU. Aby to osiagnac trzeba rowniez studentom stworzyc mozliwosci do finansowej egzystencji, poprzez stypendia i niskooprocentowane zwrotne pozyczeki. Zywie nadzieje, ze PKA i Pani Minister Edukacji Krystyna Lybacka zastanowi sie nad moimi rozwazaniami.Dziekuje za uwage. Raja. Odpowiedz Link Zgłoś
_dracul a gdzie studenci? 12.12.02, 18:50 Prawdziwym problemem jest znikome zainteresowanie tych, którzy wiedzę "kupują", tj. samych studentów. Tak naprawdę, to tu sie wszystko zaczyna. PKA nie rozwiąże praktycznie żadnego problemu na jakiejkolwiek uczelni, bo nikt nie jest tym zainteresowany, a najmniej studenci. Obudzą sie pewnie, gdy pracodawca zamiast o dyplom zapyta o umiejetności. A tak kiedys będzie!. Wartość dyplomów - praktycznie wszystkich - spada, a o rzetelna wiedzę coraz trudniej. Obecnie szkoły państwowe tracą gwałtownie poziom i wkrótce wiedzę zdobywac sie bedzie w prywatnych. Tak trzymać, a dogonimy takie edukacyjne potegi jak np. Somali. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zainteresowany Re: a gdzie studenci? IP: *.krakow.dialup.inetia.pl 12.12.02, 19:50 Dobrze aby komisja zainteresowała się sytuacją na Akademii Swiętokrzyskiej. Czytam sobie czasem na FORUM KIELCE takie wątki jak AKADEMIA PRZECHOWALNIA PSEUDONAUKOWCOW czy KADRA AKADEMII. Budzi to zgrozę, że taka kadra może uczyć na wyższej uczelni, w dodatku starającej się o bycie Uniwersytetem. Odpowiedz Link Zgłoś
vivawawa Re: Komisja sprawdza jakość polskich studiów 13.12.02, 11:32 Komisja powinna jak najszybciej ujawnić te Szkoły Wyższe do których ma zastrzeżenia, ponieważ w wiekszości szkół zaczyna się nabór na studia od lutego !!!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: dysydent WIELKIE OSZUSTWO EDUKACYJNE IP: *.krakow.dialup.inetia.pl 13.12.02, 12:40 WIELKIE OSZUSTWO EDUKACYJNE Obecny stan szkolnictwa wyższego to jest wielkie oszustwo edukacyjne. Nauczający udają, że uczą, nauczani udają, że się uczą. Wszyscy twierdzą, że to z powodu braku pieniędzy. Tymczasem za 'pracę' na kilkunastu etatach nie powinno sie wogóle płacić bo pracowanie na kilkunastu a nawet na kilku etatach jest na ogół oszustwem. tak jak rzekome prowadznoe 2000 -5000 godz. dydaktycznych czy 50-100 magistrantów. Nie powinno się płacić za tytuły, które nic lub niewiele znaczą tylko za efekty pracy. Stąd oszustwa 'profesorów' sa największe bo ci sa przyczyna luki pokoleniowej powstalej nie z powody braku pieniędzy, tylko z powodu wycinania przez ' profesorow' tych, którzy uczyli lepiej i taniej od nich, i mieli międzynarodowy dorobek. Kłamstwem jest twierdzenie , że nikt nie chce pracować na uczelni bo tam mało płaca. Prawdą jest, ze intratne cieple posadki uczelniane opanowane są przez klany rodzinne, ktore nieźle sobie żyją. To samo dotyczy upadlych politykow, spadających na fotele uczelniane. Kreatywnych badaczy i efektywnych dydaktykow nikt nie chce przyjmowac na uczelnie i to jest niezaprzeczalny fakt. Opinię publiczną rektorzy okłamywują, czym wykluczają się z korporacji poszukujących prawdy która jest zaprzeczeniem kłamstwa. Tacy rektorzy pelnia swoje funkcje niezgodnie z prawem, ale zgodnie z przyzwoleniem zdegenerowanej spoleczności akademickiej. Głównym problem polskiego szkolnictwa nie jest szmal tylko brak etyki. Gorzej jest z etyka tam gdzie jest więcej szmalu. Rektorzy oszukują spoleczeństwo twierdząc, że obniża się w uczelniach poziom etyczny bo obniża się poziom finansowania. Rektorzy oszukuja spoleczeństwo twierdząc, że obniża się poziom badań, bo mało jest pieniędzy. Są jednoznaczne dowody na to, ze nie żadnego u nas związku między poziomem badań i nakładami na nie. Na wiele grantow idą setki tysięcy złotych a wyników brak, przynajmniej dostępnych dla podatnika łożącego na te 'badania'. Rektorzy oszukują spoleczeństwo twierdząc, że rozluxniają się związki między kadrą nauczającą a studentami. To rektorzy pousuwali z uczelni tych ktorzy mieli silne związki ze studentami i takich na uczelniach nie chcą widzieć. To jest powod lipy edukacyjnej serwowanej przez pozostale na uczelniach miernoty naukowe i przede wszystkim moralne. Ktoś kto produkuje czy aprobuje bubel edukacyjny jest współwinny.Za taki bubel nie powinno się w ogóle placić. Studenci winni szukać uczelni zagranicznych aby sie czegos nauczyć i zapewnić sobie i swoim rodzinom byt, jednocześnie domagając się gruntownych i rzeczywistych zmian w szkolnictwie ( nie tylko wyższym), ktorego nie chce PRL- owski skansen profesorski i wyselekcjonowani przez nich konformiści i oportuniści. Studenci winni żadać autentycznego gruntownego wyksztalcenia a nie tylko dyplomow bez pokrycia drukowanych tylko po to aby nabić kabzę pseudoprofesorom. Zamykanie kilku czy nawet kilkudziesięciu kierunkow studiów jest niewątpliwie potrzebne ale to nie uzdrowi szkolnictwa. Słaby poziom jest tylko skutkiem a nie przyczyną, a leczyć trzeba przyczyny. Nie ma programu leczenia przyczyn. Nie jestem pewien czy Komisja jest zainteresowana w gruntownym uzdrowieniu polskiego szkolncitwa wyższego. Chciałbym się mylić. Odpowiedz Link Zgłoś
_dracul Re: WIELKIE OSZUSTWO EDUKACYJNE 13.12.02, 13:59 Nie byłoby tej sytuacji, gdyby jakiś organ władny to uczynić wymusił JAWNOŚĆ tego co sie w edukacji (w tym wyższej) dzieje. Jawność dorobku naukowego, jawność programów (obligatoryjna, kilka stron w Internecie wiosny nie czyni) czy wreszcie jawność i przejrzystość (to nie to samo!) kryteriów oceny pracowników uczelni. Inna rzecz, ze jakoś nie widać zainteresowanych taką jawnością; ani wsród studentów, ani pracowników uczelni. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: dysydent "PRAWO' stanu wojennego na uczelniach IP: *.krakow.dialup.inetia.pl 13.12.02, 17:35 'PRAWO' STANU WOJENNEGO NA UCZELNIACH Dziś 21 rocznica wprowadzenia stanu wojennego. Obecni studenci chyba tego nie pamietają i zapewne nie wiedzą, żę na uczelniach na których studiują, 'prawo' stanu wojennego nadal obowiązuje. Władze uczelni na mocy tego prawa wyrzucały autonomicznie !!! niewygodnych pracownikow, oskarżając ich o to na co miały ochotę. Ze swych poczynań nie muszą się tłumaczyć do dnia dzisiejszego i nie musza przywrocić pracowników, gdyz postępowały jak do dnia dzisisjeszego uważają zgodnie z 'prawem'. To że bylo to prawo kaduka, w sposob jawny lamiące prawo cywilizowanego świata , nie ma dla obecnych wladz uczelni znaczenia. Takie jest dziedzictwo stanu wojennego, które rzutuje na dzisiejszy stan uczelni i stan jej kadry w niemałym stopniu ukształtowanej w stanie wojennym. Nie mozna zrozumieć dzisiejszej patologii uczelni bez pomijania spuścizny stanu wojennego. Odpowiedz Link Zgłoś
izzo Re: WIELKIE OSZUSTWO EDUKACYJNE 14.12.02, 15:11 Jawność - proszę bardzo! Dopiero by się wszyscy dowiedzieli, że kryteria oceny nauczycieli akademickich nie mają nic wspólnego z ich działalnością edukacyjną. Nikt z nas, nauczycieli, na oczy nie widział ankiet studenckich, mimo że dotyczą one naszych zajęć, bo "nie było żadnych zastrzeżeń". Wyciągane są tylko te negatywne, pozytywne są chowane do szuflady, a delikwent (czyt. nauczyciel) i tak ląduje na dywaniku tłumacząc się z małej liczby publikacji. Dotyczy to ludzi po 30-tce, czyli w wieku, w którym wielu byłych studentów tegoż dra (np) pnie się już po szczeblach kariery w jakiejś firmie. Stąd frustracja i odchodzenie co ambitniejszych. Nieprawda, że zostają tylko ci najgorsi, zostają ci, którzy to lubią. Komisja akredytacyjna? To było dno - facet wrzeszczący na pracownika, że ma bałagan na biurku (przy studentach), a merytorycznie nieprzygotowany do oceny czegokolwiek. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: dysydent Re: WIELKIE OSZUSTWO EDUKACYJNE IP: *.krakow.dialup.inetia.pl 17.12.02, 11:51 izzo napisała: > Jawność - proszę bardzo! Dopiero by się wszyscy dowiedzieli, że kryteria oceny > nauczycieli akademickich nie mają nic wspólnego z ich działalnością edukacyjną. > > Nikt z nas, nauczycieli, na oczy nie widział ankiet studenckich, mimo że > dotyczą one naszych zajęć, bo "nie było żadnych zastrzeżeń". Wyciągane są tylko > > te negatywne, pozytywne są chowane do szuflady, a delikwent (czyt. nauczyciel) > i tak ląduje na dywaniku tłumacząc się z małej liczby publikacji. Dotyczy to > ludzi po 30-tce, czyli w wieku, w którym wielu byłych studentów tegoż dra (np) > pnie się już po szczeblach kariery w jakiejś firmie. Stąd frustracja i > odchodzenie co ambitniejszych. Nieprawda, że zostają tylko ci najgorsi, zostają > > ci, którzy to lubią. Komisja akredytacyjna? To było dno - facet wrzeszczący na > pracownika, że ma bałagan na biurku (przy studentach), a merytorycznie > nieprzygotowany do oceny czegokolwiek. ----------------- No chyba nie do końca tak jest. Gdyby zostawali ci ktorzy to lubia to poziom studiow u nas byłby inny. Może czasem zostaja ci ktorzy to lubia o ile nie zagrażają decydentom. Jesli zagrażają to won!Stąd dominuje bubel edukacyjny oczywiście wysoko oceniany przez bublodawców. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Pirter Re: Komisja sprawdza jakość polskich studiów IP: *.skarzysko.sdi.tpnet.pl 16.12.02, 19:09 Polecam następujące strony: www2.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=60&w=3847550&GazetaWyborczaWWW2=Pf4RNkx5QBlQFglj2f6UJzmUS10mMa2v9Dnz8PnHZbKa5j PSJmpE|4675368699362278503/-1407973911/6/8083/8083/7002/7002/8083/- 1|3497954265541079781/-1407973913/6/8083/8083/7002/7002/8083/-1 www2.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=60&w=2739674&a=2739674&v=2 Komisja zaakceptował aegzystencje kierunku zrzdzania na którym jest 2 specjalistów tego specjalności Odpowiedz Link Zgłoś
izzo Re: Komisja sprawdza jakość polskich studiów 17.12.02, 10:44 Gość portalu: Pirter napisał(a): > Komisja zaakceptowała egzystencje kierunku zrzdzania na którym jest 2 > specjalistów tego specjalności Bo to było dwóch znajomych specjalistów :) Odpowiedz Link Zgłoś